Traugott Heinze
królewski sekretarz powiatowy powiatu lwóweckiego
GEOGRAFICZNO-STATYSTYCZNO-HISTORYCZNY
PRZEGLĄD
POWIATU LWÓWECKIEGO NA ŚLĄSKU
(1825)
wybrał, przełożył i przypisami opatrzył
Marcin Wawrzyńczak
Wielka Izera
Geographisch-statistisch-geschichtliche
Uebersicht des Löwenbergschen Kreises in Schlesien (Löwenberg 1825)
konsultacja toponomastyczna: Zofia Jazygow, Bartosz Kijewski
Jej Wysokości
panującej Pani Księżnej
Marii Luizie Paulinie
von Hohenzollern-Hechingen
z domu księżniczce Kurlandii i Żagania
z prawdziwą czcią poświęca
Autor.
POWIAT
Powiat lwówecki, należący do księstwa jaworskiego i
podlegający rejencji legnickiej, zawiera 5 miast, 107 wsi i 4 kolonie.
(…)
WIELKOŚĆ
Powierzchnia powiatu wedle aktualnego stanu granic wynosi
blisko 14 mil kwadratowych.
ZALUDNIENIE
Powiat zamieszkuje 61 198 osób, z czego 8901 w
miastach, a 52 297 na wsi.
(…)
MOWA I DIALEKT
Mowa jest wprawdzie niemiecka, lecz dialekt nie całkiem
przyjemny, a przy tym w górskich wioskach całkiem odmienny od tego, jaki słyszy
się we wsiach wokół Lwówka. Kto by odgadł, że słowo Schnurgge (wywiedzione od Schnur,
„sznur”) oznacza w okolicy Lwówka synową?
ZWYCZAJE I OBYCZAJE
Mieszkańcy powiatu są pracowici, poczciwi, bardzo czynnie
pomagają sąsiadom w potrzebie. Fundacje charytatywne w powiecie sięgają sumy
60 000 talarów. Specjalne zakłady dla chorych lub ubogich istnieją tylko w
miastach, na wsi zaś pomoc społeczna zapewniana jest częściowo dzięki
fundacjom, częściowo dzięki zbiórkom datków. Mieszkańcy, zwłaszcza kobiety,
wydają na przyodziewek więcej niż gdzie indziej. We wsiach należących dawniej
do klasztoru w Lubomierzu kobiety nie noszą przeważnie halsztuków.
Święta ludowe, poza odpustem, który odbywa się w
październiku albo listopadzie, nie występują. Za to wesela zamożni gospodarze
urządzają z wielką pompą; mając jechać do ślubu, wybiera się najlepsze konie we
wsi, przystraja im ogon i głowę wstążkami i obwiesza janczarkami. Nierzadko 15
czy 20 wozów ciągniętych przez takie strojne konie towarzyszy młodej parze w
drodze do kościoła. Niemal powszechny jest zwyczaj, iż kilka dni przed weselem
panna młoda przysyła panu młodemu do domu jeden lub kilka wozów rzeczy, czyli
tak zwane wiano. Zawiera ono, jeżeli jest kompletne, nawet najdrobniejsze
artykuły gospodarstwa domowego. Z drabinek wozu zwisają zydle, w poprzek stoją
ramy łóżek i kufry, z tyłu kołowrotek, balia, maselnica i pojemnik na łyżki,
wszystko bardzo starannie dobrane. Pakowane i wysyłane do pana młodego są nawet
łóżeczka dziecięce.
Chociaż dzięki dobrym szkołom nadzwyczaj wiele czyni się
dla wykształcenia mieszkańców, to wciąż jeszcze panuje wśród nich (w jednych
okolicach bardziej, w innych mniej) znaczny stopień zabobonu i wiary w rzeczy
nadprzyrodzone; dlatego też wciąż jeszcze niejednemu szalbierzowi udaje się tu
wykorzystać ludzką naiwność.
(…)
LASY
Większość obszarów górskich porośnięta jest lasem
świerkowym lub jodłowym, rzadziej liściastym. Największymi posiadaczami lasów
są majątki Gryf, Ubocze i Bystrzyca, lwówecki urząd kameralny oraz sołectwo
Rząsiny. Majątek Bystrzyca sprzedał wprawdzie większość posiadanego lasu, wciąż
jednak znajduje się tu najwięcej drewna liściastego i twardego.
Góry prowadzą na niemałą skalę handel deskami, które
wywożone są aż pod Legnicę. Najczęściej spotyka się jodły, świerki i buki;
sosny, dęby i olchy rosną rzadziej. Drewno z gór spławiane jest Kwisą.
ZABUDOWANIA
Domy w górach są przeważnie drewniane, murowane bowiem
nie wytrzymują wilgoci; aliści w niejednym zakątku powiatu spotyka się pokaźne
już murowane gospodarstwa kmiece. Pozostałe budynki są konstrukcji zrębowej, za
to całkiem gliniane nie występują w ogóle. Na wsi pokryciem dachowym jest
zwykle gont; tu i ówdzie zaczyna się wprowadzać łupek albo gont gliniany.
Ogółem w powiecie doliczono się 21 pańskich pałaców, 3
zamków w ruinie, 67 folwarków, 20 kościołów ewangelickich i 44 katolickich, 37
plebanii, 61 szkół ewangelickich i 33 katolickich, 2 szkół do naprzemiennego
użytku obu wyznań, 15 majątków lennych, 1074 gospodarstw kmiecych, 1681
zagrodniczych oraz 7875 chałupniczych; dalej 90 młynów chlebowych, 16
wiatraków, 8 młynów do kory, 6 młynów papierniczych, 1 młyna do gipsu, 12
traków i 2 foluszów. Budynków mieszkalnych, wliczając 1563 domy mieszczańskie w
5 miastach, jest łącznie 12 504, a stajni, stodół i szop 3575.
GLEBY I ICH URODZAJNOŚĆ
Najbardziej urodzajna jest północna część powiatu oraz
część na zachód od Lwówka. Wokół samego miasta i we wsiach Płakowice i Brunów
uprawia się wiele warzyw; także pola ładnie tu plonują, a łąki nad Bobrem
dostarczają obfitość znakomitego siana. Im wyżej, im bliżej gór, tym
zimniejsza, wilgotniejsza i przeto mniej urodzajna robi się gleba. W najwyżej
położonych wioskach ludność ograniczona jest do uprawy zboża jarego. Dlatego
zbiory nie pokrywają rocznego zapotrzebowania powiatu i zboże ściągać trzeba z
targów w Legnicy, Jaworze i z okolic Głogowa.
Siano niemal wszędzie zbierane jest w dużej obfitości;
górskie siano dzięki zawartości wielu szlachetnych ziół stanowi wyśmienitą
paszę. Nad Izerą nie dojrzewa żadne zboże, toteż wszystkie wolne miejsca nadają
się pod pastwiska i kośne łąki, a krowy tamtejsze dają znakomite, pożywne
mleko; wyrabiane z niego masło cenione jest jak kraj długi i szeroki.
Piasków w powiecie nie ma prawie wcale, jest za to sporo
okolic kamienistych, dlatego pola obrabiane są bardziej końmi niż wołami. W
mniejszych gospodarstwach zaprzęgane są krowy. Gospodarka rolna prowadzona jest
podług różnych systemów — u kmieciów jest to z reguły trójpolówka, podczas gdy
na gruntach wielkoobszarowych wprowadzono przeważnie płodozmian.
PRODUKTY
A. Zwierzęta
Konie szczególnie ładne w Rakowicach Wielkich, Chmielnie,
Zbylutowie, Skorzynicach i Ustroniu. Bydło jest powszechnie dorodne, a krowy
dają dobre mleko; wołów trzyma się niewiele. Kozy hoduje się zwłaszcza w
Pławnej, Mojeszu, Golejowie, Marczowie, Wojciechowie, Płóczkach i w wioskach
górskich. Ser kozi z Pławnej cieszy się renomą i znajduje zbyt. Owce na
terenach górskich trzymane są rzadziej aniżeli w niżej położonych okolicach, a
że w przypadku gospodarstw wielkoobszarowych wełna jest obecnie niemal jedynym
produktem, który trzyma dobrą cenę, to coraz usilniej pracuje się nad
uszlachetnianiem pogłowia.
Pszczelarstwo, nieznaczne wprawdzie, skupia się w Dworku,
okolicach Wlenia i wioskach górskich.
Ze zwierzyny łownej występują w powiecie: jelenie, zające,
sarny, (rzadko) dziki, kuropatwy, jarząbki, kwiczoły, bekasy, kaczki oraz
cietrzewie. Pośród ryb najpowszechniejsze są: pstrąg, karp, szczupak, okoń,
lin, sandacz, brzana, ukleja i miętus; węgorz jest rzadki, raków nie spotyka
się szczególnie wiele.
Drapieżniki pojawiają się rzadko. Niedźwiedzi już nie ma;
czasem daje się postrzec wilk, ale tylko w wysokich górach. Za to w górach
spotyka się wszędzie dużo lisów i borsuków. Z ptaków drapieżnych daje się
nieraz ustrzelić orzeł przedni, kania, krogulec albo sowa.
B. Rośliny
Omówione powyżej lasy pokrywają zapotrzebowanie na drewno
opałowe i konstrukcyjne. Zboże dojrzewa najlepiej w północnej, zachodniej i
częściowo wschodniej części powiatu. Biała pszenica nie jest uprawiana; gdy się
ją wysieje, wnet się na powrót wyradza. Len udaje się zwłaszcza w okolicach
Zbylutowa, Chmielna i Skorzynic, ale też w wielu innych zakątkach, wyjąwszy
wysokie góry. Wszelakich warzyw dostarczają przedmieścia Lwówka oraz wsie
Płakowice i Brunów. Najlepsze sady są wokół Lwówka, Wlenia i w Przecznicy.
Większość dróg bitych i polnych w niżej położonych okolicach obsadzona jest
drzewami owocowymi, zwłaszcza wiśniami. W górach dostanie się dobre czereśnie.
Lwówecki urząd kameralny prowadzi znakomitą szkółkę leśną.
Pięknie
pachnący mech fiołkowy, o którym sądzi się, że występuje wyłącznie na Śnieżce,
rośnie równie często w okolicach Świeradowa. Poza tym góry bogate są w zioła
lecznicze i barwierskie.
C. Bogactwa mineralne
Do głównych bogactw naturalnych zaliczają się: cyna koło Gierczyna,
kobalt koło Przecznicy, ruda żelaza koło Rakowic Wielkich, Łupków i Wlenia,
wapień w okolicach Pławnej, Niwnic, Rząsin, Golejowa, Ubocza, Płóczek,
Ustronia, Radomic. Chalcedon, topaz, jaspis i agat, tu i ówdzie również
konglomeraty chryzoprazu (karneolu), napotykane są niemal wszędzie. Gips w
Nowym Lądzie, tamże mika; łomy piaskowca i kamieni młyńskich w pobliżu Kotlisk,
Nowego Lądu, Rakowic Małych, Rząsin, Kleczy, Lwówka, Płakowic, Mojesza Dolnego,
Radłówki i Zbylutowa; glinka kaolinowa pod Kamieniem, glina garncarska pod
Nowym Lądem, Mroczkowicami, Świeradowem, Gierczynem, Włodzicami Wielkimi,
Lwówkiem, Rakowicami Małymi i Bystrzycą; węgiel kamienny występuje pod
Rakowicami Małymi, Włodzicami Wielkimi, Skałą i Wleniem, lecz wydobycie jest
nieopłacalne. Z granitu, gnejsu i łupka łyszczykowego składają się niemal całe
góry. Bazalt występuje pod Rębiszowem, Chmieleniem, Wleniem, Żerkowicami,
Dworkiem, Rząsinami, a zamki Podskale i Gryf stoją na bazaltowej skale.
Legenda
głosi, że w Izerze i innych rzekach płukano niegdyś złoto. W Dworku, Bielance,
Pławnej i innych miejscowościach wokół Lwówka do dzisiaj widzi się pozostałości
wyrobisk po płukaniu złotego piasku. Również w Radomicach znajdowała się
kopalnia złota, która przed około 200 laty z niewiadomych powodów została
opuszczona. W Pławnej jeszcze przed najazdem Tatarów działać miała zasobna
kopalnia srebra, w której pracowało ponoć ponad 600 gwarków. Bogate złoża
srebra eksploatowano ponoć również w Strzyżowcu. W okolicach Olesznej, Krzewia
Wielkiego, Wojciechowa, Wlenia, Radoniowa, Radomiłowic i Płakowic są wyrobiska
torfu. Źródła lecznicze są w powiecie dwa: jedno w Świeradowie i jedno w Sadku.
Również w Nowym Lądzie, w lwóweckim lesie miejskim niedaleko wapiennika oraz w
Radomicach odkryto lecznicze źródła mineralne, które jednakowoż nie są
wykorzystywane.
Urny
odkryto jak dotąd w Rakowicach Wielkich w roku 1790, na tak zwanym Blocksbergu
koło Płakowic, pod Świeradowem oraz na Wyrwaku koło Kamienia.
MANUFAKTURY, FABRYKI I
RZEMIOSŁO
Właściwe manufaktury i fabryki w powiecie nie występują.
Tkaniem adamaszku, woalu i płótna zajmują się mniej lub bardziej intensywnie
pojedynczy tkacze w Uboczu, Gryfowie, Krzewiu, Czernicy, Płoszczynie, Rząsinach
i generalnie w całej okolicy Gryfowa. W Lwówku znaczenie ma sukiennictwo; w
Lubomierzu i Gryfowie tasiemkarstwo i pończosznictwo. W mieście powiatowym
działa bielarnia wosku; w Świeradowie i Orłowicach spotyka się szlifiernie
szkła; fachowcy od obróbki piaskowca skupiają się w Lwówku i okolicach. Wielu
mieszkańców Mirska i Lubomierza zajmuje się haftowaniem woalu i płótna. Niemal
wszędzie wyrabiana jest szlachetna przędza. W Pławnej dzierga się duże ilości
wełnianych pończoch. Młynów papierniczych jest sześć: 3 w Łęczynie, 1 w
Mroczkowicach, 1 w Orłowicach i 1 w Antoniowie. W Lwówku powstała niedawno
drukarnia, a w Mirsku działa bardzo utalentowany rytownik w kamieniu. We wsiach
Gradówek, Orłowice, Rębiszów, Grudza, Świeradów, Gierczyn, Krobica i Przecznica
wyrabia się wszelkiego rodzaju przedmioty z drewna. W Gryfowie, Proszówce,
Skarbkowie, Krobicy i Kamieniu są bielarnie przędzy i płótna; w Przecznicy
działa wytwórnia błękitnej farbki.
DROGI I SZOSY
Duża część dróg wiejskich jest utwardzona; ich łączna
długość wynosi 15 mil. A mianowicie: z Lwówka do granicy powiatu złotoryjskiego
1⅜ mili, z Lwówka do granicy powiatu chojnowskiego koło Ustronia 1⅝ mili, z
Lwówka do granicy powiatu bolesławieckiego w kierunku Ocic 1½ mili, z Lwówka do
granicy powiatu bolesławieckiego za Suszkami 1⅜ mili, z Lwówka do Pasiecznika 2⅜
mili, z Lwówka przez Gryfów i Mirsk do Świeradowa 4¾ mili i z Gryfowa do
Pasiecznika 2 mile.
Poza tym
władze lokalne doprowadziły do bardzo dobrego stanu szosę z Lwówka do Wlenia i
Lubania, a także łącznik pomiędzy Lubomierzem i Wleniem. Również dzięki
współpracy sąsiednich miejscowości udało się pięknie wyremontować prawie
nieprzejezdną wcześniej drogę z Kamienicy (powiat jeleniogórski) przez Grudzę i
Rębiszów do Skarbkowa. Pozostałe drogi są przeważnie kamieniste i liche. Myta
szosowe pobierane są w Lwówku, Ustroniu, Płakowicach, Pławnej, Pasieczniku,
Chmieleniu, Mirsku i Płóczkach.
MIASTA
LWÓWEK
Liczba ludności — włącznie z garnizonem
(359 ludzi) — wynosi 3541 osób, w tym 2715 ewangelików, 785 katolików i 41
żydów. Według Sutoriusa w 1617 roku miasto miało 6000 mieszkańców.
Gospodarka,
handel, rzemiosło
Część posiadaczy gruntów prowadzi —
zwłaszcza na przedmieściach — działalność rolniczą i ogrodniczą; podobnie jak w
Legnicy hoduje się tu warzywa. Piwo warzy się w 237 gospodarstwach, tworzących
jedną wspólnotę. Nadzór nad piwowarstwem sprawuje wybrana przez nie komisja.
Handel,
poza sporymi targami zbożowymi, odbywającymi się w każdy poniedziałek, nie jest
znaczny; gdy jednak żniwa w Czechach i Saksonii wypadną słabo, konkurencyjność
jego rośnie znakomicie. Corocznie odbywają się w Lwówku trzy dwudniowe jarmarki
— w tygodniu po Nawróceniu św. Pawła, po Znalezieniu Krzyża i po św. Franciszku[1].
Pośród
rzemiosł największe znaczenie ma sukiennictwo; rocznie na 36 krosnach przerabia
się tu 1900 kamieni[2]
wełny i wytwarza 1100 sztuk sukna. Przed wojną trzydziestoletnią skala tej
działalności była znacznie większa, wtedy bowiem roczna produkcja sięgała
12 000 sztuk sukna. Niedawno powstała tu też drukarnia i niniejsza praca
jest pierwszym dziełem zrealizowanym przy użyciu jej nowych czcionek. Znane są
jeszcze tutejsze wyroby z toczonego rogu.
Wedle najnowszych danych
urzędowych w mieście naliczono: 1 aptekarza, 5 doktorów, 2 chirurgów, 3
akuszerki, 1 drukarza, 4 balwierzy, 14 piekarzy, 5 ciastkarzy, 1 cukiernika, 15
rzeźników, 4 mydlarzy, 3 garbarzy, 4 białoskórników, 22 szewców, 4
rękawiczników, 3 kuśnierzy, 7 rymarzy, 2 siodlarzy, 7 powroźników, 22 krawców,
3 pasamoników, 6 kapeluszników, 3 cieśli, 13 stolarzy, 4 kołodziejów, 6 bednarzy,
4 tokarzy rogowych, 2 koszykarzy, 2 mistrzów murarskich, 3 garncarzy, 2
szklarzy, 7 kowali, 15 ślusarzy, nożowników i cyrkielników, 3 paśników, 2
kotlarzy, 1 konwisarza, 2 blacharzy, 4 zegarmistrzów, 4 złotników, 3
introligatorów, 1 cegielnika, 4 młyny wodne z 7 kołami, 1 młyn kieratowy, 2
folusze, 1 trak, 2 mielarnie gipsu, 36 krosien sukienniczych, 28 krosien
płócienniczych, 4 krosna dziewiarskie, 4 postrzygaczy sukna, 34 sukienników, 3
farbiarzy, 3 wozaków, 4 grzebieniarzy, 3 guzikarzy, 2 iglarzy, 8 dziewiarzy, 6
poszwarzy, 2 kominiarzy, 2 sitników, 1 kastratora bydła, 11 gościńców, 5
karczem, 16 szynków, 6 gorzelników i 1 bielarnię wosku.
Budynki
Budynki w samym mieście są przeważnie
murowane i kryte dachówką. Jest ono otoczone podwójnymi murami i w roku 1494
zostało ufortyfikowane. Liczą tu 420 prywatnych budynków mieszkalnych, 4 młyny
wodne, 1 kierat, 2 folusze, 1 trak, 2 młyny do mielenia gipsu i 85 szop abo
stajni.
Do budynków publicznych należą:
1) Ratusz
z zegarem wieżowym, zbudowany w 1178 roku po tym, jak drewniany stojący w tym
samym miejscu spalił się w wielkim pożarze dwa lata wcześniej. Sam budynek
zalicza się do najlepiej wyposażonych w prowincji i poza władzami miejskimi ma
w nim siedzibę królewski sąd ziemski i miejski oraz urząd podatków
bezpośrednich i pośrednich. Ratusz stoi w rynku i z uwagi na piękne sklepienia
żebrowe na parterze wart jest zobaczenia.
11
listopada 1824 roku uroczyście wyposażono wieżę ratuszową w nową gałkę i
pruskiego orła, po tym jak 2 czerwca cieśla miejski Berkg zdjął starą gałkę i
chorągiewkę. Tenże sam przeprowadził też — i to z łatwością — niebezpieczne
zadanie instalacji nowych ozdób.
2) Waga
miejska.
3) Odwach.
Ta
pierwsza zbudowana w 1596 roku, ten drugi w 1786, stoją w górnej części rynku
pod jednym dachem.
4) Królewskie
koszary, zbudowane w 1786.
5) Lazaret
wojskowy, zbudowany w 1786.
6) Budynek
do musztry, położony poza miastem, wzniesiony w 1788.
7) Składnica
budowlana, gdzie jednocześnie burmistrz ma swe mieszkanie.
8) Trzy strażnice bramne przy bramach: Lubańskiej, Złotoryjskiej i
Bolesławieckiej, zbudowane w 1786;
9) Cztery bramy: Lubańska, Złotoryjska, Bolesławiecka i Zamkowa. Na obu
pierwszych wystawione są figury lwów; ta ostatnia była zamknięta do 6 września
1820 roku (kiedy zniesiono akcyzę) i otwierano ją tylko na potrzeby transportu
zwłok ze śródmieścia na cmentarz, w związku z czym nazywano ją Trupią Furtą.
10) Katolicki
kościoł farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i świętego
Jana Chrzciciela. Daty jego budowy nie da się ustalić, choć pewne jest,
że stał już w 1238 roku. Zbudowany jest w stylu gotyckim i po obu stronach
skierowanej na zachód elewacji frontowej ma dwie wieże dzwonnicze.
Płaskorzeźbiona dekoracja nad głównym wejściem jest wspaniałym świadectwem dawnego
kunsztu. Kościół, który w 1752 roku doświadczył znacznego pożaru, należał
wcześniej do joannitów; ich komandoria z kolei została przez państwo w 1811
roku sprzedana za 3110 talarów.
Gdy
na początku XVI wieku reformy kościelne znalazły przystęp również do Lwówka,
zaczęto w kościele tym głosić Ewangelię oczyszczoną z ludzkich dogmatów i
odprawiać nabożeństwa wedle wskazań Lutra. Ewangelickie mieszczaństwo spokojnie
korzystało z tego domu Bożego aż do 28 stycznia 1629 roku, kiedy to przez
starostę v. Bibrana — przy bardzo wszakże aktywnym udziale dragonów
Lichtensteina — został im on gwałtem odebrany.
Do
10 października 1632 roku świątynię posiadali na powrót katolicy; tego dnia
jednak pastor Seiler pod ochroną Saksończyków znowu zaczął odprawiać tam nabożeństwa
ewangelickie. Później kościół był w rękach luteran albo katolików w zależności
od tego, czy do miasta wkraczały oddziały szwedzkie czy austriackie; w 1650 był
wszelako w posiadaniu katolików.
11) Kościół
Świętego Krzyża, niedaleko kościoła parafialnego, jest starszy, choć
mały i tylko raz na kwartał jest tam odprawiana msza zamówiona;
12) Kościół
minorytów z klasztorem. Budowa jego rozpoczęła się w 1248 roku,
wzniesiony jest z piaskowca i położony po południowej stronie murów miejskich.
Po sekularyzacji klasztoru w 1812 roku miasto otrzymało od państwa ten kościół
razem z budynkiem klasztoru w prezencie. Kościół od 1816 roku służy 2
batalionowi 6 pułku landwehry jako zbrojownia, klasztor zaś podzielono na
niskoczynszowe mieszkania dla niezamożnych.
To
tutaj za czasów reformacji odprawiono pierwsze w mieście nabożeństwo
ewangelickie. Franciszkanin nazwiskiem Jacob Führer wygłosił w 1523 roku
pierwsze ewangelickie kazanie; jego bracia-zakonnicy prześladowali go
wprawdzie, jednak wzięła go pod ochronę rada miejska i zaraz potem powszechnie
przyjęto naukę Lutra, on zasię został pierwszym pastorem. W 1524 mnisi opuścili
tedy klasztor. W 1532 roku nadpalił się on w 11 miejscach, w 1543 został
oficjalnie przekazany radzie, w następnym roku założono tam słynne luterańskie
liceum, w 1562 przystosowano kościoł do sprawowania nabożeństw ewangelickich i
w 1563 luterański proboszcz Caspar Radecke wygłosił tam na św. Michała pierwsze
kazanie. Po zakończeniu wojny trzydziestoletniej mnisi po powrocie zastali klasztor
zamieniony w stertę gruzów. 15 czerwca 1644 roku zawaliło się też sklepienie
kościoła, zostało jednak stopniowo wyremontowane.
W
dawnych czasach istniał tu klasztor żeński pod wezwaniem świętego Franciszka,
składał się jednak tylko z trzech mniszek, które zamieszkiwały mały domek przy
głównym budynku i żyły z jałmużny. Po rozpowszechnieniu się reformacji opuściły
one swe miejsce pobytu.
13) Kościół
ewangelicki. Jego budowę rozpoczęto w 1747 roku, a pierwsze nabożeństwo
odbyło się 17 listopada rok później. Ma 70 łokci długości, 40 szerokości, jest
bardzo przestronny, widny, prosty, a przy tym ładnie usytuowany. Dzięki
pokaźnym zapisom doszedł w krótkim czasie do sporego majątku.
14) Kaplica
cmentarna na cmentarzu przed Bramą Złotoryjską, murowana, wyposażona w
wieżyczkę z dzwonem.
15) Katolicka
plebania z mieszkaniem dzwonnika, blisko kościoła parafialnego.
16) Szkoła
katolicka, również w pobliżu kościoła, służy jednocześnie jako
mieszkanie dla kantora i rektora.
17) Budynek mieszczący ewangelicką plebanię, szkołę i mieszkanie dzwonnika,
stoi przy kościele ewangelickim. Zbudował go z własnych pieniędzy tajny radca
Blochmann, na co kamień węgielny położono 24 listopada 1748 roku. Szkoła
posiada znaczną bibliotekę.
18) Szpital
św. Mateusza w pobliżu miejskiego kościoła parafialnego. Budynek ten był
wcześniej domem mieszczańskim i został odkupiony na obecny cel, bowiem stary
szpital św. Mateusza przed Bramą Złotoryjską znacznie ucierpiał podczas
wielkiej powodzi.
19) Browar
na lennie zamkowym niedaleko składnicy budowlanej, produkuje przeciętnie 2040
beczułek piwa rocznie.
20) Dom
poprawczy z aresztem, urządzony bardziej funkcjonalnie i rozbudowany w
1819 roku.
21) Strzelnica,
położona na wzgórzu na południowy zachód od miasta, pięknie usytuowana.
Pierwszy dom strzelecki zbudowano w 1592 roku. Latem 1822 roku powstało
stowarzyszenie, które wspólnym nakładem powiększyło lokal tak zwanej Błękitnej
Sali o świetlicę.
22) Budynek
loży, ufundowany w 1824 roku przez członków Loży Św. Jana „Pod Drogowskazem”,
znajduje się przy ulicy Kaczej. Kamień węgielny położono wprost pod głównym
wejściem 9 czerwca 1824 roku.
23) Na wzmiankę zasługuje również wieża Bramy Lubańskiej. W połowie wysokości
muru otacza ją płaskorzeźbiony łańcuch z zamkiem.
24) Ulic
w mieście jest 21: Lubańska, Złotoryjska, Bolesławiecka, Zamkowa, Kościelna,
Sukiennicza, Żydowska, Łaziebna, Garbarska, Kacza, Klasztorna,
Ewangelicko-Kościelno-Szpitalna, Wysoka, Stawowa, Kamiennomłyńska, Cegielnicza,
Srebrna[3],
Rybacka, Krowia i Kamienna.
Dzieje
Ponieważ posiadamy bardzo szczegółową
kronikę Lwówka[4],
to pomijam większość wiadomości o dawnych czasach i ograniczam się tutaj
jedynie do podania najważniejszych faktów.
Rok założenia Lwówka
pozostaje nieznany; to jednak, że należy on do najstarszych miast Śląska,
wynika z wiarygodnych dokumentów, w których już w 1158 roku wymieniany jest
jako jedno z najznaczniejszych miast w kraju. Nazywano go wówczas Lewperch,
Leweberg, Lewenberc, także Leuperc i już w 1163 roku uchodził za najbardziej po
Wrocławiu rozwiniętą miejscowość na środkowym Śląsku. Przypuszcza się, iż
górnicy, kopiący tu za rudą, dali początek miastu, a nazwa jego pójść mogła od
kopalni zwanej Lwem, lub Lwią Górą, bo gwarkowie z reguły mianowali swe
sztolnie i wyrobiska nazwami zwierząt.
Do 1163 roku Lwówek
pozostał pod rządami polskimi; do 1392 władali nim książęta śląscy; do 1492
należał do Czech, do 1526 do Węgier, do 1740 do cesarstwa austriackiego, a od
tego czasu należy do Prus.
W dzień św. Andrzeja 1327
roku miasto wykupiło prawo bicia monety od księcia Henryka I (Jaworskiego) i
jeszcze dzisiaj w ratuszu przechowuje się stempel menniczy. Na monetach nie
było początkowo ani napisu, ani roku bicia, widniał na nich jedynie dawny herb
miasta: kroczący po murze lew z odgiętym do tyłu ogonem. Dopiero później dodano
litery LB (Löwen-Berg), a gdy miasto przeszło pod koronę czeską — także orła z
szachowanym ogonem. W miarę jak z łaski władcy zmieniany i uzupełniany był herb
miasta, również monety zyskiwały odmienny wyraz. Najmłodsze lwóweckie monety
pochodzą z roku 1622.
Rada Lwówka miała w dawnych
czasach prawo decydować o życiu i śmierci. 16 lipca 1517 roku na przykład
skazała szlachcica nazwiskiem Hieronymus Kopatsch, który zastrzelił córkę
jednego z mieszczan, na niezwłoczne publiczne ścięcie.
Z tak długiego szeregu lat
da się wymienić wiele nieszczęść, jakich doznało miasto, zwłaszcza za sprawą
pożarów, powodzi, zarazy i wojen. 22 lipca 1477 roku spaliła się ulica
Złotoryjska; w 1531 pożar strawił szkołę miejską i kilka domów; w 1532 klasztor
i kilka pobliskich domów; w 1536: 72 domy, ulice: Złotoryjską, Garbarską i
Mniszek, ławy mięsne i farbiarnię sukienników. W 1542 z dymem poszło pół
Lubańskiego Przedmieścia, a w 1544 spłonęła komandoria joannitów, przy czym
rycerz Andreas postradał życie. W 1551 pożar zamienił w kupę popiołów pół
rynku, ulice: Bolesławiecką, Sukienniczą i Żydowską i ponad 175 domów; w 1599:
38 domów, 3 cieplarnie, 3 garbarnie i 3 stodoły przed Bramą Bolesławiecką. W
1633 wybuchła Wieża Prochowa, w wyniku czego znacznym uszkodzeniom uległy
budynki i mury. W 1704 roku pastwą płomieni padły 72 domy, ulice: Złotoryjska,
Mnichów, Kacza i Łaziebna, łaźnia i farbiarnia; w 1752 z kolei zachodnia i
północna część rynku, ulice: Lubańska, Kościelna, Sukiennicza i Bolesławiecka,
łącznie 152 domy mieszczańskie; poza tym 2 kościoły katolickie, komandoria
joannitów, szkoła katolicka, wieże bramne: Lubańska i Bolesławiecka, Barchanowy
Młyn oraz 5 stodół na przedmieściu. Pożar uszkodził siedem dzwonów, które
dopiero w 1771 roku zostały naprawione.
Wielka powódź roku 1462
zabrała stary szpitał św. Mateusza przed Bramą Złotoryjską, przy czym śmierć
poniosło 9 osób.
W 1702 roku wystąpienie
Bobru z brzegów spowodowało wielkie szkody. W kwietniu rzeka tak bardzo rozlała
się poza swoje koryto, że woda sięgnęła pierwszych domów w mieście. Pewien
woźnica i pewien handlarz Bielawy utonęli wtedy wraz z końmi.
18 sierpnia 1779 roku i 3
marca 1780 Bóbr porwał kilka mostów. Po tej ostatniej powodzi na Przedmieściu
Złotoryjskim i Lubańskim nie pozostał żaden jaz ani śluza. W kwietniu 1785 Bóbr
wylał, a 14 września tegoż roku nastąpiło oberwanie chmury; powtórzyło się to
dokładnie trzy lata później. W Płóczkach 4 domy zostały porwane przez żywioł, a
6 osób utonęło. W kwietniu 1795 miało miejsce wyjątkowo wielkie zejście kry. 12
lipca tegoż roku oberwanie chmury nad Kowarami sprawiło, że Bóbr bardzo nagle
wezbrał i spowodował wielkie szkody; Dolny Most do Brunowa oraz Most Miedziany
uległy zniszczeniu. 10 maja zawalił się podczas wielkiej powodzi górny Most
Szpitalny. 24 maja 1803 roku dwie burze przyniosły ze sobą tyle deszczu, że pół
dolnego rynku zostało zalane, a woda porwała most przy Bramie Złotoryjskiej. 11
czerwca 1804 wielka powódź uszkodziła niemal wszystkie mosty. W sierpniu Bóbr
tak bardzo wezbrał, że większość żołnierzy próbującego sforsować rzekę
francuskiego korpusu utonęła w odmętach (patrz bitwa pod Płakowicami).
W 1567 roku pewien krawiec
z Bolesławca przyniósł do Lwówka zarazę, która tak się rozwinęła, że w
przeciągu miesiąca trzeba było poddać kwarantannie 70 domów, a ogólnie w
okresie 40 tygodni choroba ta doprowadziła do śmierci 3000 osób w parafii. W
1585 roku choroba zakaźna zabiła znowuż 828 mieszkańców, a w 1624 zaraza
została przyniesiona przez syna pewnego balwierza z Polski. Niejednego dnia
chowano po 40–50 zmarłych.
Nie szczędziła Lwówka
również wojna, powodująca naturalnie drożyznę
i głód. W 1629 roku do miasta wkroczyli dragoni Lichteinsteina, by
mieszczan zmusić do przyjęcia rzymskiego katolicyzmu, a rok później przybyła
ich śladem kompania dunajska, której żołnierze niewyobrażalnie dręczyli na poły
zrozpaczonych mieszkańców. W 1633 miasto splądrowali cesarscy; w 1635 wkroczyli
Saksończycy i zażądali 1000 talarów kontrybucji. Przemarsze i kwaterunki lat
1636–1639 bardzo doświadczyły miasto. W 1639 kwaterujący w Lwówku szwedzki
major Spiegel przywrócił nabożeństwa ewangelickie, zniesione przez wojska
cesarskie. By zabezpieczyć się przed napaściami tych ostatnich, kazał ściąć
wszystkie drzewa wokół miasta, przedmieścia przeważnie spalić albo zburzyć i
ogólnie zniszczyć 350 budynków. Poza tym wymuszał znaczne kontrybucje i
tolerował brak dyscypliny wśród żołnierzy. Nawet rajców i ławników zmuszono, by
pomagali kopać szańce.
W styczniu 1642 roku
cesarscy oblegli miasto, ostrzelali je i zdobyli 16 tegoż miesiąca. W wyniku
tego mieszkańcy musieli znowu zgromadzić znaczne kontrybucje. Ewangelickie
nabożeństwa zostały ponownie zakazane. Nie trwało jednak długo, nim nadciągnęła
armia szwedzka, odbiła miasto i pozwoliła sobie na ogólny plądrunek. Rozpasane
hordy zniszczyły nawet archiwa publiczne. To, że następnie wymuszone zostały
nowe kontrybucje, było na porządku dziennym, bo zabezpieczenie zdobytych
pozycji wymagało znacznych sum. Ponieważ miasto nie było w stanie spełnić wszystkich
żądań, cała okolica została splądrowana. To sprowokowało cesarskich, którzy
zimą 1643 roku nadciągnęli ponownie i rozłożyli się obozem na Szpitalnej Górze.
W przeciągu pięciu dni wszystkie wieże, bastiony i mury zostały zbombardowane,
a większość domów uległa zniszczeniu, co skłoniło Szwedów do ponownego oddania
zwycięzcom zamienionego w kupę gruzów miasta.
Oprócz szacowanych na ponad
70 000 talarów szkód spowodowanych przez grabieże, kontrybucje i pożary,
na mieście ciążył też dług w wysokości półtorej tony złota. Dopiero w 1648
roku, po zawarciu pokoju, miasto odetchnęło nieco swobodniej i zaczęto myśleć o
jego stopniowej odbudowie; ledwie się jednak za to zabrano, gdy nastąpiła seria
niszczycielskich pożarów i powodzi. Majątek kameralny Sztreki za Niwnicami
trzeba było sprzedać, by spłacić część długów i przez długi czas miasto
wyglądało jak pustynia. Dopiero dzięki łaskawości władz, które obniżyły
podatki, udało się pogorzeliska z powrotem zamienić w zdatne do zamieszkania
domy i chociaż dwie pierwsze wojny śląskie nie oszczędziły całkiem miasta, to
przecież nie zostało ono już tak mocno doświadczone, jak to niemal
nieprzerwanie miało miejsce wcześniej. Chociaż wojna siedmioletnia przyczyniła
miastu kosztów w wysokości 24 855 talarów, to narosłe do sumy 10 610
talarów długi zostały z końcem 1766 roku całkowicie spłacone.
(…)
MIRSK
Według najnowszych danych Mirsk ma 1396
mieszkańców, w tym 1212 ewangelików i 184 rzymskich katolików. Żydów nie ma tu
wcale.
Gospodarka,
handel, rzemiosło
Większość mieszkańców posiada grunta
rolne i trzyma też bydło. Piwowarstwo jest — tak jak w Lwówku — przywilejem
mieszczan. Znacznego handlu nie prowadzi się tu. Poza czterema dorocznymi
jarmarkami nie ma żadnych osobnych targów zbożowych czy tygodniowych.
Do
istotnych gałęzi przemysłu zaliczyć można tkanie woalu i innej bielizny, bowiem
gotowe wyroby są stąd roznoszone przez obnośnych handlarzy po całej prowincji.
Na nie mniejszą skalę wyrabia się tu też koronki.
Pośród
rzemiosł na szczególną wzmiankę zasługują piekarze, dostarczający wypieki
znakomitej jakości. Dzieła kamiennika i rytownika herbów Friedricha należą do
najlepszych w prowincji.
Wedle najnowszych obliczeń
w mieście działa: 1 doktor, 1 aptekarz, 1 chirurg, 1 akuszerka, 9 piekarzy, 1
piernikarz, 10 rzeźników, 2 mydlarzy, 3 garbarzy, 20 szewców, 1 rękawicznik, 3
kuśnierzy, 5 siodlarzy i rymarzy, 3 powroźników, 23 krawców, 1 modystka, 2
kapeluszników, 2 cieśli, 14 stolarzy, 2 kołodziejów, 10 bednarzy, 3 tokarzy, 2
mistrzów murarskich, 5 garncarzy, 1 szklarz, 17 kowali, 5 ślusarzy i innych
żelaźników, 1 kotlarz, 1 złotnik, 1 kamiennik, 2 introligatorów, 1 cegielnik, 1
młynarz, 1 wiatracznik, 1 olejarz, 1 folusznik, 20 tkaczy płótna, 2 farbiarzy,
5 kramarzy, 3 handlarzy wiktuałami, 3 oberżystów i 5 szynkarzy, 5 muzykantów, 4 gorzelników, 1 sitnik, 3
szlifierzy, 17 dziewiarzy, 1 kominiarz i 1 malarz porcelany.
Budynki
Miejscowość jest bardzo ładnie położona
i wyróżnia się czystością ulic. Domy w śródmieściu są przeważnie murowane i
kryte dachówką; na przedmieściach wszelako spotyka się głównie budynki
drewniane.
Wedle
ostatniego spisu do budynków prywatnych zalicza się 347 domów mieszkalnych, 1
młyn wodny, 1 wiatrak oraz 252 szopy, stodoły i stajnie. Tak zwany Jakuba
Folwark, położony na lewym brzegu Kwisy, należy do mieszczan.
Do
budynków publicznych należą:
1) Ratusz.
Kamień węgielny położono 5 maja 1546 roku, budowa ukończona została jednak
dopiero po kilku latach.
2) Katolicki
kościół farny pod wezwaniem świętej Marii Magdaleny, z dzwonnicą. W
latach 1525–1654 był własnością luteran, bo gdy hrabia Ulrich v. Schafgotsch
przeszedł na protestantyzm, starał się wyznanie to zaszczepić w Mirsku, co też
mu się w pełni udało. Potem jednak kościół został przemocą odebrany i obsadzony
przez katolickich duchownych. W latach 1654–1741 luteranie uczęszczali do
kościoła w Giebułtowie.
3) Katolicka
kaplica cmentarna pod wezwaniem świętej Barbary; według Zimmermanna
ufundowana w 1516 roku przez sprzedawcę odpustów Tetzla, chociaż informacja ta
słusznie podawana jest w wątpliwość.
4) Kościół
ewangelicki; poświęcony 2 października 1757 roku, spalił się w 1767, rok
później odbudowany.
5) Plebania
ewangelicka.
6) Plebania
katolicka.
7) Szkoła
ewangelicka z mieszkaniami: kantora i dzwonnika.
8) Szkoła
katolicka z mieszkaniami: kantora i dzwonnika. Po pożarze w 1699 roku
stała pusta i dopiero w 1804 została odbudowana.
9) Miejska
słodownia i browar.
10) Strzelnica.
11) Sukiennica.
12) Więzienie.
13) Pasternia.
14) Szpital.
15) Cegielnia.
Ulic jest 12: Górna, Złota, Łaziebna,
Młyńska, Duża Kościelna, Mała Kościelna, Nowa, Dolna, Katedralna, Górna
Zamkowa, Dolna Zamkowa oraz Widmutowa.
Dzieje
O założeniu i budowie miasta, które w
najdawniejszych czasach należało do Łużyc, a jego kościół farny podlegał archiprezbiterowi
w Zawidowie i biskupowi Miśni, nie zachowały się żadne pewne wiadomości; jednak
według prywatnej kroniki jednego z tutejszych mieszkańców na miejscu
dzisiejszego Mirska stały w XII wieku[5]
domki rybaków i myśliwych, należące do kasztelanii Czocha, Świecie i Leśna w
okręgu Kwisy; z czasem powstała gospoda i domy pojedynczych rzemieślników.
Gospoda została następnie wyposażona w grunta i podniesiona do rangi wójtostwa
albo dominium. Ponieważ liczba osadników stale rosła, osadzie nadano prawa wsi
i nazwę Eulendorf [„Sowia Wieś”]. Po zawarciu porozumienia pokojowego przez
czterech okolicznych rycerzy-dziedziców urządzono polowanie, w trakcie którego
niedaleko Eulendorfu ustrzelono sokoła z łupem w dziobie; by uczcić ten fakt,
wieś wyniesiono do rangi miasta i w kontekście zawartego przymierza nazwano
Friedebergiem [„Spokojna Góra”]. W herbie tego nowego miasta widniał — i
widnieje do dzisiaj — sokół wracający z polowania, a wzniesienie, na którym
ptak miał zostać ustrzelony, wciąż nazywa się Freudenbergiem [„Radosna Góra”].
Chociaż nie da się ustalić kiedy dokładnie wydarzenia te miały miejsce, to
przyjmuje się, że było to na początku XIV stulecia.
Aż po XVIII wiek w Mirsku
mieściła się siedziba królewskiego urzędu górniczego, który zawiadywał wszystkimi
kopalniami w księstwie jaworskim i tymi w Ciechanowicach. W dawniejszych
czasach kopalnia działała nawet w Mirsku, z czego pozostał do dziś zwyczaj, by
o 9 wieczorem grać na dzwonach sygnaturkę, bo z reguły o tej właśnie godzinie
górnicy schodzili pod ziemię, wcześniej odprawiwszy modlitwę.
Miasto padało ofiarą
znacznych pożarów i jest często doświadczane przez płynącą w pobliżu rzekę
Kwisę, która wiosną nieraz gwałtownie przybiera. Wymienię teraz największe
pożary. 23 lipca 1558 roku całe miasto zamieniło się w pogorzelisko; napis
upamiętniający ten Wielki Pożar, jak go nazywano, widniał za ołtarzem w
kościele farnym jeszcze w 1800 roku, został jednak zniszczony podczas remontu.
Dzięki energicznemu wsparciu właściciela, hrabiego Johanna v. Schafgotscha,
możliwa była odbudowa, do czego przyczynił się też cesarz Ferdynand I, na kilka
lat zwalniając miasto z podatków i popiwku. W stosownym dokumencie danym w
Pradze 1 maja 1562 roku czytamy: „Ponieważ browary i panwie warzelnicze, które
całkiem się spaliły, dopiero w zeszłym roku zostały odbudowane i uruchomione, to
z podatków czerpano niewielkie dochody, a z opłat piwnych nie uzyskano nic”.
19 grudnia 1581 roku
spaliło się 7 domów i stodoła, a 26 marca 1589 pożar obrócił w popielisko 9
domów. Umyślnie spowodowany pożar z 19 grudnia 1583 roku znany jest jako pożar
Proxa-Urbena.
2 lutego 1621 roku ogień
podłożony na ulicy Górnej spowodował pożar, który poza górną częścią kościoła,
młynami, browarem i słodownią pochłonął również 73 domy mieszczańskie, a 26 maja
roku spłonęło — również w wyniku umyślnego podpalenia — dziewięć budynków
mieszkalnych i tyleż stodół. 7 marca 1626 roku spaliło się znowuż 16 domów, a 3
zostały nadpalone. 5 lipca 1642 roku pożar zamienił w pogorzelisko oba
kościoły, plebanię, młyny, ratusz i całe miasto za wyjątkiem kilku domów. Ogień
podłożył ponoć pewien hultaj ze Skarbkowa. Ledwie zwieziono drewno na odbudowę,
gdy pod koniec września pachołek kwaterującego w mieście cesarskiego
pułkownika, księcia Leopolda, zaprószył ogień w domu, w którym było ono
przechowywane, tak że spaliły się stojące jeszcze domy, jak również samo
drewno.
17 sierpnia 1663 roku od
uderzenia pioruna spłonął jeden kwartał miasta, a 15 marca 1678 roku pożoga
spopieliła inny. Jeszcze znaczniejszy był pożar, który wybuchł 20 lipca 1699
roku, gdy córka pewnego bednarza przy pieczętowaniu listu pozwoliła, by iskra
spadła na wióry drewniane — spaliły się wszystkie budynki publiczne oraz 175
domów mieszkalnych. 25 maja 1785 roku mieszczanin nazwiskiem Oelssel został ścięty,
a następnie spalony, bo 17 lipca 1782 podpalił dom swego sąsiada, do którego to
czynu się przyznał.
Łatwo się domyślić, iż
nawiedzane przez tak znaczne klęski, miasto coraz bardziej podupadało, bo do
pożarów dochodziły też: wojna, powodzie i niszczycielskie choroby.
Wymienię teraz nieszczęścia
związane z wojnami. 21 marca 1431 roku miasto zostało całkowicie splądrowane
przez husytów. W 1448 roku, w tygodniu po Niepokalanym Poczęciu NMP, spalił je
zwaśniony z rycerzem Hansem v. Schafgotschem czeski dowódca John v.
Wartenberg-Blankenstein. 13 lutego 1632 roku do Mirska wpadło 300 Chorwatów z
Czech, którzy splądrowali niemal wszystko. Od 2 lipca 1634 przez osiem dni z
rzędu plądrowały miasto oddziały cesarskie, pozbawiając przy tym życia 30
mężczyzn, 40 kobiet i 6 dzieci. 10 września tegoż roku plądrowali szwedzcy
rajtarzy; 21 września uprowadzone zostało niemal całe bydło, a 17 i 26
października żołnierze sascy dwukrotnie przepędzili mieszkańców, uprzednio ze
wszystkiego ich obrabowawszy. Poza tym od 4 października do 30 maja następnego
roku miasto musiało w cotygodniowych ratach dotarczyć podpułkownikowi
Christianiemu do Lubania kontrybucję w łącznej wysokości 3000 talarów.
Saksończycy plądrowali ponownie 16 maja 1635 roku, zabrali całe bydło, a to, czego
uprowadzić nie mogli, pozabijali, chyba że ktoś zapłacił półtrzecia talara za
sztukę. W kolejnym roku nastąpiły znaczne przemarsze wojsk polskich, a 12 maja
1639 roku nadeszli znowu Szwedzi pod wodzą pułkownika Bonzégo. Tym ujawnili
Rębiszowiacy, że Mirszczanie pochowali wszystkie swe kosztowności w sztolniach
w Gierczynie; udali się tam tedy, wyciągnęli wszystko i z 400 skrzyniami łupu
pomaszerowali dalej.
8 grudnia 1645 roku
nadciągnął Torstensohn z całą szwedzką armią i zablokował Gryf, nieustannym ostrzałem
13 grudnia zmuszając zamek do kapitulacji. Gdy 7 września następnego roku
wkroczył cesarski generał Montecuculi[6],
jego żołnierze znowu rabowali, co tylko jeszcze się dało. Dopiero 24 lipca 1650
roku ostatni Szwedzi pod wodzą Trotta opuścili Gryf i 24 października we
wszystkich kościołach odbyły się uroczystości dziękczynne z okazji zawarcia
pokoju.
Podczas wojen śląskich
mieszkańców bardzo ciężko doświadczyły kwaterunki, najazdy, wymuszenia i
plądrunki wszelkiego rodzaju, a długi miasta sięgnęły kwoty 9614 talarów. Chociaż
po zakończeniu działań wojennych czyniono wszystko, aby zrzucić z miasta tak
znaczny ciężar długów, to jednak wielki pożar z 8 września 1767 roku udaremnił
ten plan, bo całe miasto ze wszystkimi kościołami i budynkami publicznymi ponownie
zamieniło się w zgliszcza.
Chociaż wojny czasów nam
bliższych nie szczędziły Mirska, to jednak związane z nimi nieszczęścia były
generalnie bardziej znośne. W wojnie 1806–1807 roku miasto zapłaciło Francuzom
4846 talarów kontrybucji, a wojna 1813 roku kosztowała je 10 700 talarów.
Powodzie bardzo
doświadczały miasto; największe miały miejsce w latach 1496, 1550, 1567, 1596,
1622, 1651, 1655, 1675, 1688 (dwie), 1689 (trzy), 1692, 1702 (tak zwany „śląski
potop”). 14 lipca woda porwała 5 domów, 26 korców zasiewu dobrej ziemi,
wszystkie mosty, jazy, śluzy i kładki, utopiła jednego chłopca, a z wyżej
położonych wiosek niosła domy, obory, stodoły, deski, bale i wszelkiego rodzaju
sprzęty. Straty na brzegach, mostach i kładkach wyniosły dla mirskiego urzędu
kameralnego 4730 florenów. W 1797, trzeciego dnia Zielonych Świątek, nastąpiło
oberwanie chmury, które spowodowało wiele szkód, a w 1804 od 13 czerwca przez
trzy dni padało nieprzerwanie tak obficie, że wszelki grunt znalazł się pod
wodą. Fala powodziowa zmyła budynek bramny, 7 domów mieszkalnych, część gospody
„Pod Słońcem”, wszystkie mosty oraz jaz młyński, a wszystkie pola orne były
zrujnowane.
Również epidemie nie
szczędziły miasta. W maju 1613 wybuchła zaraza i pochłonęła 325 istnień
ludzkich. W 1633 zmarło z tego samego powodu 70 osób, a w 1634 liczba ofiar
sięgnęła 170. W 1764 na epidemię zdechło wszystkie bydło.
(…)
GRYFÓW
Liczba ludności wynosi 1957 osób, w tym
1739 ewangelików, 215 katolików i 3 wyznawców religii starotestamentowej.
Gospodarka,
handel, rzemiosło
Uprawą roli zajmuje się część
tutejszych mieszczan, którzy posiadają pola albo na terytorium miejskim, albo
na terenie okolicznych jurysdykcji wiejskich i trzymają również bydło.
Do
warzenia piwa uprawionych jest 138 domów mieszczańskich, a nadzór nad tą
działalnością sprawuje wybrana spośród mieszczaństwa komisja. Kiedyś
browarnictwo miało większe znaczenie, miasto posiadało bowiem monopol na
dostarczanie piwa do Ubocza, Rząsin, Olszyny, Krzewia Małego, Zapusty,
Grodnicy, Bożkowic, Wieży, Złotnik, Radłówki, Biedrzychowic i części dóbr Gryf;
straciło wszak ów przywilej wraz z odstąpieniem Łużyc Saksonii w 1623 roku,
zgodnie z wyrokiem urbarialnym wydanym w Wiedniu 12 czerwca 1626 oraz decyzjami
komisji rezolucyjno-urbarialnej z 1693, 1694, 1727 i 1740 roku, tak że obecnie
korzysta z monopolu na szynkowanie piwa jedynie w Krzewiu Wielkim. Rocznie
warzy się około 600 korców słodu, co przekłada się na 780 beczułek piwa.
Handluje
się tu głównie płótnem lnianym i przędzą. Do roku 1804 branża ta kwitła,
eksport do Hiszpanii, Holandii, krajów nadreńskich, nawet Ameryki był bardzo
znaczny i działało tu łącznie 26 składów. W 1796 roku wyeksportowano
17 408 sztuk płótna wartych 234 537 talarów; odtąd jednak obroty
stale spadają i obecnie prowadzi się interesy jedynie we Frankfurcie nad Odrą i
Lipsku, a liczba kupców płóciennych zmniejszyła się do 10. Tutejsi kupcy tworzą
z kamiennogórskimi, jeleniogórskimi i kowarskimi stowarzyszenie, które posiada
własny status, a na jego czele stoi dwóch starszych.
Płótno
tkane jest głównie w sąsiednich wsiach: Olszynie, Uboczu, Kałużnej, Zapuście,
Grodnicy, Biedrzychowicach, Bożkowicach, Brzezińcu, Proszówce, Radostowie i
Krzewiu — najdelikatniejsze wszelako w tych dwóch pierwszych — a następnie
dostarczane przez tkaczy do siedzib kupców. Poza tym w samym mieście na 80
krosnach wytwarza się płótno, adamaszek, muślin i jedwabiste płótno w kolorowe
prążki.
Tutejszy
rynek przędzy notował niegdyś bardzo znaczne obroty, był odwiedzany przez
wszystkich handlarzy z powiatu bolesławieckiego, lwóweckiego, chojnowskiego i
złotoryjskiego i rocznie sprzedawano tu niegdyś ponad 3500 sztuk przędzy o
wartości 60 570 talarów; wraz z uwiądem handlu płótnem również i ta branża
naturalnie podupadła.
Poza
targiem przędzalniczym w czwartki i soboty odbywają się targi tygodniowe, poza
tym zaś organizuje się cztery duże jarmarki rocznie.
Do
głównych gałęzi rzemiosła należą: kuśnierstwo, garncarstwo, kapelusznictwo,
szewstwo i garbarstwo; tutejsze wypieki, obok mirskich, przewyższają jakością
te z wielu sąsiednich miast.
Według
najnowszego spisu w mieście zamieszkuje: doktorów — 2, chirurg — 1, aptekarz —
1, balwierz — 1, akuszerek — 2, piekarzy — 14, cukiernik — 1, piernikarz — 1,
rzeźników — 13, mydlarzy — 3, garbarzy — 12, szewców — 23, rękawiczników — 2,
kuśnierzy — 13, siodlarzy i rymarzy — 7, powroźników — 4, krawców — 16,
pasamoników — 3, kapeluszników — 7, cieśla — 1, stolarzy — 9, kołodziejów — 2,
bednarzy — 3, tokarzy rogowych — 2, koszykarz — 1, mistrzów murarskich — 2,
garncarzy — 7, szklarzy — 2, kowali — 5, ślusarzy i nożowników — 6, kotlarzy —
2, ludwisarz — 1, blacharzy — 2, zegarmistrzów — 2, introligatorów — 2,
cegielnik – 1, sukienników — 8, tasiemkarz — 1, tkaczy — 80, farbiarzy — 5,
kupców — 16, kramarzy i iglarzy — 27, handlarzy wiktuałami — 5, wozak — 1,
oberżystów — 2, restauratorów — 2, szynkarzy — 10, bielarz — 1, kominiarz — 1,
kat — 1, gorzelnik — 1, szlifierz — 1 i sitnik — 1.
Budynki
Domy w śródmieściu są murowane i
otoczone murem; te na przedmieściach są liczniejsze, lecz przeważnie kryte
gontem i drewniane. Ogółem naliczono tu 381 prywatnych budynków mieszkalnych
oraz 152 stajnie i szopy.
Budynki
publiczne są następujące:
1) Ratusz
z wieżą i zegarem. Stoi pośrodku rynku i poza władzami miejskimi ma tu też swą
siedzibę królewski sąd oraz urząd podatków pośrednich. Na parterze mieści się
remiza strażacka, waga miejska, urząd miar, piwnica ratuszowa oraz ławy
chlebowe i mięsne, a na piętrze znajduje się duża sala, w której co czwartek
odbywa się targ przędzalniczy. Ratusz był pierwotnie drewniany, w 1524 roku
wymurowano jednak pierwszą kondygnację, a w 1581 drugą. Wieżę wzniesiono w
latach 1620–1624, a w 1688 dodano jej prześwity i przykryto blachą. W 1801 roku
ratusz i wieża przeszły renowację, w 1817 zostały z zewnątrz pomalowane i przy
tym dla upamiętnienia wojny 1813–1815 roku oraz fundacji krzyża żelaznego
dodano pod cyferblatem po północnej stronie następujący napis: „Dzięki niech
będą Opatrzności, która z niszczycielskiej wojny wyprowadziła nas potąd,
ocalając nam życie i wolność. Niechaj chroni naszego króla Fryderyka Wilhelma
III, zsyła dalej swe błogosławieństwa i niech ta wieża widzi wokół siebie tylko
szczęśliwość! Bóg będzie dalej łaskawie władał, a wy, obywatele, ufajcie Mu!”.
2) Katolicki
kościół farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny[7], z dzwonnicą
i zegarem z kurantami, wzniesiony z drewna w 1252 roku za rządów księcia
Świdnicy, Jawora i Wrocławia Henryka III (Białego), 14 sierpnia tegoż roku
poświęcony przez biskupa wrocławskiego Tomasza I, w 1512 przekształcony w
murowany, powiększony i sklepiony, w 1545 urządzono w nim kaplicę nagrobną rodu
Schafgotschów. Warta obejrzenia jest kunsztowna snycerka zdobiąca główny ołtarz.
Świątynia doświadczyła kilku pożarów, mniej lub bardziej niszczycielskich. 20
maja 1603 roku spaliła się całkowicie, a dzwony uległy roztopieniu; w 1624
spłonął dach i dzwonnica; w 1702 w wyniku uderzenia pioruna obrażeń doznał
proboszcz Greger oraz kilku znajdujących się w kościele robotników, a gałka na
wieży pękła. Do tutejszej parafii należą wsie: Proszówka, Brzeziniec, Młyńsko,
Krzewie Wielkie, Zapusta i Kałużna, a kościoły katolickie w Olszynie, Rząsinach
i Uboczu są kościołami parafialnymi, administrowanymi obecnie przez
katolickiego proboszcza w Gryfowie. Na mocy wcześniejszego porozumienia
dominium Gryf oraz dominia wspomnianych trzech wsi wykonują na zmianę prawo
patronatu przy wyborach proboszcza, a mianowicie w takiej kolejności, w jakiej
zostały po sobie wymienione.
3) Kaplica
cmentarna pod wezwaniem świętego Wawrzyńca, położona przed Bramą
Lubańską na cmentarzu gminnym, zbudowana w 1560 roku. Spaliła się w 1603,
została jednak w latach 1605–1608 odbudowana i rozbudowana przez ówczesnego burmistrza
Matthäusa Rothego, który wyłożył na to własne środki, jak również zapisał jej
legat w wysokości 100 talarów, by co roku na św. Mateusza odprawiano mszę w
jego intencji. W wojnach lat 1806–1815 używana była jako magazyn i dopiero w
1820 roku dzięki dobrowolnym datkom przywrócono ją do poprzedniego stanu. W
1823 rozebrano wieżę kapliczną, która groziła zawaleniem się.
4) Obecna plebania katolicka stoi tuż przy kościele farnym, po pożarze w
1603 roku została odbudowana jako murowana, a 21 września 1605 roku wprowadził
się do niej ewangelicki pastor Silber.
5) Szkoła
katolicka, zbudowana w 1587 roku.
6) Szkoła
ewangelicka (niemiecka), założona dla wygody młodszych roczników w
mieście. Wyższe klasy uczęszczają do Wieży Górnej. W 1811 roku zmarły radca handlowy
Lachmann podarował obecny budynek, który został następnie odpowiednio
wyposażony.
7) Szpital.
Stoi przed Bramą Jeleniogórską (dawną Lwówecką) na końcu przedmieścia i był
uprzednio domem mieszczańskim, który w 1780 roku przekształcono w szpital po tym,
jak stary, bardzo już zniszczony, został sprzedany. Pierwszy szpital zbudował w
1544 roku Hans Ulrich v. Schafgotsch; w 1600 norymberski kupiec nazwiskiem
Ulrich Henschel zapisał na jego rzecz 50 talarów, a w 1614 burmistrz Rothe
kolejne 100 talarów. Do tego majątek Gryf dodawał rocznie 13 worków żyta, a
urząd kameralny 4 stosy drewna. Chociaż za wojny trzydziestoletniej wszystkie
kapitały tego szpitala przepadły, to jego roczny przychód — wliczając utworzoną
w 1816 roku fundację zmarłego radcy handlowego Lachmanna — wciąż wynosi 560
talarów.
8) Dom
dzwonnika.
9) Browar
ze słodownią, odbudowany po pożarze 1783 roku, w 1823 sprzedany przez
mieszczan wspólnocie browarniczej.
10) Areszt.
11) Dom
grabarza; spalił się w grudniu 1816 roku i został odbudowany jako
murowany.
12) Pasternia,
obecnie wykorzystywana na cele gospodarcze, ponieważ pastwiska przekształcono w
pola orne.
13) Lniarnia
i suszarnia.
14) Katownia.
15) Strzelnica.
Należy do bractwa strzeleckiego, założonego w 1527 roku, które ją zapewne w owym
czasie zbudowało. Płonęła w 1578 roku od uderzenia pioruna, w 1634 podpalona
przez nieprzyjaciela, odbudowana w 1684. W 1756 przekształcona z drewnianej w
murowaną, a w 1810 na potrzeby tak zwanego korpusu Fouriera — oddziału bractwa
strzeleckiego — dobudowano do niej murowaną świetlicę.
16) Bielarnia
miejska.
17) Cegielnia
miejska.
Bram jest 5: Lubańska, Jeleniogórska
(dawniej Lwówecka), Żytawska, Kościelna i Garncarska. Pięć domów pisarzy
bramnych, sprzedanych przez państwo w 1820 roku, ujęto w liczbie domów
mieszczańskich.
Ulic głównych jest tu 8: Lubańska,
Żytawska, Jeleniogórska (dawniej Lwówecka), Kościelna, Ceglana, Źródlana,
Łaziebna i Więzienna.
Większość
domów przy rynku ma murowane podcienia, a że przy odbudowie po ostatnim pożarze
zrównano wysokość budynków, to rynek zyskał naprawdę ładny wygląd.
Położony
na Lubańskim Przedmieściu gryfowski majątek lenny podlega jurysdykcji ziemskiej
i został ujęty w spisie wsi.
Dzieje
Historycy nie są zgodni, kiedy
zbudowano Gryfów. Silber podaje, że miasto powstało już w 1001 roku, a nazwę
jego wywodzi od słowa Angreif, „napaść,
najazd”. Ehrhard przyjmuje XII wiek, a konkretnie lata 1163–1201, kiedy to
książę Bolesław I Wysoki w związku z napaściami Czechów zbudował zamek Gryf,
jak również książęcą warownię stojącą niegdyś w Gryfowie, a zatem i samo miasto
powinno być założone również wtedy.
Herb przedstawia gryfa trzymającego w szponach zbrojnego
męża.
Książę Henryk I Brodaty był synem Bolesława Wysokiego i
do 1238 roku panem Gryfowa; po nim nastąpił książę Bolesław II Rogatka, który w
1242 nadał miejscowości prawa miejskie.
Ksiażę Henryk III Biały rządził do roku 1262. Henryk IV Prawy został uwikłany w
wojnę z Bolesławem Rogatką, który porwał go, uwięził i zmusił do odstąpienia mu
miasta. Po śmierci Rogatki Gryfów, podobnie jak całe pogórze, przypadł Bolkowi
I Surowemu, który w 1300 roku otoczył miasto murami, a umierając w 1301,
zostawił je wraz z całym księstwem jaworskim synowi swemu Henrykowi I
Jaworskiemu, z którego przeszło ono wreszcie na księcia Bolka II Małego. Ten w
wigilię św. Bartłomieja 1354 roku nadał miastu następujący pokaźny przywilej:
1) Po wsze czasy urządzać swobodny jarmark w czas
odpustu; takoż swobodny targ co sobota i swobodny targ solny.
2) Co roku wybierać burmistrza, rajców, ławników i
mistrzów cechowych.
3) Pobierać podatki od wszystkich mieszkańców, za co
płacić na Gryf tylko 17 marek[8]
groszy rocznie w dwóch terminach.
4) Kotły warzelnicze wyrabiać i wedle uznania naprawiać.
5) Własną miarę i wagę ustalać.
6) Prawo sądu sprawować, również w sprawach kryminalnych.
7) Korzystać z prawa mili, to jest w obrębie 1 mili od
miasta nie tolerować na niekorzyść mieszczan żadnego targu ani kramu, żadnych
ław chlebowych, mięsnych, ani obuwniczych, żadnego krawca, kowala, piwowara, ani
szynkarza.
8) Dla mieszczan prawo swobodnego połowu w Kwisie w
środy, piątki i soboty.
9) Pastwiska nad Oldzą wraz z sądem wyższym i niższym,
pożytkami i zarządem.
10) Sąd wyższy i wójtostwo ziemskie nad całym
weichbildem.
11) Co roku przez
3 godziny urządzać w mieście przegląd prawa i porządku, gdzie obowiązek stawić
się mają sołtysi wiosek podległych tutejszemu sądowi wyższemu, każdy z dwoma
ławnikami.
12) Cała ludność z wiosek, gdzie jest kościół, ma w dzień
Wniebowstąpienia Pańskiego obowiązek przybyć do miasta z krzyżem i chorągwiami
pod groźbą 10 marek groszy kary.
Cesarz
Karol VI potwierdził tenże przywilej w Wiedniu 25 sierpnia 1733 roku.
Pod
koniec XIV wieku Gryfów wraz z całym księstwem jaworskim przeszedł pod
panowanie korony czeskiej, a że król Wacław potrzebował pieniędzy, to w 1392
roku zastawił on twierdzę Gryf oraz miasto Gryfów wraz z sądami, cłami, targiem
solnym, lennem kościelnym itd. u starosty krajowego Benesza z Chustnika w
Świdnicy za sumę 900 kop groszy. Gdy w 1395 roku Wacław pożyczył od Benesza
jeszcze 1000 kop groszy, podarował mu w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu
zastawione ziemstwa; ten wszelako za zgodą króla zastawił je w 1400 roku u
rodziny Gotsche Schofa na Kamienicy, która już od 1246 siedziała na Gryfie.
W
czwartek po św. Jerzym 1404 roku król Wacław potwierdził miastu przywileje
otrzymane od księcia Bolka i wydał zgodę na budowę murów i założenie rowów
odwadniających. W 1416 roku Gotsche Schof odstąpił miastu prawo pobierania
czynszu solnego po wsze czasy w zamian za roczny czynsz w wysokości trzech
korców soli, z czego wywodzi się odprowadzany na Gryf po dziś dzień roczny
czynsz solny w wysokości 26 talarów. W 1418 wszelako musiał Gotsche Schof na
rozkaz króla Wacława zarówno Gryf, jak i Gryfów oddać (za zwrotem ceny kupna)
panu Książa Janowi z Chotěmic, który to otrzymał je z wszelkimi prawami i
przywilejami po wsze czasy na własność. Długo ich właścicielem jednak nie był,
bo w 1425 odsprzedał miasto i twierdzę na powrót Gotsche Schofowi, od którego
to czasu nieprzerwanie należą one do wyniesionego ze stanu szlacheckiego do
rangi hrabiów Rzeszy rodu v. Schafgotsch.
(…)
Wojna, zaraza, powodzie, pożary oraz inne klęski
żywiołowe również i tutaj wyrządzały w przeszłości niemałe spustoszenia. W roku
1395 szalały groźne burze, które zabiły 137 osób; podobnie było w roku 1431,
kiedy życie straciło 7 osób i 300 sztuk bydła. W 1472 roku miasto po raz
pierwszy się spaliło. W 1496 Kwisa wylała, powodując duże szkody, a w 1497
wszyscy mieszkańcy z wyjątkiem 12 osób zmarli na zarazę. Ponieważ jednocześnie
opustoszała cała wieś Wieża Stara (Wieża Dolna), cesarz Maksymilian I w ramach
odszkodowania podarował miastu należące do niej dobra, które rada następnie
częściowo sprzedała mieszczanom, a częściowo skomunalizowała.
21 września
1542 roku spadło tyle szarańczy, że brodziło się w niej po kostki; wyrządziła
ona wielkie spustoszenia. W 1550 roku wezbrana Kwisa porwała rozmaite budynki.
W 1564 szalała zaraza. 15 sierpnia 1578 roku od uderzenia pioruna zapaliła się
strzelnica wraz z 11 stodołami, wskutek czego spaliło się wiele zboża. W 1585
na zawleczoną z Czech zarazę zmarło 60 osób. W 1590 odczuto w okolicy
trzęsienie ziemi. W 1599 znowu w mieście i okolicy grasowała zaraza,
pochłaniając wiele ofiar. W 1603 roku, we wtorek po Zielonych Świątkach (20
maja) o 8 wieczorem wybuchł pożar u Zachariasa Queissera przy rynku, tam gdzie
dzisiaj jest apteka, a że w wyniku wielotygodniowej suszy wszystkie dachy były
całkiem wyschnięte, to w przeciągu 2 godzin spaliło się 145 domów w obrębie murów,
a także kościół, szkoła, plebania, zamek, ratusz i inne budynki publiczne, na
przedmieściu zaś, przed Bramą Lubańską i Garncarską, ogień strawił kaplicę św.
Wawrzyńca, 66 domów i 50 stodół. W mieście ocalała tylko łaźnia, w której leżał
chory, poza tym ocalało Nowe Miasto oraz przedmieścia: Lwóweckie (dzisiaj
Jeleniogórskie) i Żytawskie. Ogień miał podłożyć niejaki Seyboth z Czech, który
gdy go aresztowano, popełnił samobójstwo za pomocą trucizny. Należy wątpić, czy
rzeczywiście było to umyślne podpalenie, czy też pożar należy raczej przypisać
nieostrożności Queissera, bo pastor Silber, świadek owego nieszczęścia, głosząc
stosowne kazanie w niedzielę po Zielonych Świątkach, nie wspomniał ani słowem o
przyczynie pożaru, a jedynie usilnie wzywał Gryfowian do pokuty.
Celem ulżenia miastu śląski królewsko-cesarski urząd
kameralny zwolnił je na trzy lata z popiwku, co następnie zostało przez cesarza
Rudolfa przedłużone na kolejne cztery, do 1610 roku.
W 1608 i 1609 roku powodzie wyrządziły wielkie szkody; mnóstwo
ludzi zwierząt utonęło, a woda porwała wszystkie mosty, uniemożliwiając
komunikację z sąsiednimi miejscowościami. W 1612 roku wichura zerwała dachy z
niemal wszystkich budynków, a w miejskim lesie powaliła 800 drzew. W wyniku
ciepłej zimy 1612/1613 roku na Wniebowstąpienie Pańskie wybuchła zaraza,
szalała nieprzerwanie aż do Bożego Narodzenia, zabiła 1072 osoby, a że na
cmentarzu skończyło się miejsce, trzeba było zmarłych grzebać w ogrodach i na
polach. Zdrowi jeszcze mieszkańcy uciekali z miasta i klecili sobie szopy na
polach. Tam kapłan nazwiskiem Hartrampf — ponieważ duchowni się oddalili —
odprawiał nabożeństwa; stąd ogród przed Bramą Żytawską, gdzie onże pobudował
swą chatkę, nazywany jest po dziś dzień Kapłańskim Ogrodem. W 1616 roku spaliło
się w Nowym Mieście 7 domów, a 31 października 1624 spłonęły wszystkie domy w
mieście wraz z kościołem, szkołą, ratuszem i dwoma przedmieściami. Ten ostatni
pożar wywołany został przez żonę i trzech synów wspomnianego wyżej Seybotha;
zostali schwytani i spaleni. W 1625 roku zaraza zabiła 188 osób.
Do tych wyjątkowych nieszczęść doszedł jeszcze wybuch
wojny trzydziestoletniej, która całkiem zrujnowała miasto, a w 1633 roku znowu
panowała zaraza, pochłaniając 112 ofiar. 8 maja 1634 roku oddział wrażych wojsk
splądrował najbogatsze domy mieszczańskie oraz te zajmowane przez uszłe tu ze
wsi rodziny szlacheckie. Gdy 9 lipca tegoż roku nadciągnął szwedzki generał
Banner z 22 000 ludzi, cesarski pułkownik Cosetzky ze swymi Chorwatami
podpalił miasto z trzech stron i tym razem w zgliszcza zamieniło się 227 domów,
oba kościoły, ratusz, słodownia, browar i 37 stodół. Straty oszacowano na
200 000 guldenów. W tymże roku, 21 października, do miasta wkroczyło 400
Chorwatów i uprowadziło sędziego miejskiego, którego trzeba było wykupić za
sumę 160 talarów. 30 tegoż miesiąca 300 saskich rajtarów spaliło Duży Młyn, 16
stodół i dwa domy na Nowym Mieście. Wreszcie 14 października 700 Węgrów pod
wodzą pułkownika Peygotta podpaliło 27 domów i 3 stodoły przed Bramą Żytawską
oraz samę bramę i wzięło 1000 talarów kontrybucji. 139 osób zmarło w tymże roku
na zarazę. Niedobry to był rok!
2 maja 1636 roku wkroczyło do miasta kilka kompanii
Polaków pod wodzą cesarskiego pułkownika Leona, w zamian jednak za tygodniowe
kwaterunkowe w wysokości 160 talarów odmaszerowali do Mirska, gdzie spędzili 16
tygodni. 15 listopada nadciągnęło znowu 3000 Polaków i rozłożyło się na
przedmieściu. Szlachta okoliczna skrzyknęła się wprawdzie, by ich przepędzić,
została wszakże rozgromiona i zmuszona do ucieczki. Caspara v. Nostitza, pana
na Czosze, schwytali i śmiertelnie poranili przy Dużym Młynie. 22 maja 1639
znowu nastąpił straszny dzień dla Gryfowa: do miasta, posługując się fałszywym
rozkazem generała Torstensona, wślizgnęło się 200 Szwedów. Rotmistrz Petersent
zażądał zaraz 1500 guldenów kontrybucji, a że dostał tylko 1000 gotówką, a na
resztę weksel, to kazał plądrować, co trwało 400 godzin.
25 marca 1640 roku kwaterowała w mieście kompania
cesarskiego pułku dragonów hrabiego v. Leskiego. Gdy 21 kwietnia szwedzkiemu
podpułkownikowi Wankemu doniesiono, iż oddział ten zostawił w Gryfowie wiele
bagaży, to posłał on 700-osobowe komando pod dowództwem majora Bocka, by je
przejąć. Ponieważ nic nie znaleziono, ludzie ci splądrowali domy mieszczańskie,
maltretując przy tym mieszczan, zabijając 4 mieszkańców i dozorcę, po czym
uprowadzili 50 koni wraz z 500 sztukami bydła. 17 lutego 1641 roku spaliło się
6 domów. 20 kwietnia 1643 roku 300 Szwedów chciało plądrować, zostali jednak
przez mieszkańców przepędzeni.
Kolejny rok przeszedł spokojnie, lecz 22 września 1645
roku szwedzki generał Königsmarck[9]
stworzył w mieście swą główną kwaterę i pozostawał na miejscu z 6000–8000 ludzi
przez 4 dni, w którym to czasie żołnierze jego bardzo dręczyli mieszkańców, a
na odchodnym zabrali ze sobą owce, woły i wszystkie zboże. 9 grudnia tegoż roku
zebrały się wokół miasta armie: Torstensona i Königsmarcka; sztab zaległ w
mieście. Niemal wszyscy mieszczanie uciekli, by uniknąć maltretowania przez
żołnierzy, toteż ci włamywali się do domów i kościołów, plądrując je i
okradając nawet zmarłych w kryptach. Podpalili 2 stodoły i prowadzili swój
proceder do 14 grudnia, kiedy odmaszerowali. W owym roku spaliło się łącznie 31
budynków.
Chociaż wojna trzydziestoletnia miała się ku końcowi, to
miasto było tak wyczerpane, że musiało prosić o wsparcie. Śląskie stany
przyznały wprawdzie dotację w wysokości 600 talarów, zażądały jednak spłaty
zaległości podatkowych.
W 1740 roku wybuchła pierwsza wojna śląska, przy czym
działania militarne oszczędziły miasto, które w 1742 przeszło pod panowanie
pruskie. Tym bardziej jednak został Gryfów doświadczony w drugiej wojnie
śląskiej, która zaczęła się w roku 1744. 20 września 1745 wkroczył cesarski
major Udwanocki na czele 236 huzarów Palfy’ego i zażądał 500 dukatów
kontrybucji pod groźbą spalenia miasta. 22 listopada wkroczył do miasta korpus
Węgrów pod wodzą generała Nádasdy’ego; skoro się jednak dowiedzieli, że 23
listopada Sasi zostali pobici przez Prusaków pod Henrykowem Lubański, to z
obawy, że może spotkać ich ten sam los, pomaszerowali dalej, najpierw wszakże
zażądali od magistratu 20 000 guldenów kontrybucji. Dostali tylko 7000, w
związku z czym splądrowali domy i zabrali ze sobą zakładników. Ledwie miasto
spłaciło połowę długów narosłych podczas wojen śląskich, gdy oto wybuchła wojna
siedmioletnia. Ze względu na bliskość granicy saskiej i czeskiej Gryfów znalazł
się w szczególnie niekorzystnym położeniu. Gdy w sierpniu 1757 stało w mieście
200 cesarskich jegrów, zbliżył się pruski generał Grumbkow, zażądał, by się
poddali, a gdy ci odmówili, kazał trzema
strzałami wysadzić w powietrze Bramę Lubańską i wziął ich do niewoli. 22
sierpnia 1761 roku wkroczyły do miasta cesarskie oddziały korpusu Beckera wraz
z 40 Kozakami rosyjskiego generała Bütterlina i zażądały 50 000 florenów
kontrybucji, na co musiano im natychmiast wypłacić znaczną kwotę zaliczki.
Odprowadzone kontrybucje i inne koszty wyniosły łącznie
35 000 talarów i mieszczanie musieli spłacać długi przez 17 lat, to jest
do 1780 roku.
Następnie miasto cieszyło się długim okresem spokoju, nim
w nocy z 29 na 30 września 1783 przerwało go wielkie nieszczęście: o północy w
rynku wybuchł pożar, który tak się rozprzestrzenił, że w niewiele godzin
zamienił w zgliszcza 120 domów i z całego miasta ocalały tylko dwie pierzeje
rynku i ulica Żytawska.
Dzięki znacznym subsydiom królewskim i wkładowi
towarzystwa ogniowego udało się wkrótce rozpocząć odbudowę i rok później stało
już z powrotem 59 domów mieszczańskich i wszystkie budynki publiczne.
3 maja 1795 roku od uderzenia pioruna zajęły się stodoły
przy drodze do Mirska i tylko szybka akcja ratownicza zapobiegła spaleniu się
pobliskiego przedmieścia. Dwa lata później oglądało miasto ostatnią, miejmy
nadzieję, krwawą egzekucję z wyroku przysługującej mu jurysdykcji sądu
wyższego. 4 października 1797 ścięty został młynarczyk Johann Gottlieb Rösler z
Krobicy, który w 1795 obrabował i zamordował podróżnego w okolicy Lubomierza.
Drewniana szubienica, która musiała być wtedy zbudowana, stoi jeszcze na prawo
od drogi do Lwówka.
Z początkiem nowego stulecia na porządku dziennym stanęły
też nowe kłopoty, bo oto już w 1804 Kwisa wylała, w niesłychany sposób
uszkadzając mosty, groble i place bielarskie. W następnym roku wynikła tak
straszna drożyzna, że worek żyta kosztował nawet 20 talarów. Ceny wszystkich
pozostałych artykułów spożywczych również proporcjonalnie wzrosły i chociaż
miasto i zamożni poczciwi mieszkańcy troszczyli się o to, by najuboższe rodziny
nie pomarły z głodu, to w rzeczy samej niewiele do tego brakowało.
Wojna, która w 1805 roku wybuchła pomiędzy Austrią i
Francją, ściągnęła na Gryfów przemarsze wojsk pruskich, co miało miejsce
również w następnym roku, gdy ojczyźniana armia ciągnęła ku swej nieoczekiwanej
strasznej klęsce pod Jeną. Wkroczenie Francuzów na Śląsk, okupacja kraju, w tym
również Gryfowa, było doświadczeniem porównywalnym jedynie z cierpieniami
spowodowanymi przez wojnę trzydziestoletnią. Wszelkiego rodzaju dostawy dla
nieodzianej jeszcze żołnierskiej tłuszczy, kosztowne kwaterunki, wyniosłe i
zuchwałe zachowanie żołdaków, najwymyślniejsze krętactwa komisarzy i podobnych towarzyszących
armii utrapieńców — wszystko to stanowiło sceny tragedii, która co godzina
odgrywana była na nowo, tylko aktorzy się zmieniali. Miasto popadło w ciężkie
długi i nie dało się nawet myśleć o jakiejkolwiek uldze, bo wiele władz
publicznych zmuszonych zostało do złożenia następującej przysięgi: „Przysięgam
sumiennie sprawować władzę publiczną, która została mi powierzona przez Jego
Cesarską Mość, cesarza Francuzów i króla Włoch; używać jej jedynie dla
utrzymania porządku i spokoju publicznego, a następnie przyczyniać się — na ile
będzie to w mojej mocy — do wykonywania zarządzeń wydawanych na potrzeby armii
francuskiej oraz nie utrzymywać żadnej korespondencji z wrogami”.
Królewskie i miejskie władze Gryfowa nie złożyły tej
przysięgi, lecz przeciwnie, za pośrednictwem rotmistrza Negro — dowodzącego
korpusem ochotników krążącym po okolicy — korespondowały ze swymi prawowitymi
władzami; ostatecznie jednak łączność ta została przerwana przez interwencję
wrogiego garnizonu, a Negro został przepędzony. Choć 9 lipca 1808 roku
podpisano pokój w Tylży, to wymarsz Francuzów nastąpił dopiero jakiś czas
później. U schyłku tego roku poddany ciężkim próbom władca powrócił do stolicy,
by poprzez dobroczynne rządy ulżyć swym tak srodze uciśnionym, a jednocześnie okazującym
niezwykłą lojalność poddanym.
Na początku 1812 roku zaczęły się nowe kłopoty, gdy
zorientowano się, że Francja zbroi się przeciwko Rosji i przez Śląsk, a zatem
także przez Gryfów zaczęły ciągnąć niezmierzone masy wojska. Nawet Prusy uznały
za konieczne postawić pod komendę żądnego sławy Napoleona korpus pomocniczy.
Klimat pokonał dumną, wspaniałą armię i tylko niewielu przeżyło tę wyprawę.
Często niedobitki całego pułku wracały na jednym wozie. Tak spełzł na niczym
śmiały plan wielkiego wodza, by podbić również Rosję.
W 1813 roku Prusy zawarły z Rosją przymierze przeciwko
Francji i nasze oddziały przyłączały się jako sprzymierzone do następującej za
nieprzyjacielem rosyjskiej armii. Wkrótce w okolicy znaleźli się pierwsi
Rosjanie pod wodzą pułkownika Brendla, a 10 kwietnia wkroczył do miasta generał
Melusini z pułkiem huzarów. 20 kwietnia nadciągnęło 250 pruskich
jegrów-ochotników, by połączyć się z 60 towarzyszami przybyłymi 7 kwietnia pod
dowództwem porucznika v. Liptowa; 2 maja odmaszerowali oni celem uzupełnienia
2. (dzisiaj 7.) zachodniopruskiego pułku piechoty. 11 maja przybył do Gryfowa
ciężko ranny pod Lützen pruski generał v. Hünerbein wraz z 2000 rannych
Prusaków; połączywszy siły z 500 ochotnikami z korpusu v. Lützowa, którzy
trafili do miasta dwa dni później, podjęli oni marsz w głąb prowincji. Już 21
maja usłyszano wyraźnie kanonadę pod Hochkirch i Weissenberg[10],
a nazajutrz nadjechało 40 wozów należących do królewiczów, królewskiego
kanclerza księcia v. Hardenberga i wojennej kasy, a za nimi 20 do 30 wozów z
rannymi i podwody na 200 czterokonnnych wozach z towarzyszeniem kompanii
artylerii. Następnego dnia dołączył do
nich szpital polowy, około 100 wozów z taborem, wielu rannych, niewielka część
kawalerii landwehry, reszta ochotniczych oddziałów jegrów v. Liptowa, a pod
wieczór jeszcze mały oddział freikorpsu v. Lübowa z trzema działami, wozami z
amunicją i taborem.
24 maja rano przejechało pod pruską eskortą około 100
wozów z furażem, a po południu przeciągnął ich śladem oddział Kozaków, którzy
prowadzili ze sobą dwóch mieszkańców wsi Zalipie[11]
koło Leśnej, wziętych ich za szpiegów. Podejrzani zostali jednak uznani za
niewinnych przez obecnego w mieście rosyjskiego kapitana i zwolnieni.
Następnego dnia przemaszerowało na Lubomierz ośmiu Prusaków
z dwoma zdobycznymi działami i czterema wozami z prochem, a 26 maja przemieścił
się ich śladem znaczny oddział rosyjskiej artylerii konnej, pułk z dwiema
armatami, cztery wozy z prochem i mnóstwo Kozaków. Dwa dni później nadjechało
jeszcze kilka oddziałów rosyjskiej kawalerii różnych rodzajów broni i założyło
przy szpitalu obóz, który jednak wkrótce opustoszał, gdy wojsko to odjechało,
by przyłączyć się do korpusu Emanuela na drodze do Jeleniej Góry.
Jak dotąd nie widziano jeszcze w Gryfowie nieprzyjaciela,
zapewne jednak o jego rozbojach w okolicy słyszano i miano przed oczami smutny
widok mieszkańców sąsiednich miejscowości, którzy z żonami, dziećmi i
zwierzętami domowymi uchodzili w góry wposzukiwaniu bezpieczeństwa i ochrony.
Dopiero w wyniku zawartego rozejmu pojawiła się w mieście francuska załoga. Po
tym, jak 9 czerwca przybyła już część francuskiego 15. pułku piechoty z 20
wozami z amunicją, główną kwaterę założył w mieście marszałek Macdonald, który
miał przy sobie ponad 90 oficerów. W stajniach i stodołach trzeba było umieścić
656 koni. 11 czerwca w zamian za część kawalerii, która odjechała, zakwaterało
się 200 żołnierzy piechoty, a dzień później Macdonal przeniósł swą główną
kwaterę do Olszyny; jednak z tego powodu zwiększono kwaterunek do 800
żołnierzy, którzy wszelako 17 czerwca z wyjątkiem 412 zostali przerzuceni gdzie
indziej. Komisarz wojenny Benard, człowiek-pijawka w prawdziwym znaczeniu tego
słowa, założył w Gryfowie magazyn, by wraz z kolegami troszczyć się o
zaopatrzenie oddziałów obozujących na Marcówce koło Mirska. Obóz ten kosztował
okolicę niekończące się ofiary, sam Gryfów dał 300 talarów na budowę
drewnianych baraków. Przemyślnością wykazał się przy tej okazji komisarz
wojenny Severoli; wybrał sobie u kupców 100 sztuk szlachetnego płótna i kazał
je oznaczyć specjalną pieczęcią, by zapobiec podmianom. 27 czerwca liczba
kwaterujących żołnierzy ponownie wzrosła do 800; do tego urządzono jeszcze
lazaret, a że do zebrania pełnej sumy nałożonej na powiat
lwówecko-bolesławiecki kontrybucji brakowało 10 000 talarów, to cztery
główne miasta musiały ją zaliczkowo wpłacić, z czego na Gryfów przypadło 2500
talarów.
10 sierpnia z wielką pompą świętowano urodziny Napoleona,
na co gospodarz generała Montbruna, by uniknąć wzięcia na męki, musiał wydać
250 talarów. Wreszcie 16 sierpnia generał ze swymi ludźmi opuścił miasto, które
jego pobyt kosztował pewnie 30 000 talarów. Jednocześnie przeciągnęło
przez Gryfów wszystko, co umościło się w okolicy, i można przyjąć, że było to
co najmniej 10 000 ludzi, głównie piechoty, z 50 wozami furażu i stadem
300 sztuk bydła rzeźnego. Cała ta karawana skierowała się na Lwówek i rozłożyła
obozem wokół Podskala, przy czym niebywale doświadczona została pobliska wieś
Rząsiny.
Już 17 sierpnia okolicę zamiast Włochów patrolować
zaczęli Kozacy i i pod wieczór około 100 z nich obsadziło bramy miejskie,
postawili również straże za Dużym Młynem. Następnego ranka liczba ich wzrosła i
ruszyli ścigać przemieszczające się w okolicy Lwówka oddziały nieprzyjaciela;
jednak pojedynczy, naciskani przez Włochów, wrócili około 11, a przed miastem,
by oczekiwać na przybycie oficera wysokiej rangi, stanęli generałowie Montbrun,
Fressinet i Gruner wraz z 1000 kawalerii, takąż liczbą piechoty, 8 działami i
taborem amunicyjnym. Ponieważ jednak oficer ów się nie zjawiał, to cały obóz
oddalił się 19 sierpnia o drugiej w nocy; po południa zniknęło również
wszystkie wojsko, które zakwaterowało się w mieście.
Wkrótce zjawił się pułk Włochów i Neapolitańczyków z 5
działami; silną załogą obsadzili oni bramy i nie tylko pozostawali pod bronią,
lecz także wyprowadzili na rynek dwie armaty z płonącymi lontami, lufy kierując
na Bramę Jeleniogórską. Wszędzie wokół miasta stały pikiety, a wieczór tego
dnia przyniósł wbrew oczekiwaniom spokojny sen; wszystko gotowało się na rano,
kiedy oczekiwany był król Neapolu z 5000 ludzi. Ten jednak nie przybył, a całe
wojsko z miasta i okolicy odmaszerowało, podczas gdy marszałek Macdonald
wyczekiwał idącej z Lwówka do Złotnik kolumny 42 dział pod odsłoną 1800 Westfalijczyków.
Około 2 po południu wrócił też generał Montbrun, a jego kawaleria stanęła w
gotowości przed miastem. Nazajutrz przeciągnęło przez Gryfów niesłychane
mnóstwo żołnierzy wszelkiego rodzaju formacji z całym sprzętem wojennym; za
nimi podążało w oddali pięćdziesięciu kilku Kozaków, którzy założyli obóz w
pobliżu przysiółka Górniki nad Krzewiem. Chociaż około 6 wieczorem liczba
Kozaków wzrosła, to Francuzi zachowali spokój i pozostali w mieście. Opuścili
je wreszcie, by wraz ze swymi towarzyszami udać się na spotkanie pewnej śmierci
na polu bitwy nad Kaczawą. Kwisa i Oldza, wezbrane od ciągłych opadów,
naturalnie chroniły miasto przed dalszą obecnością wojsk i dopiero 27 sierpnia
w południe trafili do miasta pojedynczy Francuzi uchodzący znad Kaczawy. 28
sierpnia nadciągnął generał Fressinet z około 4000 piechoty i sześcioma
działami; zakwaterowani zostali w mieście i sąsiedniej wsi Wieża. Nazajutrz o 4
po południu odmaszerowali oni w stronę Lwówka, zostawiając tylko w tutejszym
lazarecie 10 chorych; ci — wyjąwszy czterech, którzy uciekli — zostali wzięci
do niewoli przez przybyłych dwie godziny później ośmiu rosyjskich dragonów. 30
sierpnia rano na rozkaz generała Fressineta do miasta wróciły z obozu w
Podskalu nieprzyjacielskie oddziały z armatami, podczas gdy w okolicy rosła
obecność Kozaków i rosyjskich dragonów. Wywiązała się najpierw potyczka między
forpocztami, która przeszła w regularną bitwę tyralierską, co w miarę jak
zapadał zmierzch, stawało się coraz groźniejsze i niebezpieczniejsze dla mieszkańców
Gryfowa. Ostatecznie Francuzi utrzymali miasto, w którym poza jednym jedynym
domem mieszczańskim nic nie zostało splądrowane, przedmieścia wszakże mocno
ucierpiały. Jedna chora kobieta została postrzelona w pachę, trzynastoletni
chłopiec dostał kulę w piętę, a na przedmieściu dwie starsze kobiety zginęły
podczas wymiany ognia. Domy doznały wielu uszkodzeń od ostrzału i niejeden nosi
jeszcze ślady po kulach. Bramy wieczorem zaryglowano, a Francuzów nakarmiono,
ci zaś z uprzejmym podziękowaniem przyjęli skromny posiłek podany im przez
gospodarzy. Nazajutrz o 3 nad ranem całe to wojsko pociągnęło w całkowitej
ciszy ku Leśnej. Rosjanie, bardziej wystawieni na kule niż ich przeciwnicy,
mieli 68 zabitych, nie licząc rannych. Strat nieprzyjaciela nie dało się
ustalić, bo rannych zabrali na wozach, a zabitych wrzucili zapewne do Kwisy.
31 sierpnia trwały przemarsze wszelkiego rodzaju formacji
rosyjskich, od rana aż po późny wieczór, a dowodzącego generała hrabiego St.
Priesta odwiedził książę Lichtenstein pod eskortą węgierskich huzarów, przy
której to okazji dowiedziano się, że Austria pojednała się ze sprzymierzonymi.
Dla miasta była ta wiadomość — podobnie jak uwolnienie się od francuskich gości
— tym radośniejsza, że po stronie rosyjskiej istniał plan, by przy dłuższym
oporze nieprzyjaciela miasto podpalić. 1 września zakwaterowani tu Rosjanie
wyruszyli do Saksonii, by wspólnego wroga upokorzyć pod Lipskiem. Zjednoczone
armie walczyły wytrwale, przeważnie szczęśliwie i 31 marca 1814 wkroczyły do
francuskiej stolicy. Zawarto pokój, Napoleon został zesłany na wyspę Elbę, a
prawowity władca Ludwik XVIII ponownie zasiadł na tronie.
Jak wiadomo, 28 lutego 1815 roku eks-cesarz opuścił wraz
z lojalnymi zwolennikami wygnanie, zdobył na nowo poparcie we Francji, przepędził
rodzinę królewską, 15 czerwca zaatakował armię pruską na granicy
francusko-belgijskiej między Beaumont i Charleroi, 18 czerwca został pod
Waterloo zmuszony do bezładnej ucieczki przez połączone siły pruskie,
angielskie i niderlandzkie i w ciągu niewielu
dni odepchnięty aż pod Paryż, tak że 7 lipca armia sojusznicza po raz
drugi wkroczyła do stolicy, armia francuska skapitulowała, zawarto pokój, a
Burbonowie wrócili na tron. Ta krótka wprawdzie kampania wymagała wszak
wielkiego wysiłku, bo landwehra, która zdążyła wrócić już do kraju, musiała być
na nowo zmobilizowana i posłana w pole.
Od tego czasu szczęśliwi mieszkańcy Prus cieszą się po
dziś dzień wytęsknionym pokojem, w którym niech ich Opatrzność zachowa jak
najdłużej!
Gryfów ustrzegł się jak dotąd znacznych klęsk
żywiołowych; tylko 20 grudnia 1816 spalił się dom grabarza, 6 lutego 1817 roku
piorun uderzył w pole przed Bramą Lubańską, a 15 kwietnia 1819 roku roztrzaskał
osikę na placu strzeleckim, nie czyniąc poza tym żadnych szkód.
(…)
WLEŃ
Liczy 815 mieszkańców, z czego 643 wyznania
ewangelickiego, a 172 katolickiego. Żydzi nie mieszkają tu wcale.
Gospodarka, handel,
rzemiosło
Duża część mieszczan posiada pola uprawne, głównie na
terenie Gościradza; jako „mieszczanie rolni” mają oni własnego sołtysa i tworzą
odrębną wspólnotę, do której osobno kierowane są okólniki powiatowe.
Piwowarstwo, do którego uprawionych jest 63½ domu, było tu niegdyś bardzo
znaczne, miasto miało bowiem monopol na wyszynk w okolicy, który wszakże w 1694
roku został przez stany zlikwidowany. Tylko wioska Grzęba jest jeszcze
zobowiązana zaopatrywać się w piwo wyłącznie we Wleniu, a rocznie warzy się nie
więcej niż 55 beczułek. Obecnie browar jest w dzierżawie w zamian za 40 talarów
rocznego czynszu. Sławne swego czasu było tutejsze piwo marcowe; przez kilka
leżakowało w beczkach, które czasem można jeszcze napotkać przy stodołach. W
mieście działały 3 browary i 3 słodownie.
Handel prowadzi się tu na niewielką skalę, bo miasto na
skutek rozmaitych klęsk żywiołowych całkiem podupadło. Targ tygodniowy, niegdyś
odbywający się co sobota, całkiem zlikwidowano. Jarmarki są cztery rocznie, z
czego największe znaczenie ma gołębny w środę przed Wielkim Postem. Tenże był
niegdyś bardzo sławny i jeszcze dziś znajdują się pewnie miłośnicy gołębi,
którzy przybywają z daleka, by w nim uczestniczyć; pod względem skali jest
aliści zaledwie cieniem tego co dawniej.
Sukiennictwo, niegdyś wiodąca tu gałąź rzemiosła, całkiem
podupadło.
Wedle najnowszych danych naliczono we Wleniu: 1 okulistę,
1 chirurga, 1 aptekarza, 1 balwierza, 1 akuszerkę, 3 piekarzy, 1 piernikarza, 7
rzeźników, 3 mydlarzy, 7 garbarzy, 9 szewców, 2 rękawiczników, 2 kuśnierzy, 3
siodlarzy i rymarzy, 3 powroźników, 6 krawców, 2 kapeluszników, 1 cieślę, 5
stolarzy, 2 kołodziejów, 3 bednarzy, 2
tokarzy rogowych, 1 mistrza murarskiego, 2 garncarzy, 1 szklarza, 2 kowali, 2
ślusarzy, 1 zegarmistrza, 25 tkaczy płótna, 7 pończoszników, 1 tasiemkarza, 1
farbiarza, 10 kramarzy, 2 oberżystów, 3 szynkarzy, 1 gorzelnika, 1 kominiarza,
1 sitnika, 1 kamieniarza i 1 kata.
Budynki
Od 1813 roku, kiedy 18 sierpnia spaliło się niemal całe
miasto, wszystkie budynki są murowane, aczkolwiek 20 pogorzelisk nadal
pozostaje w stanie ruiny, bo właścicieli nie stać na ich odbudowę. Łącznie
naliczono tu 167 domów prywatnych oraz 37 szop i stajni, w większości
murowanych i krytych dachówką. Do budynków publicznych należą:
1) Ratusz,
który dopiero w 1823 roku dzięki wsparciu kilku dobroczyńców, po tym jak 10 lat
stał w ruinie, został odbudowany i zaopatrzony w wieżyczkę. Mieści też sąd
miejski, areszt, kordegardę oraz szynk, a stoi pośrodku niewybrukowanego
jeszcze rynku.
2) Katolicki kościół
farny pod wezwaniem świętego Mikołaja. W latach 1214–1215 z własnych
środków wznieśli go ponoć — od razu z kamienia — sprowadzeni tu sukiennicy,
choć większość kosztów mógł pewnie pokryć założyciel miasta, książę Henryk. W
1242 tutejsi sukiennicy zbudowali z ciosanych kamieni wieżę kościelną, ponoć z
dwiema galeryjkami. W 1292 kościół został rozbudowany, a w 1530 nastąpiła we
Wleniu zmiana wyznania. Ewangeliccy mieszczanie odprawiali w tym kościele swe
nabożeństwa, został im jednak w 1629 roku odebrany, a pastora Valentina
Albertiego wypędzono. Dopiero w 1632 roku wznowiono luterańskie nabożeństwa, a
wypędzony pastor Alberti wrócił na ambonę. Lecz już 22 marca 1637 roku musiał
on — podobnie jak cała rada — złożyć urząd na rozkaz cesarskiego komisarza
hrabiego v. Annaberga. W latach 1638–1645 ewangelickim proboszczem w tym
kościele był Martin Wittwer; w 1645 jednak znowu obsadzono duchownych
katolickich. Wprawdzie w 1647 szwedzki rotmistrz Sturmb obsadził ewangelickiego
kapelana polowego Johanna Wolfa jako proboszcza, ten wszak musiał 22 kwietnia
1654 roku uchodzić, bo cesarski komisarz odebrał świątynię ewangelickiemu mieszczaństwu
wraz z 570 markami kapitału i na powrót obsadził katolickiego plebana,
urodzonego we Wleniu Michaela Ambrosiusa Nikischa. Prawo patronatu nad
kościołem odebrano magistratowi i oddano klasztorowi w Lubomierzu.
Proboszcz
tego — oszczędzonego przez pożar 1813 roku — kościoła jest jednocześnie
użycielem [usuafructuarius] wsi
Grzęba [Arnsberg, Ernsberg], którą Ernst v. Zedlitz podarował niegdyś
kościołowi.
3) Kościół ewangelicki.
Wcześniej, a mianowicie od 1741 do 1752 roku nabożeństwa ewangelickie odbywały
się w ratuszu, lecz 10 maja 1751 roku położono kamień węgielny pod nowy
kościół, który poświęcono rok później na św. Andrzeja (30 listopada). Jest
murowany, o ładnej bryle, od 1802 roku pokryty dachówką i wewnątrz wykończono
na biało-niebiesko. Pożar 1813 oszczędził tę świątynię.
4) Plebania
ewangelicka; spaliła się w 1813 roku, w 1817–1818 odbudowana jako
murowana. Prowadzona w domach i kościołach zbiórka na odbudowę przyniosła 12222
talary 13 groszy i 61/5 feniga.
5) Plebania katolicka.
6) Szkoła ewangelicka.
7) Szkoła katolicka.
8) Szpital,
ufundowany przez Sebastiana v. Zedlitza na Lennie w 1575 roku, gdy Flacius
Illiricus zatrzymał się na zamku Lenno i ze szlachcicami odbył kolokwium na
temat predestynacji i który też w 1581 roku podarował temu szpitalowi 300
talarów. Według listu fundacyjnego — którego oryginał spalił się jednakowoż w
1731 roku — ma tam być sześć miejsc. Posiada dużą łąkę, nieco ziemi i 983
talary i 10 groszy kapitału. Obecny budynek wzniesiono dopiero w 1818 roku,
stary spalił się pięć lat wcześniej.
9) Browar ze słodownią
również spłonął w 1813, odbudowany dopiero w 1817 roku.
10) Strzelnica
spaliła się w grudniu 1806 roku i został w 1811 odbudowana. W pożarze 1813 roku
nie ucierpiała, ponieważ stoi poza miastem.
11) Katownia z
więzieniem jest drewniana i stara.
12) Pasternia;
stara i z drewna.
W mieście ulic jest 7: Złotoryjska, Zadnia, Żydowska,
Kościelna, Łaziebna, Jordańska i Przekopna [Haaggraben].
Dzieje
W miejscu, gdzie dzisiaj położone jest miasto Wleń, rósł
niegdyś brzozowy zagajnik i przycupnęło kilka domów, tworzących rybacki
przysiółek Brzezinka [Bürkenau, Birken-Aue]. Bywający niekiedy na Lennie książę
Henryk Brodaty, który w 1201 przejął władzę, zwykł ze swą małżonką świętą
Jadwigą lasek ten nieraz odwiedzać i w 1214 roku wpadł na pomysł, by go
wykarczować, a na jego miejscu zbudować miasto. Początkowo nazywało się ono
Brzezinka, tak jak wcześniejszy przysiółek, gdy jednak warownię przemianowano z
Ostrogi, Ostróżki [Spörner, Spörnchen] na Lenno (curia feudalis[12]),
to i miasto dostało nazwę Lähn, Lehn (feudum[13]).
W jego herbie widnieje brzoza okryta książęcym płaszczem, na pamiątkę owego
brzozowego lasku.
Pierwszymi
mieszkańcami byli sukiennicy, których książę Henryk ściągnął tu z Lwówka,
nadając im znaczne przywileje. Ponieważ wytwórstwo wełny tak jak górnictwo
należało do głównych gałęzi gospodarki kraju, Wleń błyskawicznie rozkwitł, a
okres dobrej koniunktury utrzymał się przez około 200 lat. Musiał też w owym
czasie znacznie się powiększyć, bo na przykład w latach 1346–1348 roku Niemcza
płaciła tylko 2 marki daniny, a Wleń oddawał marek 24.
Prawo
wyższego sądu wykonywał naonczas we Wleniu majątek Lenno, lecz w 1690 roku
Leopold v. Kuhlhans sprzedał je za 2000 talarów miastu, które tym sposobem
całkiem się od Lenna uniezależniło. Mieszczaństwo było wtedy zmuszone
ostatniego ustanowionego przez dominium burmistrza wygnać przemocą z miasta.
Do
innych przywilejów należało także prawo mili w odniesieniu do rzemieślników
oraz wolność sądzenia bez szubienicy. Co środa odbywał się sławny targ solny,
gdzie w sól zaopatrywać się musiało nawet dominium Lenno wraz ze wszystkimi
przynależnymi doń wioskami — i być może stąd wywodzi się istniejący do dzisiaj
roczny czynsz w wysokości 18 lwóweckich korców soli, który miasto uiszcza na
rzecz Lenna.
Pośród
miast powiatu Wleń jest zapewne tym, które najbardziej doświadczone zostało
przez pożary, wojnę, zarazy i powodzie. W 1427 roku husyci oblegli Lenno, a że
go zdobyć nie mogli, to odchodząc podpalili Wleń. W 1622 wpadł tu pod wodzą
księcia Radziwiłła oddział żołnierzy, którzy w ciągu dwóch dni splądrowali
wszystkie domy i kościoły. Oprócz innych kosztowności zabrali monstrancję wartą
1000 marek. W 1640 roku szwedzki pułkownik Stahlhans kazał miasto wraz z
ratuszem i kościołem obrócić w popiół. Łącznie podczas wojny trzydziestoletniej
spaliło się trzykrotnie i podczas częstych oblężeń Lenna było nierzadko ciężko
doświadczane; gdy na przykład 16 grudnia 1645 roku szwedzki generał Königsmark
obległ i zajął Lenno, kazał też splądrować Wleń. 27 lipca 1646 swemu oddziałowi
plądrować kazał przemierzający okolicę cesarski rotmistrz Hennemann. Dzień
później przybył jego śladem generał Montecuculi, by oblec Lenno, a że to
poddało się dopiero 6 września, to Wlenianie, by uniknąć maltretowania przez
owe hordy, uznali za konieczne uchodzić i udali się do odległego o ¼ mili dworu
w Nielestnie, który miał własną straż.
Po zajęciu zamku Lenno został tenże na cesarski rozkaz
przez właścicieli v. Zedlitzów zburzony, dzięki czemu miasto Wleń zaznało więcej
spokoju.
Jednym z największych pożarów, jakich doświadczyło
miasto, był ten z 1690 roku, gdy spaliły się 32 domy. 9 maja 1731 roku w ciągu
sześciu godzin spłonęło całe miasto z wyjątkiem stodół i siedmiu domów, przy
czym zniszczeniu uległy też wszystkie archiwa i dokumenty. Ogień wyszedł z
plebanii, a spaliło się też sołtystwo w Grzębie. Na wspomnienie tej pożogi do
dzisiaj raz w roku głoszone jest specjalne kazanie. 31 grudnia 1739 roku pożar
strawił dolną pierzeję rynku. W nocy z 13 na 14 grudnia 1806 roku w spłonęło 27
domów mieszczańskich, strzelnica i 22 pełne stodoły. 18 sierpnia 1813 roku,
podczas potyczki Rosjan z Francuzami, jaka wywiązała się w pobliżu, w mieście
wybuchł pożar, który zamienił w zgliszcza 88 domów mieszczańskich, plebanię
ewangelicką, ratusz, browar ze słodownią, domek pisarza bramnego przy Dużym
Moście, szpital oraz 50 warsztatów i stajni. W trakcie pożaru włoscy żołdacy z
bezwględną furią plądrowali każdy zakątek, straszliwie maltretując zajętych
gaszeniem mieszkańców.
Nösselt w swej Historii
kampanii 1813 roku na Śląsku (1817) podaje relację następującą: „O 8 rano
forpoczty obu stron natknęły się na siebie pomiędzy Górnym Mojeszem i
Marczowem. Ze zmiennym szczęściem walczono przy użyciu broni palnej. Po około
godzinie Rosjanie w obliczu narastającej przewagi Francuzów wycofali się ku
swym rezerwom w kierunku na Łupki. Włosi podążyli za nimi w tak ślimaczym
tempie, że pokonanie wynoszącego niecałą milę dystansu między Górnym Mojeszem i
Łupkami zajęło im ponad cztery godziny. W Łupkach rosyjski batalion nie był w
stanie powstrzymać naporu Włochów i walcząc wycofał się na Wleń. Podczas gdy
główna masa Włochów posuwała się dołem, ich lekkie oddziały z wielką
zręcznością zajęły wszystkie wzniesienia na lewym brzegu Bobru i strzelały w
dół do Rosjan, których główne siły stały spokojnie na prawym brzegu i tylko
okazjonalnie świeżymi oddziałami luzowały będących pod ogniem. Na rynku
wystawiono świeży batalion, lecz i on musiał wkrótce ulec przewadze i walcząc
wycofał się po moście za rzekę. Rosyjską piechotą dowodził generał Bistram,
również generał Kaisaroff był bardzo aktywny i brał bezpośredni udział w walce.
Chociaż Rosjanie walczyli jak lwy, to nie mogli się
utrzymać, bo Francuzi, poruszając się wzniesieniami, zachodzili ich od tyłu i
mogli też ostrzeliwać ich z góry. Pomiędzy Wleniem i górami nie ma żadnego
miejsca, gdzie można by skutecznie powstrzymać napór nieprzyjaciela
nacierającego od strony Lwówka. Kaisaroff oddał zatem nieprzyjacielowi lewy
brzeg Bobru, zamierzając następnie przejść do ataku i odrzucić Francuzów ku
Lwówkowi. Nie udało się to jednak, bo Francuzi mieli jeszcze silne posterunki —
częściowo pod Gryfowem (jazda korpusu), częściowo pod Maciejowcem i
Pasiecznikiem — które, gdyby Kaisaroff wypuścił się za daleko, mogły uderzyć
nań od tyłu. Nie pozostało mu zatem nic innego, jak zająć wzniesienia na prawym
brzegu i powstrzymywać Francuzów przed dalszym natarciem.
Bezpośrednio za ostatnimi Rosjanami wycofującymi się
mostem koło Wlenia postępowało około 1000 Francuzów lekkiej piechoty. Śmiało
przekroczyli most, lecz zapuścili się tylko 300 kroków dalej, bo w odległości
1200–1500 kroków stał w pełnym szyku cały korpus Kaisaroffa i wiązał ich ogniem
strzelców wyborowych, których roty wysuwały się kolejno naprzód. Wywiązała się
potyczka tyralierska, która trwała około godziny na prawym brzegu Bobru, nim
Rosjanie wciągnęli trzy armaty na wzgórza nad Gościradzem i ostrzelali most.
Jednocześnie rosyjscy jegrzy podjęli nowe natarcie i wypchnęli francuskich
tyralierów z powrotem za most. Podczas gdy tamci rozstawili się na prawym
brzegu i z wybranych miejsc prowadzili ostrzał, to samo czynili ci na brzegu
lewym, wykorzystując położone nad rzeką domy Wlenia i prędko usypane szańce, by
chronić się przed kulami nieprzyjaciela i same celnie strzelać. Pomiędzy domami
w pobliżu strzelnicy kilkakrotnie, choć bez większego skutku, odpalono dwie
armaty. Równie bezowocne było wciągnięcie ich na Zamkową Górę (Lenno). Żywa
wymiana ognia karabinowego trwała aliści przez całą resztę dnia. Zmęczone
oddziały były stale luzowane przez świeże, lecz podejmowane przez Rosjan próby
przedarcia się przez most były daremne, w dużym stopniu dlatego, że duża grupa
Włochów prowadziła skuteczny ostrzał ze stojącego nieopodal mostu rozległego
budynku (zajazdu Thiemanna). Jako że ukryty tam nieprzyjaciel zadawał Rosjanom
znaczne straty, po 4 po południu generał Kaisaroff kazał budynek ten obrzucić
granatami; budynek zapalił się wnet i około 200 rannych Włochów, którzy tam
leżeli, straciło życie w płomieniach. Strasznie opisał tę scenę naoczny
świadek. Gdy ogień docierał do ładownicy, na której leżał ranny, wybuch prochu
każdorazowo podrzucał na poły spalone ciało w powietrze i całkiem je rozrywał.
Zaraz ogniem zajął się też most i stojąca obok celnica.
Gdy ten cel został osiągnięty, generał Kaisaroff kazał
przestać rzucać granaty. Lecz o 7 wieczorem Włosi — bez jakiegokolwiek
racjonalnego powodu, powodowani jedynie żądzą zniszczenia — podłożyli ogień pod
kilka domów mieszczańskich. Zaraz buchnęły płomienie i o północy po domach tych
zostały już tylko zgliszcza. Straty Rosjan tego dnia wyniosły 50 zabitych i 156
rannych; strat francuskich nie da się dokładnie określić, ale zapewne były
wyższe.
Wleń wielokrotnie ucierpiał od powodzi. Największe miały
miejsce w latach 1230, 1233, 1247, 1251, 1259, 1285, 1316, 1324 (po tym, jak
przez sześć tygodni nieprzerwanie padało), 1332, 1344, 1354, 1389, 1399, 1461,
1468 (za czym przyszła drożyzna i epidemie), 1472, 1481, 1496 (tak nagle, że
zginęło wielu ludzi i wiele bydła), 1501, 1509, 1515, 1521, 1524, 1528, 1558,
1563, 1564, 1566, 1567, 1573 (gdy Bóbr 21 razy wystąpił z brzegów), 1582, 1587,
1593, 1602, 1604, 1606, 1607, 1609 (31 lipca wielu ludzi utonęło w odmętach),
1613, 1629, 1634, 1648, 1649, 1650, 1652, 1665, 1674, 1679, 1685, 1688, 1692.
14 lipca 1702 roku rzeka tak wezbrała, że woda w kościele farnym sięgnęła
ambony; wiele budynków w mieście doznało uszkodzeń, a 5 osób utonęło. Aptekarza
woda zaskoczyła w oficynie do tego stopnia, że nie miał jak się ewakuować; dopiero
po wybiciu dziury w dachu udało się wyciągnąć go za włosy, przeciągnąć na stały
grunt i ocucić. W 1734 roku poziom wody na Bobrze wzrósł tak bardzo, że w
kościele farnym woda sięgała po ołtarz. W 1736 sięgnęła jeszcze łokieć wyżej.
Również w latach 1743, 1745 i 1750 powodzie były znaczne, a 4 lipca 1766 wiele
budynków mieszkalnych zostało uszkodzonych. Wielka woda miała miejsce również w
latach 1779, 1780, 1785 i 1795. Największe wezbranie nastąpiło w dniach 15–17
czerwca 1804 roku. Od 8 do 16 czerwca nieprzerwanie padało, a 15-tego Bóbr
wezbrał tak gwałtownie, że na pierwszym piętrze domów można było czerpać wodę z
okna. Dopiero 17-tego woda zaczęła opadać i nazajutrz ujrzano, jakie
spustoszenie spowodowała powódź. Duży most na Bobrze był zerwany, 11 domów
legło w ruinie, wiele bydła utonęło, a pola były zniszczone; nie zanotowano
jednak ofiar w ludziach. Niejeden mieszkaniec nie był w stanie z własnych
środków odbudować uszkodzonego domostwa, dlatego ówczesna komora wojen i domen
uznała za konieczne udzielić dotacji w wysokości 640 talarów.
14 lipca 1636 nastąpiła ulewa z gradem ważącym po 4
funty.
W dniach 30–31 sierpnia 1542 roku przeciągnęła nad
Wleniem taka chmara azjatyckiej szarańczy, że niebo pociemniało, a tam gdzie
siadła na polach, zeżarła wszystko.
14 lipca 1702 roku piorun uderzył w wieżę kościelną i
zabił młodego mężczyznę nazwiskiem Krätzig, młodą kobietę oraz ogłuszył dwóch
mężczyzn, którzy w tym czasie bili w dzwon.
W 1412 i 1413 roku szerząca się na całym Śląsku zaraza
zabiła wiele osób.
W 1497 roku zanotowano we Wleniu wysoką śmiertelność.
Również w 1585 roku wielu mieszkańców zmarło na tak zwaną
gnilną zarazę.
W latach 1634 i 1635 niemal wszyscy ludzie w mieście,
którzy nie uciekli, zmarli na zarazę.
Z tego wynika całkiem naturalnie, że miasteczko to,
nieposiadające praktycznie żadnych źródeł dochodu, stopniowo podupadło i
całkiem zubożało. Skutki tak znacznych klęsk żywiołowych będą jeszcze długo
odczuwalne dla mieszkańców, jeżeli pomoc ze strony państwa nie ożywi
gospodarki.
LUBOMIERZ
Miasto królewskie z prostym murem i trzema bramami,
włącznie z pańskim folwarkiem liczy 1192 mieszkańców, w tym 42 ewangelików i
1150 katolików.
Gospodarka, handel,
rzemiosło
Duża część mieszkańców utrzymuje się z rolnictwa.
Przywilej warzenia piwa mają 83 posesje w śródmieściu. Nadzór nad piwowarstwem,
tak jak w Lwówku, sprawuje specjalna komisja. Handel jest tu całkiem
nieznaczny, bo przez miejscowość nie prowadzą żadne drogi krajowe.
Corocznie odbywają się tu 4 jarmarki i jeden targ
kwartalny. W 1313 roku Lubomierz dostał od księcia jaworskiego zgodę na
urządzanie targu tygodniowego w każdy piątek.
Do wiodących gałęzi rzemiosła należą: kuśnierstwo,
dziewiarstwo i tkactwo. Przędzę na koronki i batyst przędą już tylko nieliczni.
W klasztorze wyrabiane są rozmaite szlachetne robótki ręczne, koronki itp.,
wysyłane następnie w dalekie strony.
Liczba rzemieślników wedle najnowszych danych kształtuje
się następująco: aptekarz 1, chirurg 1, balwierz 1, akuszerki 2, piekarzy 8,
piernikarz 1, rzeźników 4, mydlarzy 2, garbarzy 5, szewców 9, rękawiczników 3,
kuśnierzy 5, siodlarzy i rymarzy 6, powroźników 3, krawców 13, modystka 1,
kapeluszników 4, cieśli 2, stolarzy 8, kołodziej 1, bednarzy 6, tokarzy
rogowych i drzewnych 6, mistrz murarski 1, garncarzy 2, szklarz 1, kowali 7,
ślusarzy 5, zegarmistrz 1, introligator 1, malarz pokojowy 1, młynarz 1,
sukienników 5, tkaczy płótna 18, pończoszników 15, tasiemkarzy 14, farbiarz 1,
handlarz wyrobami żelaznymi i mosiężnymi 1, kramarzy 12, handlarz towarami
łokciowymi 1, handlarzy pasmanterią 6, domokrążców 3, oberżystów 3, szynkarzy
5, muzyk miejski 1, szlifierz 1, sitników 2. Poza tym wielu właścicieli domów
musi utrzymywać się z pracy najemnej.
Budynki
Budynki publiczne, jak również domy w śródmieściu są bez
wyjątku murowane, choć wielu nie odbudowano jeszcze do końca po pożarze 1802
roku. Również większość domów na przedmieściach jest murowana i kryta dachówką;
tylko nieliczne mają jeszcze dach z gontu.
Mur miejski, który w 1291 roku wznieść kazał książę Bolko
[I Surowy], ma podstawowy kształt, a trzy bramy nazywają się: Górna, na Gryfów;
Dolna, na Jelenią Górę i Lwówek; oraz Spustna, prowadząca na pola.
Domów prywatnych liczą w mieście 84, na przedmieściach
164, łącznie zatem 248, oprócz nich jest tu 38 szop, stajni i stodół oraz młyn
wodny. Wszystkie domy w obrębie muru są jednopiętrowe.
Do budynków publicznych wliczają się:
1) Ratusz, od
pożaru w 1802 pozbawiony wieży i zegara, zapewniał jednocześnie lokal dla
urzędu podatków pośrednich, ten wszakże został niedawno przeniesiony gdzie
indziej. Ratusz stoi pośrodku rynku, a wiekiem dorównuje samemu miastu.
2) Szpital pod
wezwaniem świętego Łazarza, nie wiadomo kiedy zbudowany; pierwotnie stał
na Dolnym Przedmieściu i był drewniany, ponieważ jednak groził zawaleniem, przeniesiono
go na Górne Przedmieście i zbudowano jako murowany piętrowy.
3) Browar miejski.
Rok jego budowy jest nieznany; należy do całej wspólnoty.
4) Szkoła katolicka
to prastary budynek, będący, jak się zdaje, przybudówką klasztoru, albowiem
frontonem przylega do muru miejskiego, jest również związany z murem pańskiej
obory, tak że tamten tworzy jego czwartą ścianę. Szkoła ta stoi przy Górnej
Bramie, jest murowana, posiada aliści tylko jedną izbę szkolną oraz bardzo
skromne mieszkanie dla nauczyciela.
5) Więzienie
musiało być zbudowane w 1291 roku, bo tworzy część muru miejskiego.
6) Strzelnica
mieści się około 3000 kroków na południe od miasta. Dawniej była drewniana i
groziła zawaleniem się, dlatego w 1817 została przebudowana, a wokół niej
założono park.
7) Kościół katolicki pod
wezwaniem Świętego Krzyża, na Dolnym Przedmieściu, po pożarze w 1805
roku odbudowany przez dobroczyńców jako murowany i zaopatrzony w wieżyczkę.
8) Kościół cmentarny
pod wezwaniem świętej Anny to bardzo stary murowany budynek, którego
sklepienie wspiera się na filarach. Stoi około 300 kroków na zachód od Górnego
Przedmieścia; otaczający go cmentarz otoczony jest murem.
9) Folwark klasztorny.
Należy właściwie do dóbr wiejskich, położony jest wszakże na wyniesieniu w
śródmieściu i jest z nim tak związany, że jedna strona budynku gospodarczego
flankuje główną ulicę miasta, a druga tworzy ulicę prowadzącą do Bramy
Spustnej. W obrębie folwarku znajdują się:
10) a) Klasztor
benedyktynek, zbudowany w 1221 roku przez właścicielkę miasta i
dominium, Juttę (Judytę) v. Liebenthal, która sprowadziła zakonnice. Książę
Henryk potwierdził fundację. Klasztor został wprawdzie w 1810 zlikwidowany, a
jego dobra przejęło państwo, jest wszakże tymczasowo tolerowany jako klasztor
centralny. Mieszka w nim opatka wraz z 28 siostrami z rozmaitych zakonów, które
to siostry tu pobierają pensję i prowadzą pożyteczną szkołę zawodową dla
dziewcząt. Obecna opatka, dzięki staraniom której klasztor funkcjonuje w ten
sposób, nazywa się Barbara Friedrich i jest rodzoną Lubomierzanką.
11) b) Dawny kościół
klasztorny, obecnie miejski farny pod wezwaniem świętego Maternusa,
przylega do klasztoru, od 1726 roku jest murowany i posiada piękną, stojącą
nieco obok wieżę, na której znajdują się trzy szlachetnie brzmiące dzwony oraz
dobrze utrzymany zegar, którego cyferblaty widoczne są ze wszystkich czterech
stron.
12) c) Probostwo,
od 1810 plebania, to duży dwuskrzydłowy piętrowy murowany, opierający się
upływowi czasu budynek, którego górne mury mają 5 stóp grubości, a ściany
piwnic 10 stóp. Jest trzykrotnie przesklepiony i równie stary jak klasztor.
13) d) Siedziba
dawnego sądu patrymonialnego, dzisiaj królewskiego sądu ziemskiego i
grodzkiego, to podłużny, wysunięty nieco naprzód, przylegający do klasztoru
wąski piętrowy budynek, który w 1820 roku w ten sposób jednak powiększono, że
przebito mur klasztorny, uzyskując dodatkowe duże, sklepione pomieszczenie.
Należy do niej nieco odległa, wmurowana w narożnik zabudowań folwarcznych
okrągła wieża więzienna ze spiczastym dachem, którą wszak miejskie więzienie
uczyniło zbędną. Rzeczony folwark, od 1811 roku należący do radcy handlowego
Contessy z Jeleniej Góry, zawiera browar oraz gorzelnię i oprócz dużych
murowanych stodół obejmuje jeszcze 7 murowanych, przeważnie piętrowych, w pełni
przesklepionych budynków mieszkalnych i gospodarczych. Owczarnia, przy której
stoi jeszcze drewniana stodoła, oddalona jest 200 kroków od folwarku. Gumna i
przyległe ogrody otoczone są wysokim murem. Do folwarku należy 885 mórg
magdeburskich ziemi ornej, łąk i terenów stawowych oraz 1125 takichże mórg
zwartego lasu, głównie iglastego. Przy lesie położona jest leśniczówka, a także
cegielnia. Poza tym dominium posiada jeszcze 19 płacących czynsz dawnych młynów
klasztornych, którym drewno konstrukcyjne do wszelkich robót musi być
dostarczane nieodpłatnie. W 1823 roku miejski młynarz słodowy Lange i młynarz
Puschmann z Marczowa wykupili się z czynszu.
14) Ulicę ma
właściwie Lubomierz tylko jedną; jest ona wybrukowana i wzdłuż przecina Górne i
Dolne Przedmieście i miasto. Poza nią jest jeszcze jedna wąska niebrukowana
ulica bez nazwy; biegnie ona na tyłach budynków położonych w śródmieściu.
Uliczka prowadząca do więzienia jest również niebrukowana, podobnie jak ta
bezimienna, która z głównej ulicy skręca do Spustnej Bramie.
Dzieje
Lubomierz, który w herbie ma podobiznę św. Maternusa,
patrona tutejszego kościoła, i kiedyś nazywał się Löwenthal [Lwia Dolina],
należy do najstarszych miast Śląska, chociaż rok jego założenia nie jest już
znany, bo wskutek wielokrotnych pożarów wszystkie stare akta i dokumenty
zaginęły. Była to kolebka wymarłego w XV wieku rodu v. Liebenthal. Rozmaite
zależności zachodzące pomiędzy miastem i klasztorem sugerują wszakże, iż miasto
powstało później niż klasztor, które to przypuszczenie wydaje się tym bardziej
prawdopodobne, że dawny kościół klasztorny, a obecnie farny zbudowany został
wyłącznie ze środków klasztoru i gmina przy bieżących remontach i renowacjach
poza robocizną nie ma obowiązku wnosić żadnych wkładów pieniężnych. Jeszcze bardziej
przemawia za tą tezą układ granic: wszystkie położone w pobliżu łąki, stawy i
wysokie niwy należą do folwarku, wilgotne zaś, a zatem zagospodarowane później
— do mieszczan. Dopiero przed niewielu laty nieużytki, gdzie wspólnie wypasano bydło, podzielone zostały między
dominium i miasto, tak że ów wspólny wypas przeszedł do historii. Dominium do
dzisiaj ma prawo przez cały sezon paść owce na miejskich gruntach. Każdorazowa
opatka reprezentowała niegdyś majątek, korzystając z praw dominialnych względem
miasta i wsi klasztornych; miasto musiało też świadczyć na rzecz klasztoru
określone szarwarki i składać rozmaite daniny. Ona wyznaczała burmistrza i
magistrat, ona też organizowała naukę szkolnę i opłacała nauczycieli. Lubomierz
jest być może jedynym miastem w państwie pruskim, które wskutek tej zależności
do dzisiaj musi wraz z pozostałymi dawnymi wsiami klasztornymi ponosić koszta
procesowe w sprawach kryminalnych.
Do klasztoru należały niegdyś wsie Milęcice, Oleszna
Podgórska, Nagórze, Płóczki Górne, Pławna, Kotliska Górne, Kogutów, Bełczyna,
Przeździedza, Marczów, Mojesz Górny, Golejów, Wojciechów, Popielówek, Chmieleń,
Radoniów, Krzewie (wszystkie w lwóweckim powiecie) oraz Osiek w strzegomskim i
Pyskowice w złotoryjskim. Wszystkie po sekularyzacji w 1810 roku stały się
własnością państwa. Czynsze w zbożu i pieniądzu zostały przez fiskusa
wydzierżawione, a poddanych zwolniono z szarwarków. Przeździedza i Górny Mojesz
zostały całkiem sprzedane i z pozostałymi dawnymi wsiami kościelnymi nie mają
już (wyjąwszy składki na koszta spraw kryminalnych) żadnego związku.
O tym, że w Lubomierzu panował niegdyś dobrobyt, świadczą
między innymi domy po 120 stóp długie z szerokimi sklepionymi korytarzami i
piwnicami, których cały układ wewnętrzny pozwala wnioskować, iż handel musiał
tu być niegdyś prowadzony na dużą skalę. I tak już w 1533 roku miał Lubomierz
przywilej urządzania targu tygodniowego, co 2 czerwca 1607 potwierdził cesarz
Rudolf. Przed ponad 100 laty handlowano tu intensywnie przędzą, płótnem i woalem;
jednak wraz ze wzrostem znaczenia Kowar, Jeleniej Góry i Gryfowa działalność ta
ustała, targi tygodniowe zlikwidowano, a kupcy wyprowadzili się gdzie indziej.
Położony na terenie Milęcic grunt orny wraz ze stawem
(znany jako Fiedlera Rola) został przez miasto za zgodą opatki Margarethy 12
stycznia 1539 roku sprzedany.
2 czerwca 1607 roku miasto uzyskało przywilej pozwalający
na pobieranie myta brukowego w wysokości 3 halerzy od konia oraz na budowę
kamiennej szubienicy.
W 1774 roku ówczesna opatka Walpurgis Hänscher posłała
pustelnika do Rzymu, by u Stolicy Apostolskiej wyprosić szczątki świętych
Wiktoryna i Benignusa. Te przybyły tu w 1775, uzyskały biskupie
błogosławieństwo i w 1776, pięknie przystrojone, wystawione zostały w
przeszklonych trumnach po bokach głównego ołtarza.
24 marca 1699 roku miasto wykupiło od cesarza Leopolda za
3333 florenów i 20 krajcarów wyłączne prawo
warki i sprzedaży piwa na obszarze wsi Milęcice, Oleszna Podgórska i
Wojciechów; monopol ten jednak stracił znaczenie po wprowadzeniu wolności
gospodarczej w 1810 roku.
Lubomierz bardzo często nawiedzały znaczne pożary.
Największe miały miejsce 1 października 1426 roku, 14 września 1446, 8 lutego
1479, 21 lipca 1498, 19 marca 1573, 31 maja 1590, 15 kwietnia 1601, 18
listopada 1626, 25 czerwca 1640. Przy tym ostatnim spłonęło wiele domów na
przedmieściu. 23 marca 1688 w wyniku pożaru, który wybuchł w klasztorze,
spaliły się wszystkie domy w obrębie muru. Kolejny pożar miał miejsce 1
kwietnia 1693 roku. 15 maja 1723 roku, w sobotę Zielonych Świątek o 1 po
południu, w środku miasta w domu mieszczańskim, w którym kwaterował pewien
rotmistrz, powstał pożar, który w przeciągu dwóch godzin strawił kościół i
klasztor ze wszystkimi budynkami (z wyjątkiem obór) oraz 16 domów
mieszczańskich i cztery stodoły. 27 września 1802 roku nastąpiła najbardziej
niszczycielska pożoga z dotychczasowych. Tego dnia świętowano w klasztorze
obłóczyny trzech panien, które przyjęły śluby zakonne. Gdy usadowiono się przy
stole, o wpół do drugiej rozległ się okrzyk: „Pali się w klasztorze!”. Wysokość
budynku, jego wyniesione położenie, upalny dzień, wiatr z zachodu pchający
płomienie nad miasto, gontowe dachy klasztoru, kościoła, zabudowań
gospodarczych i domów miejskich — wszystko to zapowiadało jak najgorzej. Wszyscy
popędzili, by choć uratować własny majątek, wielu się to jednak nie udało.
Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie i w ciągu pół godziny klasztor,
kościół, wieża, zabudowania gospodarcze i część domów mieszczańskich stały w
morzu ognia. Zachodni wietrzyk przeszedł w wichurę i po dwóch godzinach w całym
mieście zostało już tylko sześć domów; na Dolnym Przedmieściu przetrwało ich
niewiele, a w Milęcicach spaliło się 17 gospodarstw. Niesione przez wiatr
płonące fragmenty spadały koło Wlenia, uświadamiając tamtejszym mieszkańcom
straszny los, jaki spotkał ich sąsiadów półtorej mili dalej. Zdawało się, że
żar panujący w płonących, wypełnionych 800 korcami zboża stodołach, w stajniach
i szopach z ich zapasem co najmniej 230 fur siana, w spichrzach z zapasami ziarna
za chwilę rozsadzi pozostałe jeszcze masy kamienia. Wicher pędził pożogę w dół
ku miastu, tak że nikt nie odważył się nawet pokazać na zewnątrz; ratunek był
możliwy tylko przez przyległe ogrody i ponad murem miejskim. Kobietę, która
przez płonący już ratusz chciała przebiec do domu, spotkała tam śmierć; zabiła
ją spadająca belka i spaliła się na popiół. Późna pora roku uniemożliwiła
budowę choćby prowizorycznych schronień i większość rodzin musiała szukać
przytułku w pobliskich wioskach. Na odbudowę domów prywatnych przekazano z
królewskiej łaski 16 000 talarów, poza tym z państwowej kasy odbudowano
budynki publiczne: ratusz, szkołę i więzienie; klasztor odbudował się z
własnych środków. Na rekonstrukcję klasztoru, kościoła, wieży i wszystkich pozostałych
budynków gospodarczych większość drewna pozyskano w lasach hrabiego Johanna v.
Schaffgotscha. Hrabia, który zdążył już przekazać pogorzelcom znaczne sumy,
wsparł ich jeszcze bardziej, nisko ustalając jego cenę, czym zapewnił sobie błogosławioną pamięć.
Wspaniałe sklepienia kościoła oparły się napierającemu od
góry żarowi; wnętrze kościoła zatem ocalało. Dwa dzwony na wieży stopiły się,
główny zaś jako cięższy spadł, lecz nie pękł. Przy odbudowie wieżę podwyższono
jeszcze o 20 stóp i zaopatrzono w obity blachą hełm z podwójną galeryjką, który
z uwagi na formę i proporcje uznać należy za arcydzieło.
Stan starego kościoła, od pożaru w 1723 roku jedynie
prowizorycznego, z murami nadpalonymi i grożącymi zawaleniem, przyspieszył
decyzję o budowie nowego. Wzniosła go w latach 1726–1731 opatka Martha Thanner
v. Löwental. Koszt wyniósł 35 028 talarów 2 srebrne grosze i 12 halerzy,
ponadto wsie klasztorne dostarczyły przewozów i robocizny o wartości
24 069 talarów i 6 groszy. Wskutek nieostrożności mistrza ciesielskiego
podczas rozbiórki uszkodzonych przez ogień murów spadające belki zabiły 16
ludzi.
Później miasto nie doświadczyło już tak niszczycielskiego
pożaru. Jednak na tę wielką tragedię nałożyła się niesłychana drożyzna lat
1804–1805, po której w 1806 nastąpiła nieszczęsna wojna przeciwko Francji.
Władze uznały za koniecznie sięgnąć po środki skrajne, by choć częściowo
zniwelować skutki tego tak uciążliwego konfliktu, które Lubomierz z uwagi na
wcześniejsze klęski musiał odczuwać jeszcze dotkliwiej. Podczas rosyjskiej
kampanii Francuzów miasto obciążyły znaczne kwaterunki. Podczas rozejmu w 1813
roku, gdy krew poległych żołnierzy wsiąkała w śląską ziemię, miasto wyznaczono
na główną kwaterę generałowi dywizji hrabiemu v. Charpentierowi i w okresie od
9 czerwca do 16 sierpnia w Lubomierzu kwaterowało i aprowizowało się łącznie
51 934 ludzi. Ponieważ nie poszło za tym żadne odszkodowanie, nie
policzono też kosztów. Poza tym dostawy
sukna, płótna, skóry, butów itp., utrzymanie lazaretu dla 150 ludzi wraz z
niebędnymi narzędziami, medykamentami i aprowizacją, budowa baraku w obozie
polowym, kontrybucje wojenne i tak dalej kosztowały miasto sumę 10 029
talarów 22 groszy i 10 fenigów. W ostatnich dniach lipca stacjonujący w
Lubomierzu komisariat wojenny wydał rozkaz rekwizycyjny, na mocy którego w
przeciągu kilku dni dostarczone miały być najrozmaitsze materiały o wartości
18 000 talarów. Magistrat odpowiedział, że jest niewypłacalny, a gdy nawet
groźby plądrowania nie skłoniły urzędników do zmiany zdania, 30 lipca burmistrza
Klugego, skarbnika Baumerta i rajców Stelzera i Engelsdorfa odprowadzono jako
zakładników do więzienia w Lwówku, gdzie przetrzymywani byli do dnia wymarszu
wojsk, to jest 16 sierpnia. Wkrótce ogłoszono kolejny transport, do Saksonii,
jednak delegacji mieszczan udało się wyprosić u marszałka Macdonalda odwołanie
go. Podczas odwrotu Francuzów 15–16 sierpnia 1813 roku, gdy wyparci zostali z
rejonu Jeleniej Góry, Lubomierz znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie; 5000
ludzi stanęło przed miastem, gotując się do przyjęcia Rosjan i ustawiając
armaty. Na szczęście jednak noc przeszła spokojnie i rano obóz, złożony z
żołnierzy włoskich, zaczął się zwijać. Chcąc uchronić Lubomierz przed
spustoszeniem, przebywający jeszcze na miejscu generał dywizji hrabia v.
Charpentier, wiedziony poczuciem humanitaryzmu, rozkazał, by wojsko
odmaszerowało dookoła miasta, a bramy pozostały zamknięte, tak by zapobiec
wszelkim, być może nieuniknionym nadużyciom ze strony żądnych łupu Włochów. On
sam — którego mieszkańcy do dzisiaj z tego powodu zachowują we wdzięcznej
pamięci — opuścił Lubomierz jako ostatni, a minął ledwie kwadrans, gdy pojawili
się pierwsi Rosjanie.
O wcześniejszych wojnach nie zachowały się żadne
wiadomości, albowiem — jak wspomniano — wszystkie akta i dokumenty zaginęły w
wielkich pożarach; wiadomo jedynie tyle, że w 1426 roku husyci splądrowali
miasto, dopuszczali się swawoli względem zakonnic i niejedną uśmiercili.
W 1613 roku szerzyła się w okolicy zaraza, wskutek której
pomarła większość mieszkańców.
W 1821 wichura o sile orkanu zrzuciła z wieży iglicę z
gałką i chorągiewką, które jednak — pozłocone na nowo — 28 października 1822
roku zainstalowano na powrót.
WSIE, KOLONIE I
POZOSTAŁE OSADY
Andrzejówka [Andreasthal[14]]
— kolonia Kotlisk Dolnych, 1¼ mili na północny zachód od Lwówka, liczy 8
zagrodników i 3 chałupników z 46 mieszkańcami. Założona w 1759 roku przez
Andreasa Gottloba v. Eicke na Rakowicach Małych i Kotliskach Dolnych, od
którego też dostała swą nazwę.
Antoniów [Antonienwald] — wieś 3½ mili od
Lwówka, należąca do dóbr Gryf hrabiów Schaffgotschów, z 1 młynem papierniczym, 1
trakiem i 1 młynem do mielenia kory, 60 chałupnikami i 244 mieszkańcami,
położona u podnóża Sudetów. Wedle archiwalnych dokumentów częściowo powstała w
latach 1660–1670; w roku 1682 otrzymała obecną nazwę na cześć ówczesnego
właściciela, hrabiego Antona v. Schaffgotscha. Potok Kamienica tworzy granicę
pomiędzy powiatami lwóweckim i jeleniogórskim i zarazem pomiędzy dobrami Gryf i
Chojnik.
Grzęba [Arnsberg] — wioseczka 2 mile od
Lwówka, na prawym brzegu Bobru, należąca do parafii katolickiej we Wleniu,
liczy 176 mieszkańców i 2 kmieciów, 4 zagrodników i 33 chałupników. Leży na
wysokim wzniesieniu i oglądana z Wlenia tworzy piękny widok. Do Grzęby częściowo
należy kolonia Piaski.
Sadek [Baumgarten] — majątek lenny, 2½ mili
od Lwówka, ⅛ mili od Gryfowa, należy do wsi Proszówka, gmina Gryfów. Przed
kilkoma laty ówczesny właściciel, Nixdorf, odkrył niedaleko swej siedziby
źródło mineralne[15]
i w 1821 roku założył tam basen i dom kąpielowy.
Gryfowianie,
jak również niejeden przyjezdny z daleka korzystali dotąd z tego źródła zarówno
do picia, jak i do kąpieli i pozostaje mieć nadzieję, że kiedy zapewni mu się
należyty nadzór, będzie coraz czystsze i zasłuży na zaliczenie go w poczet
śląskich zdrojów leczniczych.
Skład
jakościowy tego źródła obejmuje: dwutlenek węgla, węglan sodu, węglan wapnia,
chlorek magnezu oraz węglan tlenku żelazawego. W “Schlesische
Provinzialblätter”, a mianowicie w numerze czerwcowym z 1822 roku na stronach
570–571 oraz w numerze styczniowym z 1824 roku na stronie 36 i kolejnych,
znajdziemy nieco informacji na temat przysiółka Sadek.
Brzeziniec [Birkigt] — wieś nad Kwisą, 2½ mili od
Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 1 majątkiem lennym, 10 kmieciami, 24
zagrodnikami, 33 chałupnikami i 290 mieszkańcami, ma luźną zabudowę i cierpi
znaczne szkody podczas wezbrań Kwisy.
Grudza [Birngrütz] — wieś 3 mile od Lwówka,
dawniej należąca do klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj do skarbu państwa, zawiera
kościół katolicki, takąż plebanię i szkołę, karczmę, wiatrak i liczy 26
kmieciów, 42 zagrodników, 131 chałupników oraz 874 mieszkańców, w co wlicza się
też kolonia Kłopotnica (ob.). Pomiędzy tą ostatnią i Grudzą płynie potok
Faulbach.
Kwieciszowice [Blumendorf] — wieś 3¼ mili od Lwówka,
należąca do dóbr Gryf, z 1 szkołą ewangelicką, 9 kmieciami, 10 zagrodnikami, 1 młynem
chlebowym i 1 trakiem, 75 chałupnikami i 471 mieszkańcami. Wzmiankowana już w
drugiej połowie XII, obejmuje również 2 następujące osady:
a) Jaroszyce [Ledenhäuser], inaczej
Boża Góra [Gotthardsberg]. Zaczęła powstawać dopiero pod koniec XVII wieku na
dawnych łanach sołtystwa i dzisiaj składa się z 22 gospodarstw chałupniczych.
Początkowo nazywana Laidenhäuser od miejsca, gdzie powstała, obecną nazwę
otrzymała dopiero w 1730 roku od imienia ówcześnie panującego hrabiego
[Gottharda] v. Schaffgotscha;
b) Kamienne [Steinhäuser] — położona
nieco niżej, przy drodze do Jeleniej Góry, istnieje już od ponad 120 lat.
Brunów [Braunau] — wieś ½ mili od Lwówka,
położona na prawym brzegu Bobru, należąca do komendanta garnizonu
wrocławskiego, generała-porucznika [Ernsta Wilhelma] Schulera v. Senden, liczy
1 pański pałac z folwarkiem, 1 szkołę ewangelicką, 4 zagrodników, 37 chałupników
i 230 mieszkańców. Intensywnie uprawia się tu jarzyny i owoce.
Należące
do Brunowa przysiółki Brzezie (inaczej Zawietrzna Góra) oraz Winna Góra ujęto
osobno.
Mojęcin [Carlshof] — kolonia Suszek należąca
do dóbr Skała, położona 1½ mili od Lwówka przy trakcie do Bolesławca, składa
się z pańskiego folwarku i 8 posesji z 61 mieszkańcami. Folwark został
zbudowany w 1787 roku przez ówczesnego właściciela Skały, hrabiego Carla v.
Rödera, od imienia którego otrzymał swą nazwę.
Niwnice [Cunzendorf unterm Walde] — rozciągnięta
w dolinie duża wieś oddalona 1 milę od Lwówka, należąca do dóbr Nowy Ląd, z pańskim
pałacem, 3 folwarkami, 1 kościołem katolickim i 1 ewangelickim, plebanią
ewangelicką, katolickim widmutem, 2 szkołami, 27 kmieciami, 29 zagrodnikami, 151
chałupnikami, 2 młynami chlebowymi, wiatrakiem, garbarnią i 1267 mieszkańcami.
Do dóbr dworskich należy znaczny kamieniołom wapienia wraz z wapiennikiem.
Do
Niwnic przynależą i są powyżej wliczone kolonie: Leśna Osada, Byszowice i Bartniczki,
ujęte osobno.
Zbylutów [Deutmannsdorf] — wieś położona 1 milę
od Lwówka, należąca niegdyś do klasztoru w Trzebnicy, obecnie własność
królewska, od 1817 roku przypisana do Królewskiego Urzędu Domen w Lubomierzu,
poddana także jurysdykcji sądu ziemskiego i miejskiego w Lwówku. Obejmuje pańskie
sołtystwo, 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki, 2 plebanie, 2 szkoły, młyn chlebowy
i wiatrak, a liczy 24 kmieciów, 30 zagrodników, 160 chałupników i 1021
mieszkańców. Dobrze udaje się tu len, a kilku kmieciów posiada kamieniołomy
piaskowca.
Wieś
ta oraz sąsiednie Skorzynice należały niegdyś do książąt śląskich; obie zostałe
w roku 1223 przekazane przez księcia Henryka [Brodatego] założonemu przezeń
klasztorowi w Trzebnicy.
[…]
20
kwietnia 1654 roku tutejsi luteranie stracili swe świątynie; przez 88 lat
musieli uczęszczać na mszę do Sędzimirowa i Proszówki, nim im w 1742 roku król
Fryderyk II przywrócił wolność wyznania. Pierwsze nabożeństwo odprawiono w
Wielki Czwartek owego roku. Początkowo nabożeństwa odbywały się w obejściu
kmiecia Balthasara Buse, potem zbudowano drewniany dom modlitwy, w miejsce
którego wzniesiono w 1781 nowy murowany, stojący do dzisiaj.
Przeździedza [Dippelsdorf] — wieś 1½ mili od
Lwówka, należy od 1811 roku do rotmistrza v. Reichenbacha, wcześniej stanowiła
część dóbr dawnego klasztoru w Lubomierzu. Leży niedaleko prawego brzegu Bobru
i liczy 1 pański pałac, 2 folwarki, 1 wspólną szkołę dla dzieci ewangelickich i
katolickich, 1 browar, 2 gorzelnie, 4 kmieciów, 10 zagrodników, 24 chałupników,
1 młyn chlebowy, 1 młyn garbarski wraz z garbarnią i 301 mieszkańców.
Do
Przeździedzy należą kolonie Skowronki i Piaskowiec.
Mroczkowice [Egelsdorf] — wieś nad Kwisą, 3¼ mili
od Lwówka, należy do dóbr Gryf i liczy 1 szkołę ewangelicką, 1 młyn
papierniczy, 26 kmieciów, 3 zagrodników, 69 chałupników i 467 mieszkańców. Ma
być równie stara jak Skarbków nad Kwisą; zachowana do dziś najstarsza księga
ławnicza zaczyna się w dniu święta Katedry św. Piotra [22 lutego] 1489 roku.
Początek wsi dać miała istniejąca tu hamernia, a pan v. Seidlitz, który skupił
w jednym ręku kilka gruntów i był wasalem Gryfa, sprowadził tu osadników.
Miejscowość nazywała się pierwotnie Eichelsdorf, od gaju dębowego, który wraz z
położonym naprzeciwko Kamieniem miał być miejscem kultu pogańskiego.
Płoszczyna [Flachenseiffen] — wieś 3 mile od
Lwówka, podległa majątkowi Czernica Górna,
położona w dolinie u podnóża bardzo znacznego wzniesienia zwanego Stromcem,
zawiera 1 pański folwark, 1 szkołę ewangelicką, 16 kmieciów, 8 zagrodników, 107
chałupników i 626 mieszkańców.
Wliczają
się do niej następujące przydatki:
a) Scheibe – górna część wsi, tak
zwana, ponieważ domy stoją na okrągłym wypłaszczeniu;
b) Płoszczynka [Buschkäthe, również
Neu-Flachenseiffen albo Hummel] — kolonia położona przy drodze z Wlenia do
Jeleniej Góry, szczególnie bogata w uszlachetnione odmiany wiśni i otoczona lasem
urodzajnych drzew owocowych. Pierwszym domem w Buschkäthe była karczma zwana
Buschkretscham [„Leśna Karczma”]; właścicielka nazywała się Katharina, czyli
Käthe, i z czasem zaczęto w skrócie mówić na nią „Buschkäthe” zamiast
„Katharina, właścicielka karczmy Buschkretscham”[16].
I tak oto jej przezwisko przeszło na nową kolonię. Nazwa Hummel [„Trzmiel”]
prawie całkiem wyszła już z użycia.
W
Płoszczynie działa wielu tkaczy, zwłaszcza woalu; duża część mieszkańców
utrzymuje się też z handlu owocami i artykułami spożywczymi.
Przy
drodze z Płoszczyny do Czernicy leżą trzy stare kamienne krzyże, kolejny
znajduje się na przełęczy między Czernicą i Strzyżowcem i pewne jest, że
dawniej na tym odcinku było ich łącznie 7. Wedle bowiem niejasnego przekazu
mają być te krzyże pamiątką krwawej jatki, gdzie w owych miejscach 7 wędrowców
z zazdrości pozbawiło się nawzajem życia. W obniżeniu pomiędzy Płoszczynką i
Płoszczyną natrafiono na pokład węgla; również po wschodniej stronie wsi u
podnoża gór znajdują się pozostałości szańca niewiadomego pochodzenia.
Świeradów [Flinsberg] — wieś nad Kwisą, 4 mile
od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, liczy oprócz hrabiowskich zabudowań
zdrojowych 1 kościół ewangelicki, 1 kaplicę katolicką, 1 plebanię ewangelicką,
2 takież szkoły, 16 zagrodników, 269 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 młyn do
mielenia kory, 2 traki i 1488 mieszkańców. Rozsiadła się na obu brzegach Kwisy
z jej kamienistym dnem, a zbocza po obu stronach doliny obwieszone są domami,
co sprawia, że miejscowość bogata jest w romantyczne widoki.
Świeradów,
zwłaszcza jego górna część, miał do połowy XVII wieku nosić nazwę „Czyścikieszeń”
[Fegebeutel][17],
a początek tej prastarej wsi dać miał szynk, założony dla wygody drwali i
górskich wędrowców.
Już
w 1559 roku Hans Gotsche na Chojniku kazał wydać rozporządzenie skierowane do
tutejszych sołtysów w związku z przywozem obcego piwa.
Ze
względu na surowy górski teren uprawa roli nie jest tu bardzo wydajna, za to w
najwyższym stopniu żmudna i kosztowna; doskonale udaje się gospodarka łąkowa,
stąd tak znakomite tutejsze masło. Tutejszy obwód leśny jest jednym z
największych w dobrach Gryf; obejmuje 18 000 mórg terenu, a większość
mieszkańców wsi znajduje przez cały rok zatrudnienie przy robotach leśnych. Co
roku niemała ilość drewna spławiana jest Kwisą podczas roztopów do Mirska i
Gryfowa. Zwózka drewna z wysokich gór w niżej położone miejsca przedstawia zimą
interesujący widok, związana jest wszakże z wieloma niebezpieczeństwami. Mnóstwo
ludzi trudni się wyrobem wszelkiego rodzaju sprzętów drewnianych, wysyłanych
częściowo do Polski. Istotnym artykułem handlowym są nawet czarne jagody,
obficie tu owocujące i zbierane za pomocą drewnianych grzebieni, a następnie
sprzedawane wytwórcom likierów.
Kiedy
dokładnie odkryto tutejszy hrabiowski zdrój leczniczy, czyli kwaśne źródło, dla
rausza, jaki powoduje, zwane „piwnym zdrojem” [Bierborn], nie da się z
pewnością określić; niewątpliwie znane było już w zamierzchłych czasach. Już w
1572 roku wiedziano o jego istnieniu, korzystali zeń wszelako jedynie miejscowi
i dopiero w 1739 roku zaczęła rosnąć jego sława. Początkowo zwano je „świętym
źródłem”, a wybijało spod krzaka.
W
1811 roku istniały cztery zdroje. Dwa pierwsze z nich to Stary, z którego pije
się ciągle, i Nowy, na tyłach dawnych alejek, obecnie też ocembrowany drewnem i
zadaszony, lecz rzadko spożywany. Trzeci, w korycie Kwisy, odkryty został w
czerwcu 1811 roku przez pewnego chłopca; znajdował się na dole wsi, nieopodal
domu rzeźnika, a w smaku nie różnił od zdroju pitnego. W 1813 roku zabrała go
wezbrana woda. Czwarty zdrój wybija w piwnicy domu Schütza na tyłach dawnego
domu zdrojowego. Wszystkie źródła są odwiedzane, nie dorównują wszakże zdrojowi
pitnemu i wykorzystywane są tylko do kąpieli.
Składniki
wody, dorównujące tej w Spa, pomagają przy hemoroidach, chorobach nerwów,
bólach brzucha, słabościach kobiecych narządów rodnych, białych upławach,
krwawieniu macicznym i skłonności do poronień, są też doskonałym uzupełnieniem
kuracji w innych zdrojach.
Na
prawym brzegu Kwisy, na działce chałupnika Gläsera (dom nr 39), tam, gdzie
rzeka opływa zakolem zachodnie podnóże Sępiej Góry, pokazują się to tu, to tam,
zazwyczaj w pobliżu koryta rzeki, źródła mineralne, które następnie częściowo
giną albo zaczynają bić w innym miejscu. Jedno z nich jest wszakże od 30 lat
znane jako stałe. Znajduje się częściowo w bocznej odnodze Kwisy, około 10
kroków od brzegu, tryskając wieloma pojedynczymi strumykami ze skały. W tymże
kierunku znajdował się też jego wcześniejszy odpływ, ten został jednak przed
około 70 laty przez ówczesnego właściciela zasypany i tym sposobem zepchnięty
ku rzece. To niekorzystne położenie utrudniało korzystanie ze źródła, nie dało
się bowiem zaczerpnąć czystej wody. Jeden z tryskających strumyków jest wszakże
korzystniej położony i na podstawie pobieżnej obserwacji można stwierdzić, że
jego woda ma następujące właściwości.
Jest
całkowicie przejrzysta, o temperaturze zmiennej, zwykle 8 stopni, posiada
przyjemny mineralny zapach i kwaśno-słonawy smak, tak że się w tym ostatnim
względzie wybitnie poleca do picia. W kwas węglowy[18]
jest nader zasobna. Analiza chemiczna wykazała oprócz znacznej zawartości
żelaza również bardzo pokaźną przymieszkę cząstek słonych, które jednakowoż —
podobnie jak żelazo — są o wiele luźniej związane, niźli ma to miejsce w zdroju
górnym. Spożycie tej wody wywołuje najpierw bardzo przyjemne, trwałe uczucie
ciepła w okolicy żołądka oraz pobudzenie czynności podbrzusza, żywy apetyt i
przyspieszenie wypróżnienia, nie powodując jednak uczucia gorąca ani napływu
krwi do głowy. Źródło to zdaje się być odpowiednie tylko do picia, do czego
jest też przez mieszkańców wioski od dawna wykorzystywane. Pojedynczy
kuracjusze pili tę wodę latem 1824 roku, a kilka dokładniejszych obserwacji
bardzo przemawia za pożytkiem korzystania z tego zdroju i pozostaje mieć
nadzieję, że już w przyszłym roku będzie on udostępniony szerszej publiczności,
wydaje się bowiem w najwyższym stopniu godny uwagi.
Przed
około 70 laty zawitał tu pierwszy kuracjusz — był to pan v. Kloss z Wrocisławic
pod Środą Śląską wraz ze swym towarzyszem, panem v. Strickiem, starym
oficerem-inwalidą, którzy to obaj przez 10 do 12 lat z rzędu tu przybywali,
kwaterując w karczmie sądowej na dole wsi.
Chociaż
zdrój świeradowski ma w szczawach Dusznik, Kudowy, Starego Zdroju i Długopola
krajowych rywali, którzy dzięki szczęśliwszym warunkom miejscowym chcieliby
uchodzić za lepszych odeń, to jego renoma jest przecież szeroko
rozpowszechniona, potwierdzona wieloletnim doświadczeniem i jest to
niewątpliwie woda lecznicza. Odkrycie w najnowszych czasach tak wielu źródeł
leczniczych, jak również działalność spekulantów, którzy starają się nowość
otaczać ponętnymi, błyszczącymi barwami i dąć nad nią w puzon reklamy, a nadto
ciężar czasów, który nadwątlił dawną zamożność i nakłada rozmaite ograniczenia
również na tych, którzy jeszcze uchodzą za zamożnych, sprawiły wprawdzie, że
liczba tutejszych kuracjuszy jest niższa niż kiedyś, wciąż jednak sięga ona
120–140 rodzin rocznie. Kuracjusze przyjmują tu wodę wewnętrznie i zewnętrznie;
właściwy zdrój pitny dostarcza ją w dostatecznej ilości i odpowiednio świeżą.
Nadmiar płynie rurami aż do basenu, skąd woda pompowana jest do wanien
kąpielowych.
W
dwóch hrabiowskich budynkach, z których starszy stoi od 1786 roku, mieszczą się
wygodnie urządzone mieszkania dla kuracjuszy, zaś w nowym większym domu
zdrojowym znajduje się sala bankietowo-jadalna, pokój bilardowy oraz
pomieszczenie traktiera. W pobliżu zdrojów mieszkańcy wznieśli przestronne i
nieraz eleganckie budynki, w których przyjezdni znajdują wygodną i niedrogą
kwaterę. W domu kąpielowym znajduje się 14 pokoi i tyleż wanien. Zaopatrzenie w
artykuły pierwszej potrzeby, zbytkowne, a nawet luksusowe jest dostateczne, a
ceny niewygórowane. Aż do zdrojów prowadzi przez Gryfów i Mirsk utwardzona
droga, która latem przynajmniej jest w miarę przejezdna. Zakład zdrojowy
położony jest o kwadrans drogi na południowy zachód od wsi. Znajduje się tu
również niewielka kaplica katolicka, pierwotnie założona do prywatnego użytku
rodziny hrabiowskiej.
Woda
zdrojowa cotygodniowo wysyłana jest w dużych ilościach do Cieplic do użytku
tamtejszych kuracjuszy, kilka tysięcy butelek ekspediowanych jest też co roku do
odleglejszych miejsc. Na czele zakładu zdrojowego stoją: lekarz, inspektor sprawujący
również nadzór policyjny, mistrz kąpielowy oraz czerpacz z pomocnikami.
Kwisa źródli w leśnictwie
Świeradów, 1¼ mili nad wsią, w środku lasu. Kilka drobnych strużek łączy się w
niewielki strumyk; te pojedyncze źródliska i miejsca, gdzie wytryskają, zwie
się Widłami Kwisy. Spływają one rozmaitymi zakrętami ku wiosce, obficie
zasilane przez wiele drobnych górskich cieków, tak że w dolnej części
Świeradowa strumień staje się już rzeką. Niektóre z tych strumieni, w mowie
potocznej zwanych też „spławami”, to: Siniec [Winterseiffen], Wodopój [Trinkfloss],
Struga [Burgfloss], Płoka [Seiffen], Jastrząbek [Habichtfloss], Czerwony Potok
[Rothe Floss], Weisse Floss, Bystrzyk [Theilfloss], Pluskotnik [Pladerbach], Mokrzyca
[Tiefe Grundbach], Walzenfloss, Świeradówka [Steinbach] oraz Santa Maria [Dorfbach].
Zarówno w Kwisie, jak i pomniejszych strumieniach żyją smaczne pstrągi — niemal
jedyny gatunek zasiedlający te wody — i z uwagi na kuracjuszy rybołówstwo
stanowi dla miejscowych niemałe źródło przychodu. Kto nie wspomni tu starego
czcigodnego „Zielonego Pasterza”, u którego po umiarkowanym spacerze śliczny
pstrąg z dobrą sałatą i kromką czarnego chleba z pysznym masłem spożywany był
jak najwystawniejszy posiłek?
Omówienie
poszczególnych wzniesień wokół Świeradowa zacznijmy od Wysokiego Grzbietu,
przez który prowadzi pod górę szeroki trakt. Najurokliwszy punkt znajduje się
na przełęczy, gdzie stoją domy osady Drwale. Tu gołym okiem widzi się niemal
nieprzerwany łańcuch wiosek w kierunku na Mirsk, Gryfów, aż po Podskale koło
Rząsin. Po prawej otwiera się ku Śląskowi rozległy krajobraz, całkiem w dole malowniczy
widok zapewnia część Świeradowa w dolinie Kwisy, a niejedno z okolicznych wzniesień
wpada ślicznie w oko.
Sępia
Góra [Haumberg], ze skałką Geierstein na szczycie, jest nieco niższa od
Wysokiego Grzbietu; widziana od północnego zachodu i południa tworzy stromo
opadający stożek i tylko od południowego wschodu łączy się z innymi górami,
gdzie współtworzy dolinę Kwisy, zapewniając interesujący, imponujący widok. Ze
szczytu rozciąga się piękna panorama, również na część Górnych Łużyc aż po
Saksonię. Dalej w lesie znajdują się jeszcze inne kulminacje, których nazwy
wszakże już wymieniono. Niektóre z tych nazw zdają się mieć bardzo stary
rodowód i potwierdzać przypuszczenie, iż Świeradów zawdzięcza swe powstanie i
nazwę słowiańskiemu bożkowi Flinsowi: na przykład Schaumfloss, niewielki
strumień, który wpływał niegdyś do stawu, dzisiaj zaoranego, Haumberg,
Dersenberg, grupa skał zwana Białym Flinsem i tak dalej. Równie atrakcyjny
punkt widokowy stanowi położony głównie na terenie Łęczyny Smrek, na którym na
koszt króla wzniesiono drewnianą wieżę obserwacyjną do pomiarów
trygonometrycznych.
Niektórym
pojedynczym przysiółkom Świeradowa przydano osobne nazwy; są to:
a) Drwale (Polana Izerska) [Kammhäuser]
— pięć domów, z których cztery stoją na wypłaszczeniu grzbietowym, piąty jednak
głębiej w lesie, ku południu, bliżej Izery. Dociera się do nich wygodnie ze
Świeradowa w dwie godziny. Mieszkańcy ograniczeni są do hodowli bydła i pracy w
lesie, a ich domostwa stanowią gościnne schroniska dla wędrowców górskich i
tych, którzy prowadzą handel pomiędzy Śląskiem i Czechami. Latem gromadzi się
tu też czasem wesoła gromada kuracjuszy zdrojowych i delektuje posilnym smacznym
mlekiem albo delikatnymi błękitno lśniącymi pstrągami.
b) Izera
[Iserhäuser] — osada położona około ¾ godziny marszu na południe od grzbietu,
na wypłaszczeniu zwanym Łąką Izerską. Składa się z 22 posesji, w tym
hrabiowskiej leśniczówki, i liczy 135 mieszkańców. Otoczeni dookoła lasami i
górami, są oni odcięci zarówno od widoku reszty świata, jak i od kontaktu z
nim; żyją z hodowli bydła i roboty w lesie. Tutejsze masło jest najlepsze w
kraju i znajduje zbyt w odległych miejscach. Nie udaje się tu żadne zboże, nie
dojrzewa żaden owoc, za to gospodarka łąkowa rozwinięta jest w najwyższym
stopniu. Mieszkańcy wiodą prosty żywot, będący kwintesencją pogodzenia z losem.
Izera to dość pokaźna rzeka, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę wysokość, na
jakiej się znajdujemy. Jej źródła biją kilka godzin marszu od osady na północny
zachód, w pobliżu tak zwanego Spornego Kawałka[19],
czyli południowego zbocza Smreka; spływa wartko po żółtobrązowym łupkowym
podłożu i przy osadzie tworzy granicę między Śląskiem i Czechami. Jest dość
zasobna w pstrągi; zanim opuści Łąkę Izerską, przyjmuje kilka dopływów, jak to:
Jarzębiak, Jagnięcy Potok i Kobyłę. Nad Izerą występuje miejscami oślepiająco
biały kwarc, który mieszkańcy kruszą i dostarczają na potrzeby hut szkła w Orlu
i Dolinie Nadziei oraz w czeskim Novym Svecie. W okolicach Łąki Izerskiej
rośnie dość często kosodrzewina, której korzenie stanowią doskonały opał.
Tubylcy
z reguły dożywają sędziwego wieku, a od mieszkańców nizin odróżniają ich
oślepiająco białe zęby. Mężczyźni — podobnie jak w Świeradowie — noszą odzienie
niemal wyłącznie z zielonego sukna.
c) Kobyła
[Kobelhäuser] — osada składająca się z dwóch domostw, z których jedno, położone
na prawym brzegu strumienia Kobyła, należy do dóbr Gryf, drugie zaś, pobudowane
na brzegu lewym, do majątku Chojnik. Pod powiat lwówecki podpada zatem tylko to
pierwsze. Oba położone są ¼ godziny marszu na południe od osady Izera, a nazwę
swą dostały ponoć po pierwszym budowniczym, niejakim Kobelu.
d) Podgórna [Wiesenhäuser] — przysiółek
zlokalizowany na północ od kościoła na prawym brzegu Kwisy, składa się z 8
domów.
e) Kamieniec [Steinbachhäuser] — po obu
stronach potoku Świeradówka, który niedaleko zdroju łączy się z wodospadem i
nieopodal kościoła uchodzi do Kwisy.
f) Piaski [Sandhäuser] — 2 posesje
położone przy drodze prowadzącej z wodospadu ku osadzie Izera, 10 minut marszu
od zdroju, na tak zwanej Piaskowej Górze[20].
Na zboczu tej góry od strony kościoła stoi jeszcze 5 domów, w której to okolicy
miała niegdyś stać szubienica, dlatego nazywa się też to wzniesienie
Szubieniczną Górą.
g) Walce
[Walze] podzielić można na górne i dolne. Składają się z 40 domostw, a część
górną i dolną rozdziela potok Walzenfloss. Wzniesienie, wokół którego rozsiadła
się kolonia, zowie się Walzenberg i ma zaokrąglony kształt[21].
Domy oddalone są ¼ mili od kościoła w kierunku południowym.
h) Głębsko [Tiefegrundhäuser] —
przysiółek na lewym brzegu potoku Mokrzyca [Tiefe Grundbach], od którego też
wziął swą nazwę. Domy stoją bardzo luźno rozsiane i ciągną się aż po lewy brzeg
Kwisy. Ich położenie jest na południowy wschód od kościoła.
i) Drożyna [Stellweghäuser] — na prawym
brzegu Kwisy i prawym brzegu Bystrzyka, u podnóża Sępiej Góry, 1/3 mili na
południowy wschód od kościoła[22].
Droga wiodąca przez część tego przysiółka nazywa się Stellweg, bo w tej okolicy
mieściło się niegdyś nęcisko ptasie.
k) Góreczno [Langeberghäuser] —
przysiółek na zachód od kościoła, na prawo i lewo od potoku Świeradówka; od
południowego zachodu przylega doń zakład zdrojowo-kąpielowy.
Przegrodza [Friedrichshöh] — 1½ mili od Lwówka,
należąca do dóbr Wolbromów, z 40 gospodarstwami chałupniczymi i 249
mieszkańcami, była niegdyś kolonią Wolbromowa, obecnie jednak posiada własną
ławę sądową. Kolonię założył w 1786 roku ówczesny właściciel v. Fink, a nazwę
na wniosek założyciela i za zgodą króla Fryderyka II dostała na cześć tego
ostatniego.
Gaszów [Gähnsdorf] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca
do dóbr Skała, z 1 szkołą ewangelicką, 8 kmieciami, 6 zagrodnikami, 25
chałupnikami i 218 mieszkańcami.
Milęcice [Geppersdorf] – wieś 2 mile od Lwówka,
wcześniej należąca do skasowanego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do skarbu
państwa, z 1 szkołą katolicką, 12 kmieciami, 24 zagrodnikami, 111 chałupnikami,
2 młynami chlebowymi i 675 mieszkańcami, którzy wszyscy są wyznania
katolickiego. Tak zwany Stawny Młyn przeszedł dopiero w 1819 roku spod
jurysdykcji Olesznej Podgórskiej pod tutejszą.
W
pobliżu wsi znajdują się tak zwane szańce, gdzie podczas wojny siedmioletniej
obozowała część armii pruskiej. Również podczas wojny trzydziestoletniej 9
lipca 1634 roku na tychże wzniesieniach obozował Stahlhans z 9000 Szwedów, nim
po splądrowaniu wsi pociągnął do pobliskiego Lubomierza. Godny uwagi jest
jeszcze położony 500 kroków na wschód od wsi owalny tak zwany Sępik oraz
porośnięte lasem iglastym strome Zgorzelisko, skąd ma się uroczy widok na Góry
Olbrzymie. U podnóża tego ostatniego znajduje się tak zwany Staw Fidlera. Mnisi
Wał to porośnięte lasem liściastym i otoczone wysokim wałem wzniesienie
zaraz obok wsi, na którym wcześniej mieścił się klasztor. Według zabobonnych
przekazów przed 50 laty dał się na tym wzniesieniu słyszeć odgłos podobny do
śpiewu.
Gierczyn [Giehren] — wieś 3½ mili od Lwówka, należy
do dóbr Gryf i włącznie z kolonią Lasek liczy 1 kościół ewangelicki i 1
katolicki (ten pierwszy z dwoma duchownymi), 2 plebanie, 2 szkoły, 18 kmieciów,
23 zagrodników, 132 chałupników, 2 młyny chlebowe i 646 mieszkańców. Obecny
kościół katolicki, dawniej ewangelicki, był pierwotnie mały i drewniany,
dlatego został rozebrany i zbudowany większy z kamienia; poświęcono go w 1613
roku. Pozostawał w rękach swych prawowitych właścicieli aż do 25 lutego 1654
roku, kiedy to został im odebrany przez katolików. Pewien kościelny uratował
wtedy srebrny kielich, na którym widniał następujący napis: „Za urzędowania
proboszcza Caspara Trallena kielich ten został ofiarowany w roku 1613”. Kielich
ten ponownie wyszedł na światło dzienne po przywróceniu tolerancji religijnej,
gdy Śląsk znalazł się pod panowaniem pruskim. Ostatnim ewangelickim pastorem w
Gierczynie przed odebraniem kościoła był Johann Schwedler. Pozwolono mu
wprawdzie mieszkać we wsi w należącym doń gospodarstwie jako osobie prywatnej,
lecz gdy zmarł, nowo mianowany proboszcz katolicki nie zgodził się, by
pochowano go na tutejszym cmentarzu, dlatego przyjaciele przewieźli jego zwłoki
do Unięcic, gdzie 28 kwietnia 1656 roku odbył się jego pogrzeb. Obecny kościół
ewangelicki poświęcono 3 listopada 1768 roku.
W
Gierczynie znajdują się kopalnie cyny „Jutrzenka” i „Psi Grzbiet”, które jednak
obecnie nie są eksploatowane. Złoże cyny odkryte zostało w 1517 roku przez
gwarków Hansa Weise i Mattheusa Söhnela z czeskiego Jáchymova i wkrótce
osiedliło się tu tylu górników, że liczba ich wzrosła do 400. Później
uruchomiono kopalnię „Bogate Pocieszenie”, która była tak wydajna, że 60 fur
rudy dawało 8 cetnarów cyny, a cetnar cyny zawierał 3 marki czystego srebra. Od
1676 roku jest ona nieczynna, nie licząc podejmowanych później prób wznowienia
wydobycia.
Należąca
do Gierczyna kolonia Lasek, licząca 38 posesji i 142 mieszkańców, wzięła
początek od jednej jedynej hrabiowskiej leśniczówki, stopniowo się rozrastając.
Żeliszów [Giersdorf] — wieś 1½ mili od Lwówka,
należąca do dóbr Skała, z kościołem ewangelickim, plebanią, 2 szkołami, 1
kościołem katolickim z widmutem, 16 kmieciami, 22 zagrodnikami, 123
chałupnikami, 1 młynem chlebowym, 1 wiatrakiem, 1 pańskim wapiennikiem i 858
mieszkańcami. Tutejszy folwark został w latach 1784–1786 rozparcelowany.
Żeliszów Nowy [Neu-Giersdorf] — kolonia Żeliszowa położona
na południowy zachód od macierzystej miejscowości, składająca się z 2
gospodarstw zagrodniczych, 25 chałupniczych oraz wiatraka, powstała po
parcelacji folwarku.
Modrzewie [Gieshübel] — wieś 2 mile od Lwówka,
należy do dóbr Gościradz, ma 1 pański folwark, 4 gospodarstwa zagrodnicze i 39
chałupniczych, łącznie 201 mieszkańców. Bardzo rozwinęła się tu uprawa owoców.
Modrzewie Nowe [Neu-Gieshübel, Neue Häuser] — przysiółek
Modrzewi składający się z 6 domów, położony 500 kroków na południe od
macierzystej miejscowości. Ostatnie z tutejszych gospodarstw pobudowano w 1765
roku.
Do Modrzewi należy
składający się z 6 domostw przysiółek znany jako Zimny Kamień [Kaltenstein]. Nazwę dostał od pobliskiego odsłonięcia
skalnego.
Płóczki-Komandoria [Görisseiffen, Kommende-Antheil] —
wioseczka ¾ mili od Lwówka, należała niegdyś do komandorii joannitów w Lwówku,
dzisiaj własność królewska. Liczy 1 kościół katolicki z plebanią, 1 lenno zwane
Lipień [ob.], 3 kmieciów, 2
zagrodników, 27 chałupników, 1 młyn chlebowy i 154 mieszkańców. Częściowo
otoczona przez zabudowania Płóczek Górnych.
Płóczki
Górne
[Ober-Görisseiffen] — wieś ½ mili od Lwówka, długa na 1 milę, należała do
byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie królewszczyzna. Obejmuje 1 kościół
ewangelicki, 1 plebanię, 1 szkołę, 1 świetlicę z izbą szkolną, 2 folwarki, w
tym jeden zwany Zimnym Folwarkiem [Kaltevorwerk], 41 kmieciów, 62 zagrodników,
318 chałupników, 3 młyny chlebowe i 1821 mieszkańców. Ci ostatni utrzymują się
głównie z uprawy roli, owocarstwa, hodowli bydła i wyrobu przędzy lnianej
Przez
wieś przepływa strumień zwany Görre, który w dolnej jej części łączy się innym,
zwanym Płoką, nim oba wspólnie ujdą do Bobru. Być może od połączenia ich nazw
poszło miano miejscowości.
W
kościele zachował się ciekawy obraz, przedstawiający tutejszego kmiecia w
stroju ludowym, jak w 1741 roku prosi króla Fryderyka II o pozwolenie na budowę
w Płóczkach Górnych kościoła ewangelickiego. Po uzyskaniu zgody świątynia
została faktycznie zbudowana w roku następnym.
Wieś
otaczają liczne wysokie wzniesienia; najznaczniejsze z nich to: Dorotheenberg,
Mogiła, Lipień, Kołodziej, Chmiel, Pleban i Kozi Grzbiet.
Płóczki
Dolne łączą się
z przedmieściami Lwówka, należą do lwóweckiego urzędu kameralnego i liczą 4
kmieciów, 8 zagrodników, 1 karczmę i 20 chałupników ze 172 mieszkańcami.
Nagórze [Görisseiffen-Neundorf,
Neundorf-Liebenthal] — wieś oddalona 1½ mili od Lwówka, dawniej należała do
klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj królewszczyzna. Liczy 1 folwark zwany Döringa Folwarkiem,
6 kmieciów, 12 zagrodników, 88 chałupników, 1 wiatrak i 447 mieszkańców. Tak
zwani szaraczkowie żyją głównie z uprawy owoców i przędzenia. Wcześniej
tutejszy folwark oraz Zimny Folwark miały ponoć stanowić jedną własność.
Lenno
Gryfów [Greiffenberger
Lehngut], położone na przedmieściu Gryfowa, należało przez wiele lat do rodziny
Platzius, obecnie jest wszakże własnością kurdybannika Müdigera w Gryfowie. W
dawnych czasach było posiadłością książąt świdnicko-jaworskich, w połowie XV
wieku przeszło drogą kupna na burgrabiów Gryfa, a przed 170 laty na burmistrza
gryfowskiego Adama Templa. Było niegdyś zobowiązane utrzymywać na Gryfie konia
rycerskiego do użytku w wojnach przeciwko Turkom i innym, a w przypadku śmierci
lub niezdatności tegoż dostarczyć nowego.
Gryf [Greifenstein] — leży 2½ mili od
Lwówka, należy do hrabiego v. Schaffgotscha na Cieplicach, składa się z
hrabiowskiego pałacu, 1 folwarku, 1 browaru z gorzelnią, 1 nowo zbudowanego
budynku mieszkalnego dla urzędników, 1 aresztu, 1 międlarni lnu, 6 bielarni
położonych na granicy Gryfowa i liczy 62 mieszkańców. Administracja dóbr
hrabiowskich, które obejmują 19 miejscowości z 11 500 mieszkańców, ma tu
swą siedzibę i zatrudnia 1 dyrektora i 1 asesora.
Stojąca
na dość wysokiej skale ruina starego zamku Gryf, zaliczająca się do
najpiękniejszych pamiątek dawnych rycerskich czasów w naszych górach, została z
uwagi na stan grożący zawaleniem opuszczona w 1778 roku, a obecny nowy pałac
zbudował hrabia Johann Leopold Gotthard v. Schaffgotsch w latach 1799–1800.
Ephraim
Naso[23]
podaje datę wzniesienia tej górskiej twierdzy granicznej na rok 1198, a jako
budowniczego wymienia księcia Bolesława Wysokiego. Na początku prac natrafiono
ponoć na czubku skały na gniazdo z młodymi gryfiątkami i stąd poszła nazwa
Gryf. Według Krausego[24]
warownię zbudował książę Bolesław II Rogatka (Łysy), syn Henryka Pobożnego. Obie
wiadomości dają się ze sobą pogodzić o tyle, iż Bolesław Wysoki wzniósł
twierdzę jako strażnicę przeciwko Czechom, a Rogatka nadał jej późniejszy
kształt. Z tego ostatniego księcia — zapalczywca i wielkiego marnotrawcy —
przeszedł Gryf na jego brata, księcia głogowskiego Konrada, który z chciwości i
żądzy zemsty spustoszył Śląsk, a zamek wraz z innymi posiadłościami oddał w
12171 roku w zastaw swemu teściowi Teodorykowi, margrafowi Miśni. Gdy ten
zmarł, a Konrad nie był w stanie się wypłacić, margraf sprzedał Gryf Konradowi
von Sternbergowi, arcybiskupowi Magdeburga i założycielowi Gryfowa. Następnie
zamek przeszedł drogą wykupu na bratanka Konrada, księcia Henryka IV [Probusa].
Bolesław Rogatka, zazdrosny o to, jak rozkwitło władztwo tegoż, porwał go podstępnie
w Jelczu, a ten musiał się wykupić, oddając mu Gryf, a także miasta Środa
Śląska, Strzelin i Strzegom.
Po
śmierci Henryka V Brzuchatego w 1296 roku Gryf stał się własnością książąt
świdnicko-jaworskich, którzy w 1367 0sadzili tam burgrabiów, ci też kazali się
tam po śmierci grzebać. W 1369 roku, za rządów księżnej Agnieszki, mieszkał na
zamku Vinzentin v. Russendorf. Gdy Agnieszka zmarła 2 lutego 1392 roku,
księstwo świdnicko-jaworskie przeszło na cesarza Karola IV, małżonka księżnej
Anny, córki księcia Henryka II jaworskiego, zwanej również „panną z Jawora”. Ów
dzielny i mądry władca, któremu Śląsk w pewnej mierze zawdzięcza naprawę swego
ustroju, podarował Gryf walecznemu wojowi Gotsche (Gotthardowi) Schoffowi. Karol
poznał jego wojenne zasługi już w 1377 roku, gdy Gotsche walczył u jego boku
pod Erfurtem przeciwko Adolfowi z Naussau. Gdy cesarz chciał mu za to rękę
podać w podzięce, Gotsche otarł najpierw skrwawioną dłoń o napierśnik — i stąd
cztery czerwone i białe pasy na tarczy herbowej hrabiów v. Schaffgotsch.
Ulrich
Schofgotsch, urodzony na Gryfie, był odważnym i wiernym wasalem księcia legnickiego
Fryderyka, gdy w 1488 roku książęta Jan głogowski i Jerzy ziębicki wszczęli
przeciw niemu wojnę. Jan zwerbował 1500 czeskich najemników; Ulrich Schofgotsch
z gromadką Gryfowian napotkał ich pod Bolesławcem, zaatakował i przepędził. Na
starym mieczu, wcześniej przechowywanym w zbrojowni na Gryfie, a dzisiaj w
bibliotece w Sobieszowie, widnieje pamiątkowy napis: „Tym mieczem na
bolesławieckiej pustaci roku Pańskiego 1488 pan Ulrich Schoff Gotsche wywalczył
sobie nobilitację”.
O
niepospolitej krzepkości twierdzy Gryf świadczy silny opór, jaki stawiła w
czasie wojny trzydziestoletniej; w 1640 roku zablokował ją i obległ dzielny
szwedzki generał Stahlhans, bezskutecznie jednak, bo broniący zamku kasztelan
Andreas Bachmann nie poddał się. Wprawdzie pod Torstensohnem i Wittenbergiem
przewaga wroga osłabła i generał Montekukuli po nieudanym oblężeniu musiał się
wycofać, lecz w 1646 roku szwedzkiemu generałowi, hrabiemu Königsmarkowi, udało
się w końcu zdobyć twierdzę szturmem, po czym pozostawała w posiadaniu Szwedów
aż do pokoju westfalskiego.
Podczas
wojen śląskich na Gryfie często stacjonował garnizon; w 1778 roku, gdy wybuchła
wojna o sukcesję austriacką, Fryderyk II kazał warownię na nowo ufortyfikować,
otoczyć palisadą i obsadzić tam odpowiednią załogę pod wodzą podpułkownika v.
Steinmetza. Również w 1779 roku zajął ją pułkownik v. Pollitz ze swymi
ochotnikami.
Potem
jednak ten czcigodny pomnik chwały jego wcześniejszych dzielnych właścicieli,
ten cud architektury[25],
uległ zniszczeniu; nie uczyniły tego ni ząb czasu, ni pożar, ni wściekłość
żołdaków — nie, to obawa, iż budowla mogłaby się zawalić i kogoś zranić albo
zabić sprawiła, że wolano ją raczej zburzyć niż utrzymywać. Już tylko z trudem
dzisiaj dostępne mury, na których poznaje się jeszcze resztki malowideł,
spoglądają na piękną dolinę i pobliskie góry, lecz i im prędzej czy później
grozi ruina.
Kwadrans
drogi od Gryfa w kierunku Gryfowa stoi na wzgórzu kaplica św. Leopolda,
zbudowana w 1780 roku przez hrabiego Leopolda v. Schaffgotscha[26].
Rozciąga się stamtąd przewspaniały widok na ponad 7 mil. W Suche Dni oraz w
dzień św. Leopolda gryfowski proboszcz odprawia tam mszę, a na Gryfie o siódmej
rano bije się w mały dzwon na wieżyczce nowego pałacu. Kaplica stała już na
długo przed 1780 rokiem, spłonęła jednak w 1779, gdy nieostrożni młodzicy,
palący w jej pobliżu ognisko świętojańskie, rzucili na dach żarzącą się miotłę.
Gryfia Dolina [Greiffenthal] — inaczej Wolność Górnicza [Greiffenthaler
Bergfreiheit] — wieś 4¼ mili od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 4
zagrodnikami, 52 chałupnikami i 210 mieszkańcami, założona w XVI wieku przez
górników wydobywających cynę. Kolonistom — byli to bez wyjątku gierczyńscy
górnicy — zapewniono przy tym wiele (wciąż istniejących) swobód, między innymi
zwolnienie z wszelkich szarwarków i niski czynsz wynoszący 2 srebrne grosze;
również królewski podatek ustalono na zaledwie 18 srebrnych groszy i 8 fenigów
rocznie. Zostali też zwolnieni z danin na budowę szańców, na utrzymanie wojska
i administracji, jak również wszelkich pozostałych danin i obowiązkowych dostaw
należnych dziedzicowi. Dlatego powstała nazwa „Wolność Górnicza”. Mieszkańcy do
dzisiaj wolni są od obciążeń na rzecz właściciela ziemskiego, podlegają jedynie
tym samym obciążeniom na rzecz króla co inne sołectwa.
Działalność
górnicza, niegdyś intensywna, nie jest tu już prowadzona. Dawniej — jak
zaświadczają stare księgi ławnicze i pieczęcie — miejscowość była siedzibą
urzędu górniczego.
Gradówek [Hagendorf] — wieś 1 milę od Lwówka,
należąca do urzędu kameralnego tamże, licząca wraz z przysiółkiem Gradówek Górny, kolonią Przybysław i
wapiennikiem 1 szkołę ewangelicką, 1 pańską leśniczówkę, 44 zagrodników i 33
chałupników z 544 mieszkańcami, którzy trudnią się owocarstwem. Wieś dostała
nazwę od Grodzonego Lasu [Hagenwald],
który wcześniej tu rósł i został stopniowo wykarczowany. Ze względu na
położenie bywa też często w mowie potocznej określana jako Leśne Domy [Waldhäuser].
Gradówek Górny (Końcówek) [Ober-Hagendorf, także Neu-Hagendorf]
— 6 gospodarstw chałupniczych należących do Gradówka i położonych na południe
od wsi niedaleko wapiennika, z 40 mieszkańcami.
Radłówka [Harthe-Langenvowerk, potocznie też
Langenvorwerk] — wieś ½ mili od Lwówka, dzieli się na Starą i utworzoną w 1776
roku Nową Radłówkę, z których obie mają własny sąd, i zawiera 1 szkołę
ewangelicką, 8 kmieciów, 7 zagrodników, 81 chałupników i 445 mieszkańców. Po
północnej stronie wsi stoją jeszcze ruiny dawnego zamku, otoczone wałem.
Właścicielem jest urząd kameralny w Lwówku, który posiada tu wydajny
kamieniołom piaskowca; grunta folwarku zostały w 1811 roku rozparcelowane
pomiędzy mieszkańców, a budynki rozebrane aż po dom mieszkalny. Człon „Harthe”
odnosi się do pobliskiego wzniesienia Harthe-Berg [Twardziel].
Skorzynice [Hartliebsdorf] — wieś 1¼ mili od
Lwówka, należała wcześniej — przez blisko 600 lat — do byłego klasztoru w
Trzebnicy, od 1817 roku podlega królewskiemu urzędowi domen w Lubomierzu, liczy
21 kmieciów, 46 zagrodników, 118 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 wiatrak i 824
mieszkańców. Uprawia się tu wiele lnu, znaczna część mieszkańców trudni się
przędzarstwem, a kilku gospodarzy posiada wydajne łomy piaskowca.
Skorzynice,
podobnie jak przyległy Zbylutów, to wieś o starym rodowodzie, jak o tym
zaświadcza zachowany do dziś dokument z 6 sierpnia 1223 roku, na mocy którego
książę Henryk darowuje obie wioski założonemu przez siebie klasztorowi w
Trzebnicy.
Młyński Gaj [Mühlseiffener Hayn] — kolonia 3 mile
od Lwówka, składa się z 9 domów z 39 mieszkańcami, położonych za Rębiszowską Pustacią w kierunku
Rębiszowa i należących do sołectwa Młyńsko. Założona w 1726 roku.
Gajówka [Rabishauer Hayn] — wioseczka 2¾ mili
od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 58 chałupnikami i 280 mieszkańcami,
oddalona ¼ mili od Rębiszowa. Pierwsze gospodarstwo w 1681 roku zbudował tu na pańskim
gruncie Caspar Siegert. Od strony Rębiszowa w niewielkim oddaleniu płynie potok
Rączyna.
Zalesie [Haynvorwerk] — folwark 2½ mili od
Lwówka, podległy jurysdykcji lubomierskiej, obecnie należy do niejakiego
Neumanna. Nazwę dostał niewątpliwie od zalesionej okolicy, w której został
pobudowany. Przynależy do parafii Popielówek.
Kogutów [Hänchen] — wieś 1¼ mili od Lwówka,
dawniej należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do skarby państwa,
ma 2 kmieciów, 5 zagrodników, 10 chałupników, 84 mieszkańców i leży na
wzniesieniu.
W
starych dokumentach i księgach ławniczych nazywana jest Hähnichen. Tutejsze
sołtystwo miało niegdyś być majątkiem rycerskim bez innych posiadłości i
należeć do dwóch panien, z których jedna była chroma. Długo po sprzedaży
majątku odnaleziono ponoć należące do niej kule. Otoczeniem był pierwotnie
gęsty las, który dopiero później wycięto i na jego miejscu stopniowo pobudowano
wioseczkę. Sołtystwo jeszcze dzisiaj pobiera czynsze od tutejszych gospodarzy.
Popielówek [Hennersdorf] — wieś 2½ mili od
Lwówka, niegdyś lubomierska wieś klasztorna, obecnie królewszczyzna, ma 1
kościół katolicki, 1 szkołę katolicką, 18 kmieciów, 16 zagrodników, 56
chałupników, 1 młyn chlebowy i 386 mieszkańców. Pod tutejszą jurysdykcję
podlega osobno ujęty i należący do tutejszej parafii folwark Zalesie.
W
górnej części wsi źródli niewielki potok, który spływa ku Olesznej, tam
przyjmuje nazwę Oldzy i płynie stamtąd do Gryfowa, gdzie uchodzi do Kwisy.
Łęczyna [Hernsdorf] — wieś nad Czarnym
Potokiem, 4 mile od Lwówka, należy do dóbr Gryf, liczy 19 kmieciów, 3
zagrodników, 111 chałupników, 2 młyny chlebowe, 3 młyny papiernicze i 548
mieszkańców. Ci ostatni utrzymują się głównie z handlu, szlifowania szkła i
wytwarzania wyrobów emaliowanych. Przepływający przez miejscowość Czarny Potok
ma swe źródła na Smreku, który podlega tutejszej jurysdykcji. Wieś zwano
niegdyś Hermsdorf, a powstanie swe miała zawdzięczać Hermundurom[27].
Pewien tutejszy kmieć przywiozł kamień węgielny pod budowę kościoła w
Unięcicach, a sołectwo do dziś należy do tamtejszej parafii.
Skała [Hohlstein] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca
do pani księżnej v. Hohenzollern-Hechingen[28],
z domu księżniczki Kurlandii i Żagania, zawiera okazały, pięknie urządzony
pałac, 2 folwarki, 1 szkołę ewangelicką, 2 zagrodników, 44 chałupników i 359
mieszkańców. Pałac, położony wysoko na wzniesieniu i stojący na skale, został
zbudowany w 1513 roku przez Adama v. Lesta i jest przez obecną właścicielkę
stale upiększany. Wzniesiono go na zwietrzałej skale, od czego mogła też pójść
nazwa miejscowości[29].
Dominium posiada kamieniołom piaskowca.
Górczyca [Hohndorf] — wieś 1¼ mili od Lwówka, miała
wcześniej 2 majątki, które w latach 1799 i 1806 zostały w większości
rozparcelowane. Pojedynczy mieszkańcy sołectwa zakupili część majątku v. Posera
i wybrali na swego przedstawiciela óweczesnego sołtysa Hossmanna. Dlatego
dzisiaj istnieje tylko 1 dominium. Poza tym sołectwo zawiera jeszcze 1
królewskie lenno, 1 sołtystwo dziedziczne,1 szkołę ewangelicką, 1 karczmę
sądową, 25 zagrodników, 71 chałupników, 1 świetlicę, 1 młyn chlebowy i 501
mieszkańców.
Dworek [Höfel] — niewielka wieś 1 milę od
Lwówka, należąca do tamtejszego urzędu kameralnego, z sołtystwem włącznie ma 2
kmieciów, 6 zagrodników, 25 chałupników i 185 mieszkańców. W dawnych czasach
działały tu kopalnie złota, które musiały być niepospolicie wydajne, bo w
bitwie pod Legnicą miało walczyć i polec 500 tutejszych gwarków. Po 1241 roku
działalność górnicza ustała. Mieszkańcy utrzymują się głównie z uprawy owoców,
zwłaszcza wiśni. Warta obejrzenia jest pasieka zmarłego 17 września 1824 roku
pszczelarza i członka działającego na Śląsku i w Saksonii Patriotycznego
Towarzystwa Pszczelarskiego, Gottfrieda Ueberschära; rzeźbione ule mają tu
kształt postaci ludzkich: mnicha-kapucyna, prawodawcy Mojżesza, harlekina itd.
Leżąca
na wysokim wzniesieniu wioseczka cierpi na brak wody; jest prastara, bo
istniała już w 1209 roku, a od 1405 roku stanowi własność lwóweckiego urzędu
kameralnego. Husyci całkiem ją spalili, a podczas wojny trzydziestoletniej
została tak spustoszona, że w 1642 roku żyło tu tylko dwóch mieszkańców, Caspar
Ueberschär i George Grüttner. Nawet za wojny 1813 roku ta niewielka miejscowość
wycierpiała ponadprzeciętnie wiele, bo zakwaterowała łącznie 11 347 sojuszniczych
i nieprzyjacielskich żołnierzy, dostarczyła od 16 czerwca do końca lipca 14
korców i 11 miar pszenicy, 84 korce i 3 miary żyta, 27 korców i 6 miar owsa, 24
snopy i 46 wiązek słomy i 17 sztuk bydła i straciła na rzecz obozujących wojsk
75 korców pszenicy, 128 korców żyta, 372 korce jęczmienia, 852 korce owsa, 72
korce grochu, 102 korce ziemniaków, 502 cetnary siana, 109 cetnarów koniczyny,
113 snopów słomy, 17 snopów zielonki, 9 koni, 32 krowy i cielęta, 14 świń, 91
owiec, 20 kóz, 54 sztuki ptactwa, 95 kwart gorzałki i 404 funty masła.
Zadole [Höllau] — wioseczka 1 milę od Lwówka,
należy do dóbr Dębowy Gaj. We wszelkich sprawach sołeckich podlega wsi Dębowy
Gaj, do której też wlicza się 69 tutejszych mieszkańców, 1 kmieć, 9 zagrodników
i 6 chałupników. Co ciekawe, zbudowana jest wokół niewielkiej kotliny, tak że
wjazd i wyjazd prowadzą tą samą drogą.
Klecza
Górna [Ober-Husdorf] — wieś 1½ mili od
Lwówka, należąca do dóbr Nielestno, z 6 kmieciami, 12 zagrodnikami, 36
chałupnikami, 1 wiatrakiem i 271 mieszkańcami. Uprawia się tu wiele owoców. 18 posesji
położonych na łące kwadrans drogi na północ w kierunku Marczowa zowie się Carlsthal,
Folge [„Ulga”] albo Folgehäuser[30].
Miano to dostały na pamiątkę założyciela, hrabiego Franza Carla v.
Kotulinsky’ego, który w 1709 roku wszedł w posiadanie dóbr Nielestno.
Klecza
Dolna [Nieder-Husdorf] — oddalona 1½ mili od
miasta powiatowego, należy do dóbr Lenno i składa się z 32 gospodarstw
chałupniczych ze 135 mieszkańcami, którzy również utrzymują się z uprawy owoców.
Cztery
domostwa położone przed lasem w kierunku Wlenia noszą nazwę Klecza Przednia [Vor-Husdorf], również Dębina [Eichhäuser]. Istniała tam przed
kilku laty gospoda zwana „Dębowym Szynkiem” [Eichschänke], która jednakowoż
zaprzestała działalności.
Pomiędzy
Kleczą Górną i Przednią, w lesie przy samej drodze, znajduje się otwarte,
ocembrowane kamieniami źródło zwane Mlecznym Zdrojem [Molkenbrunnen], którego
woda od gliniastej ziemi nabiera mlecznego wyglądu. Wedle ustnych przekazów
obie części Kleczy powstać miały za sprawą obozujących tu w 1427 roku husytów.
W starszych dokumentach nazwę wsi zapisywano jako „Hussdorf”, również
„Houssdorf” albo „Hosigdorf”.
Janice, część kamienicka [Johnsdorf,
Kemnitzer Antheil] — wieś 3 mile od Lwówka, należy do dóbr Kamienica (powiat
jeleniogórski), obejmuje 5 kmieciów, 6 zagrodników i 7 chałupników z 94
mieszkańcami.
Janice, część maciejowiecka [Johnsdorf,
Matzdorfer Antheil] — wieś 3 mile od miasta powiatowego, należy do dóbr Maciejowiec,
liczy 1 kościół katolicki, 1 szkołę ewangelicką, 7 kmieciów, 19 zagrodników i
małorolnych, 25 chałupników, 2 gospody, 1 świetlicę i 219 mieszkańców.
Pokuta [Kalkofen] — pół mili na południe od
Gradówka, w lesie należącym do lwóweckiego urzędu kameralnego, na lewo[31]
od drogi do Gryfowa, znajduje się wapiennik i leśniczówka. Ten pierwszy został
zbudowany przez urząd kameralny w 1803 roku, jednak ze względu na słabą
wydajność eksploatacji wkrótce zaniechano. Okolica obfituje w urokliwe zakątki,
które są przez Lwówczan często odwiedzane.
Zimne
Źródło [Kaltebrunen]
— ocembrowane źródło przy drodze z Łupków Drugich do Golejowa, wybijające na
gruntach tej ostatniej wsi. Daje ono początek strumieniowi Jamna [Kupferbach,
„Miedziany Potok”], napędzającemu należący do Golejowa Ulgę-Młyn.
Zimny
Folwark [Kalte-Vorwerk]
— należał wcześniej do Płóczek Górnych, pierwotnie jednak był od sołectwa
niezależny i podlegał bezpośrednio klasztorowi w Lubomierzu.
W
1688 roku w Środę Popielcową opatka Katarzyna na prośbę właściciela Melchiora
Grau przywróciła mu jego wcześniejszy status i dzisiaj jest on od sołectwa
Płóczki Górne prawnie całkiem oddzielony. Stoi na wysokim wzniesieniu o tej
samej nazwie[32].
Kotliska
Górne
[Ober-Kesseldorf] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca do zsekularyzowanego
żeńskiego klasztoru w Lubomierzu, z 1 folwarkiem (w 1817 roku wykupionym przez
ówczesnego sołtysa Samuela Scholza), 1 kościołem katolickim i 1 ewangelickim, 2
szkołami ewangelickimi, 1 szkołą katolicką, 1 plebanią katolicką, 21 kmieciami,
21 zagrodnikami, 126 chałupnikami, 1 młynem wodnym, 1 wiatrakiem i 725
mieszkańcami. W pobliżu znajdują się 4 częściowo wydajne kamieniołomy
piaskowca. Plebania ewangelicka położona jest na terenie Kotlisk Dolnych.
Kotliska
Dolne
[Nieder-Kesseldorf] — wieś odległa 1 milę od miasta powiatowego i należąca do
dóbr Nowy Ląd, obejmuje 2 pańskie folwarki, 1 plebanię ewangelicką, 6 kmieciów,
23 zagrodników, 34 chałupników, 1 wiatrak i 338 mieszkańców. Do dominium należy
łom kamieni młyńskich. Do Kotlisk Dolnych należy i jest powyżej wliczona
kolonia Andrzejówka [Andreasthal].
Gościradz [Kleppelsdorf] — wieś 2 mile od
Lwówka, należy do rotmistrza Helda v. Arle i liczy 1 pański pałac, 1 folwark, 1
szkołę ewangelicką, 4 zagrodników, 12 chałupników, 1 młyn chlebowy i 83
mieszkańców. 18 sierpnia 1813 roku miała tu miejsce bitwa Rosjan z Francuzami,
w wyniki czego miejscowość znacznie ucierpiała. Więcej o tej bitwie pod hasłem
„Wleń”.
Dzwonek [Klingelborn] — źródło znajdujące się
na gruntach kmiecia Gottfrieda Wendricha w Kotliskach Dolnych (nr 11),
dostarcza wodę do pańskiego zespołu pałacowego.
Dźwięczny Las [Klingenwalde][33]
— lenno, ½ mili od Lwówka, należy do wdowy Enderwitz z domu Stamnitz i liczy 2
gospodarstwa chałupnicze z 13 mieszkańcami.
Krobica [Krobsdorf] — wieś 3½ mili od Lwówka, położona
na prawym brzegu Kwisy, należy do dóbr Gryf, obejmuje 1 szkołę ewangelicką, 12
kmieciów, 8 zagrodników, 90 chałupników, 1 młyn wodny, 1 trak, 1 folusz i liczy
577 mieszkańców. Działają tu dwie znaczne bielarnie płótna.
Wcześniej
wieś — która miała powstać już w XIII wieku – nazywała się Krebsdorf i nadal
przechowuje się dawną pieczęć sołecką z wizerunkami raka[34],
ryby, olchy i człowieka z wędką. Nazwa pójść mogła od Krobickiego Potoku
[Hellbach], niewielkiego cieku, który przepływa przez wieś niemal w poprzek,
źródli godzinę marszu na południe od niej, za tak zwaną Bartlową Łąką
[Bartelwiese], z powodu znacznych wezbrań bywa niebezpieczny, a niegdyś żyło w
nim wiele raków.
W
XVI wieku nazwa Krebsdorf przekształciła się w Kroppersdorf, a od około 200 lat
wieś nazywa się Krobsdorf, chociaż nikt nie zna powodu tej zmiany. W 1613 roku,
gdy sołectwo składało się już z 50 posesji, zaraza zabiła wszystkich
mieszkańców poza pewnym sędzią i jego 7 synami; w 1701 roku Kwisa tak wezbrała,
że całkiem zniszczyła 6 domów i przebiła sobie nowe koryto. Przed 30 laty w
pobliżu zabudowań kmiecia Gürbiga i przed 18 laty na polach kmiecia Richtera
natrafiono na ślady działających tam niegdyś hut szkła. Poza tym wciąż
odnajdywane są relikty wcześniejszej działalności górniczej.
Proszowa [Kunzendorf], wieś 3¼ mili od miasta
powiatowego, należąca do dóbr Gryf, ma 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki, 1
ewangelicką plebanię i takąż szkołę, 1 pański browar, 8 kmieciów, 4
zagrodników, 78 chałupników, 371 mieszkańców i położona jest u podnóża tak
zwanej Łysej Góry[35],
w pobliżu Jelenich Skał.
Wieś
musiała istnieć już pod koniec XII albo na początku XIII wieku, albowiem najstarsze
transakcje zanotowane w księgach ławniczych sięgają 1211 roku. Pod koniec XII
wieku w pańskim lesie godzinę marszu od wioski zbudowano kaplicę ku czci
świętego Wolfganga, do której ludzie z najdalszych stron udawali się składać
ofiary; dzisiaj wszakże pozostały po niej nikłe tylko ślady. Być może ta
kaplica dała asumpt do powstania wioski, której nazwę początkowo zapisywano
jako Cunzdorf. Pierwszymi mieszkańcami byli niewątpliwie niemieccy koloniści,
których książę Bolesław Wysoki ściągnął w dużej liczbie na Śląsk.
Historia
Łysej Góry jest bajeczna, dlatego nie można na niej polegać; jest wszakże
prawdopodobne, że kiedyś stał na tej górze zamek, na co wskazuje wiele
znajdujących się tam głazów.
Suszki [Dürr-Kunzendorf] — wieś 1¼ mili od
Lwówka, należąca do dóbr Skała, łącznie z folwarkiem i kolonią Mojęcin składa
się z 1 folwarku, 1 szkoły ewangelickiej, 8 gospodarstw kmiecych, 16
zagrodniczych, 43 chałupniczych, 1 młyna chlebowego i liczy 421 mieszkańców.
Tarczyn [Kuttenberg] — wieś 2 mile od Lwówka, należąca
do dóbr Gościradz, liczy 4 kmieciów, 5 zagrodników, 14 chałupników i 104
mieszkańców. Uprawia się tu wiele owoców.
Czernica
Górna [Ober-Langenau] — wieś 3 mile od
Lwówka, należy do starszego ziemskiego v. Förstera. Znajdują się tam: 1 pański
pałac, 2 folwarki, 1 szkoła ewangelicka i 1 katolicka, 2 plebanie, 2 szkoły, 28
kmieciów, 18 zagrodników, 82 chałupników, 2 karczmy, 2 młyny chlebowe i 719
mieszkańców.
Do
miejscowych osobliwości należy stary pałac, który przetrwał setki lat i był niegdyś
dobrze chronioną warownią, również za wojny trzydziestoletniej wytrzymał, nie
poddawszy się, siedmiotygodniowe oblężenie. Cesarski pułkownik, murgrabia v.
Dohna, podjął próbę przepędzenia dziedzica-ewangelika — który za całe wsparcie
miał oddziałek Szwedów — z jego ojcowizny. Przez 7 tygodni składające się z
Chorwatów i Pandurów oddziały v. Dohny terroryzowały nieszczęsną wieś i
okolicę. Próbowano rozmaitych forteli i nagłych ataków, lecz dzięki
przezorności i dzielnej postawie obrońców pałac nie uległ przemocy wroga. Dohna
odstąpił, pozostawiając za sobą ruiny i zgliszcza, w jakie żołnierze jego zamienili
bogatą niegdyś wieś.
Inną
ciekawostką związaną z pałacem jest to, że 12 maja 1574 roku odbyła się w nim
pomiędzy magdeburskim teologiem Flaciusem i najznakomitszymi śląskimi
bogoznawcami słynna debata o grzechu pierworodnym i dobrych uczynkach. Uczeni i
przyjaciele religii na Śląsku ciągnęli ze wszystkich stron, by wysłuchać
walecznego Flaciusa, który tu jednak, jak się zdaje, zwycięstwa żadnego nie
odniósł, z czego wnosić można, iż erudycja i sztuka prowadzenia dysput
teologicznych już wtedy śląskiemu duchowieństwu nie mogły być obce.
30
kwietnia 1672 roku wydarzyła się w czernickim pałacu straszna historia
kryminalna: mord bratobójczy. Oswald v. Lest, właściciel majątku, młody i
porywczy, pokłócił się ze swym młodszym bratem Nicolausem. Ten ostatni miał
nazajutrz wyruszyć do swego pułku — przy czym występował w roli oficera — i
urządzono toast pożegnalny. Zeszli się zatem bracia, obaj równie nieokrzesani,
z czupryn im się kurzyło i zaczęli prześcigać się w udowadnianiu, który jest
większym chojrakiem. W końcu dochodzi do pojedynku, przy czym to młodszy wyzwał
starszego, ten ostatni, bardziej nad sobą panujący, wyrywa pijanemu kirasjerowi
broń i dusi go, a trzeźwi świadkowie, wśród których był łaziebny, kowal i temu
podobni, nic nie mogą na to poradzić. Nicolaus po nadzwyczaj powierzchownej
obdukcji zostaje pochowany, morderca zbiega do Saksonii, 3 lata toczy się
przeciwko niemu proces, oskarżyciel publiczny żąda dlań stryczka, ostatecznie
jednak wpłaca Oswald 1000 dukatów kaucji, wraca i na prośbę swej małżonki z
domu v. Reibnitz zostaje po uiszczeniu pokaźnej grzywny przez cesarza
ułaskawiony. Umiera kilka lat po zakończeniu procesu, a na jego płycie
nagrobnej panegiryczna inskrypcja jak gdyby nigdy nic wychwala jego cnoty. Na
wzgórzu Harthe koło Maciejowca leży wciąż nagrobna płyta zamordowanego, z
napisem jeszcze dość czytelnym.
Obecnie
pałac w Czernicy — którego powstanie datować trzeba z pewnością na wiek XIV —
jest nadal zamieszkany i w miarę dobrze utrzymany, przede wszystkim jednak
stanowi fascynujący pomnik staroniemieckiego kunsztu budowlanego, solidności i
dawnych obyczajów.
Łańcuch
górski[36]
ciągnący się na wschód od Czernicy — przeciwległy wobec Stromca i wyższy odeń –
oferuje wspaniałe widoki na nizinę i przystrojony jest zwartym lasem
świerkowo-jodłowym. U jego podnóża położone są wsie Dziwiszów, Chrośnica i
Janówek. Widziany z drogi do Jeleniej Góry, ten ciąg łagodnych wzniesień tworzy
piękny widok i stanowi ozdobę dobrze zagospodarowanej doliny, w głębi której
pokazuje się Czernica. Tutejsi mieszkańcy utrzymują się z uprawy roli, hodowli
bydła, tkania woalu i handlu owocami. W dobrych latach uzyskują ogromną
nadwyżkę owoców, które mogą sprzedać do wyżej położonych wiosek.
Czernica
Dolna [Nieder-Langenau] — wieś 3 mile od
Lwówka, od 1530 roku należąca do dóbr Nielestno, z 18 kmieciami, 6
zagrodnikami, 64 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 415 mieszkańcami.
Położenie, wytwory i środki utrzymania takie same jak w Czernicy Górnej.
Chmieleń [Langwasser] — wieś odległa 2½ mili od
miasta powiatowego, niegdyś należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie
do fiskusa, leży przy drodze między Gryfowem i Pasiecznikiem i liczy 1 kościół
katolicki, takąż szkołę i plebanię, 41 kmieciów, 33 zagrodników, 228
chałupników, 2 młyny chlebowe i 1414 mieszkańców. Nazwą Młyn Ubogich określa
się położony w granicach wsi powyżej kościoła młyn chlebowy[37].
Ponoć stał kiedyś poza wsią, a zbudować go miał nieznany bliżej pan v. Hayn z
Lubomierza — od którego poszła może nazwa folwarku Haynvorwerk [Zalesie] koło
Popielówka — a który przeniósł tenże w obręb wioski i wydzierżawił,
zastrzegając przy tym, że po jego śmierci czynsz dzierżawny iść ma na wsparcie
ubogich w dobrach lubomierskich i na utrzymanie młyna. Obecny właściciel
upłynnił kapitał założycielski.
Bielanka [Lauterseiffen] — wieś 1 milę od
Lwówka, należąca do dóbr Dębowy Gaj, z kościołem katolickim, 2 szkołami, 1
pańskim browarem, 12 kmieciami, 31 zagrodnikami, 68 chałupnikami, 1 młynem
chlebowym i 502 mieszkańcami. Wcześniej działały tu kopalnie złota i na
obszarze zwanym Cechą przy drodze do Lwówka znajduje się jeszcze wiele wyrobisk
z tamtego okresu. W 1479 roku pracowały jeszcze dwie kopalnie, noszące nazwy
Święte Zmartwychwstanie i Święta Elżbieta.
Kościół
katolicki podlega temu w Sobocie, nad którym od 1536 roku patronat sprawuje
miasto Lwówek.
Lenno [Lehnhaus] — wieś nad Bobrem, 2 mile
od Lwówka, należąca do owdowiałej pani v. Tempsky z domu v. Richthofen, z 1
pałacem, 1 starym zamkiem, 1 kościołem katolickim, 1 folwarkiem z browarem, 8
zagrodnikami, 11 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 118 mieszkańcami. Leży na
wysokim, porośniętym mieszanym lasem liściastym wzniesieniu, skąd ma się
czarujący widok na wszystkie strony, jest też otoczona przez wyższe, porośnięte
głównie lasem iglastym góry. Stary zamek, z którego szczególnie ma się śliczny
dookolny widok, został w XII wieku (1103–1139) zbudowany na nowo przez księcia
Bolesława Kędzierzawego i wyniesiony do rangi kasztelanii.
Wcześniej
Lenno miało się nazywać Ostroga albo Ostróżka [Spörner, Spörnchen], a nowa
nazwa wzięła się stąd, że książę Henryk Brodaty, mąż Świętej Jadwigi, zwykł tu
nadawać lenna. Istniejący tu dobry staw pstrągowy wciąż nazwa się Ostrogą.
Pałac,
który w odróżnieniu od zamku jest obecnie zamieszkany, zbudowany został w XVII
wieku przez Adama v. Koulhasa (Kohlhausa), francuskiego pułkownika w służbie
Ludwika XIII; onże też zamienił drewniany wcześniej kościół pod wezwaniem świętej
Jadwigi w murowany, na co jego 4 synów położyło kamień węgielny. Ścieżka
prowadząca na zamek wciąż jeszcze nazywana jest Ścieżką Jadwigi, a znajdujący
się przy niej głaz, zwany Spoczynnym Kamieniem, stanowi ciekawostkę dlatego, że
ponoć schodząc z góry do Wlenia na mszę, święta zwykła była przy nim odpoczywać.
W
1427 roku zamek oblegli husyci; dzielnym obrońcom udało się szturm odeprzeć, za
to wycofujący się nieprzyjaciel podpalił miasto. Podczas wojny
trzydziestoletniej warownia została trzykrotnie zdobyta przez wojska cesarskie
i dwukrotnie przez Szwedów, przy czym Wleń doznawał coraz większych szkód,
dlatego niemiecki cesarz kazał ją rozebrać (1646).
Od
tego czasu zamek stanowi ruinę, która jest jednakowoż dość trwała. Poza kilkoma
partiami murów i wieżą, na którą prowadzą wewnętrzne schody, nie zachowało się
po tej prastarej budowli nic.
Skowronek [Lerchenberg] — kolonia Przeździedzy,
położona na prawym brzegu Bobru, składa się z pańskiej owczarni, 6 gospodarstw
chałupniczych i liczy 21 mieszkańców. Nazwę dzieli z pobliskim wzniesieniem[38].
Lipień [Lindenberg] — lenno królewskie
należące do Płóczek-Komandorii, właścicielem jest niejaki Johann Gottlieb
Sommer, ma 1 gospodarstwo chałupnicze i liczy 13 mieszkańców. Położone u
podnóża wzniesienia o tej samej nazwie.
Przybysław [Louisendorf] — kolonia Gradówka,
położona na zachód[39]
od macierzystej miejscowości, założona w 1800 roku, składa się z 18 posesji z
85 mieszkańcami. Nazwę za zgodą ówczesnej kamery wojen i domen w Głogowie
otrzymała 10 listopada 1800 roku na cześć Jej Wysokości królowej Luizy[40].
Chmielno [Ludwigsdorf] — ½ mili od Lwówka, wieś
kameralna tego miasta, z jednym rozparcelowanym folwarkiem, 1 kościołem
katolickim, 2 szkołami, 26 kmieciami, 18 zagrodnikami, 91 chałupnikami, 1
młynem chlebowym, 1 karczmą sądową, 1 świetlicą i 655 mieszkańcami. Uprawia się
tu len.
Maciejowiec [Matzdorf, Matthiasdorf] — wieś 3 mile
od Lwówka, należąca do hrabiny v. Carolath-Schönaich, z 1 dworem, 2 pańskimi
folwarkami, 1 kaplicą pod wezwaniem Trójcy Świętej, 1 szkołą ewangelicką, 8
kmieciami, 46 zagrodnikami, 41 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 421
mieszkańcami.
Kaplicę
w latach 1690–1695 wzniósł Anton v. Hayn, ówczesny właściciel Maciejowca, a w
roku 1729 hrabia Ludwig v. Zirothin [Žerotín] wyposażył ją w fundusz w
wysokości 1400 florenów reńskich, nakazując, by odsetki od tego kapitału przeznaczane
były częściowo na jej utrzymanie, a częściowo na odprawianie cotygodniowo dwóch
mszy na cześć fundatora i austriackiego cesarza. Po zawarciu umowy między maciejowiecką
zwierzchnością dziedziczną a książęco-biskupim wikariatem we Wrocławiu msza jest
obecnie odprawiana tylko raz w roku; natomiast odprawiający ją kapłan zrzekł
się części swoich dochodów, która została przeznaczona dla ubogich z dóbr
Maciejowiec.
Wcześniej
nabożeństwa odprawiane były w pańskim dworze, w tak zwanej Komnacie Duchownej, na
co musiano uzyskać pisemną zgodę papieża; stosowny dokument, wydany przez
Innocentego XI w 1689 roku, zachował się do dzisiaj.
Okolica
Maciejowca jest iście szwajcarska; zaraz obok hrabiowskiego podwórca znajduje
się śliczny zakątek zwany Harthe.
W
dawnych czasach wieś należała do dwóch majątków i część górna, położona bliżej
Wojciechowa, nazywała się Drożna [Drossig], Maciejowcem zaś określano część
dolną, przylegającą do Pokrzywnika. Dzisiaj Maciejowiec dzieli się zwykle na
górny i dolny, a nazwa Drożna wymieniana jest już tylko z rzadka przez
starszych mieszkańców.
W
Drożnej stał kiedyś ponoć gród, którego ślady wciąż jeszcze znajduje się na
wzniesieniu zwanym Schnoppenbergiem.
Pilchowice
Górne [Ober-Mauer, „Mur Górny”] — wieś nad
Bobrem, 3 mile od Lwówka, należąca do dóbr Lenno, z 3 kmieciami, 15
zagrodnikami, 32 chałupnikami, 1 młynem chlebowym, 1 młynem do kory garbarskiej
i włącznie z sołectwem dolnym 552 mieszkańcami.
Pilchowice
Dolne [Nieder-Mauer, „Mur Dolny”] — wieś 3
mile od Lwówka, leży nad Bobrem, należy do dóbr Lenno i zawiera 1 pański
folwark, 1 kaplicę cmentarną, 6 kmieciów, 16 zagrodników, 45 chałupników i 2
młyny chlebowe.
Pilchowice
Górne i Dolne położone są w pięknej dolinie i mają całkiem luźną zabudowę,
lecz wspólną, ciągłą numerację, a z uwagi na układ przestrzenny bywają też
nazywane „Murem Spiczastym”.
Marczów [Merzdorf am Bober] — wieś 1¼ mili od
Lwówka, wcześniej należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj do skarbu
państwa, z 1 kościołem katolickim, takąż plebanią i szkołą, 17 kmieciami, 32
zagrodnikami, 168 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 973 mieszkańcami, którzy to
uprawiają znaczne ilości owoców. Potocznie wieś bywa też nazywana
Bober-Merzdorfem, a wcześniej zwała się Villa St. Martini, co z czasem uległo
skróceniu do Märzdorf i wreszcie Merzdorf.
2200
kroków na północny wschód od wsi, za tak zwaną Babią Górą [Frauenberg][41],
na wzgórku wznoszącym się jakby w dolinie między dwiema górami, znają jeszcze
miejsce, gdzie w zamierzchłych czasach stał gród, do dziś zwany Babim Gródkiem
[Frauenhaus]. Pierwotna jego nazwa wywodzić ma się od świętego gaju, który
istniał tam w czasach pogańskich Słowian.
Po
nawróceniu jednak Śląska w 965 roku przez króla polskiego Mieszka i po tym, jak
w XII wieku Lenno wyniesione zostało do rangi siedziby książęcej, mogła zostać
na tym miejscu zbudowana książęca kasztelania, która otrzymała znaną niegdyś
starą nazwę. Wskazywałby na to fakt, iż 100 kroków stamtąd w stronę wioski
znajdowało się widoczne z Lenna miejsce kaźni, a w nowszych czasach jurysdykcja
ta należała bezpośrednio do Marczowa. W starych dokumentach zachowały się
jeszcze nazwiska złoczyńców, którzy zostali tu straceni. Wedle miejscowej
tradycji kat zamieszkiwać miał w gospodarstwie kmiecym nr 173.
Wydaje
się, że w XIII i XIV wieku, gdy podupadała władza śląskich książąt i z
konieczności sprzedawali oni majątki i czynsze, przy czym los ten spotkał
również Lenno, także kasztelania Babi Gródek została całkiem wydzielona i
zyskała pełną niezależność, bo po tym czasie nie przeprowadzono już tam na
książęcy rozkaz żadnych egzekucji. Niezależność ta mogła skłonić właściciela
owej warowni, by zgodnie z ówczesnym zwyczajem w okresie upadku władzy
książęcej przyłączyć się do żądnej waśni szlachty miejscowej i uczestniczyć w
jej rozbójniczej działalności, a także udzielać jej schronienia; miejsce — ze
wszystkich stron otoczone niegdyś lasem — oferowało po temu niezwykle dogodną
kryjówkę, przez co Babi Gródek był raczej ukrytym leśnym dworem niż skalną
twierdzą.
W
kronice rodzinnej tutejszego sołtystwa, spisanej w 1676 roku na podstawie dawnych
przekazów i dokumentów przez ówczesnego właściciela Balthasara Tilgnera,
znaleźć można na temat tego obiektu tylko następującą lakoniczną wzmiankę: „W
roku 1570 proboszczem został tu Markus Güttler, rodem z Lubomierza;
kilkakrotnie wspominał on, iż wedle zaginionych podczas wojny listów, które
widział w tutejszym kościele, ówczesna świątynia wzniesiona została na nowo po
zburzeniu Babiego Gródka (inaczej Zbójeckiego Gródka) za Babią Górą. Zarządca tegoż miał nosić tytuł junkra Henryka z
Babiego Gródka”.
Do
budowy ówczesnego kościoła wykorzystano kamienie stamtąd, a podczas uprzątania
ruin natrafiono na płytę z brązowego kamienia z ponadnaturalnej wielkości
wizerunkiem ludzkiej głowy; uznano to wtedy za podobiznę bóstwa czczonego w
owym gaju. By ją zachować dla potomności, płytę wmurowano w wieżę kościoła, co
powtórzono też przy jego przebudowie w roku 1707, jest bowiem wciąż widoczna po
północnej stronie kościelnej wieży.
Poniżej
kolonii Chałupki na wschód od Pławnej stoi też jeden dom, zwany Domem Granicznym [Gränzhaus], który
należy do Marczowa.
Kolonia
Przysiodłek [Feldhäuser, także Eichhäuser] składa się z 2 gospodarstw i
położona jest na zachód od głównej miejscowości.
Mojesz
Górny
[Ober-Moys] — wieś ½ mili od Lwówka, niegdyś należała do byłego klasztoru w
Lubomierzu, w roku 1811 zakupił ją rotmistrz v. Reichenbach na Przeździedzy.
Pańskie grunta są od 1819 roku rozparcelowane, pański zaś folwark, spalony w
1813 roku przez oddziały francuskie, nie został odbudowany. W wyniku parcelacji
powstało kilka nowych osad i osiedli. Znajduje się tu: 4 kmieciów, wliczając
karczmę sądową, 16 zagrodników, 34 chałupników, 1 młyn chlebowy, 1 pański
wapiennik i 304 mieszkańców. Ci ostatni trudnią się zwłaszcza owocarstwem.
Na
południowy wschód od miejscowości położony jest folwark Twarde, należący do
dóbr Dębowy Gaj. W XVI wieku podlegał on jurysdykcji Górnego Mojesza.
Mojesz
Dolny
[Nieder-Moys] — przylega do przedmieści Lwówka i jest należącą doń wsią
kameralną. Liczy 1 pański folwark, 7 kmieciów, 15 zagrodników, 4 chałupników i
271 mieszkańców.
Urząd
kameralny posiada tu wydajny łom piaskowca.
Młyńsko [Mühlseiffen] — wieś 2¾ mili od
Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 1 szkołą ewangelicką, 2 folwarkami, 12
kmieciami, 5 zagrodnikami, 127 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 669
mieszkańcami. Należący do niej przysiółek Młyński
Gaj [Mühlseiffener Hayn], złożony z kilku domostw, położony jest ¼ mili na
południe od wsi, a mianowicie za Gajówką.
Nowy
Ląd [Neuland]
— wieś 1 milę od Lwówka, należąca do hrabiego v. Nostitza-Rienecka, z 1
pałacem, 3 folwarkami, 1 kościołem katolickim, 1 szkołą wspólną dla obu wyznań,
6 kmieciami, 17 zagrodnikami, 61 chałupnikami, 2 młynami chlebowymi i 528
mieszkańcami. Wieś ma bardzo luźną zabudowę. Znauduje się tu znaczny łom
piaskowca oraz kilka znakomitych łomów gipsu. Te ostatnie zaopatrują dużą część
Śląska w gips budowlany i nawozowy.
Z
pałacu na wschód, w poprzek łagodnie wznoszącego się zbocza góry Twardziel,
prowadzi prosta aleja do Szymonek [Simonishäuser], kalwarii z 12 stacjami
przedstawiającymi historię Zbawiciela. Przy wejściu stoi kościół, do którego
dwa razy w roku, a mianowicie 14 dni przed Wielkanocą i 14 po niej, w niedziele
Męki Pańskiej (Judica) i Dobrego Pasterza (Misericordias), organizowane są
pielgrzymki, a piękne to miejsce, z zachwytem opisywane we wszystkich
relacjach, odwiedzane jest — zwłaszcza przy słonecznej pogodzie — przez
wielotysięczne tłumy.
Jako
Szymonki określa się jeszcze cztery gospodarstwa, z których dwa stoją po obu
stronach kościoła, a dwa u podnóża wzniesienia. Dla odróżnienia od pozostałych
gospodarstw Nowego Lądu bywa też wobec nich stosowana nazwa Hartenhäuser albo
Berghäuser.
Pierwsze
nabożeństwo w zbudowanym przez hrabiego Christopha Wenzla v. Nostitza „górskim
kościółku” odprawiono w roku 1703.
Domem Szymona nazywa się pojedynczy
budynek, gdzie w formie rzeźbiarskiej upamiętniono wieczerzę spożytą przez
Chrystusa w domu Szymona. Stoi on pośrodku alei, na samym końcu kalwarii, w
najwyższym punkcie wzniesienia, a figury nie są złe.
W kontekście Męki Pańskiej
wzniesienie zwykło się też nazywać Górą
Piłata [Pilatusberg].
Nowy Ląd Stary [Alt-Neuland] to północno-zachodnia
część wsi Nowy Ląd, składa się z 6 gospodarstw kmiecych, 9 zagrodniczych i 33
chałupniczych, położona jest całkiem osobno i stanowi najstarszą część
miejscowości.
Dłużec
Górny [Ober-Langen-Neundorf] — wieś 1½ mili
od Lwówka, należąca do hrabiny von der Lippe na Rochowie [Armenruh], z 1
pańskim folwarkiem, który wszakże w 1801 roku został rozparcelowany, 1 szkołą
ewangelicką, 6 kmieciami, 19 zagrodnikami, 35 chałupnikami, 1 młynem chlebowym
i 255 mieszkańcami.
Wcześniej
majątek należał do hrabiego v. Nimptscha, dlatego też folwark do czasu
parcelacji nazywano Nimptscha Majątkiem. Wkrótce po parcelacji, gdy na południe
od hrabiowskich zabudowań wznoszony miał być nowy dom, natrafiono przy kopaniu
fundamentów na piwnicę, wciąż jeszcze pełną butelek, którą rozebrano, by
uzyskać materiał na budowę.
Dłużec
Środkowy i Dolny [Mittel- i
Nieder-Langen-Neundorf] — sołectwa 1¼ mili od Lwówka, należące do dóbr Sobota,
tworzące jedną wieś i liczące 1 pański folwark, 1 kościół katolicki, 2 budynki
szkolne, 20 kmieciów, 36 zagrodników, 86 chałupników i 666 mieszkańców.
Dawny
tak zwany Rennera Folwark już nie
istnieje, został bowiem w 1810 roku rozparcelowany pomiędzy mieszkańców
tutejszych i Pieszkowa. Msze w kościele katolickim odprawia ksiądz z Soboty i
także tutaj miasto Lwówek posiada prawo patronatu.
Wolbromów [Klein-Neundorf] — wieś 1½ mili od
Lwówka, należy do komisarza ziemskiego, porucznika Materne, i liczy 1 pański
pałac, 1 folwark, 1 kościół katolicki, 1 ewangelicki, 1 szkołę katolicką, 5
kmieciów, 29 zagrodników, 23 chałupników, 1 młyn chlebowy i 388 mieszkańców.
Proszówka [Neundorf (Greifensteinisch, Gräflich)]
— wieś 2½ mili od Lwówka, podległa majątkowi Gryf, położona u podnóża wzgórza
zamkowego i częściowo ciągnąca się aż po przedmieście Gryfowa. Zawiera 1 szkołę
ewangelicką, 1 lenno zwane Sadkiem, 14 kmieciów, 6 zagrodników, 86 chałupników,
2 młyny chlebowe i 460 mieszkańców. Zabudowa częściowo luźna.
Wspomniany
majątek lenny zwany Sadkiem ujęto osobno.
Kłopotnica [Neusorge] — kolonia Grudzy, położona
na południowy zachód od tejże, liczy 4 gospodarstwa kmiece, 15 zagrodniczych,
20 chałupniczych i 160 mieszkańców. Wedle miejscowej tradycji powstała w
czasie, gdy wybuchła wojna trzydziestoletnia, a nazwę[42]
dostała, bo wojna i budowa napawały osadników lękiem. Strumyk płynący wąskim
korytem na granicy z Kwieciszowicami[43]
nazywany jest Mniszką [Nonnenwasser][44].
Oleszna
Podgórska
[Crummen-Oels] — wieś 2 mile od Lwówka, wcześniej należąca do klasztoru w
Lubomierzu, obecnie do skarbu państwa, z 1 (bardzo bogatym) kościołem
katolickim, 2 katolickimi szkołami, 2 młynami chlebowymi, 1 trakiem, 34
kmieciami, 17 zagrodnikami, 211 chałupnikami i 1185 mieszkańcami, pośród
których jest tylko 6 luteran, reszta to katolicy.
Przez
długo rozciągniętą wieś, od południa oddaloną zaledwie o ¼ godziny drogi od
Lubomierza, a od zachodu o ½ godziny od Gryfowa, przepływa strumień Oldza,
który nieraz tak znacznie przybiera, że wyrządza niemałe szkody w domach i
zagrodach. Przypływa on od strony Popielówka, gdzie źródli, przepływa przez
Wojciechów, Milęcice, Lubomierz i pod Gryfowem uchodzi do Kwisy. Z uwagi na
częste podtopienia przezeń powodowane miejscowość bywa też nazywana Oleszną Wodną [Wasser-Oels].
Wieś
bogata jest w bujne łąki i znaczne wyrobiska torfu; większość mieszkańców
utrzymuje się z przędzenia.
W
wojnie 1813 roku z powodu biwakujących w pobliżu wojsk francuskich i rosyjskich
szczególnie ucierpiała górna, położona bliżej Lubomierza część wioski.
Radoniów [Ottendorf] — wieś 2 mile od Lwówka, niegdyś
należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do fiskusa, ma 1 kościół
katolicki, 1 katolicką szkołę, 22 kmieciów, 16 zagrodników, 80 chałupników, 1
młyn chlebowy i 546 mieszkańców; leży przy trakcie Jelenia Góra-Gryfów.
Pieszków [Petersdorf, potocznie również
Pitschdorf] — wieś oddalona 1 milę od Lwówka, należy do dóbr Sobota i zawiera 1
pański folwark, 1 szkołę ewangelicką, 3 kmieciów, 17 zagrodników, 28
chałupników i 225 mieszkańców. Głównymi źródłami utrzymania mieszkańców są uprawa
roli i owocarstwo.
Płakowice-Komandoria [Plagwitz, Kommende-Antheil] — wieś ⅛
mili od Lwówka, należała niegdyś do lwóweckiej komandorii joannitów, od 1810
roku stanowi własność państwową, liczy 1 kmiecia, 6 zagrodników, 17 chałupników
i 118 mieszkańców, którzy trudnią się owocarstwem, warzywnictwem i uprawą roli.
Wioseczka ma bardzo luźną zabudowę — jedne gospodarstwa przylegają do granic
Lwówka, inne ciągną się wzdłuż traktu na Złotoryję, jeszcze inne sąsiadują z
pałacem stojącym w należącej do hrabiego v. Nostitza części Płakowic i ogólnie zabudowania
obu części są ze sobą całkiem wymieszane.
Z
zachowanego wciąż dokumentu wnosić można, że około roku 1520 cała wieś
Płakowice należała do sześciu bardzo bogatych braci v. Raussendorf, którzy
dokonali podziału majątku. Jeden z tych braci uznał się za poszkodowanego przy
tym podziale i obrażony podarował przydzieloną mu część lwóweckiej komandorii
joannitów.
Gdy
państwo przejęło dobra duchowne, również pola, zagrody, łąki i pastwiska części
należącej do komandorii zostały w roku 1812 sprzedane tamtejszym poddanym. Pochodzący
z drugiej części Płakowic chałupnik nazwiskiem Fischer nabył działkę niedaleko
istniejącego pańskiego pałacu, na której znajdowała się jeszcze ruina
przypuszczalnej dawnej siedziby v. Raussendorfów i gdy zimą 1815 roku Bóbr
poczynił na łąkach duże szkody, została ta ruina całkiem rozebrana, by
pozyskanymi z niej kamieniami wypełnić powstałe dziury. Obecnie po tym starym
dworze nie pozostał już żaden ślad.
Stodoła
komandorii, która stała w pobliżu kolonii Świński
Zdrój [Saubornhäuser][45],
została przez nabywców wspólnie rozebrana.
Płakowice
Hrabiowskie [Plagwitz, Gräflicher Antheil] — wieś ⅛
mili od Lwówka, pierwszymi domami sięgająca niemal prawego brzegu Bobru, należy
do właściciela Soboty, hrabiego v. Nostitza, i zawiera 1 pałac, 1 sołtystwo, 1
szkołę ewangelicką, 4 kmieciów, 24 zagrodników, 96 chałupników, 1 świetlicę, 1
wiatrak, 1 młyn chlebowy i 579 mieszkańców, którzy to na znaczną skalę prowadzą
uprawę warzyw i owoców, zaopatrując w nie pobliski Lwówek, a także miejscowości
górskie.
Należące
do dominium pola i większość budynków zostały w 1821 roku rozparcelowane i
jedynie pałac (zbudowany w 1550 przez pana v. Talkenberga), leśniczówka,
ujeżdżalnia, rozległy ogród ze szklarnią i część łąk pozostają własnością
pańską. W czerwcu 1824 roku budynki te wraz z ogrodem pałacowym zostały w
imieniu powiatów zakupione przez władze rejencji legnickiej z przeznaczeniem na
zakład dla obłąkanych i niedołężnych. Rozbudowa pałacu na ten cel już się
rozpoczęła, a jej zakończenie planowane jest na połowę 1825 roku.
Podczas
ostatniej wojny, a mianowicie w dniach 28–30 sierpnia 1813 roku Płakowice
zostały znacznie spustoszone; poza tym ze względu na bliskość powiatowego, a
zarazem etapowego miasta Lwówek znosić musiały wiele kwaterunków.
Cesarsko-rosyjski generał piechoty hrabia v. Langeron zostawił następującą relację
o wydarzeniach, jakie miały miejsce pod Płakowicami 29 sierpnia 1813 roku
pomiędzy 4 i 5 po południu:
„Dywizja francuskiego generała Puthauda[46]
przenocowała w Sobocie i daremnie oczekując na uruchomienie koło Lwówka mostu
nad wezbranym Bobrem, próbowała otworzyć sobie drogę do Bolesławca. Dowodzący
strażą przednią generał Rudczewicz odciął im wnet tę drogę i kazał powiadomić
generała Korffa, zdążającego awangardzie w sukurs z kawalerią, a także księcia
Zerbatowa[47],
podobnie nadciągającego ze swym korpusem, iż nieprzyjaciel chce cofnąć się do
Soboty. Generał z całą swoją kawalerią wnet tam podążył, by odciąć mu drogę, i
kazał przekazać księciu Zerbatowowi, by ten ruszył za nim.
Książę
Zerbatow, który właśnie dotarł na wzgórza, umieścił tam podpułkownika
Nasierowskiego z baterią 34 lekkich dział i posłał brygady jegrów 11, 28, 32 i
36 pułku, by wzięły nieprzyjaciela z prawej flanki.
Nieprzyjaciel
stawiał silny opór, prowadząc intensywny ostrzał artyleryjski. W tejże chwili
generał Rudczewicz rozpoczął silne natarcie na lewą flankę nieprzyjaciela;
ujrzawszy to, książę Zerbatow kazał przeprowadzić atak na bagnety, spychając
nieprzyjaciela ze wzniesień ku rzece, gdzie wszystkie nieprzyjacielskie wojsko
zostało wzięte do niewoli, za wyjątkiem pojedynczych żołnierzy, którzy rzucili
się do wody i (przeważnie) utonęli.
Wynik
tej bitwy był następujący: pojmano generała Puthauda z 3000 żołnierzy, zdobyto
16 dział, 2 orły i cały park artyleryjski z wozami amunicyjnymi i ekwipażami, a
generał brygady Sidlet, 1 pułkownik i wielu oficerów i szeregowców utonęło w
Bobrze”.
Pojedyncze
domostwa Płakowic, położone nad Bobrem wokół ścieżki pieszej do Dworku, zwane
są kolonią Świński Zdrój. W pobliżu
znajduje się nadzwyczaj silnie bijące źródło z wyborną wodą pitną; wyryła je
ponoć świnia, od czego poszła nazwa zarówno źródła, jak i kolonii. W którym
roku kolonia powstała, nie wiadomo.
Druga
kolonia, zwana Widnicą [Warffe], składa się z 5 posesji i położona jest na
północ od wsi na terenie rozparcelowanego dawnego sołtystwa, przy „sołtysiej
drodze” prowadzącej do traktu na Złotoryję. Założona została w 1746 roku przez
barona v. Hohberga, który nabył też położone bliżej Dworku sołtystwo, później
je wszakże sprzedając, a nazwę dostała od działki zwanej Warffe[48].
Kilka
znacznych wzniesień otacza Płakowice, jak to: Jaglarz, Susznia, Wietrznik
(Winna Góra), Dworkowa, Gładka, Piaszczysta i Skałka.
Pirszyn Górny [Ober-Poitzenberg] — ¼ mili od Lwówka, z
lennem, które jednocześnie stanowi dominium, a jego obecny właściciel nazywa
się Goldmann, 9 chałupników i 48 mieszkańców. Enklawa jest otoczona ze
wszystkich stron przez zabudowania Płóczek Dolnych.
Pirszyn Dolny [Nieder-Poitzenberg] — ¼ mili od
Lwówka, z 1 lennem jako dominium, 1 karczmą, 15 chałupnikami i 72 mieszkańcami.
Nad tak zwanymi Byszowicami [Cunzendorfer Seiffenhäuser] wznosi się wzgórze
zwane Pirszynem [Poitzenberg], na którym w dawnych czasach stał gród, znany
jako Pirszyn [Poitzenburg], dziś wszakże nie ma już po nim śladu.
Przecznica [Querbach] — wieś 4 mile od Lwówka, należąca
do dóbr Gryf, z 1 szkołą ewangelicką, 26 kmieciami, 12 zagrodnikami, 186
chałupnikami, 2 młynami chlebowymi i 994 mieszkańcami. Niedaleko wsi znajduje
się założona w 1770 roku kopalnia kobaltu, która w 1824 roku wznowiła
działalność po ośmioletniej przerwie.
Prowadzi
się tu z dobrym skutkiem intensywną działalność sadowniczą, a ubożsi mieszkańcy
zajmują się przeważnie wszelkiego rodzaju obróbką drewna.
Nazwa
wsi pochodzi bezspornie od przecinającego ją potoku Querbichtswasser. Górna,
później zbudowana cześć nosi nazwę Nowej Wsi. W pobliżu, ku południu wznoszą
się Łysa Góra[49],
Jelenie Skały[50],
Barwna Góra[51],
Kamienica, a ku zachodowi Förstelberg[52].
Rębiszów [Rabishau] — wieś 3 mile od Lwówka, należąca
do dóbr Gryf, liczy 1 kościół ewangelicki, 1 katolicki, 1 plebanię, 1 szkołę, 1
dom dzwonnika, 1 folwark, 1 leśniczówkę, 1 należącą do przecznickiej kopalni
kuźnię, 17 kmieciów, 40 zagrodników, 254 chałupników, 1 świetlicę, 1 młyn
chlebowy, 1 trak, 1 wiatrak do mielenia kory i 1386 mieszkańców. Wieś jest
bardzo rozległa i przecina ją kilka cieków, spośród których najznaczniejsze to
Mrożynka [Vogtsbach] i Rączyna [Fugenwasser]. W 1339 roku było tu dopiero 36
mieszkańców.
Rakowice
Wielkie
[Gross-Rackwitz] — ¼ mili od miasta powiatowego, wieś kameralna Lwówka, zawiera
1 majątek lenny, 1 szkołę, 16 kmieciów,6 zagrodników, 29 chałupników, 361
mieszkańców i ma znakomite łąki nad Bobrem, od lewego brzegu którego położona
jest zaledwie kilka kroków.
W
roku 1287 książę Bolko zwolnił ówczesnego właściciela majątku lennego,
Heinricha v. Russendorfa, z wszelkich powinności (Sutorius, Historia Lwówka, cz. 1, str. 50).
Wcześniej
był tu też folwark, który wszakże przed wielu już laty został rozparcelowany.
W
pobliżu dolnej części wsi, od zachodniej strony, znajdują się pokłady rudy
żelaza, która wszelako — ponieważ hamernia jest zbytnio oddalona — nie mogą być
wykorzystane.
Rakowice
Małe
[Wenig-Rackwitz] — wieś nad Bobrem, 1 milę od Lwówka, zawiera 1 pański pałac z
folwarkiem, 10 kmieciów, 14 zagrodników, 25 chałupników, 1 młyn chlebowy i 354
mieszkańców. Dominium prowadziło tu wcześniej kopalnię węgla kamiennego
„Błogosławieństwo Boże”, która wszakże ze względu na niską dochodowość została
w 1813 roku zamknięta. Dominium ma tu jeszcze łom wybornej jakości kamienia
ciosowego i posiada znakomite łąki nad Bobrem.
Radomiłowice [Radmannsdorf] — wieś 1½ mili od
miasta powiatowego, należy do właściciela Dębowego Gaju i liczy 1 szkołę
ewangelicką, 4 kmieciów, 10 zagrodników, 26 chałupników i 170 mieszkańców.
Znajdują się tu niemałe pokłady torfu. Wszystkie starodawne dokumenty dotyczące
miejscowości spłonęły w pożarze, jaki wybuchł w sołtystwie w jeden z
poniedziałków 1544 roku.
Deszczowa Góra [Regensberg] — wieś 4 mile od Lwówka,
należy do dóbr Gryf, obejmuje 11 zagrodników, 47 chałupników, 215 mieszkańców i
z uwagi na położenie bywa wciąż określana starą nazwą: Kotlina. Na górze
niedaleko wsi miał w zamierzchłych czasach stać zamek Kocioł [Kesselschloss];
nie zachowały się jednak na jego temat żadne pewne przekazy, mogło zatem raczej
chodzić o kaplicę albo myśliwnię. W odnalezionym dzienniku mirskiego burmistrza
Heinricha czytamy: „mury zamku Kocioł są jeszcze widoczne; książę Bolesław IV [Kędzierzawy]
wzniósł go w 1161 roku jako warowny dwór myśliwski”.
W
Deszczowej Górze nie spotykało się
kiedyś ponoć w ogóle wróbli, dlatego sołectwo zwolnione było z obowiązku
dostarczania wróblich główek do powiatowego urzędu podatkowego; od jakiegoś
czasu jednak goście ci zadomowili się też i tutaj.
Wedle
tradycji wieś pierwotnie nazywała się Kotlina, lecz gdy pewnego razu hrabia v.
Schafgotsch z pokaźną świtą przybył na polowanie i z powodu padającego
nieprzerwanie deszczu musiał spędzić tu osiem dni, przechrzcił miejscowość na
pamiątkę tego pobytu na Deszczową Górę.
Skarbków [Röhrsdorf am Quais] — wieś 3 mile od
Lwówka, zaraz obok Mirska, należy do dóbr Gryf i składa się z 1 pańskiego
folwarku, 1 szkoły ewangelickiej, 14 gospodarstw kmiecych, 16 zagrodniczych, 72
chałupniczych, 1 młyna chlebowego i liczy 502 mieszkańców.
Z
istniejących tu niegdyś czterech bielarni pozostały dwie.
Miejscowość
powstała ponoć jeszcze wcześniej niż Mirsk i w 1337 roku zaliczać się miała do
najpokaźniejszych wsi w okręgu. Na Marcówce, wzgórzu na prawym brzegu Bobru
nieco w dół rzeki od wsi, Francuzi zbudowali w 1813 roku duży obóz i wciąż
jeszcze konserwowany jest barak, w którym nocował głównodowodzący generał.
Golejów [Klein-Röhrsdorf, dawniej
Radigiersdorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, niegdyś należąca do klasztoru w
Lubomierzu, obecnie do fiskusa, obejmuje 1 kościół katolicki, 1 katolicką
plebanię, 1 szkołę, 17 kmieciów włącznie z sołtystwem, 23 zagrodników, 115
chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 wapiennik i 772 mieszkańców. Prowadzi się tu
na znaczną skalę uprawę owoców i duża część mieszkańców trudni się handlem
owocami.
Jeden
z młynów oraz wapiennik zlokalizowane są w pobliżu należącej do Pławnej kolonii
Przysiodłek i też na tamtejszym terenie; drugi młyn, położony bliżej Wlenia,
zwany jest Ulga-Młynem.
Na
tutejszym terenie na wschód od wsi bije tak zwany Zimny Zdrój, który napędza
Ulgę-Młyn, przyjmuje następnie nazwę Jamnej i uchodzi do Bobru.
Gospodarstwo
zagrodnicze oznaczone numerem 141 i położone na wschód od wsi przy drodze do
Wlenia niedaleko Łupków Drugich nosi nazwę Polnej Kuźni.
Pokrzywnik [Riemendorf] — wieś 2½ mili od Lwówka,
należąca do pana v. Rothkircha na Barcinku (powiat jeleniogórski), z 7
kmieciami, 10 zagrodnikami, 29 chałupnikami, 1 szkołą ewangelicką, 1 należącym
do dominium wapiennikiem i 190 mieszkańcami.
Kwadrans
drogi na południowy wschód od wsi, na przeciwległym brzegu Bobru, położone są:
1 gospodarstwo kmiece, 1 zagrodnicze i 1 dom, należące do Pokrzywnika i
zbiorczo zwane Nowym Młynem, dla których prowadzona jest osobna księga
hipoteczna.
Piaski [Sandau] — kolonia, częściowo należąca
do Przeździedzy, częściowo do Grzęby, 1½ mili od Lwówka, blisko Przeździedzy.
Data
jej powstania i nazwisko założyciela giną w pomroce dziejów. Liczy 1
gospodarstwo zagrodnicze i 7 chałupniczych, z których to pierwsze należy do
Grzęby, a pozostałe do Przeździedzy i czynsze płacą do odpowiednich dominiów.
Wedle tradycji nazwa tej starej kolonii wzięła się stąd, że założono ją na
piaszczystym błoniu.
Byszowice [Seiffenhäuser] — kolonia należąca do Niwnic, 1 milę od Lwówka,
położona między Gradówkiem i Płóczkami Górnymi, na lewo od szosy do Gryfowa. Liczy
12 gospodarstw chałupniczych i 58 mieszkańców, utrzymujących się głównie z
rolnictwa i uprawy owoców, a założył ją w 1760 roku hrabia Wenzel v. Nostitz.
Nazwę dostała od potoku Seiffenbach [Płóczka], który spływa z lwóweckiego lasu
kameralnego i w Płóczkach Dolnych uchodzi do Słotwiny.
Ustronie [Seitendorf] – wieś, potocznie również
Seckendorf, leży 1¼ mili od Lwówka, należy do dóbr Skała i liczy 1 pański
folwark, 12 kmieciów, 14 zagrodników, 42 chałupników i 433 mieszkańców.
Położona
o kwadrans drogi na zachód od wsi kolonia Górniki [Zechhäuser] składa się z
założonych w 1780 roku przez właściciela, hrabiego Carla v. Rödera, 6
gospodarstw zagrodniczych i 2 chałupniczych. Do 1821 roku działała tu pańska
kopalnia torfu, która jednak obecnie nie zapewnia już żadnego dochodu.
Przyszów [Schellenberg] — 2 mile od Lwówka,
należy do dóbr Gościradz, liczy 2 gospodarstwa zagrodnicze, 11 chałupniczych i
62 mieszkańców.
Łupki [Schiefer] — wieś nad Jamną, 2 mile od
Lwówka, należy do dóbr Lenno i łącznie z Łupkami Zadnimi obejmuje 1 szkołę ewangelicką, 1 kmiecia, 7 zagrodników, 27
chałupników, 1 młyn chlebowy i 161 mieszkańców. Uprawia się tu z powodzeniem
owoce i hoduje pszczoły. Wioseczka leży w iście romantycznej dolinie, niedaleko
Bobru.
Łupki
Zadnie [Hinter-Schiefer] składają się z 4
gospodarstw chałupniczych z 12 mieszkańcami i położone są nad potokiem Jamna,
biorącym swój początek w Zimnym Zdroju.
Niedaleko
stamtąd wznosi się góra Radziej [Humprig, Hundberg, „Psia Góra”] z pańskim
kamieniołomem.
Pławna [Schmottseiffen] — 1 milę od Lwówka,
niegdyś należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj do skarbu państwa,
jest największą wsią w powiecie lwóweckim, zawiera bowiem 1 folwark, 1 kościół
katolicki, plebanię, 3 szkoły, 3 majątki lenne, 33 kmieciów, 58 zagrodników, 434
chałupników, 3 młyny chlebowe, 1 wiatrak, 1 wapiennik i 2463 mieszkańców. Większość
chałupników tej bogatej w owoce miejscowości trudni się handlem owocami; są tu
również wyrabiane dzianiny wełniane oraz znakomity kozi ser. Grunta folwarczne
rozparcelowano w 1811 roku pomiędzy mieszkańców, również większość budynków
folwarcznych została rozebrana, tak że stoi jeszcze tylko browar oraz
przekształcona w dom mieszkalny stajnia i owczarnia.
Pławna
nazywała się niegdyś Villa St. Matthei. Do miejscowości należą jeszcze
następujące kolonie:
a) Chałupki [Gränzhäuser] — 5 domostw
położonych ¼ mili na południowy wschód od wsi, blisko Marczowa, za wzniesieniem
Hoppenberg, u podnóża którego przepływa też strumień Hoppenbach, tak zwany od
nazwiska niegdysiejszego właściciela działki, Hoppego. W 1813 roku armia
francusko-włoska założyła tu duży obóz, w wyniku czego pobliscy gospodarze
doznali wielu szkód.
b) Przysiodłek [Feldhäuser] — 13
domostw położonych przy szosie zaraz przed Golejowem, ¼ mili od Pławnej. Na
tutejszym terenie zlokalizowany jest też 1 młyn chlebowy i 1 nowo założony
wapiennik wraz z domem mieszkalnym, oba należące do Golejowa.
c) Wieszkowice [Viehwegs-Häuser] — 8
domostw położonych w kierunku Zimnego Folwarku, zbudowanych pod koniec zeszłego
stulecia, liczą 34 mieszkańców.
Ubocze [Schosdorf] — wieś 1 ½ mili od Lwówka,
należąca do pana v. Hoffmanna, dzieli się na Ubocze Górne, Średnie, Dolne,
Ubocze-Kotlinę [Kessel-Schosdorf] i
kolonię Godzisław [Euphrosinenthal, „Eufrozyny Dolina”], które to części zawierają
łącznie 4 folwarki (z tego jeden zwany Kotliną, Kessel-Vorwerk], 2 pańskie
pałace, 1 ewangelicki i 1 katolicki kościół wraz z plebaniami, 1 szkołę
ewangelicką, 21 kmieciów, 1 karczmę, 51 gospodarstw zagrodniczych, 219
chałupniczych, 4 młyny chlebowe i 1657 mieszkańców. Strumień Olszówka,
spływający tu z Olesznej Podgórskiej[53],
przepływa wzdłuż wsi, napędzając cztery młyny. Majątek posiada tu wapiennik, a
większość mieszkańców utrzymuje się z przędzenia i tkactwa; wyrabiane są tu
szczególnie delikatne tkaniny.
Miejscowość,
w dawnych czasach nazywana Schoffdorf, mogła wedle wszelkiego
prawdopodobieństwa istnieć już w roku 900, przed rozpowszechnieniem się
chrześcijaństwa za księcia Mieszka, bo wskazują jeszcze miejsce za oboma
kościołami, gdzie miała niegdyś stać świątynia pogańska.
Najstarsze
pewne wiadomości sięgają roku 1371, kiedy Hentschee Coppa v. Zedlitz sprzedał
dobra Ubocze Górne i Średnie Peterowi v. Spillerowi. W 1567 roku Anthonius v.
Spiller posiadał jeszcze obie części, a po jego śmierci jego najstarszy syn
Christoph odziedziczył Ubocze Górne, a drugi syn Caspar Hartwig dostał Ubocze
Średnie. Christoph zakupił następnie wieś Bożków i łąkę w dobrach Zawidów,
ówcześnie w Czechach. Miał dwóch synów: Petera i Heinricha; ten pierwszy
otrzymał przy braterskim podziale łąkę, którą wszakże na początku okresu
reformacji sprzedał. Swe ostatnie dni przeżył w Gryfowie. Drugi brat, Heinrich,
dostał Ubocze Górne i Bożków, ożenił się z panną v. Lest z Czernicy, żył
bezdzietnie i zmarł w 1634 roku w Gryfowie, gdzie przeniósł się w związku z
niepokojami wojennymi. W 1652 roku Ubocze Górne i Bożków zostały na zlecenie
wierzycieli v. Spillera sprzedane, nabywcą był burmistrz Lubomierza Antoni
Tanner v. Löwenthal.
W
1709 roku pani v. Uderstadt und Westerstadt sprzedała dobra Ubocze Górne
Ferdinandowi Felixowi v. Puteaniemu, tenże w 1711 zbył je na rzecz Wilhelma v.
Liebenecka, który w 1740 odsprzedał je hrabiemu Antonowi v. Schafgotschowi.
Caspar
Hartwig v. Spiller posiadał Ubocze Średnie przez 67 lat i zmarł w 1649. Miał on
dwóch synów, Heinricha i Siegismunda, z których ten ostatni posiadał Ubocze Średnie
do 1664. W 1656 Siegismund odkupił od owdowiałej córki Bernharda v. Borau
folwark Ubocze-Kotlina. Pozostawił on dzieci, które pod kuratelą Friedricha v. Wiese
na Pielgrzymce i Heinricha v. Spillera przez jakiś czas posiadały jeszcze
Ubocze Średnie i Ubocze-Kotlinę.
W
1699 roku obie te części przestały być własnością rodziny von Spiller, gdyż nabył
je zarządca dóbr Chojnik i Gryf, Melchior Ducius v. Wallenberg.
W
1743 roku hrabia Carl Gotthard v. Schafgotsch sprzedał Ubocze Górne, Średnie i
Kotlinę radcy handlowemu w Gryfowie Prenzlowi, który w 1745 zakupił też Ubocze
Dolne. Wcześniej, a mianowicie w 1715, pani v. Crenzenstein oddała Ubocze Dolne
i Olszynę Górną Hansowi Friedrichowi v. Tschirnhausowi w zamian za dobra
Kostrza w gminie Strzegom i od roku 1745 wszystkie cztery części Ubocza pozostawały
w rękach jednego właściciela.
Radca
handlowy Prenzel zmarł w 1762 roku i pozostawił majątek swej wydanej za
gryfowskiego kupca Hoffmanna córce Euphrosine Agnete.W 1796 rodzina wyniesiona
została do stanu szlacheckiego.
Godzisław [Euphrosinenthal, „Eufrozyny Dolina”]
— niewielka kolonia położona po obu stronach traktu Lwówek-Gryfów, składająca
się z 6 gospodarstw zagrodniczych i 18 chałupniczych, założona w 1775 roku i
nazwana od imienia wspomnianej właścicielki i założycielki.
Tak
zwany Tschirnhausa Dwór to folwark w
Uboczu Dolnym, założył go i nazwał od swego imienia ówczesny właściciel,
landrat Hans Friedrich v. Tschirnhaus.
Tak
zwany Czerwony Skraj, składający się
z cegielni i gospody, należy do uboczańskiego dworu dolnego.
Bartniczki [Schönau, Neuhäuser] — zabudowania,
które przylegają do górnych Niwnic, stamtąd ciągną się w lewo w stronę Gradówka
z zachodu na wschód, a następnie dalej łukiem ku północnemu wschodowi. Składają
się z 40 gospodarstw chałupniczych. Kolonię zbudował pod koniec XVII wieku
hrabia Wenzel v. Nostitz i nazwał ją na cześć swej małżonki, która była z domu
v. Schönau. Przez część osady przebiega szosa z Lwówka do Gryfowa.
Dębowy
Gaj
[Siebeneichen] — wieś 1 milę od Lwówka, leży nad odnogą Bobru, stanowi własność
hrabiego Panina v. Poninsky’ego, składa się z 1 pańskiego pałacu, 3 folwarków,
1 pańskiej katolickiej kaplicy grobowej, 1 szkoły ewangelickiej i wliczając
kolonię Zadole liczy 11 kmieciów, 24 zagrodników, 54 chałupników, 1 młyn
chlebowy i łącznie 524 mieszkańców.
Dominium
posiada tu wydajny wapiennik.
Jeden
z trzech folwarków, zwany Twarde [Harthe],
przylega do Mojesza Górnego i w XVI wieku podlegał jego jurysdykcji.
Kolonia
Zadole [Höllau] składa się z 16 posesji i tworzy jedną gminę z Dębowym Gajem.
Zarówno
w Dębowym Gaju, jak i Zadolu intensywnie uprawia się owoce.
Żerkowice
Górne [Ober-Sirgwitz] — wieś nad Bobrem,
oddalona ¾ mili od Lwówka i należąca do tamtejszego urzędu kameralnego, liczy 1
kościół katolicki z widmutem (należącym do proboszcza w Kotliskach Górnych], 1 kmiecia, 7 zagrodników, 39
chałupników i 235 mieszkańców. Tutejszy folwark rozparcelowano w 1784 roku.
Żerkowice
Dolne [Nieder-Sirgwitz] — wieś nad Bobrem, 1
milę od Lwówka, należy do dóbr Skała, zawiera 5 gospodarstw zagrodniczych, 18
chałupniczych, 1 młyn chlebowy i 134 mieszkańców. Istniejący tu wcześniej
folwark został w 1784 roku rozparcelowany przez ówczesnego właściciela,
hrabiego Carla v. Rödera.
Do
wsi należy łom piaskowca. Wedle tradycji miejscowość nazywała się wcześniej
Strickwitz, a to dlatego, że większość mieszkańców utrzymywała się z dziania[54]
sieci rybackich.
Na
tutejszych gruntach, na lewo od drogi do Skały, wznosi się wysoki, wąski
ostaniec piaskowcowy zwany Schottenstein[55],
widoczny z daleka.
Pasiecznik, część kamienicka [Spiller, Kemnitzer
Antheil] — wieś 3 mile od Lwówka, należy do dóbr Kamienica w powiecie
jeleniogórskim, zawiera 12 kmieciów, 23 zagrodników i małorolnych, 21
chałupników, 2 młyny garbarskie i 318 mieszkańców.
Pasiecznik, część maciejowiecka [Spiller,
Matzdorfer Antheil] — wieś 3 mile od Lwówka, obejmuje 1 pańskie sołtystwo, 1
kościół ewangelicki i 1 katolicki, 2 plebanie, 2 szkoły, 18 kmieciów, 42
zagrodników i małorolnych, 42 chałupników, 1 młyn chlebowy, 2 gorzelnie, 1
pański browar, 1 tłocznię oleju, 4 gospody i 568 mieszkańców. Pańskie sołtystwo
zostało w roku 1787 przez ówczesnego właściciela hrabiego Carla Wilhelma v.
Redera za wyjątkiem niewielkiej części rozparcelowane.
W 1821 roku wspólnota
parafialna, do której należą też Janice, założyła fundację, nazwaną Fundacją
Pokoju, na którą przeznaczono 400 talarów z pieniędzy wypłaconych sołectwu za
dostawy dla wojska podczas wojny 1813–1815 roku.
Bełczyna [Süssenbach] — wieś 2 mile od Lwówka,
należała wcześniej do zlikwidowanego klasztoru w Lubomierzu, obecnie wieś
królewska. Od północnego wschodu graniczy z Ostrzycą (której część podlega
tutejszej jurysdykcji) i leży w pięknej okolicy. Liczy 1 szkołę ewangelicką, 14
kmieciów łącznie z sołtystwem, 1 karczmę sądową, 13 zagrodników, 52 chałupników
i 376 mieszkańców. Główne wzniesienia to Ostrzyca i Sołtysia Czuba, z których
ma się przepiękne widoki, a panorama roztacza się na 8–10 mil. Na południowy
wschód od wsi, na granicy z Rząśnikiem, bierze swój początek rzeka Skora,
płynąca następnie przez powiat złotoryjski.
Berlinek [Ober-Stamnitzdorf, dawniej Neu-Poitzenberg,
Pirszyn Nowy] — wioseczka ½ mili od
Lwówka, należy do majątku lennego Pirszyn
Dolny i została założona przez starostę Stamnitza w latach 1763–1800. Składa
się z 55 gospodarstw chałupniczych, 1 wiatraka i 222 mieszkańców. Dzieli się na
dwie części: 22 domostwa i wiatrak zlokalizowane są koło Płóczek Dolnych, 1¼
mili od Lwówka, a 33 domostwa ku północnemu zachodowi za wzgórzem Kiełbaśnia,
na lewo od drogi Lwówek-Niwnice, ½ mili od Lwówka.
Stępnica [Nieder-Stamnitzdorf] — wioseczka ¼
mili od Lwówka, należy do lenna Klingenwalde, którego właścicielką jest wdowa
Enderwitz. Została założona w latach 1778–1790 przez starostę Stamnitza i liczy
14 gospodarstw chałupniczych z 59 mieszkańcami. Również ona dzieli się na dwie
części: 8 domów położonych jest między Płóczkami Dolnymi i przedmieściem
Lwówka, 6 zaś za Kiełbiaśnią przy Radłówce Nowej
[Neu-Langenvorwerk].
Kamień [Steine] — wieś nad Kwisą, 3¼ mili od
miasta powiatowego, należąca do dóbr Gryf, ma 6 kmieciów, 4 zagrodników, 33
chałupników i liczy 198 mieszkańców. Znajduje się tu rodzaj białego piasku,
który można wykorzystać do wyrobu porcelany. Nazwę dostała wieś od znajdującej
się za nią wysokiej skały zwanej Wyrwakiem [Todtenstein, „Śmiertny Kamień”],
gdzie ludy pogańskie miały ponoć swe cmentarzysko.
Jeden
z tutejszych kmieciów posiada dom mieszkalny podobny do dworku, zbudowany swego
czasu przez pewnego nadleśniczego. Kmieć ten znany jest jako „dworkowy kmieć”.
W zamierzchłych czasach działała w Kamieniu hamernia miedzi.
Lenno Krzewie [Stöckigter Lehngut] leży wprawdzie
blisko Krzewia Wielkiego, podlega wszakże nie jego jurysdykcji, lecz Gryfa.
Krzewie
[Stöckigt-Liebenthal]
— wieś 2 mile od Lwówka, należała do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie
królewska wieś urzędowa, liczy 1 szkołę ewangelicką, 12 gospodarstw kmiecych, 8
zagrodniczych, 79 chałupniczych, 1 młyn chlebowy i 453 mieszkańców, którzy w
większości żyją z tkania lnu i wyrobu przędzy lnianej. Dla odróżnienia od wsi
Krzewie Małe, położonej po drugiej stronie Gryfowa, w lubańskim powiecie,
nazywana też Krzewiem Wielkim.
Są
tu dwa wyrobiska torfu.
Gospoda
Kreuzschenke [„Szynk na Krzyżówce”] położona jest tam, gdzie krzyżują się drogi
z Gryfowa do Jeleniej Góry i z Płóczek na Gryf.
Tak
zwane Lenno Krzewie podlega jurysdykcji Gryfa.
Składający
się z czterech domostw przysiółek położony 71 prętów na północny zachód od wsi
na wzgórzu Golica [Hoffmanns-Berg] nosi nazwę Górników [Berghäuser] i został
zbudowany w latach 1793–1806.
Sztreki (Bierzwienna) [Stöckigt v. Nostitz] —
1 milę od Lwówka, należą do dóbr Nowy Ląd, składają się z 6 gospodarstw
kmiecych z 33 mieszkańcami. Wcześniej była to wieś kameralna Lwówka, w połowie
XVII wieku została jednak sprzedana ówczesnemu właścicielowi Nowego Lądu, hrabiemu
Wenzlowi v. Nostitzowi. Miejscowość jest wysoko położona i cierpi na brak wody.
Podskale [Talkenstein] — ruina zbudowanej na
skale warownej twierdzy górskiej w pobliżu Rząsin. Powód jej wzniesienia był
następujący. Za rządów księcia Henryka Brodatego, który w latach 1201–1238
władał Śląskiem, zaczęły się bardzo niespokojne czasy, a sąsiedzi waśnili się
pomiędzy sobą. W roku 1207 kazał tedy książę dla obrony przed napaściami
Czechów-rozbójników zbudować tę twierdzę na skale i wyniósł ją jednocześnie do
rangi osobnej domeny zarządzanej przez kasztelana. Po wymarciu linii książąt
jaworskich przypadło to księstwo koronie czeskiej, zatem ów środek
bezpieczeństwa stał się zbędny, co miało ten skutek, że kasztelania Podskale —
tak jak wiele innych — została zlikwidowana. Grunta rozsprzedano i gród stał
pusty.
Wkrótce
tedy stała się warownia schronieniem dla rabusiów i morderców, którzy czyhali
na podróżnych poruszających się drogą do Gryfowa i Saksonii, całkiem ich
łupili, nieraz pewnie też mordowali. Sto lat trwał ten nierząd, aż wreszcie
król czeski Maciej, skarg wiele otrzymawszy, za pośrednictwem następującego listu
wysłanego przez Georga v. Steina[56]
nakazał niejakiemu Nicolausowi Parchanterowi wysadzenie Podskala w powietrze:
„Drogi Mikołaju! Wasze pismo do mnie
doszło, co przyjąłem do wiadomości, i rozkazuję wam, abyście z Lwówka i
Jeleniej Góry sprowadzili wszystkich murarzy i cieśli; mury należy podkopać na
całym obwodzie na wysokość dwóch łokci, a drewno — cięte z grubych jodeł lub
świerków — wbijać w szczeliny twardo, na szerokość jednej dłoni, jedno od
drugiego.
A gdy już dana ćwierć
będzie podstemplowana, każcie wykuć oba narożniki, a następnie przy wykuszu z
obu stron wyrobić na dwa łokcie półksiężycowato; potem dobrze to podsztukujcie
drewnem, wysypcie w środku i na zewnątrz prochem i ten podpalcie, tak aby mur
został naruszony tam, gdzie stoi najbardziej wysunięty, by tym łatwiej go było
obalić. Takoż powiedzcie Lwówczanom, by następnie przybyli i zamek Podskale
zburzyli.
Takoż napiszcie do Kowar,
by na to przysłali 20 gwarków z narzędziami; gdyby tego nie uczynili, oblegnie
ich armia cała.
To samo napiszcie
Jeleniogórzanom.
Dan w Breslawiu, w środę po
szóstej niedzieli po Wielkanocy.
Georg v.
Stein”.
Historycy nie są zgodni,
czy zburzenie warowni nastąpiło w roku 1461 czy 1476, tyle jest wszakże pewne,
iż początek po temu uczyniono w dzień św. Walpurgi o 9 rano, gdy w Rząsinach
właśnie dzwoniono na mszę. Na pamiątkę tego zdarzenia wciąż jeszcze co rano o
godzinie 9 bije w Rząsinach dzwon.
W uznaniu lojalności
wykazanej przez miasto Lwówek król Maciej podarował mu w 1479 roku Podskale
wraz z Rząsinami. Gdy jednak władca zmarł 5 kwietnia 1490 roku, ród
Talkenbergów ponownie zgłosił pretensje do tychże i też uzyskał je po zawarciu
z lwówecką radą polubownej ugody na Gryfie w roku 1491.
Strzyżowiec [Tschischdorf] — wieś 3 mile od
Lwówka, należąca do pana v. Rothkircha na Barcinku (powiat jeleniogórski),
liczy 1 folwark, 1 kościół katolicki z plebanią i widmutem, 1 szkołę katolicką
i 1 ewangelicką, 20 kmieciów, 17 zagrodników, 92 chałupników i 1 młyn chlebowy.
Do folwarku należy poza tym browar, gorzelnia i wapiennik. Liczba mieszkańców
wynosi 566. Dnia 7 maja 1821 roku kościół katolicki zapalił się od uderzenia
pioruna, spłonął cały za wyjątkiem murów i oddalonej nieco dzwonnicy i stoi
dzisiaj jako ruina. Kościoł ten był początkowo kościołem filialnym tego w
Czernicy Górnej i został wyniesiony
do rangi parafialnego przez biskupa Thurzo[57]
w 1507 roku. Dzwony jego kazała odlać w 1592 roku pani Ursula v. Zedlitz z domu
v. Falkenhayn. 27 lutego 1654 roku został on odebrany ewangelikom.
Na
początku zeszłego stulecia sędzia George Lessmann piastował tu urząd
ewangelickiego nauczyciela, a za zgodę na to musiał katolickiemu nauczycielowi
w Siedlęcinie płacić co tydzień siedemnastaka.
Orłowice [Ullersdorf, Greifensteinisch] — wieś
nad Kwisą, 4 mile od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, obejmuje 1 pański folwark z
browarem i gorzelnią, 1 szkołę ewangelicką, 2 kmieciów, 13 zagrodników, 63
chałupników, 1 młyn papierniczy, 2 traki i 388 mieszkańców. Ci ostatni
utrzymują się głównie z rzemiosła i handlu domokrążnego.
Strumyk
wpadający do Kwisy w górnej części wsi nazywa się Szumną [Schaumflüschen] albo Świętym
Zdrojem[58].
W dawnych czasach kąpano się w nim dla zmycia grzechów.
Po
zachodniej stronie wznosi się porośnięta lasem góra Zajęcznik, gdzie w dawnych czasach wydobywano rudę srebra. We
wsi były dawniej dwe siedziby rycerskie: jedna należąca do rotmistrza
Schafberga, który był wasalem Gryfa, druga do podchorążego nazwiskiem Neumann;
poza tym było tu sołtystwo i 9 gospodarstw kmiecych. Gdy ród Schafberg zubożał
i wymarł, jego posiadłości zostały rozdzielone pomiędzy Orłowice, Krobicę i
Łęczynę. Podczas wojny trzydziestoletniej sołtys i 7 kmieciów zubożało i udało
się za granicę, a hrabia v. Schafgotsch zajął ich majątki i stworzył z nich
istniejący obecnie folwark.
Wieś
pierwotnie nazywała się Ulrichsdorf, ponoć na cześć swego fundatora, Ulricha
Schofa, zwanego Gotschem, zapewne tego, który zmarł w 1512 roku.
W
czasach pogańskich znajdowała się tu wedle wszelkiego prawdopodobieństwa
świątynia boga Flinsa; gdy bowiem w 1730 roku rozbierano ruinę zwaną „Zamkiem”,
natrafiono na masyw murowany o przeciętnej wysokości 18 łokci, wystający 1½
łokcia ponad poziom podłogi, w którym znajdowało się dziesięć garnców
wypełnionych białym popiołem, ułożonych w krąg o średnicy 3 łokci. Poza tym
odkryto tu długie na 1½ łokcia i szerokie na 2 cale cienkie żelazo, trójzębne
widły oraz siekierkę — zapewne broń ostatniego przywódcy Serbów. Siedem lat
później znaleziono niedaleko tego miejsca jeszcze 7 podobnych urn.
Pojedyncze
domostwo położone na zboczu Zajęcznika, zwane U Zajęczego Leśnika, należy do tutejszego sołectwa. Kuracjusze
świeradowscy lubią przychodzić tu na wycieczki. Kiedyś mieszkał w tym domu
hrabiowski leśniczy, stąd nazwa.
Wojciechów
[Ullersdorf-Liebenthal]
— wieś 2¼ mili od Lwówka, wcześniej należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu,
obecnie do fiskusa, liczy 1 folwark, 1 kościół katolicki z plebanią, 2 szkoły
katolickie, 1 sołtystwo, 22 kmieciów, 40 zagrodników, 174 chałupników, 2 młyny
chlebowe, 1 wiatrak i 1112 mieszkańców. Folwark i należący doń las zostały w
latach 1811–1812 sprzedane 42 mieszkańcom wsi. Tylko jeden budynek folwarczny
jeszcze stoi, pozostałe rozebrano.
Godzien
uwagi jest świerk stary, rosnący po lewej przy drodze na wzniesieniu między
Wojciechowem i Golejowem, zwany Wysokim Świerkiem, któremu dopiero w drugiej
kolejności nadano nazwę Świerku Luizy, na pamiątkę faktu, iż niezapomniana
królowa Luiza Pruska, podróżując tą trasą w roku 1800, wysiadła w tym miejscu,
by podziwiać wspaniały widok na góry.
Na
wschód od wsi wznosi się tak zwana Góra Stelzera, która wedle miejscowej
tradycji zawierała w pradawnych czasach materiał wulkaniczny i pluła lawą. Wciąż
jeszcze znajduje się na niej ułożone warstwowo długie płyty jakby kamienia
ołowiowego.
Włodzice
Wielkie
[Gross-Walditz] — wieś 1¼ mili od Lwówka, należąca do dóbr Skała, z 1 pańskim
browarem i gorzelnią, 1 kościołem ewangelickim i 1 katolickim, 1 ewangelicką
plebanią, 1 katolickim widmutem, 1 ewangelickim domem dla wdów po proboszczach,
1 szkołą ewangelicką, 13 kmieciami, 12 zagrodnikami, 121 chałupnikami, 1 młynem
chlebowym i 941 mieszkańcami. Wcześniej działała tu kopalnia węgla kamiennego,
która jednak od 30 lat nie jest eksploatowana. Tutejszy pański folwark Jański Dwór [Johanneshof] został w roku
1786 rozparcelowany.
Na
terenie Włodzic Wielkich, a mianowicie przy granicy z Żerkowicami Dolnymi, tam, gdzie Bóbr przy drodze do
Bolesławca tworzy zakole, znajduje się opadające wprost do rzeki urwisko skalne
zwane Wiewiórczą Górą, Gloriettą lub Huzarskim Skokiem. Wedle ludowego podania podczas
wojny siedmioletniej pewien ścigany pruski trębacz huzarów skoczył z tej skały
do Bobru, z drugiego brzegu zatrąbił nieprzyjacielowi na znak, że przeżył, po
czym pocwałował dalej.
Około
150 kroków na północ od Huzarskiego Skoku stoi całkiem samotnie gospoda zwana
Wiewiórczym Szynkiem.
Włodzice
Małe
[Wenig-Walditz] — wieś nad Bobrem, 1¼ mili od Lwówka, należy również do dóbr
Skała i zawiera 1 szkołę ewangelicką, 1 kmiecia, 6 zagrodników, 58 chałupników,
1 młyn chlebowy i 389 mieszkańców.
Na
tutejszym terenie stoi kamienny most nad Bobrem, długi na 76 łokci i na 8
szeroki, na którym pobiera się myto.
Dawny
folwark Włodzic Małych został w 1786 roku rozparcelowany i zbudowano na nim 35
domów mieszkalnych.
Tak
zwany Szwedzki Szynk położony jest 1200 kroków na wschód od wsi przy drodze do
Ocic. Za zgodą władzy zwierzchniej założył go w 1728 roku Tobias Hübner z
Włodzic Wielkich, który w 1706 roku, gdy Szwedzi stacjonowali w Saksonii, dał
się zwerbować i po 20 latach wrócił. Po 1784 roku dobudowano jeszcze 31 domów,
które też określane są jako Szwedzki Szynk.
Nielestno [Waltersdorf] — wieś nad Bobrem, 2
mile od Lwówka, należy do hrabiny v. Hoyos, obejmuje 1 pański pałac, 1 folwark,
1 szkołę ewangelicką, 8 zagrodników, 60 chałupników, 1 młyn chlebowy i liczy
279 mieszkańców. Uprawia się tu wiele owoców, a część mieszkańców trudni się
tkactwem. Dominium posiada wapiennik.
Miejscowość
musiała istnieć już co najmniej w XII wieku, bo jeszcze niedawno na pańskim
pałacu widziano datę 1163. Na tak zwanej Grodowej Górze stał niegdyś gród, po
którym są jeszcze nieznaczne ślady; podobnie miał w Nielestnie istnieć
klasztor, po nim wszakże nie zachowały się żadne materialne pozostałości.
Przetrwała za to z tamtego czasu nazwa miejscowa Księży Las.
W
listopadzie 1798 roku chałupnik Gottlieb Döring zabił tu swą kochankę Annę
Rosinę Kost, po tym jak obcował z nią cieleśnie w łożu.
Dziesięć
minut na południowy wschód od Nielestna położona jest składająca się z 16
domostw kolonia Łąki [Wiesenhäuser,
także Nielestno Górne,
Ober-Waltersdorf]. Powstała przypuszczalnie już około 1400 roku na łąkach
dominialnych, leży zaraz przy zabudowaniach Czernicy Dolnej, gdzie też mieszkańcy uczęszczają do kościoła i szkoły.
Winna Góra Górna (Brzezie) [Ober-Weinberg] — przysiółek
należący do Brunowa, znany również jako Wietrzna Góra, bo położony jest na
wzgórzu tej nazwy [Luftenberg, dzisiaj Susznia], składa się z lenna, obecnie
rozparcelowanego, 14 rolnych gospodarstw chałupniczych i ma 58 mieszkańców.
Wcześniej na zboczach uprawiano winorośl; stąd nazwa miejscowości. We wszelkich
sprawach sołeckich zarówno Winna Góra
Górna, jak i Dolna związane są z Brunowem.
Winna Góra Dolna [Nieder-Weinberg] — część Brunowa, z 15
rolnymi gospodarstwami chałupniczymi i 53 mieszkańcami.
Rząsiny [Welkersdorf] — wieś 1½ mili od
Lwówka, należąca do pani pułkownikowej baronessy v. Tiefenhausen, z domu
baronessy v. Diebitsch, liczy 1 pański pałac, 2 folwarki, 1 kościoł ewangelicki
i 1 katolicki, 1 ewangelicką plebanię, 1 katolicki widmut, 2 szkoły, 32
kmieciów, 19 zagrodników, 179 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 wiatrak, 1 trak konny,
1 wiatrak do mielenia kory oraz 1470 mieszkańców. Uprawia się tu wiele owoców.
Na
północ od wsi wznosi się ruina zamku Podskale, omówiona osobno. Otaczające ją
pojedyncze posesje również noszą nazwę Podskala [Talkenhäuser].
Bystrzyca [Wiesenthal] — wieś 2 mile od miasta
powiatowego, tworzy wprawdzie jedno sołectwo, majątki jednak są dwa, dzielące
się na dwór górny i dolny. Ten pierwszy należy do wdowy v. Buchs, ten drugi do
pana Grocke. Liczą tu 2 pańskie pałace, 3 folwarki, 1 kościół ewangelicki i 1
katolicki, 1 ewangelicką plebanię, 1 katolicki widmut, 1 ewangelicką szkołę, 1
katolicki dom dzwonnika, 16 kmieciów, 40 zagrodników, 72 chałupników, 2 młyny
chlebowe, 1 trak, 1 wiatrak, 1 cegielnię i 624 mieszkańców, którzy zajmują się
intensywną uprawą owoców. Znajdują się tu bujne łąki, od których mogła pewnie pójść
nazwa miejscowości[59].
Starsza
z dwóch należących do Bystrzycy kolonii nazywa się Kostki [Würfelhäuser] albo Dziewięcina
[Neunhäuser]; składa się z 9 posesji i położona jest ¼ godziny drogi na
wschód od górnej części wsi, na lewo od drogi do Rząśnika. Przepływa tamtędy
potok Kostka [Würfelsbach], źródlący
na gruntach górnego majątku.
Nazwę
swą dostała ta kolonia z bardzo szczególnego powodu. W latach 1712–1713 dębowy
las, gdzie teraz stoją domy, karczowany był przez trzech mężczyzn; pewnego dnia
(1713) dwaj z nich posprzeczali się i ogarnął ich taki ferwor, że jeden
drugiego zabił. Gdy sprawcę i tego trzeciego wezwano przed sędziego do
miejscowej karczmy sądowej, obaj wyparli się czynu, na co sędzia kazał
przynieść trzy kości do gry, by winnego określić po tym, kto wyrzuci
najmniejszą liczbę oczek. Prawdziwy sprawca wyrzucił trzy szóstki. Lecz ten
drugi spokojnie ujął kości, mówiąc: — Tyle to i ja mógłbym wyrzucić! — I co się
wydarzyło? Jedna z kości pękła, tak że na wierzchu ukazało się 19 oczek. Ten
uznany za winnego na mocy tego wyroku losu został tedy aresztowany, przyznał
się do zabójstwa i za swój czyn gardłem zapłacił.
Drzewo
na budowę kolonii pozyskane zostało w dzień św. Serwacego 1713 roku.
Drugą
kolonię, zwana Posępskiem lub Milwaldem [Mühlwalde, „Młyński Las”], założył w
1823 roku młynarz z Rząśnika nazwiskiem Müller, który odkupił od majątku
kawałek lasu, kazał ściąć połowę drzew, przygotował grunt i na razie pobudował
tam stodołę i leśniczówkę. W planach jest zwiększenie liczby budynków
mieszkalnych i gospodarczych.
Radomice [Wünschendorf] — wieś odległa o 2 mile
od miasta powiatowego, należy do dóbr Lenno, położona jest w dwóch dolinach,
częściowo również na przełęczy i ze wszystkich stron otoczona jest górami.
Liczy 1 folwark, 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki (dawniej ewangelicki), 1
ewangelicką plebanię, 1 katolicki widmut, 2 szkoły, 13 gospodarstw kmiecych, 15
zagrodniczych, 40 chałupniczych i 334 mieszkańców. Z powodzeniem uprawia się tu
owoce. Dominium posiada wydajny łom wapienia wraz z wapiennikiem.
W
1424 roku właścicielem Radomic był Heinze v. Mosenau[60],
będący jednocześnie dziedzicem Maciejowca. Później miejscowość stała się
częścią dóbr Czernica, a następnie należała nieprzerwanie do Lenna. Podczas
wojny trzydziestoletniej została bardzo spustoszona, bo po zawartym pokoju było
tu tylko niewiele zamieszkanych gospodarstw. W starych dokumentach nazwa wsi
bywa zapisywana jako Windischendorf, Wintschdorf, Wynszchendorf, o
okolicznościach jej powstania nic jednak nie wiadomo.
Położona
na północ od wsi góra Popelberg ma znaczną wysokość; kosztuje się z niej
pięknego i rozległego widoku. Przebiega przez nią żyła wapienia, po jednej
stronie ciągnąca się przez Bóbr[61]
ku Pilchowicom, po drugiej aż po granicę Golejowa.
Sobota, część hrabiowska [Zobten, Gräfliches
Antheil] — wieś położona niedaleko prawego brzegu Bobru, 1 milę od miasta
powiatowego, należy do pułkownika i królewskiego adiutanta skrzydłowego pana
hrabiego v. Nostitza. Liczy 1 pałac, 2 folwarki, 1 kościół ewangelicki, 1
ewangelicką szkołę i plebanię, 5 gospodarstw kmiecych, 32 zagrodnicze, 57
chałupniczych, 2 gospody, 2 młyny chlebowe i 537 mieszkańców. Wieś jest zasobna
w owoce, a płynący przez nią potok zwany Jordanem[62]
napędza tak zwany Jordan-Młyn. Ku południu, na prawo od drogi do Jeleniej Góry,
stała kamienna szubienica, która w 1819 roku została za zgodą władz wyższych
rozebrana.
Sobota, część proboszcza [Zobten,
Probsteilicher Antheil] — 1 milę od Lwówka, wymieszana z częścią hrabiowską,
składa się z katolickiego kościoła, plebanii i szkoły, 4 gospodarstw
zagrodniczych, 11 chałupniczych, 1 młyna chlebowego i 60 mieszkańców. Jest to
bardzo stara wieś parafialna, położona w malowniczej i żyznej dolinie na prawym
brzegu Bobru, w najstarszych dokumentach notowana jako Czobotendorf, a kościół
miała już bardzo dawno temu, o czym świadczy to, że 1) wciąż jeszcze znajdujący
się tu wielki dzwon odlano w 1212 roku na cześć apostołów Piotra i Pawła,
chociaż stosowna inskrypcja i data nie są dziś zbyt czytelne, zapewne dlatego
że dzwon ucierpiał w pożarze, który 10 października strawił kościół i karczmę
(ówcześnie należącą do plebanii, w 1761 roku na mocy porozumienia przejętą
przez dominium, wtedy stanowiące własność pana v. Brauna, dzisiaj królewskiego
pułkownika itd. hrabiego v. Nostitza); 2) szlachecki ród v. Ryme władał
dziedzicznie tymi dobrami już przed rokiem 1300. Ród ten występował w dokumentach
do roku 1475, potem wszakże całkiem wymarł. Herb ich przedstawiał mur miejski,
na którym kroczy lew ze wzniesionym ogonem, w tarczy ostro zakończonej, bez
hełmu i labrów; 3) książę Henryk Jaworski dnia 4 kwietnia 1318 roku przyznał jus patronatus nad kościołem w Sobocie klasztorowi
w Nowogrodźcu, a papież Jan XXII potwierdził to lenno kościelne w 1414 roku[63].
Pochodzący
z tego szlacheckiego rodu Johannes v. Ryme poświęcił się karierze duchownej,
został tutejszym ołtarzystą i w 1433 roku zgodnie z wolą ojca dzielił z bratem
Heinzem v. Ryme wsie Sobota, Górczyca i Dłużec. Został następnie proboszczem w
Sobocie i podarował na widmut swą szlachecką, po ojcu odziedziczoną tu położoną
siedzibę — w której tutejszy proboszcz wciąż zamieszkuje — wraz z 4 zagrodnikami
i 4 (dzisiaj 11) chałupnikami, młynem chlebowym, karczmą sądową w Sobocie i
kilkoma włokami łąk, darowując również nad tymi poddanymi i widmutem prawa sądu
niższego i wyższego pod warunkiem, że „każdy kolejny proboszcz w Sobocie będzie
mógł z nich korzystać i ich używać”. Do tego podarował w Górczycy 1 kmiecia z
włoką gruntu i 2 zagrodników, a w Dłużcu 1 kmiecia i 2 zagrodników.
Probostwo
posiada zatem od tego czasu wszelkie prawa dominialne.
[1] Odpowiednio: 25 stycznia, 3 maja, 4 października (przyp. tłum.).
[2] Kamień (jednostka masy, Prusy) — ok. 10 kg (przyp. tłum.).
[3] W oryginale Moyser-Gasse, od strumienia Moyser-Bach, dzisiaj Srebrna (przyp. tłum.).
[4] Benjamin Gottlieb Sutorius (1720–1795), Die Geschichte von Löwenberg aus Urkunden und Handschriften gesammlet (cz. 1 Bunzlau 1784, cz. 2 Jauer 1787) (przyp. tłum.).
[5] Sekretarz miejski w Mirsku, Heinrich, który zmarł tamże w 1675 roku jako burmistrz, relacjonuje, iż Mirsk już w 1277 i 1346 roku stanowił pokaźną parafię (przyp. aut.).
[6] Raimondo de Montecúccoli (Montecucculi) (1609–1680) — cesarski wódz, książę Świętego Cesarstwa Rzymskiego i neapolitański książę Melfi, wybitny teoretyk wojskowy (przyp. tłum.).
[7] Obecnie pw. św. Jadwigi (przyp. tłum.).
[8] 1 marka = 48 groszy = ok. 170 g srebra (przyp. tłum.).
[9] Hans Christoff von Königsmarck (1605–1663) — niemiecki generał w służbie szwedzkiej (przyp. tłum.).
[10] Mowa o bitwie pod Budziszynem (przyp. tłum.).
[11] Dzisiaj podzielona na Zalipie i Platerówkę (przyp. tłum.).
[12] Łac. „sąd lenny” (przyp. tłum.).
[13] Łac. „lenno” (przyp. tłum.).
[14] Zachowano pisownię oryginalną (przyp. tłum.).
[15] Według rękopisu odnalezionego w Gryfowie musiało być to źródło znane i odwiedzane już przed ponad 200 laty, albowiem czytamy w nim, że „24 kwietnia 1617 roku piorun uderzył w stodołę na folwarku Adama Baumgarta, w wyniku czego spłonęły wszystkie zabudowania z wyjątkiem małego domku, w którym mieściły się dwie izby łaziebne, gdzie licznie kąpano się w piwnym zdroju” itd. (przyp. aut.).
[16] Wydaje się, że nazwa „Buschkäthe” oznaczała raczej „leśną babkę” (zielarkę), a wyjaśnienie podane przez autora jest wtórną racjonalizacją (przyp. tłum.).
[17] Prawdopodobne jest jednak, że nazwa ta powstała dopiero później, opowiada się bowiem, że grupa oszustów wygrała tu kiedyś wiele pieniędzy, od czego poszła nazwa „Fegebeutel”, pojawiająca się również w dokumentach oficjalnych (przyp. aut.).
[18] Dwutlenek węgla (przyp. tłum.).
[19] Sporny Kawałek [Zankstück] — obszar leśny tworzący jakby wyspę, położony w pobliżu źródeł Izery. Ze względu na nieustalony przebieg granicy państwowej w tym rejonie nie jest pewne, czy należy on do dóbr Libverda hrabiów Clam-Gallas w Czechach, czy do Śląska, do hrabiów v. Schaffgotsch (przyp. aut.).
[20] Okolice dzisiejszej ulicy Kilińskiego (przyp. tłum.).
[21] Okolice dzisiejszej ulicy Głowackiego (przyp. tłum.).
[22] Okolice dzisiejszej ulicy Myśliwskiej (przyp. tłum.).
[23] Ephraim Ignatius Naso (1625–1680) — śląski historyk, kronikarz i prawnik (przyp. tłum.).
[24] Johann Christoph (Christian) Krause (1749–1799) — historyk niemiecki (przyp. tłum.).
[25] Było tam wiszące palenisko na łańcuchach, kołyszące się w tę i we w tę przy najmniejszym poruszeniu (przyp. aut.).
[26] Ma ona zawdzięczać swe powstanie ślubowi, jaki złożył fundator po zgubieniu obrączki ślubnej (przyp. aut.).
[27] Hermundurowie — plemię germańskie, zamieszkujące pierwotnie nad Łabą i Soławą (przyp. tłum.).
[28] Paulina żagańska, tj. Luise Pauline Maria Biron von Sagan und Kurland (1782–1845), córka hrabiego Piotra Birona (przyp. tłum.).
[29] Hohlstein — dosłownie „pusty kamień” (przyp. tłum.).
[30] Dzisiaj Łupki Drugie (przyp. tłum.).
[31] Wydaje się, że powinno być: na prawo (przyp. tłum.).
[32] Dzisiaj znajduje się tam budynek zwany pałacem w Nagórzu, datowany na 1853 rok, aczkolwiek na mapie Messtischblatt z 1877 roku miejsce wciąż oznaczone jest jako Kaltenvorwerk (przyp. tłum.).
[33] Okolice dzisiejszych zabudowań Radłówka 58–62 (przyp. tłum.).
[34] Rak — po niemiecku Krebs.
[35] Niestniejąca (zniszczona przez kamieniołom) góra Urwista (przyp. tłum.).
[36] Dzisiaj Chrośnickie Kopy, w oryginale Langenauer Gebirge (Góry Czernickie) (przyp. tłum.).
[37] Zapewne dzisiejszy adres Chmieleń nr 145 (przyp. tłum.).
[38] Lerchenberg („Skowronkowa Góra”), dzisiaj Góra Folwarczna (347 m n.p.m.) (przyp. tłum.).
[39] Raczej na północ (przyp. tłum.).
[40] Luiza Augusta Wilhelmina Amalia z Meklemburgii-Strelitz (1776–1810), żona Fryderyka Wilhelma III (przyp. tłum.).
[41] Dzisiaj Łopata (366 m n.p.m.) (przyp. tłum.).
[42] Dosłownie „Nowe Troski” (przyp. tłum.).
[43] Raczej z Rębiszowem (przyp. tłum.).
[44] Dzisiaj Skitnica (przyp. tłum.).
[45] Okolice dzisiejszych ulic Słonecznej, Pięknej, Widokowej i Spacerowej (przyp. tłum.).
[46] Właśc. Jacques-Pierre-Louis-Marie-Joseph Puthod (1769–1837) (przyp. tłum.).
[47] Właśc. Aleksy Grigoriewicz Szczerbatow (1776–1848) (przyp. tłum.).
[48] Niem. Warffe (Warfe) — w terminologii górniczej oznacza hałdę, zwałowisko urobku (przyp. tłum.).
[49] Dzisiaj (nieistniejąca) Urwista (przyp. tłum.).
[50] W oryginale zapewne omyłkowo Hirschsteig, „Jelenia Ścieżka” (przyp. tłum.).
[51] Poniżej Dłużca (przyp. tłum.).
[52] Zapewne chodzi o Blizbor [Bliesberg] (przyp. tłum.).
[53] Błędne; Olszówka wypływa z Uboczańskiego Lasu, zaś płynąca przez Oleszną Oldza uchodzi do Kwisy pod Gryfowem, nie docierając do Ubocza (przyp. tłum.).
[54] Niem. stricken — dziać, dziergać, robić na drutach (przyp. tłum.).
[55] Dzisiaj znany jako Skała z Medalionem (przyp. tłum.).
[56] Georg v. Stein (zm. 1497) — starosta księstwa świdnicko-jaworskiego (przyp. tłum.).
[57] Jan V Thurzo (1464/66–1520) — biskup wrocławski (przyp. tłum.).
[58] Prawdopodobnie Krobicki Potok (przyp. tłum.).
[59] Niem. Wiesenthal — dosł. „łąkowa dolina” (przyp. tłum.).
[60] Wzmiankowany w źródlach również jako Mesenau, Metzenaw itd. (przyp. tłum.).
[61] Tak w oryginale (przyp. tłum.).
[62] Dzisiaj Sobótka (przyp. tłum.).
[63] Obecnie prawo to przysługuje miastu Lwówkowi, które odkupiło je od klasztoru w Nowogrodźcu w 1540 roku (przyp. aut.).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz