piątek, 20 lutego 2026

Relacja Ernsta-Carla von Gersdorffa, wrocławskiego adwokata i notariusza publicznego, spisana w 1975 roku

 

Podczas II wojny światowej, a konkretnie w listopadzie 1942 roku, jeden z moich klientów, pan Hans-Georg von Kramsta na Chwalimierzu, został zatrzymany przez centralę Gestapo we Wrocławiu, następnie umieszczony w areszcie Gestapo tamże i później przewieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Powodem zatrzymania była jego przyjaźń z pewnym panem półkrwi żydowskiej. Aresztując właścicieli ziemskich, Gestapo miało interes w tym, żeby aresztowany ustanowił generalnego pełnomocnika, z którym Gestapo mogło następnie negocjować, by jak najszybciej przejąć majątek aresztowanego. Gestapo starało się stworzyć wrażenie, że aresztowany nie tyle oddaje majątek pod przymusem, co raczej „faktycznie” negocjuje ze swym pełnomocnikiem, który następnie składa w jego imieniu wymagane przez Gestapo oświadczenia.

 

I tak pod koniec listopada 1942 roku zostałem poproszony przez naczelnika komendy głównej policji państwowej we Wrocławiu o odwiedzenie pana von Kramsty w areszcie, gdyż pragnie on udzielić mi generalnego pełnomocnictwa. Zgodziłem się na to i zjawiłem się w suterenie prezydium policji we Wrocławiu, by odwiedzić pana von Kramstę w jego celi. Zanim jednak wpuszczono mnie do pomieszczeń służbowych Gestapo, przedłożono mi do podpisu oświadczenie, iż zgodnie z moją najlepszą wiedzą w moim drzewie genealogicznym nie ma żadnego Żyda.

 

Odparłem, iż oświadczenia tego podpisać nie mogę, gdyż nie mogę wykluczyć możliwości, że sam jestem Żydem albo od Żyda pochodzę.

 

To moje oświadczenie wprawiło funkcjonariuszy Gestapo w nieopisaną wściekłość. Powiedzieli, że to przecież bez sensu, bo otrzymali z Urzędu Rzeszy ds. Genealogii zaświadczenie, że w moim drzewie genealogicznym nie figuruje żaden Żyd ani żadna osoba pochodzenia żydowskiego. Na to odpowiedziałem, że Urząd ds. Genealogii najwyraźniej nie zna różnicy pomiędzy drzewem genealogicznym [Stammbaum] i tablicą przodków [Ahnentafel]. Nie mogę wykluczyć, iż w mej tablicy przodków figuruje jakaś osoba pochodzenia żydowskiego. Dlatego przedłożonego mi oświadczenia podpisać nie mogę. Rzecz jasna mogłem to oświadczenie podpisać bez wahania, bo od roku 1920 badałem swój wywód, zbadałem go do 19 pokolenia wstecz [do ok. 1350 r. – przyp. red. niem.] i pośród swych przodków – wśród których byli przedstawiciele niemal wszystkich narodów Europy – nie znalazłem ani jednego Żyda.

 

Funkcjonariusz Gestapo udał się następnie na konsultacje z naczelnikiem swego wydziału. Po jakimś czasie wrócił z decyzją, iż przedłożonego mi oświadczenia nie muszę podpisywać. Odniosłem wrażenie, że funkcjonariusze centrali Gestapo zinterpretowali mą odmowę tak, jak też była ona przeze mnie zamierzona, a mianowicie jako gest solidarności z nieszczęsnymi ofiarami ich prześladowań.

 

Pan von Kramsta udzielił mi generalnego pełnomocnictwa i poprosił, bym w Wiedniu, dokąd zabrano jego przyjaciela, dowiedział się o jego losie. Pojechałem tedy do Wiednia, tam jednak zdołałem ustalić tylko tyle, iż przyjaciela pana von Kramsty pozbawiono życia już sporo wcześniej. Choć w związku z tym nie istniała możliwość, by pan von Kramsta kontynuował relację ze swym przyjacielem, to trzymano go – wbrew mym ostrzeżeniom – dalej w areszcie, a następnie wywieziono do Auschwitz, gdzie zajmował się ładowaniem na ciężarówki zwłok więźniów zmarłych na tyfus.

 

W połowie sierpnia 1943 roku pan von Kramsta został zwolniony po tym, jak na polecenie Reichsführera SS [Himmlera] wpłaciłem w Deutsche Banku we Wrocławiu kaucję w wysokości 3,5 miliona marek gotówką! Gestapo berlińskie, które odtąd przejęło sprawę, odrzuciło zaoferowane przeze mnie poręczenie bankowe w tej samej wysokości, motywując to tym, że pan von Kramsta ma zapłacić Deutsche Bankowi pełne odsetki od sumy 3,5 miliona marek, a nie jedynie uiścić stosunkowo niewysoką opłatę za poręczenie bankowe!

 

Przekazane mi wcześniej żądanie Reichsführera SS, by przewłaszczyć na niego dwa majątki pana von Kramsty, zostało przeze mnie odrzucone.

 

dawna siedziba Gestapo w Breslau


Hans-Georg v. Kramsta (wnuk Karola Scheiblera) przed Grand Hotelem w Łodzi, 1914

wejście do dawnej siedziby Deutsche Banku w Breslau







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz