środa, 6 października 2010

Przedostatnia podróż Bernharda von Schaffgotscha / The Second-to-Last Journey of Bernhard von Schaffgotsch


Dnia siedemnastego decembra roku pańskiego 1615 na zamku w Altkemnitz (Stara Kamienica) zdarzyła się rzecz niesłychana: sługa zabił pana.
Dwudziestoletni Bernhard von Schaffotsch(e), właściciel Seifersdorfu (Radomierz) koło Jannowitz (Janowice Wielkie), przebywający z wizytą u swego krewniaka, przyjaciela i rówieśnika Hansa Ulricha (Jana Ulryka) Schaffgotscha, zginął ugodzony rapierem przez własnego służącego/giermka/pazia, Wolfa Friedricha Röttiga.
Znamy kilka wersji tego zdarzenia i pozwolimy sobie zacytować je tutaj wszystkie. Zaznaczmy od razu, ze każda z nich zawiera fragmenty sprzeczne z innymi.


Według Słownika geografii turystycznej Sudetów (t. 4 "Kotlina Jeleniogórska", red. Marek Staffa, Wrocław 1999, s. 450-451):

W 2. połowie XVI w. stary zamek [w Altkemnitz] przebudowano na renesansową rezydencję. Była to jedna z najwspanialszych posiadłości w Kotlinie Jeleniogórskiej. Jej właścicielem był od 1614 roku baron Hans Ulrich Schaffgotsch, właściciel klucza zamkowego w Kynast [Chojnik] i Schmiedebergu [Kowary]. Jednak najchętniej mieszkał wtedy właśnie w Altkemnitz. Podczas jego nieobecności doszło na zamku (...) do tragicznego wypadku, szeroko opisywanego i komentowanego. Otóż 17.12.1615 przebywał tu Bernard von Schaffgotsch, właściciel Seifersdorfu i innych dóbr, zaprzyjaźniony blisko z Hansem Ulrichem. W niewiadomych okolicznościach zabił go rapierem jego własny służący, niejaki Wolf Friedrich Röttig, który został w okrutny sposób stracony przed końcem miesiąca w Altkemnitz. Nagrobek zm. Bernarda von Schaffgotscha, pierwotnie umieszczony w kościele w rodzinnym Seifersdorfie, został po jego rozbiórce w 1849 r. przeniesiony do Bad Warmbrunn [Cieplice Śl. Zdrój].
Cytując SGTS pozwalam sobie zamieniać polskie nazwy miejscowości na niemieckie - dla prostej wierności faktom historycznym.

Oto płyta nagrobna uważana za płytę nagrobną Bernharda von Schaffgotsche przy kościele parafialnym w Cieplicach:

Dlaczego "uważana za"? Cóż, w odróżnieniu od pozostałych nie zachowały się na niej inskrypcje, więc twardych dowodów nie ma. Pozostałe dwie męskie tumby nie pasują - na jednej znajdziemy młodzieńca 24-letniego, na drugiej rycerza w sile wieku.



A oto tablica opisująca śmierć Bernharda:

Przybliżona transkrypcja tekstu:

DEN 17. DECEMBER DES 1615 IAR VMB J ODERHALBE VHR IST DURCH VORHENGNIS FOTT. DER EDLE G.S. EHR VAESTE V. WOLBENAMPTE H. BERNHARD SCHAFFGOTSCHE VON KINASTA, RURLACH, V. SEIFERSDORF VON SEINEM UNTREUEN LEICHTFERTIGEN IUNGEN GANTZ ELEND V. [= UND]  ERBERMILCH MIT SEINEM EIGNEN RAPPIR AUF MSCHLOS KEMNITZ DURCHSTOCHEN WORDEN SEINES ALTERS 20 IAHR UND 4 WOCHEN DEM GOTT GNADE.


Do tekstu tego jeszcze wrócimy, najpierw jednak wersja zdarzenia podana przez Małgorzatę Chorowską, Tomasza Dudziaka, Krzysztofa Jaworskiego i Artura Kwaśniewskiego w pracy Zamki i dwory obronne w Sudetach (t. 2 "Księstwo jaworskie", bez r. wyd., s. 214):

W 1615 roku na kamienickim zamku miało miejsce dramatyczne wydarzenie - podczas gościny u Hansa Ulricha tragiczną śmierć poniósł 20-letni Bernard Schaffgotsch (z trzcińsko-radomierskiej linii rodu), towarzysz "kawalerskiej podróży" młodego barona. W dniu 17 XII wieczorem służący Bernarda, Wolf Friedrich Röttig, pchnął rapierem w pierś swego pana, mszcząc się za spoliczkowanie. Ofiara zmarła po godzinie. Zabójca próbował zbiec, ale został wkrótce ujęty. Motywy jego czynu nie są nam znane, choć pewnie wypłynęły w śledztwie połączonym z torturami.


Hmm... No to "mszcząc się za spoliczkowanie" czy "motywy czynu nie są nam znane"?
I jeszcze: czy Hans Ulrich był obecny czy nie?


I dalej:


Wyrok był wyjątkowo surowy - skazańcowi miano odrąbać dłoń, która zadała cios, potem, zgodnie z zasadą "oko za oko" - przebić jego serce. Podczas egzekucji, która odbyła się w Kamienicy 30 XII, ze zwłok wydarto "niewierne i fałszywe" serce, pokazywano je zgromadzonej gawiedzi, potem ciało poćwiartowano, a jego części przybito do słupów szubienicy. Kronikarz pod wrażeniem tego krwawego widowiska napisał, że "ta zasłużona kara budziła wstręt". 4 stycznia [1616 r.] odbyła się bardzo uroczysta i okazała ceremonia pogrzebowa Bernarda. 
[Bernard von Schaffgotsch] [?]


Hans Ulrich hr. Schaffgotsch, "jeden  z najzamożniejszych arystokratów śląskich, skoligacony [przez żonę Barbarę Agnieszkę, córkę Joachima Fryderyka] z Piastami legnicko-brzeskimi, wsławiony podczas wojny trzydziestoletniej błyskotliwą karierą w armii cesarskiej, zakończoną tragicznie na szafocie w roku 1635" [Zamki i dwory obronne..., s. 214]:
[obraz olejny nieznanego autora, ok. 1630, w: Zamki i dwory obronne..., cyt. za: A. Franke, "Zamki, pałace, dwory w Kotlinie Jeleniogórskiej. Przegląd", w: Dolina zamków i ogrodów. Kotlina Jeleniogórska - wspólne dziedzictwo, red. A. Herzig, O. Czerner, Jelenia Góra 2001, s. 322-410]

Chorowska et al. przypisują upadek Hansa Ulricha - ściętego w Ratyzbonie 23 lipca 1635 r. - jego "wierności wobec dowódcy" [cesarskiego generalissimusa Albrechta Wallensteina] oraz jego "słabemu, jak się wydaje, rozeznaniu politycznemu", ale polska Wikipedia sugeruje raczej to pierwsze, w domyśle sugerując "antycesarski" (= antykatolicki i antywatykański) zapał barona:
Podczas wojny trzydziestoletniej pozostał najwierniejszym przyjacielem Wallensteina. Gdy Wallenstein w 1634 nawiązał tajne rokowania z protestantami, aby z ich poparciem zdetronizować Habsburgów i objąć władzę w Czechach, Schaffgotsch stanął po jego stronie. Nie opuścił przyjaciela nawet wtedy, gdy sprawa była właściwie przegrana, bo spisek wykryto, a Wallensteina skrytobójczo zamordowano. Mimo iż większość oficerów z armii Wallensteina poddała się cesarzowi, Schaffgotsch podniósł w Opawie bunt i wznosił antycesarskie okrzyki. Bunt został szybko stłumiony, a Hansa Ulryka Schaffgotscha zatrzymano i uwięziono w twierdzy kłodzkiej. Później przewieziono go do Wiednia, torturowano i więziono w coraz cięższych warunkach. Skazano go na karę śmierci, a dobra Schaffgotschów zostały w dużej części skonfiskowane. Egzekucję wykonano 23 lipca 1635 w Ratyzbonie. [http://pl.wikipedia.org/wiki/Hans_Ulrich_von_Schaffgotsch]
 Śmierć Hansa Ulricha wg niemieckiej Wikipedii:


Für die Hinrichtung ließ er sämtliche Samtvorräte der Stadt aufkaufen und das Hinrichtungspodest damit verkleiden. Außerdem erkaufte er sich beim Regensburger Henker mit dem für die damalige Zeit außerordentlich hohen Geldbetrag von drei Dukaten das Recht, im Freien, auf einem Stuhl sitzend geköpft zu werden.
Am Tag der Hinrichtung, morgens um acht Uhr, wurde er in einer elenden Gutschn auf den Richtplatz verbracht, nahm mit einem Schemel auf dem Blutgerüst platz und drücke seinen Hut fest auf den Kopf. Sein Diener band ihm die Haare mit einem weißen Tuch hinauf und nahm ihm den Halskragen ab. Mit wuchtigem Hieb trennte der Scharfrichter den Kopf vom Rumpf, aus dem das Blut wie aus einem Springbrunnen in die Höhe schoss. Schaffgotsch hatte sich so fest auf den Schemel gesetzt, dass er selbst nach der Enthauptung noch sitzen blieb. Sein Diener Konstantin warf dann den Körper samt dem Schemel zu Boden. Als dieses geschehen war, nahm er den Kopf mit dem darauf sitzen gebliebenen Hut und wickelte ihn mit dem Körper in das auf dem Boden liegende, bluttriefende Tuch. Die übrigen Diener des Freiherrn legten den Leichnam in den bereitgestellten Sarg aus Lindenholz, welcher mit einem Schaufenster ausgestattet war. Im nahegelegenen Gasthof „Zum Blauen Krebs“ in der Krebsgasse 6 wurde er zwei Tage lang zur Schau gestellt. Schaffgotsch hatte ausdrücklich befohlen, das Blut an seinem Körper nicht abzuwaschen und den Kopf nicht anzunähen.
Das bei der Enthauptung gebrauchte neue Richtschwert verkaufte der Scharfrichter an einen Offizier aus dem ehemaligen Regiment Schaffgotsch. Der Henker versprach ihm angeblich, sein schauriges Gewerbe nun aufgeben zu wollen, da er bereits hundert Köpfe abgehauen habe. Doch scheint er nicht Wort gehalten zu haben, denn fünf Jahre später, als ihm bei der Enthauptung einer Kindsmörderin der Streich misslang, wurde er von der aufgebrachten Volksmenge erschlagen.
Am 25. Juli 1635, abends 11 Uhr, wurde Schaffgotsch bei Fackelschein in einer Gruft im kleinen Friedhof der Dreieinigkeitskirche (Regensburg), so wie er es befohlen hatte, ohne größere Zeremonie bestattet. Sein Wunsch in seine schlesischen Heimat nach Greiffenberg überführt und dort bestattet zu werden, ging nicht in Erfüllung.
Vor dem Zweiten Weltkrieg ließen Familienangehörige, die um eine offizielle Rehabilitierung ihres Vorfahren bemüht waren, die sterblichen Überreste exhumieren und den Schädel zum Zwecke einer eindeutigen Identifizierung an einen Spezialisten für forensische Gesichtsrekonstruktion nach Amerika senden. Das Gutachten fiel positiv aus, der Schädel wurde zurückgeschickt. Durch die Wirren des inzwischen ausgebrochenen Krieges jedoch schien das Interesse der Verwandtschaft anderen Sorgen gewichen zu sein, der auf dem Postwege beschädigte Schädel landete für Jahre auf einem Schrank in der Sakristei der Dreieinigkeitskirche. Ein Mesner ergriff schließlich die Initiative, baute für die Knochenreste eine Holzkiste und deponierte sie in einem gruftähnlichen Kellerraum unter der Kirche, einstmals einem Haus zugehörig, das dort vor dem Kirchenbau 1627 gestanden hatte. Dort lag der Schädel bis Anfang der Neunzigerjahre. An der Mauer der Kirche zum Friedhof hin befindet sich seit jüngster Zeit eine Gedenkplakette. Der Schädel aber ist heute verschwunden.
Schaffgotsch hinterließ eine Tochter und vier Söhne, diese verloren die Stammherrschaft Trachenberg und erhielten erst nach ihrem Übertritt zum Katholizismus (1636) die Güter am Riesengebirge 1641 und 1650 zurück. Bereits am 11. März 1634 erschien der Landeshauptmann der Fürstenthümer Schweidnitz und Jauer, Georg Ludwig Reichsgraf von Starhemberg, und konfiszierte im Namen des Kaisers die bis dahin von dem General Freiherrn Johann Ulrich v. Schaffgotsch besessenen Herrschaften.




Urocza wersja "polska" [Google Translate]:

W odniesieniu do realizacji, miał miasta wykupić wszystkie i wykonanie platformy Samtvorräte w celu ukrycia go. On również kupił sobie kata Ratyzbony, następnie bardzo dużą sumę pieniędzy na czas trzech dukatów w prawo, na otwartej przestrzeni, na ścięcie, siedząc na krześle.
W dniu egzekucji, o ósmej zegar, był w nędznym Gutschner spędził na rusztowaniu, wziął stołek na rusztowaniu przestrzeń i uderzył mocno kapelusz na głowie. Jego niewolnikiem związane włosy się białym obrusem i wziął kołnierz off. Z ogromnym ciosem zerwał kata głowę z ciała, z którego jak fontanna krwi do strzału powietrza. Schaffgotsch był tak mocno osadzona na stołku, że nadal siedzieli po ścięcie się. Jego sługą Constantine rzucił ciało wraz z kału na podłogę. Kiedy to się stało, wziął głowę kapelusz i nadal siedzi na owinął je z organizmu w leżącego na ziemi, krew kapie ściereczką. Innego pracownika baron położył trupa w trumnie pod warunkiem, z drewna lipowego, które z sklepowej został wydany. W pobliskiej gospodzie "Zum Blauen raka" in Cancer Alley 6, został poproszony dwa dni na wyświetlaczu.Schaffgotsch był wyraźnie nakazał jego ciało nie do mycia krwi, a nie szyć głowy.
Zastosowany w nowej ścięcie mieczem kata Schaffgotsch sprzedawane były oficer z pułku. Kat powiedział do niego, obiecał dać swoje makabryczne biznes zrobić teraz, że już sto odcięte głowy. Ale wydaje się nie dotrzymali słowa, bo pięć lat później niż go w ścięcie zabójca dzieci nie powiodło się w żart, był zabity przez rozwścieczony tłum.
W dniu 25 Lipiec 1635, 11 zegar w godzinach wieczornych, przy świetle pochodni Schaffgotsch został w krypcie w małym cmentarzu Trinity Church (Regensburg), kazał, bez większych ceremonii pochowany. Jego życzenie w jego śląskiej ojczyzny po Greiffenberg przeniesiony i pochowany na nie chodził, to prawda.
Przed II wojną światową były członkami rodziny, oficjalna rehabilitacji ich przodkowie byli starań, aby szczątki ekshumowano i czaszki w celu jednoznacznie identyfikujący specjalista w Rekonstrukcja twarzy do Stanów Zjednoczonych wysłać. Sprawozdanie zostało pozytywnie, czaszka została zwrócona. Dzięki wojennej, jednak wydawało się teraz złamane interesie innych krewnych ustąpiły obawy, że post wylądował na uszkodzenia czaszki lat w szafie w zakrystii w kościele Trójcy. Zakrystiana w końcu przejął inicjatywę, zbudowany na kościach drewniane pudełko i złożone w krypcie im podobne pomieszczenia piwnicy pod kościołem, raz w domu należącego do kościoła przed 1627 był tam. Nie było czaszki aż do początku lat dziewięćdziesiątych. Na ścianie kościoła w kierunku cmentarza znajduje się od niedawna, tablicę pamiątkową. Czaszka jest teraz już nie ma. 




Piękną opowieść na kanwie zdarzenia z 17 grudnia 1615 stworzyła Małgorzata Lutowska w książce Dla siebie znalezioną ścieżką (Atut, Wrocław 2005, rozdział VIII "Zamek w Starej Kamienicy", s. 74-91):





























[Herb Schaffgotschów (Dom Zdrojowy, Cieplice):]

Dwie uwagi.
Po pierwsze, tablica przy kościele parafialnym w Cieplicach mówi o "untreuen" [niewiernym] i - uwaga - "leichtfertigen" [bezmyślnym] młodzieńcu, dodając, że śmierć nastąpiła w wyniku pchnięcia "seinem eignen Rappir" [jego własnym rapierem]. Podstawowe pytanie brzmi: czyim? Bernharda czy Wolfa? Gdyby chodziło o rapier Wolfa, podkreślanie tego na tablicy nagrobnej wydawałoby się dość dziwne. A więc być może młody Schaffgotsch zginął z ręki "bezmyślnego" [leichtfertig] służącego ugodzony własnym rapierem? Może w rzeczywistości chodziło o nieszczęśliwy wypadek, a nie o morderstwo, a cała reszta jest późniejszym dorabianiem faktów do teorii?

[Muszkieter i pikinier (Niemcy) z okresu wojny trzydziestoletniej (1618-1648), w: Zur Geschichte der Kostume, Braun & Schneider, Munich 1861-1880]

Po drugie, dlaczego Bernhard miałby jechać z Seifersdorfu do Altkemnitz przez Bad Warmbrunn, Voigtsdorf i Krommenau - zupełnie okrężną drogą? Czy nie byłoby logiczniejsze, że wybrał drogę Alte Zittau-Hirschberger Handels-Strasse (Starym Traktem Handlowym Żytawsko-Jeleniogórskim) czyli górą, przez Reibnitz?

[Seifersdorf [Radomierz, dwór, XX w.]

[Seifersdorf [Radomierz], jadalnia we dworze, XX w.]

Spójrzmy na mapę:

Mapa o 300 lat późniejsza, ale STHŻ-J już wtedy istniał i - jako droga "międzypaństwowa" (Śląsk-Saksonia) - z pewnością miał wyższe pierwszeństwo odśnieżania niż podrzędna w istocie (choć łącząca Schaffgotschowskie posiadłości) droga z Cieplic do Starej Kamienicy. Czy zimową porą ktoś nadkładałby drogi aż do Warmbrunnu, a następnie pchał się niewielką dróżką w górę przez Wojcieszyce i Kromnów, zamiast cały czas jechać głównym traktem (również o tej porze roku z pewnością - jako handlowy - ruchliwym i przejezdnym) czyli przy Hirschbergu odbić w prawo, a następnie w Rybnicy w lewo?

Odcinek Reibnitz-Altkemnitz mamy tutaj:
[Altkemnitz, 1:25 000, 1884-1886-1911]

I ujęcie lotnicze:
[1937]

Jeżeli wybrał zatem drogę przez Reibnitz, to musiał pod koniec podróży młody Schaffgotsch mijać zamek Lausepelz:
[F.B. Werner, ok. 1750]

[J.M. Berningroth, 1758]

[1850-1900]

[V. Schaetzke, Schlesiche Burgen und Schlosser, 1927]

[2009]

A potem wjechał do Altkemnitz, wtedy zwanego jeszcze po prostu Kämnitz...
[1930-1940]

[1919]

[1920-1940]

Zamek był jeszcze wtedy otoczony fosą:
[Schaetzke, 1927]

[1909]

[Otto du Moulin's Gasthof zu Freundlichkeit, 1920-1940]
[1910]

Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że Herr Bernhard wjeżdżał od strony Rybnicy, jest usytuowanie mostu, którego pozostałości zachowały się do dziś:




Wjeżdżając przez kamienny most nie mógł wiedzieć młody dziedzic radomierski, towarzysz kawalerskiej podróży Jana Ulryka Schaffgotscha, odbytej w latach 1611-1614 "przez Italię, Maltę, Hiszpanię, Anglię i Niderlandy" [Zamki i dwory obronne..., s. 215], że właśnie dobiega końca przedostatnia już podróż w jego życiu...




[Bernhard von Schaffgotsch, Hans Ulrich von Schaffgotsch, Albrecht von Wallenstein, Wolf Friedrich Roettig, Christoph Leopold Schaffgotsch, Viktor Schaetzke, Siboto de nobili familia Ovium, Gotsche I Schoff, drey Kemniczen, Altkemnitz, Seifersdorf, Reibnitz, Lausepelz, Małgorzata Chrowska, Tomasz Dudziak, Krzysztof Jaworski, Artur Kwaśniewski, Bad Warmbrunn, Voigtsdorf, Krommenau]

Na deser - dzięki uprzejmości Leszka Różańskiego - kilka rycin pokazujących, jak to wyglądało w (nieco wcześniejszym zapewne) średniowieczu: trzy ćwiartowania i dwa ścięcia.





1 komentarz:

  1. Smutna to historia. Myślę że zamek i jego mieszkańcy zostali nie mniej okrutnie potraktowani przez historię, na zapomnienie. Czy to w zemście czy w odwecie... z pewnością zamek ten jest przeklęty na wieki przez Rycerza Wilka.

    OdpowiedzUsuń