Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludwigsbaude. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludwigsbaude. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 listopada 2012

Ostatnie dni dawnego Ludwigsbaude / The Last Days of the Former Ludwigsbaude

W 1888 r. wzmiankowano tu wypożyczalnię koni wierzchowych i stację tragarzy lektyk (z pewnością głównym celem był Wysoki Kamień/Hochstein), ale miejsce musi być dużo starsze, bo Rozdroże, jak wiemy, leży na geologicznej nieciągłości i jest bramą do skarbca... Joannici penetrowali okolicę już w XIII w., a wcześniej byli tu i Słowianie, i Celtowie.

Po pożarze w 1912 schronisko odbudowano, a ile zostało z niego dzisiaj, widać na zdjęciach.

Czy Ludwigsbaude od Ludwigsdorfu to kwestia ciekawa, a jedną z przesłanek fakt, że prąd na Rozdroże idzie z Chromca...

Tak czy owak, sceneria idealna na klasyczną drzemkę z duchami...












sobota, 2 czerwca 2012

W Górach Kryształowych / In the Crystal Mountains...

Po nader wesołym wieczorze spędzonym z kolegą Marcinem C. obudziłem się całkiem rześki, tyle że w lesie i dziesięć kilometrów od domu... Nie powiem, miałem po drodze momentami (Leopoldsbaude!) lekkiego pietra - czułem, że gdybym tylko na to pozwolił, to duchy się pojawią - ale najbardziej dojmująca była myśl, że mógłbym spotkać jakiegoś CZŁOWIEKA... W nocy w lesie przestajemy bowiem być homo sapiens, a stajemy się homo instinctus, homo animalis... Nie spotkałem jednak nikogo poza samym sobą (nie licząc sprytnego Szczotka, który dołączył do mnie na Gaiku), a bladym świtem odpaliłem czołówkę i zanurzyłem się w strumienie...








poniedziałek, 7 maja 2012

Walońską ścieżką: Cr - Rotes Floss (Czerwony Potok, Hucianka) - Jastrzębiec (Geiersberg, Gajowiec) - Gaik (Leopoldsbaude, Foersterei Hochstein, Hütte) - Marcinowy Skraj (Martinsrand, Świerkowiec) - Pleśna (Mała Kamienna, Klein Zacken) - Rozdroże Izerskie (Ludwigsbaude) - Cr

Skąd Wenecjanie wracali?
Znad Pleśnej wracali cieczki...

Już po raz kolejny Strefa sama prowadzi mnie tam, gdzie trzeba... Dzisiaj była to jedna z walońskich skarbnic - Pleśna czyli Mała Kamienna - obok Kamiennej i Izery miejsce przebogate, a jednocześnie najmniej z tych trzech znane... Odkrycie skarbów izerskich musiało wiązać się z penetracją wzdłuż (w górę) cieków wodnych (por. dyskusję na ten temat w: L. Moczulski "Narodziny Międzymorza"), bo innych dróg wtedy tu nie było. Trakt wzdłuż Pleśnej długo był głównym szlakiem w tej okolicy - obecna droga do Szklarskiej powstała stosunkowo późno. Tutaj więc skupiał się ruch wszelkiej maści "Walonów" czyli "Wenecjan" - poszukiwaczy, gwarków, płuczkarzy, hutników.

A dokąd Wenecjanie wracali? Cóż, nie do Szklarskiej Poręby, do której kawał drogi trzeba stamtąd mozolnie przez Zakręt Śmierci i Wysoki Kamień, jeno do Płuczkarskiej Poręby (Seifershau) i Ludwigsdorfu - które właśnie po to powstały! Zobaczcie, ile by trzeba rano do roboty zasuwać na Złote Jamy ze Szklarskiej - a z Kopańca, zwłaszcza górnego, wystarczy na dół pół godziny spacerem!

Czytamy (Wiater, "Walonowie u Ducha..."), że trzynastego lipca roku 1281 książę śląski Bernard (Zwinny)

"sprzedaje i przenosi własność na krzyżowców zakonu świętego Jana [joannitów] ze Strzegomia obszar 100 łanów [ok. 2400 hektarów = 24 km2] położony między rzeką, którą nazywają Kamienna, która płynie z jednej strony, i potokiem Plessena z drugiej, na całej długości, ze wszystkimi przyległościami" [cyt. za Tichy F., Schreiberhau/Szklarska Poręba. Ein Fremdenverkehsort zwischen Riesen- und Isergbebirge, Erlangen 1999].

Plessena to oczywiście Pleśna, czyli Mała Kamienna. Mamy więc po obu stronach hornfelsowego Wysokiego Grzebietu dwie doliny kontaktowe - z karkonoskimi granitami (dolina Kamiennej) po jednej i izerskimi gnejsami i granitognejsami (Małej Kamiennej) po drugiej - a to właśnie na kontakcie dzieje się to, o co chodzi joannitom i co sprawia, że Strefa jest tym, czym jest - niczym awers i rewers tej samej złotej monety - tyle że jedna jest dzisiaj poznana całkiem dobrze, a druga prawie w ogóle, a NA DODATEK strefa dyslokacyjna Rozdroża Izerskiego - potężna żyła mocno okruszcowanego złotem i innem dobrem kwarcu - celuje prosto w owego aureusa rewers - ku północnemu-wschodowi, ku Górom Kwarcowym - gdzie wystarczy nieledwie ucho do ziemi przystawić, by posłyszeć echo walońskich kroków...

A tak swoją drogą to płacąc za owe 2400 hektarów "sto marek srebra i dwie beczki wina", joannici z pewnością nie przepłacali: kilogram srebra (1 marka = ok. 200 g) za kilometr kwadratowy Strefy to nie przymierzając interes równie dobry, jak Manhattan za 60 guldenów...






Kowalówka (Schmiedelsberg) z Jastrzębca:


Na szczycie Marcinowego Skraju:


Przy drodze nad Pleśną - cały zagon rzadkich smardzów jadalnych (Morchella conica, pod całkowitą ochroną):






A potem...
 



Dziesięć tysięcy kroków później: