sobota, 30 maja 2026

GEOGRAFICZNO-STATYSTYCZNO-HISTORYCZNY PRZEGLĄD POWIATU LWÓWECKIEGO NA ŚLĄSKU (1825)

 

 


 

 

 

Traugott Heinze

królewski sekretarz powiatowy powiatu lwóweckiego

 

 

 

 

 

GEOGRAFICZNO-STATYSTYCZNO-HISTORYCZNY

PRZEGLĄD

POWIATU LWÓWECKIEGO NA ŚLĄSKU

(1825)

 

 

wybrał, przełożył i przypisami opatrzył

Marcin Wawrzyńczak

 

 


 

 

 

Wielka Izera



Geographisch-statistisch-geschichtliche Uebersicht des Löwenbergschen Kreises in Schlesien (Löwenberg 1825)

konsultacja toponomastyczna: Zofia Jazygow, Bartosz Kijewski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jej Wysokości

panującej Pani Księżnej

Marii Luizie Paulinie

von Hohenzollern-Hechingen

z domu księżniczce Kurlandii i Żagania

 

z prawdziwą czcią poświęca

Autor.

 


POWIAT

Powiat lwówecki, należący do księstwa jaworskiego i podlegający rejencji legnickiej, zawiera 5 miast, 107 wsi i 4 kolonie.

(…)

 

WIELKOŚĆ

Powierzchnia powiatu wedle aktualnego stanu granic wynosi blisko 14 mil kwadratowych.

 

ZALUDNIENIE

Powiat zamieszkuje 61 198 osób, z czego 8901 w miastach, a 52 297 na wsi.

 

(…)

 

MOWA I DIALEKT

Mowa jest wprawdzie niemiecka, lecz dialekt nie całkiem przyjemny, a przy tym w górskich wioskach całkiem odmienny od tego, jaki słyszy się we wsiach wokół Lwówka. Kto by odgadł, że słowo Schnurgge (wywiedzione od Schnur, „sznur”) oznacza w okolicy Lwówka synową?

 

ZWYCZAJE I OBYCZAJE

Mieszkańcy powiatu są pracowici, poczciwi, bardzo czynnie pomagają sąsiadom w potrzebie. Fundacje charytatywne w powiecie sięgają sumy 60 000 talarów. Specjalne zakłady dla chorych lub ubogich istnieją tylko w miastach, na wsi zaś pomoc społeczna zapewniana jest częściowo dzięki fundacjom, częściowo dzięki zbiórkom datków. Mieszkańcy, zwłaszcza kobiety, wydają na przyodziewek więcej niż gdzie indziej. We wsiach należących dawniej do klasztoru w Lubomierzu kobiety nie noszą przeważnie halsztuków.

Święta ludowe, poza odpustem, który odbywa się w październiku albo listopadzie, nie występują. Za to wesela zamożni gospodarze urządzają z wielką pompą; mając jechać do ślubu, wybiera się najlepsze konie we wsi, przystraja im ogon i głowę wstążkami i obwiesza janczarkami. Nierzadko 15 czy 20 wozów ciągniętych przez takie strojne konie towarzyszy młodej parze w drodze do kościoła. Niemal powszechny jest zwyczaj, iż kilka dni przed weselem panna młoda przysyła panu młodemu do domu jeden lub kilka wozów rzeczy, czyli tak zwane wiano. Zawiera ono, jeżeli jest kompletne, nawet najdrobniejsze artykuły gospodarstwa domowego. Z drabinek wozu zwisają zydle, w poprzek stoją ramy łóżek i kufry, z tyłu kołowrotek, balia, maselnica i pojemnik na łyżki, wszystko bardzo starannie dobrane. Pakowane i wysyłane do pana młodego są nawet łóżeczka dziecięce.

Chociaż dzięki dobrym szkołom nadzwyczaj wiele czyni się dla wykształcenia mieszkańców, to wciąż jeszcze panuje wśród nich (w jednych okolicach bardziej, w innych mniej) znaczny stopień zabobonu i wiary w rzeczy nadprzyrodzone; dlatego też wciąż jeszcze niejednemu szalbierzowi udaje się tu wykorzystać ludzką naiwność.

(…)

 

LASY

Większość obszarów górskich porośnięta jest lasem świerkowym lub jodłowym, rzadziej liściastym. Największymi posiadaczami lasów są majątki Gryf, Ubocze i Bystrzyca, lwówecki urząd kameralny oraz sołectwo Rząsiny. Majątek Bystrzyca sprzedał wprawdzie większość posiadanego lasu, wciąż jednak znajduje się tu najwięcej drewna liściastego i twardego.

Góry prowadzą na niemałą skalę handel deskami, które wywożone są aż pod Legnicę. Najczęściej spotyka się jodły, świerki i buki; sosny, dęby i olchy rosną rzadziej. Drewno z gór spławiane jest Kwisą.

 

ZABUDOWANIA

Domy w górach są przeważnie drewniane, murowane bowiem nie wytrzymują wilgoci; aliści w niejednym zakątku powiatu spotyka się pokaźne już murowane gospodarstwa kmiece. Pozostałe budynki są konstrukcji zrębowej, za to całkiem gliniane nie występują w ogóle. Na wsi pokryciem dachowym jest zwykle gont; tu i ówdzie zaczyna się wprowadzać łupek albo gont gliniany.

Ogółem w powiecie doliczono się 21 pańskich pałaców, 3 zamków w ruinie, 67 folwarków, 20 kościołów ewangelickich i 44 katolickich, 37 plebanii, 61 szkół ewangelickich i 33 katolickich, 2 szkół do naprzemiennego użytku obu wyznań, 15 majątków lennych, 1074 gospodarstw kmiecych, 1681 zagrodniczych oraz 7875 chałupniczych; dalej 90 młynów chlebowych, 16 wiatraków, 8 młynów do kory, 6 młynów papierniczych, 1 młyna do gipsu, 12 traków i 2 foluszów. Budynków mieszkalnych, wliczając 1563 domy mieszczańskie w 5 miastach, jest łącznie 12 504, a stajni, stodół i szop 3575.

 

GLEBY I ICH URODZAJNOŚĆ

Najbardziej urodzajna jest północna część powiatu oraz część na zachód od Lwówka. Wokół samego miasta i we wsiach Płakowice i Brunów uprawia się wiele warzyw; także pola ładnie tu plonują, a łąki nad Bobrem dostarczają obfitość znakomitego siana. Im wyżej, im bliżej gór, tym zimniejsza, wilgotniejsza i przeto mniej urodzajna robi się gleba. W najwyżej położonych wioskach ludność ograniczona jest do uprawy zboża jarego. Dlatego zbiory nie pokrywają rocznego zapotrzebowania powiatu i zboże ściągać trzeba z targów w Legnicy, Jaworze i z okolic Głogowa.

Siano niemal wszędzie zbierane jest w dużej obfitości; górskie siano dzięki zawartości wielu szlachetnych ziół stanowi wyśmienitą paszę. Nad Izerą nie dojrzewa żadne zboże, toteż wszystkie wolne miejsca nadają się pod pastwiska i kośne łąki, a krowy tamtejsze dają znakomite, pożywne mleko; wyrabiane z niego masło cenione jest jak kraj długi i szeroki.

Piasków w powiecie nie ma prawie wcale, jest za to sporo okolic kamienistych, dlatego pola obrabiane są bardziej końmi niż wołami. W mniejszych gospodarstwach zaprzęgane są krowy. Gospodarka rolna prowadzona jest podług różnych systemów — u kmieciów jest to z reguły trójpolówka, podczas gdy na gruntach wielkoobszarowych wprowadzono przeważnie płodozmian.

 

PRODUKTY

 

A. Zwierzęta

 

Konie szczególnie ładne w Rakowicach Wielkich, Chmielnie, Zbylutowie, Skorzynicach i Ustroniu. Bydło jest powszechnie dorodne, a krowy dają dobre mleko; wołów trzyma się niewiele. Kozy hoduje się zwłaszcza w Pławnej, Mojeszu, Golejowie, Marczowie, Wojciechowie, Płóczkach i w wioskach górskich. Ser kozi z Pławnej cieszy się renomą i znajduje zbyt. Owce na terenach górskich trzymane są rzadziej aniżeli w niżej położonych okolicach, a że w przypadku gospodarstw wielkoobszarowych wełna jest obecnie niemal jedynym produktem, który trzyma dobrą cenę, to coraz usilniej pracuje się nad uszlachetnianiem pogłowia.

Pszczelarstwo, nieznaczne wprawdzie, skupia się w Dworku, okolicach Wlenia i wioskach górskich.

Ze zwierzyny łownej występują w powiecie: jelenie, zające, sarny, (rzadko) dziki, kuropatwy, jarząbki, kwiczoły, bekasy, kaczki oraz cietrzewie. Pośród ryb najpowszechniejsze są: pstrąg, karp, szczupak, okoń, lin, sandacz, brzana, ukleja i miętus; węgorz jest rzadki, raków nie spotyka się szczególnie wiele.

Drapieżniki pojawiają się rzadko. Niedźwiedzi już nie ma; czasem daje się postrzec wilk, ale tylko w wysokich górach. Za to w górach spotyka się wszędzie dużo lisów i borsuków. Z ptaków drapieżnych daje się nieraz ustrzelić orzeł przedni, kania, krogulec albo sowa.

 

B. Rośliny

 

Omówione powyżej lasy pokrywają zapotrzebowanie na drewno opałowe i konstrukcyjne. Zboże dojrzewa najlepiej w północnej, zachodniej i częściowo wschodniej części powiatu. Biała pszenica nie jest uprawiana; gdy się ją wysieje, wnet się na powrót wyradza. Len udaje się zwłaszcza w okolicach Zbylutowa, Chmielna i Skorzynic, ale też w wielu innych zakątkach, wyjąwszy wysokie góry. Wszelakich warzyw dostarczają przedmieścia Lwówka oraz wsie Płakowice i Brunów. Najlepsze sady są wokół Lwówka, Wlenia i w Przecznicy. Większość dróg bitych i polnych w niżej położonych okolicach obsadzona jest drzewami owocowymi, zwłaszcza wiśniami. W górach dostanie się dobre czereśnie. Lwówecki urząd kameralny prowadzi znakomitą szkółkę leśną.

            Pięknie pachnący mech fiołkowy, o którym sądzi się, że występuje wyłącznie na Śnieżce, rośnie równie często w okolicach Świeradowa. Poza tym góry bogate są w zioła lecznicze i barwierskie.

 

C. Bogactwa mineralne

 

Do głównych bogactw naturalnych zaliczają się: cyna koło Gierczyna, kobalt koło Przecznicy, ruda żelaza koło Rakowic Wielkich, Łupków i Wlenia, wapień w okolicach Pławnej, Niwnic, Rząsin, Golejowa, Ubocza, Płóczek, Ustronia, Radomic. Chalcedon, topaz, jaspis i agat, tu i ówdzie również konglomeraty chryzoprazu (karneolu), napotykane są niemal wszędzie. Gips w Nowym Lądzie, tamże mika; łomy piaskowca i kamieni młyńskich w pobliżu Kotlisk, Nowego Lądu, Rakowic Małych, Rząsin, Kleczy, Lwówka, Płakowic, Mojesza Dolnego, Radłówki i Zbylutowa; glinka kaolinowa pod Kamieniem, glina garncarska pod Nowym Lądem, Mroczkowicami, Świeradowem, Gierczynem, Włodzicami Wielkimi, Lwówkiem, Rakowicami Małymi i Bystrzycą; węgiel kamienny występuje pod Rakowicami Małymi, Włodzicami Wielkimi, Skałą i Wleniem, lecz wydobycie jest nieopłacalne. Z granitu, gnejsu i łupka łyszczykowego składają się niemal całe góry. Bazalt występuje pod Rębiszowem, Chmieleniem, Wleniem, Żerkowicami, Dworkiem, Rząsinami, a zamki Podskale i Gryf stoją na bazaltowej skale.

            Legenda głosi, że w Izerze i innych rzekach płukano niegdyś złoto. W Dworku, Bielance, Pławnej i innych miejscowościach wokół Lwówka do dzisiaj widzi się pozostałości wyrobisk po płukaniu złotego piasku. Również w Radomicach znajdowała się kopalnia złota, która przed około 200 laty z niewiadomych powodów została opuszczona. W Pławnej jeszcze przed najazdem Tatarów działać miała zasobna kopalnia srebra, w której pracowało ponoć ponad 600 gwarków. Bogate złoża srebra eksploatowano ponoć również w Strzyżowcu. W okolicach Olesznej, Krzewia Wielkiego, Wojciechowa, Wlenia, Radoniowa, Radomiłowic i Płakowic są wyrobiska torfu. Źródła lecznicze są w powiecie dwa: jedno w Świeradowie i jedno w Sadku. Również w Nowym Lądzie, w lwóweckim lesie miejskim niedaleko wapiennika oraz w Radomicach odkryto lecznicze źródła mineralne, które jednakowoż nie są wykorzystywane.

            Urny odkryto jak dotąd w Rakowicach Wielkich w roku 1790, na tak zwanym Blocksbergu koło Płakowic, pod Świeradowem oraz na Wyrwaku koło Kamienia.

 

MANUFAKTURY, FABRYKI I RZEMIOSŁO

Właściwe manufaktury i fabryki w powiecie nie występują. Tkaniem adamaszku, woalu i płótna zajmują się mniej lub bardziej intensywnie pojedynczy tkacze w Uboczu, Gryfowie, Krzewiu, Czernicy, Płoszczynie, Rząsinach i generalnie w całej okolicy Gryfowa. W Lwówku znaczenie ma sukiennictwo; w Lubomierzu i Gryfowie tasiemkarstwo i pończosznictwo. W mieście powiatowym działa bielarnia wosku; w Świeradowie i Orłowicach spotyka się szlifiernie szkła; fachowcy od obróbki piaskowca skupiają się w Lwówku i okolicach. Wielu mieszkańców Mirska i Lubomierza zajmuje się haftowaniem woalu i płótna. Niemal wszędzie wyrabiana jest szlachetna przędza. W Pławnej dzierga się duże ilości wełnianych pończoch. Młynów papierniczych jest sześć: 3 w Łęczynie, 1 w Mroczkowicach, 1 w Orłowicach i 1 w Antoniowie. W Lwówku powstała niedawno drukarnia, a w Mirsku działa bardzo utalentowany rytownik w kamieniu. We wsiach Gradówek, Orłowice, Rębiszów, Grudza, Świeradów, Gierczyn, Krobica i Przecznica wyrabia się wszelkiego rodzaju przedmioty z drewna. W Gryfowie, Proszówce, Skarbkowie, Krobicy i Kamieniu są bielarnie przędzy i płótna; w Przecznicy działa wytwórnia błękitnej farbki.

 

DROGI I SZOSY

Duża część dróg wiejskich jest utwardzona; ich łączna długość wynosi 15 mil. A mianowicie: z Lwówka do granicy powiatu złotoryjskiego 1⅜ mili, z Lwówka do granicy powiatu chojnowskiego koło Ustronia 1⅝ mili, z Lwówka do granicy powiatu bolesławieckiego w kierunku Ocic 1½ mili, z Lwówka do granicy powiatu bolesławieckiego za Suszkami 1⅜ mili, z Lwówka do Pasiecznika 2⅜ mili, z Lwówka przez Gryfów i Mirsk do Świeradowa 4¾ mili i z Gryfowa do Pasiecznika 2 mile.

            Poza tym władze lokalne doprowadziły do bardzo dobrego stanu szosę z Lwówka do Wlenia i Lubania, a także łącznik pomiędzy Lubomierzem i Wleniem. Również dzięki współpracy sąsiednich miejscowości udało się pięknie wyremontować prawie nieprzejezdną wcześniej drogę z Kamienicy (powiat jeleniogórski) przez Grudzę i Rębiszów do Skarbkowa. Pozostałe drogi są przeważnie kamieniste i liche. Myta szosowe pobierane są w Lwówku, Ustroniu, Płakowicach, Pławnej, Pasieczniku, Chmieleniu, Mirsku i Płóczkach.


MIASTA

 

LWÓWEK

Liczba ludności — włącznie z garnizonem (359 ludzi) — wynosi 3541 osób, w tym 2715 ewangelików, 785 katolików i 41 żydów. Według Sutoriusa w 1617 roku miasto miało 6000 mieszkańców.

 

Gospodarka, handel, rzemiosło

Część posiadaczy gruntów prowadzi — zwłaszcza na przedmieściach — działalność rolniczą i ogrodniczą; podobnie jak w Legnicy hoduje się tu warzywa. Piwo warzy się w 237 gospodarstwach, tworzących jedną wspólnotę. Nadzór nad piwowarstwem sprawuje wybrana przez nie komisja.

            Handel, poza sporymi targami zbożowymi, odbywającymi się w każdy poniedziałek, nie jest znaczny; gdy jednak żniwa w Czechach i Saksonii wypadną słabo, konkurencyjność jego rośnie znakomicie. Corocznie odbywają się w Lwówku trzy dwudniowe jarmarki — w tygodniu po Nawróceniu św. Pawła, po Znalezieniu Krzyża i po św. Franciszku[1].

            Pośród rzemiosł największe znaczenie ma sukiennictwo; rocznie na 36 krosnach przerabia się tu 1900 kamieni[2] wełny i wytwarza 1100 sztuk sukna. Przed wojną trzydziestoletnią skala tej działalności była znacznie większa, wtedy bowiem roczna produkcja sięgała 12 000 sztuk sukna. Niedawno powstała tu też drukarnia i niniejsza praca jest pierwszym dziełem zrealizowanym przy użyciu jej nowych czcionek. Znane są jeszcze tutejsze wyroby z toczonego rogu.

Wedle najnowszych danych urzędowych w mieście naliczono: 1 aptekarza, 5 doktorów, 2 chirurgów, 3 akuszerki, 1 drukarza, 4 balwierzy, 14 piekarzy, 5 ciastkarzy, 1 cukiernika, 15 rzeźników, 4 mydlarzy, 3 garbarzy, 4 białoskórników, 22 szewców, 4 rękawiczników, 3 kuśnierzy, 7 rymarzy, 2 siodlarzy, 7 powroźników, 22 krawców, 3 pasamoników, 6 kapeluszników, 3 cieśli, 13 stolarzy, 4 kołodziejów, 6 bednarzy, 4 tokarzy rogowych, 2 koszykarzy, 2 mistrzów murarskich, 3 garncarzy, 2 szklarzy, 7 kowali, 15 ślusarzy, nożowników i cyrkielników, 3 paśników, 2 kotlarzy, 1 konwisarza, 2 blacharzy, 4 zegarmistrzów, 4 złotników, 3 introligatorów, 1 cegielnika, 4 młyny wodne z 7 kołami, 1 młyn kieratowy, 2 folusze, 1 trak, 2 mielarnie gipsu, 36 krosien sukienniczych, 28 krosien płócienniczych, 4 krosna dziewiarskie, 4 postrzygaczy sukna, 34 sukienników, 3 farbiarzy, 3 wozaków, 4 grzebieniarzy, 3 guzikarzy, 2 iglarzy, 8 dziewiarzy, 6 poszwarzy, 2 kominiarzy, 2 sitników, 1 kastratora bydła, 11 gościńców, 5 karczem, 16 szynków, 6 gorzelników i 1 bielarnię wosku.

 

Budynki

Budynki w samym mieście są przeważnie murowane i kryte dachówką. Jest ono otoczone podwójnymi murami i w roku 1494 zostało ufortyfikowane. Liczą tu 420 prywatnych budynków mieszkalnych, 4 młyny wodne, 1 kierat, 2 folusze, 1 trak, 2 młyny do mielenia gipsu i 85 szop abo stajni.

 

Do budynków publicznych należą:

1) Ratusz z zegarem wieżowym, zbudowany w 1178 roku po tym, jak drewniany stojący w tym samym miejscu spalił się w wielkim pożarze dwa lata wcześniej. Sam budynek zalicza się do najlepiej wyposażonych w prowincji i poza władzami miejskimi ma w nim siedzibę królewski sąd ziemski i miejski oraz urząd podatków bezpośrednich i pośrednich. Ratusz stoi w rynku i z uwagi na piękne sklepienia żebrowe na parterze wart jest zobaczenia.

            11 listopada 1824 roku uroczyście wyposażono wieżę ratuszową w nową gałkę i pruskiego orła, po tym jak 2 czerwca cieśla miejski Berkg zdjął starą gałkę i chorągiewkę. Tenże sam przeprowadził też — i to z łatwością — niebezpieczne zadanie instalacji nowych ozdób.

2) Waga miejska.

3) Odwach.

            Ta pierwsza zbudowana w 1596 roku, ten drugi w 1786, stoją w górnej części rynku pod jednym dachem.

4) Królewskie koszary, zbudowane w 1786.

5) Lazaret wojskowy, zbudowany w 1786.

6) Budynek do musztry, położony poza miastem, wzniesiony w 1788.

7) Składnica budowlana, gdzie jednocześnie burmistrz ma swe mieszkanie.

8) Trzy strażnice bramne przy bramach: Lubańskiej, Złotoryjskiej i Bolesławieckiej, zbudowane w 1786;

9) Cztery bramy: Lubańska, Złotoryjska, Bolesławiecka i Zamkowa. Na obu pierwszych wystawione są figury lwów; ta ostatnia była zamknięta do 6 września 1820 roku (kiedy zniesiono akcyzę) i otwierano ją tylko na potrzeby transportu zwłok ze śródmieścia na cmentarz, w związku z czym nazywano ją Trupią Furtą.

10) Katolicki kościoł farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i świętego Jana Chrzciciela. Daty jego budowy nie da się ustalić, choć pewne jest, że stał już w 1238 roku. Zbudowany jest w stylu gotyckim i po obu stronach skierowanej na zachód elewacji frontowej ma dwie wieże dzwonnicze. Płaskorzeźbiona dekoracja nad głównym wejściem jest wspaniałym świadectwem dawnego kunsztu. Kościół, który w 1752 roku doświadczył znacznego pożaru, należał wcześniej do joannitów; ich komandoria z kolei została przez państwo w 1811 roku sprzedana za 3110 talarów.

            Gdy na początku XVI wieku reformy kościelne znalazły przystęp również do Lwówka, zaczęto w kościele tym głosić Ewangelię oczyszczoną z ludzkich dogmatów i odprawiać nabożeństwa wedle wskazań Lutra. Ewangelickie mieszczaństwo spokojnie korzystało z tego domu Bożego aż do 28 stycznia 1629 roku, kiedy to przez starostę v. Bibrana — przy bardzo wszakże aktywnym udziale dragonów Lichtensteina — został im on gwałtem odebrany.

            Do 10 października 1632 roku świątynię posiadali na powrót katolicy; tego dnia jednak pastor Seiler pod ochroną Saksończyków znowu zaczął odprawiać tam nabożeństwa ewangelickie. Później kościół był w rękach luteran albo katolików w zależności od tego, czy do miasta wkraczały oddziały szwedzkie czy austriackie; w 1650 był wszelako w posiadaniu katolików.

11) Kościół Świętego Krzyża, niedaleko kościoła parafialnego, jest starszy, choć mały i tylko raz na kwartał jest tam odprawiana msza zamówiona;

12) Kościół minorytów z klasztorem. Budowa jego rozpoczęła się w 1248 roku, wzniesiony jest z piaskowca i położony po południowej stronie murów miejskich. Po sekularyzacji klasztoru w 1812 roku miasto otrzymało od państwa ten kościół razem z budynkiem klasztoru w prezencie. Kościół od 1816 roku służy 2 batalionowi 6 pułku landwehry jako zbrojownia, klasztor zaś podzielono na niskoczynszowe mieszkania dla niezamożnych.

            To tutaj za czasów reformacji odprawiono pierwsze w mieście nabożeństwo ewangelickie. Franciszkanin nazwiskiem Jacob Führer wygłosił w 1523 roku pierwsze ewangelickie kazanie; jego bracia-zakonnicy prześladowali go wprawdzie, jednak wzięła go pod ochronę rada miejska i zaraz potem powszechnie przyjęto naukę Lutra, on zasię został pierwszym pastorem. W 1524 mnisi opuścili tedy klasztor. W 1532 roku nadpalił się on w 11 miejscach, w 1543 został oficjalnie przekazany radzie, w następnym roku założono tam słynne luterańskie liceum, w 1562 przystosowano kościoł do sprawowania nabożeństw ewangelickich i w 1563 luterański proboszcz Caspar Radecke wygłosił tam na św. Michała pierwsze kazanie. Po zakończeniu wojny trzydziestoletniej mnisi po powrocie zastali klasztor zamieniony w stertę gruzów. 15 czerwca 1644 roku zawaliło się też sklepienie kościoła, zostało jednak stopniowo wyremontowane.

            W dawnych czasach istniał tu klasztor żeński pod wezwaniem świętego Franciszka, składał się jednak tylko z trzech mniszek, które zamieszkiwały mały domek przy głównym budynku i żyły z jałmużny. Po rozpowszechnieniu się reformacji opuściły one swe miejsce pobytu.

13) Kościół ewangelicki. Jego budowę rozpoczęto w 1747 roku, a pierwsze nabożeństwo odbyło się 17 listopada rok później. Ma 70 łokci długości, 40 szerokości, jest bardzo przestronny, widny, prosty, a przy tym ładnie usytuowany. Dzięki pokaźnym zapisom doszedł w krótkim czasie do sporego majątku.

14) Kaplica cmentarna na cmentarzu przed Bramą Złotoryjską, murowana, wyposażona w wieżyczkę z dzwonem.

15) Katolicka plebania z mieszkaniem dzwonnika, blisko kościoła parafialnego.

16) Szkoła katolicka, również w pobliżu kościoła, służy jednocześnie jako mieszkanie dla kantora i rektora.

17) Budynek mieszczący ewangelicką plebanię, szkołę i mieszkanie dzwonnika, stoi przy kościele ewangelickim. Zbudował go z własnych pieniędzy tajny radca Blochmann, na co kamień węgielny położono 24 listopada 1748 roku. Szkoła posiada znaczną bibliotekę.

18) Szpital św. Mateusza w pobliżu miejskiego kościoła parafialnego. Budynek ten był wcześniej domem mieszczańskim i został odkupiony na obecny cel, bowiem stary szpital św. Mateusza przed Bramą Złotoryjską znacznie ucierpiał podczas wielkiej powodzi.

19) Browar na lennie zamkowym niedaleko składnicy budowlanej, produkuje przeciętnie 2040 beczułek piwa rocznie.

20) Dom poprawczy z aresztem, urządzony bardziej funkcjonalnie i rozbudowany w 1819 roku.

21) Strzelnica, położona na wzgórzu na południowy zachód od miasta, pięknie usytuowana. Pierwszy dom strzelecki zbudowano w 1592 roku. Latem 1822 roku powstało stowarzyszenie, które wspólnym nakładem powiększyło lokal tak zwanej Błękitnej Sali o świetlicę.

22) Budynek loży, ufundowany w 1824 roku przez członków Loży Św. Jana „Pod Drogowskazem”, znajduje się przy ulicy Kaczej. Kamień węgielny położono wprost pod głównym wejściem 9 czerwca 1824 roku.

23) Na wzmiankę zasługuje również wieża Bramy Lubańskiej. W połowie wysokości muru otacza ją płaskorzeźbiony łańcuch z zamkiem.

24) Ulic w mieście jest 21: Lubańska, Złotoryjska, Bolesławiecka, Zamkowa, Kościelna, Sukiennicza, Żydowska, Łaziebna, Garbarska, Kacza, Klasztorna, Ewangelicko-Kościelno-Szpitalna, Wysoka, Stawowa, Kamiennomłyńska, Cegielnicza, Srebrna[3], Rybacka, Krowia i Kamienna.

 

Dzieje

Ponieważ posiadamy bardzo szczegółową kronikę Lwówka[4], to pomijam większość wiadomości o dawnych czasach i ograniczam się tutaj jedynie do podania najważniejszych faktów.

Rok założenia Lwówka pozostaje nieznany; to jednak, że należy on do najstarszych miast Śląska, wynika z wiarygodnych dokumentów, w których już w 1158 roku wymieniany jest jako jedno z najznaczniejszych miast w kraju. Nazywano go wówczas Lewperch, Leweberg, Lewenberc, także Leuperc i już w 1163 roku uchodził za najbardziej po Wrocławiu rozwiniętą miejscowość na środkowym Śląsku. Przypuszcza się, iż górnicy, kopiący tu za rudą, dali początek miastu, a nazwa jego pójść mogła od kopalni zwanej Lwem, lub Lwią Górą, bo gwarkowie z reguły mianowali swe sztolnie i wyrobiska nazwami zwierząt.

Do 1163 roku Lwówek pozostał pod rządami polskimi; do 1392 władali nim książęta śląscy; do 1492 należał do Czech, do 1526 do Węgier, do 1740 do cesarstwa austriackiego, a od tego czasu należy do Prus.

W dzień św. Andrzeja 1327 roku miasto wykupiło prawo bicia monety od księcia Henryka I (Jaworskiego) i jeszcze dzisiaj w ratuszu przechowuje się stempel menniczy. Na monetach nie było początkowo ani napisu, ani roku bicia, widniał na nich jedynie dawny herb miasta: kroczący po murze lew z odgiętym do tyłu ogonem. Dopiero później dodano litery LB (Löwen-Berg), a gdy miasto przeszło pod koronę czeską — także orła z szachowanym ogonem. W miarę jak z łaski władcy zmieniany i uzupełniany był herb miasta, również monety zyskiwały odmienny wyraz. Najmłodsze lwóweckie monety pochodzą z roku 1622.

Rada Lwówka miała w dawnych czasach prawo decydować o życiu i śmierci. 16 lipca 1517 roku na przykład skazała szlachcica nazwiskiem Hieronymus Kopatsch, który zastrzelił córkę jednego z mieszczan, na niezwłoczne publiczne ścięcie.

Z tak długiego szeregu lat da się wymienić wiele nieszczęść, jakich doznało miasto, zwłaszcza za sprawą pożarów, powodzi, zarazy i wojen. 22 lipca 1477 roku spaliła się ulica Złotoryjska; w 1531 pożar strawił szkołę miejską i kilka domów; w 1532 klasztor i kilka pobliskich domów; w 1536: 72 domy, ulice: Złotoryjską, Garbarską i Mniszek, ławy mięsne i farbiarnię sukienników. W 1542 z dymem poszło pół Lubańskiego Przedmieścia, a w 1544 spłonęła komandoria joannitów, przy czym rycerz Andreas postradał życie. W 1551 pożar zamienił w kupę popiołów pół rynku, ulice: Bolesławiecką, Sukienniczą i Żydowską i ponad 175 domów; w 1599: 38 domów, 3 cieplarnie, 3 garbarnie i 3 stodoły przed Bramą Bolesławiecką. W 1633 wybuchła Wieża Prochowa, w wyniku czego znacznym uszkodzeniom uległy budynki i mury. W 1704 roku pastwą płomieni padły 72 domy, ulice: Złotoryjska, Mnichów, Kacza i Łaziebna, łaźnia i farbiarnia; w 1752 z kolei zachodnia i północna część rynku, ulice: Lubańska, Kościelna, Sukiennicza i Bolesławiecka, łącznie 152 domy mieszczańskie; poza tym 2 kościoły katolickie, komandoria joannitów, szkoła katolicka, wieże bramne: Lubańska i Bolesławiecka, Barchanowy Młyn oraz 5 stodół na przedmieściu. Pożar uszkodził siedem dzwonów, które dopiero w 1771 roku zostały naprawione.

Wielka powódź roku 1462 zabrała stary szpitał św. Mateusza przed Bramą Złotoryjską, przy czym śmierć poniosło 9 osób.

W 1702 roku wystąpienie Bobru z brzegów spowodowało wielkie szkody. W kwietniu rzeka tak bardzo rozlała się poza swoje koryto, że woda sięgnęła pierwszych domów w mieście. Pewien woźnica i pewien handlarz Bielawy utonęli wtedy wraz z końmi.

18 sierpnia 1779 roku i 3 marca 1780 Bóbr porwał kilka mostów. Po tej ostatniej powodzi na Przedmieściu Złotoryjskim i Lubańskim nie pozostał żaden jaz ani śluza. W kwietniu 1785 Bóbr wylał, a 14 września tegoż roku nastąpiło oberwanie chmury; powtórzyło się to dokładnie trzy lata później. W Płóczkach 4 domy zostały porwane przez żywioł, a 6 osób utonęło. W kwietniu 1795 miało miejsce wyjątkowo wielkie zejście kry. 12 lipca tegoż roku oberwanie chmury nad Kowarami sprawiło, że Bóbr bardzo nagle wezbrał i spowodował wielkie szkody; Dolny Most do Brunowa oraz Most Miedziany uległy zniszczeniu. 10 maja zawalił się podczas wielkiej powodzi górny Most Szpitalny. 24 maja 1803 roku dwie burze przyniosły ze sobą tyle deszczu, że pół dolnego rynku zostało zalane, a woda porwała most przy Bramie Złotoryjskiej. 11 czerwca 1804 wielka powódź uszkodziła niemal wszystkie mosty. W sierpniu Bóbr tak bardzo wezbrał, że większość żołnierzy próbującego sforsować rzekę francuskiego korpusu utonęła w odmętach (patrz bitwa pod Płakowicami).

W 1567 roku pewien krawiec z Bolesławca przyniósł do Lwówka zarazę, która tak się rozwinęła, że w przeciągu miesiąca trzeba było poddać kwarantannie 70 domów, a ogólnie w okresie 40 tygodni choroba ta doprowadziła do śmierci 3000 osób w parafii. W 1585 roku choroba zakaźna zabiła znowuż 828 mieszkańców, a w 1624 zaraza została przyniesiona przez syna pewnego balwierza z Polski. Niejednego dnia chowano po 40–50 zmarłych.

Nie szczędziła Lwówka również wojna, powodująca naturalnie drożyznę  i głód. W 1629 roku do miasta wkroczyli dragoni Lichteinsteina, by mieszczan zmusić do przyjęcia rzymskiego katolicyzmu, a rok później przybyła ich śladem kompania dunajska, której żołnierze niewyobrażalnie dręczyli na poły zrozpaczonych mieszkańców. W 1633 miasto splądrowali cesarscy; w 1635 wkroczyli Saksończycy i zażądali 1000 talarów kontrybucji. Przemarsze i kwaterunki lat 1636–1639 bardzo doświadczyły miasto. W 1639 kwaterujący w Lwówku szwedzki major Spiegel przywrócił nabożeństwa ewangelickie, zniesione przez wojska cesarskie. By zabezpieczyć się przed napaściami tych ostatnich, kazał ściąć wszystkie drzewa wokół miasta, przedmieścia przeważnie spalić albo zburzyć i ogólnie zniszczyć 350 budynków. Poza tym wymuszał znaczne kontrybucje i tolerował brak dyscypliny wśród żołnierzy. Nawet rajców i ławników zmuszono, by pomagali kopać szańce.

W styczniu 1642 roku cesarscy oblegli miasto, ostrzelali je i zdobyli 16 tegoż miesiąca. W wyniku tego mieszkańcy musieli znowu zgromadzić znaczne kontrybucje. Ewangelickie nabożeństwa zostały ponownie zakazane. Nie trwało jednak długo, nim nadciągnęła armia szwedzka, odbiła miasto i pozwoliła sobie na ogólny plądrunek. Rozpasane hordy zniszczyły nawet archiwa publiczne. To, że następnie wymuszone zostały nowe kontrybucje, było na porządku dziennym, bo zabezpieczenie zdobytych pozycji wymagało znacznych sum. Ponieważ miasto nie było w stanie spełnić wszystkich żądań, cała okolica została splądrowana. To sprowokowało cesarskich, którzy zimą 1643 roku nadciągnęli ponownie i rozłożyli się obozem na Szpitalnej Górze. W przeciągu pięciu dni wszystkie wieże, bastiony i mury zostały zbombardowane, a większość domów uległa zniszczeniu, co skłoniło Szwedów do ponownego oddania zwycięzcom zamienionego w kupę gruzów miasta.

Oprócz szacowanych na ponad 70 000 talarów szkód spowodowanych przez grabieże, kontrybucje i pożary, na mieście ciążył też dług w wysokości półtorej tony złota. Dopiero w 1648 roku, po zawarciu pokoju, miasto odetchnęło nieco swobodniej i zaczęto myśleć o jego stopniowej odbudowie; ledwie się jednak za to zabrano, gdy nastąpiła seria niszczycielskich pożarów i powodzi. Majątek kameralny Sztreki za Niwnicami trzeba było sprzedać, by spłacić część długów i przez długi czas miasto wyglądało jak pustynia. Dopiero dzięki łaskawości władz, które obniżyły podatki, udało się pogorzeliska z powrotem zamienić w zdatne do zamieszkania domy i chociaż dwie pierwsze wojny śląskie nie oszczędziły całkiem miasta, to przecież nie zostało ono już tak mocno doświadczone, jak to niemal nieprzerwanie miało miejsce wcześniej. Chociaż wojna siedmioletnia przyczyniła miastu kosztów w wysokości 24 855 talarów, to narosłe do sumy 10 610 talarów długi zostały z końcem 1766 roku całkowicie spłacone.

(…)

 

MIRSK

Według najnowszych danych Mirsk ma 1396 mieszkańców, w tym 1212 ewangelików i 184 rzymskich katolików. Żydów nie ma tu wcale.

 

Gospodarka, handel, rzemiosło

Większość mieszkańców posiada grunta rolne i trzyma też bydło. Piwowarstwo jest — tak jak w Lwówku — przywilejem mieszczan. Znacznego handlu nie prowadzi się tu. Poza czterema dorocznymi jarmarkami nie ma żadnych osobnych targów zbożowych czy tygodniowych.

            Do istotnych gałęzi przemysłu zaliczyć można tkanie woalu i innej bielizny, bowiem gotowe wyroby są stąd roznoszone przez obnośnych handlarzy po całej prowincji. Na nie mniejszą skalę wyrabia się tu też koronki.

            Pośród rzemiosł na szczególną wzmiankę zasługują piekarze, dostarczający wypieki znakomitej jakości. Dzieła kamiennika i rytownika herbów Friedricha należą do najlepszych w prowincji.

Wedle najnowszych obliczeń w mieście działa: 1 doktor, 1 aptekarz, 1 chirurg, 1 akuszerka, 9 piekarzy, 1 piernikarz, 10 rzeźników, 2 mydlarzy, 3 garbarzy, 20 szewców, 1 rękawicznik, 3 kuśnierzy, 5 siodlarzy i rymarzy, 3 powroźników, 23 krawców, 1 modystka, 2 kapeluszników, 2 cieśli, 14 stolarzy, 2 kołodziejów, 10 bednarzy, 3 tokarzy, 2 mistrzów murarskich, 5 garncarzy, 1 szklarz, 17 kowali, 5 ślusarzy i innych żelaźników, 1 kotlarz, 1 złotnik, 1 kamiennik, 2 introligatorów, 1 cegielnik, 1 młynarz, 1 wiatracznik, 1 olejarz, 1 folusznik, 20 tkaczy płótna, 2 farbiarzy, 5 kramarzy, 3 handlarzy wiktuałami, 3 oberżystów i 5 szynkarzy,  5 muzykantów, 4 gorzelników, 1 sitnik, 3 szlifierzy, 17 dziewiarzy, 1 kominiarz i 1 malarz porcelany.

 

Budynki

Miejscowość jest bardzo ładnie położona i wyróżnia się czystością ulic. Domy w śródmieściu są przeważnie murowane i kryte dachówką; na przedmieściach wszelako spotyka się głównie budynki drewniane.

            Wedle ostatniego spisu do budynków prywatnych zalicza się 347 domów mieszkalnych, 1 młyn wodny, 1 wiatrak oraz 252 szopy, stodoły i stajnie. Tak zwany Jakuba Folwark, położony na lewym brzegu Kwisy, należy do mieszczan.

            Do budynków publicznych należą:

1) Ratusz. Kamień węgielny położono 5 maja 1546 roku, budowa ukończona została jednak dopiero po kilku latach.

2) Katolicki kościół farny pod wezwaniem świętej Marii Magdaleny, z dzwonnicą. W latach 1525–1654 był własnością luteran, bo gdy hrabia Ulrich v. Schafgotsch przeszedł na protestantyzm, starał się wyznanie to zaszczepić w Mirsku, co też mu się w pełni udało. Potem jednak kościół został przemocą odebrany i obsadzony przez katolickich duchownych. W latach 1654–1741 luteranie uczęszczali do kościoła w Giebułtowie.

3) Katolicka kaplica cmentarna pod wezwaniem świętej Barbary; według Zimmermanna ufundowana w 1516 roku przez sprzedawcę odpustów Tetzla, chociaż informacja ta słusznie podawana jest w wątpliwość.

4) Kościół ewangelicki; poświęcony 2 października 1757 roku, spalił się w 1767, rok później odbudowany.

5) Plebania ewangelicka.

6) Plebania katolicka.

7) Szkoła ewangelicka z mieszkaniami: kantora i dzwonnika.

8) Szkoła katolicka z mieszkaniami: kantora i dzwonnika. Po pożarze w 1699 roku stała pusta i dopiero w 1804 została odbudowana.

9) Miejska słodownia i browar.

10) Strzelnica.

11) Sukiennica.

12) Więzienie.

13) Pasternia.

14) Szpital.

15) Cegielnia.

            Ulic jest 12: Górna, Złota, Łaziebna, Młyńska, Duża Kościelna, Mała Kościelna, Nowa, Dolna, Katedralna, Górna Zamkowa, Dolna Zamkowa oraz Widmutowa.

 

Dzieje

O założeniu i budowie miasta, które w najdawniejszych czasach należało do Łużyc, a jego kościół farny podlegał archiprezbiterowi w Zawidowie i biskupowi Miśni, nie zachowały się żadne pewne wiadomości; jednak według prywatnej kroniki jednego z tutejszych mieszkańców na miejscu dzisiejszego Mirska stały w XII wieku[5] domki rybaków i myśliwych, należące do kasztelanii Czocha, Świecie i Leśna w okręgu Kwisy; z czasem powstała gospoda i domy pojedynczych rzemieślników. Gospoda została następnie wyposażona w grunta i podniesiona do rangi wójtostwa albo dominium. Ponieważ liczba osadników stale rosła, osadzie nadano prawa wsi i nazwę Eulendorf [„Sowia Wieś”]. Po zawarciu porozumienia pokojowego przez czterech okolicznych rycerzy-dziedziców urządzono polowanie, w trakcie którego niedaleko Eulendorfu ustrzelono sokoła z łupem w dziobie; by uczcić ten fakt, wieś wyniesiono do rangi miasta i w kontekście zawartego przymierza nazwano Friedebergiem [„Spokojna Góra”]. W herbie tego nowego miasta widniał — i widnieje do dzisiaj — sokół wracający z polowania, a wzniesienie, na którym ptak miał zostać ustrzelony, wciąż nazywa się Freudenbergiem [„Radosna Góra”]. Chociaż nie da się ustalić kiedy dokładnie wydarzenia te miały miejsce, to przyjmuje się, że było to na początku XIV stulecia.

Aż po XVIII wiek w Mirsku mieściła się siedziba królewskiego urzędu górniczego, który zawiadywał wszystkimi kopalniami w księstwie jaworskim i tymi w Ciechanowicach. W dawniejszych czasach kopalnia działała nawet w Mirsku, z czego pozostał do dziś zwyczaj, by o 9 wieczorem grać na dzwonach sygnaturkę, bo z reguły o tej właśnie godzinie górnicy schodzili pod ziemię, wcześniej odprawiwszy modlitwę.

Miasto padało ofiarą znacznych pożarów i jest często doświadczane przez płynącą w pobliżu rzekę Kwisę, która wiosną nieraz gwałtownie przybiera. Wymienię teraz największe pożary. 23 lipca 1558 roku całe miasto zamieniło się w pogorzelisko; napis upamiętniający ten Wielki Pożar, jak go nazywano, widniał za ołtarzem w kościele farnym jeszcze w 1800 roku, został jednak zniszczony podczas remontu. Dzięki energicznemu wsparciu właściciela, hrabiego Johanna v. Schafgotscha, możliwa była odbudowa, do czego przyczynił się też cesarz Ferdynand I, na kilka lat zwalniając miasto z podatków i popiwku. W stosownym dokumencie danym w Pradze 1 maja 1562 roku czytamy: „Ponieważ browary i panwie warzelnicze, które całkiem się spaliły, dopiero w zeszłym roku zostały odbudowane i uruchomione, to z podatków czerpano niewielkie dochody, a z opłat piwnych nie uzyskano nic”.

19 grudnia 1581 roku spaliło się 7 domów i stodoła, a 26 marca 1589 pożar obrócił w popielisko 9 domów. Umyślnie spowodowany pożar z 19 grudnia 1583 roku znany jest jako pożar Proxa-Urbena.

2 lutego 1621 roku ogień podłożony na ulicy Górnej spowodował pożar, który poza górną częścią kościoła, młynami, browarem i słodownią pochłonął również 73 domy mieszczańskie, a 26 maja roku spłonęło — również w wyniku umyślnego podpalenia — dziewięć budynków mieszkalnych i tyleż stodół. 7 marca 1626 roku spaliło się znowuż 16 domów, a 3 zostały nadpalone. 5 lipca 1642 roku pożar zamienił w pogorzelisko oba kościoły, plebanię, młyny, ratusz i całe miasto za wyjątkiem kilku domów. Ogień podłożył ponoć pewien hultaj ze Skarbkowa. Ledwie zwieziono drewno na odbudowę, gdy pod koniec września pachołek kwaterującego w mieście cesarskiego pułkownika, księcia Leopolda, zaprószył ogień w domu, w którym było ono przechowywane, tak że spaliły się stojące jeszcze domy, jak również samo drewno.

17 sierpnia 1663 roku od uderzenia pioruna spłonął jeden kwartał miasta, a 15 marca 1678 roku pożoga spopieliła inny. Jeszcze znaczniejszy był pożar, który wybuchł 20 lipca 1699 roku, gdy córka pewnego bednarza przy pieczętowaniu listu pozwoliła, by iskra spadła na wióry drewniane — spaliły się wszystkie budynki publiczne oraz 175 domów mieszkalnych. 25 maja 1785 roku mieszczanin nazwiskiem Oelssel został ścięty, a następnie spalony, bo 17 lipca 1782 podpalił dom swego sąsiada, do którego to czynu się przyznał.

Łatwo się domyślić, iż nawiedzane przez tak znaczne klęski, miasto coraz bardziej podupadało, bo do pożarów dochodziły też: wojna, powodzie i niszczycielskie choroby.

Wymienię teraz nieszczęścia związane z wojnami. 21 marca 1431 roku miasto zostało całkowicie splądrowane przez husytów. W 1448 roku, w tygodniu po Niepokalanym Poczęciu NMP, spalił je zwaśniony z rycerzem Hansem v. Schafgotschem czeski dowódca John v. Wartenberg-Blankenstein. 13 lutego 1632 roku do Mirska wpadło 300 Chorwatów z Czech, którzy splądrowali niemal wszystko. Od 2 lipca 1634 przez osiem dni z rzędu plądrowały miasto oddziały cesarskie, pozbawiając przy tym życia 30 mężczyzn, 40 kobiet i 6 dzieci. 10 września tegoż roku plądrowali szwedzcy rajtarzy; 21 września uprowadzone zostało niemal całe bydło, a 17 i 26 października żołnierze sascy dwukrotnie przepędzili mieszkańców, uprzednio ze wszystkiego ich obrabowawszy. Poza tym od 4 października do 30 maja następnego roku miasto musiało w cotygodniowych ratach dotarczyć podpułkownikowi Christianiemu do Lubania kontrybucję w łącznej wysokości 3000 talarów. Saksończycy plądrowali ponownie 16 maja 1635 roku, zabrali całe bydło, a to, czego uprowadzić nie mogli, pozabijali, chyba że ktoś zapłacił półtrzecia talara za sztukę. W kolejnym roku nastąpiły znaczne przemarsze wojsk polskich, a 12 maja 1639 roku nadeszli znowu Szwedzi pod wodzą pułkownika Bonzégo. Tym ujawnili Rębiszowiacy, że Mirszczanie pochowali wszystkie swe kosztowności w sztolniach w Gierczynie; udali się tam tedy, wyciągnęli wszystko i z 400 skrzyniami łupu pomaszerowali dalej.

8 grudnia 1645 roku nadciągnął Torstensohn z całą szwedzką armią i zablokował Gryf, nieustannym ostrzałem 13 grudnia zmuszając zamek do kapitulacji. Gdy 7 września następnego roku wkroczył cesarski generał Montecuculi[6], jego żołnierze znowu rabowali, co tylko jeszcze się dało. Dopiero 24 lipca 1650 roku ostatni Szwedzi pod wodzą Trotta opuścili Gryf i 24 października we wszystkich kościołach odbyły się uroczystości dziękczynne z okazji zawarcia pokoju.

Podczas wojen śląskich mieszkańców bardzo ciężko doświadczyły kwaterunki, najazdy, wymuszenia i plądrunki wszelkiego rodzaju, a długi miasta sięgnęły kwoty 9614 talarów. Chociaż po zakończeniu działań wojennych czyniono wszystko, aby zrzucić z miasta tak znaczny ciężar długów, to jednak wielki pożar z 8 września 1767 roku udaremnił ten plan, bo całe miasto ze wszystkimi kościołami i budynkami publicznymi ponownie zamieniło się w zgliszcza.

Chociaż wojny czasów nam bliższych nie szczędziły Mirska, to jednak związane z nimi nieszczęścia były generalnie bardziej znośne. W wojnie 1806–1807 roku miasto zapłaciło Francuzom 4846 talarów kontrybucji, a wojna 1813 roku kosztowała je 10 700 talarów.

Powodzie bardzo doświadczały miasto; największe miały miejsce w latach 1496, 1550, 1567, 1596, 1622, 1651, 1655, 1675, 1688 (dwie), 1689 (trzy), 1692, 1702 (tak zwany „śląski potop”). 14 lipca woda porwała 5 domów, 26 korców zasiewu dobrej ziemi, wszystkie mosty, jazy, śluzy i kładki, utopiła jednego chłopca, a z wyżej położonych wiosek niosła domy, obory, stodoły, deski, bale i wszelkiego rodzaju sprzęty. Straty na brzegach, mostach i kładkach wyniosły dla mirskiego urzędu kameralnego 4730 florenów. W 1797, trzeciego dnia Zielonych Świątek, nastąpiło oberwanie chmury, które spowodowało wiele szkód, a w 1804 od 13 czerwca przez trzy dni padało nieprzerwanie tak obficie, że wszelki grunt znalazł się pod wodą. Fala powodziowa zmyła budynek bramny, 7 domów mieszkalnych, część gospody „Pod Słońcem”, wszystkie mosty oraz jaz młyński, a wszystkie pola orne były zrujnowane.

Również epidemie nie szczędziły miasta. W maju 1613 wybuchła zaraza i pochłonęła 325 istnień ludzkich. W 1633 zmarło z tego samego powodu 70 osób, a w 1634 liczba ofiar sięgnęła 170. W 1764 na epidemię zdechło wszystkie bydło.

(…)

 

GRYFÓW

Liczba ludności wynosi 1957 osób, w tym 1739 ewangelików, 215 katolików i 3 wyznawców religii starotestamentowej.

 

Gospodarka, handel, rzemiosło

Uprawą roli zajmuje się część tutejszych mieszczan, którzy posiadają pola albo na terytorium miejskim, albo na terenie okolicznych jurysdykcji wiejskich i trzymają również bydło.

            Do warzenia piwa uprawionych jest 138 domów mieszczańskich, a nadzór nad tą działalnością sprawuje wybrana spośród mieszczaństwa komisja. Kiedyś browarnictwo miało większe znaczenie, miasto posiadało bowiem monopol na dostarczanie piwa do Ubocza, Rząsin, Olszyny, Krzewia Małego, Zapusty, Grodnicy, Bożkowic, Wieży, Złotnik, Radłówki, Biedrzychowic i części dóbr Gryf; straciło wszak ów przywilej wraz z odstąpieniem Łużyc Saksonii w 1623 roku, zgodnie z wyrokiem urbarialnym wydanym w Wiedniu 12 czerwca 1626 oraz decyzjami komisji rezolucyjno-urbarialnej z 1693, 1694, 1727 i 1740 roku, tak że obecnie korzysta z monopolu na szynkowanie piwa jedynie w Krzewiu Wielkim. Rocznie warzy się około 600 korców słodu, co przekłada się na 780 beczułek piwa.

            Handluje się tu głównie płótnem lnianym i przędzą. Do roku 1804 branża ta kwitła, eksport do Hiszpanii, Holandii, krajów nadreńskich, nawet Ameryki był bardzo znaczny i działało tu łącznie 26 składów. W 1796 roku wyeksportowano 17 408 sztuk płótna wartych 234 537 talarów; odtąd jednak obroty stale spadają i obecnie prowadzi się interesy jedynie we Frankfurcie nad Odrą i Lipsku, a liczba kupców płóciennych zmniejszyła się do 10. Tutejsi kupcy tworzą z kamiennogórskimi, jeleniogórskimi i kowarskimi stowarzyszenie, które posiada własny status, a na jego czele stoi dwóch starszych.

            Płótno tkane jest głównie w sąsiednich wsiach: Olszynie, Uboczu, Kałużnej, Zapuście, Grodnicy, Biedrzychowicach, Bożkowicach, Brzezińcu, Proszówce, Radostowie i Krzewiu — najdelikatniejsze wszelako w tych dwóch pierwszych — a następnie dostarczane przez tkaczy do siedzib kupców. Poza tym w samym mieście na 80 krosnach wytwarza się płótno, adamaszek, muślin i jedwabiste płótno w kolorowe prążki.

            Tutejszy rynek przędzy notował niegdyś bardzo znaczne obroty, był odwiedzany przez wszystkich handlarzy z powiatu bolesławieckiego, lwóweckiego, chojnowskiego i złotoryjskiego i rocznie sprzedawano tu niegdyś ponad 3500 sztuk przędzy o wartości 60 570 talarów; wraz z uwiądem handlu płótnem również i ta branża naturalnie podupadła.

            Poza targiem przędzalniczym w czwartki i soboty odbywają się targi tygodniowe, poza tym zaś organizuje się cztery duże jarmarki rocznie.

            Do głównych gałęzi rzemiosła należą: kuśnierstwo, garncarstwo, kapelusznictwo, szewstwo i garbarstwo; tutejsze wypieki, obok mirskich, przewyższają jakością te z wielu sąsiednich miast.

            Według najnowszego spisu w mieście zamieszkuje: doktorów — 2, chirurg — 1, aptekarz — 1, balwierz — 1, akuszerek — 2, piekarzy — 14, cukiernik — 1, piernikarz — 1, rzeźników — 13, mydlarzy — 3, garbarzy — 12, szewców — 23, rękawiczników — 2, kuśnierzy — 13, siodlarzy i rymarzy — 7, powroźników — 4, krawców — 16, pasamoników — 3, kapeluszników — 7, cieśla — 1, stolarzy — 9, kołodziejów — 2, bednarzy — 3, tokarzy rogowych — 2, koszykarz — 1, mistrzów murarskich — 2, garncarzy — 7, szklarzy — 2, kowali — 5, ślusarzy i nożowników — 6, kotlarzy — 2, ludwisarz — 1, blacharzy — 2, zegarmistrzów — 2, introligatorów — 2, cegielnik – 1, sukienników — 8, tasiemkarz — 1, tkaczy — 80, farbiarzy — 5, kupców — 16, kramarzy i iglarzy — 27, handlarzy wiktuałami — 5, wozak — 1, oberżystów — 2, restauratorów — 2, szynkarzy — 10, bielarz — 1, kominiarz — 1, kat — 1, gorzelnik — 1, szlifierz — 1 i sitnik — 1.

 

Budynki

Domy w śródmieściu są murowane i otoczone murem; te na przedmieściach są liczniejsze, lecz przeważnie kryte gontem i drewniane. Ogółem naliczono tu 381 prywatnych budynków mieszkalnych oraz 152 stajnie i szopy.

            Budynki publiczne są następujące:

1) Ratusz z wieżą i zegarem. Stoi pośrodku rynku i poza władzami miejskimi ma tu też swą siedzibę królewski sąd oraz urząd podatków pośrednich. Na parterze mieści się remiza strażacka, waga miejska, urząd miar, piwnica ratuszowa oraz ławy chlebowe i mięsne, a na piętrze znajduje się duża sala, w której co czwartek odbywa się targ przędzalniczy. Ratusz był pierwotnie drewniany, w 1524 roku wymurowano jednak pierwszą kondygnację, a w 1581 drugą. Wieżę wzniesiono w latach 1620–1624, a w 1688 dodano jej prześwity i przykryto blachą. W 1801 roku ratusz i wieża przeszły renowację, w 1817 zostały z zewnątrz pomalowane i przy tym dla upamiętnienia wojny 1813–1815 roku oraz fundacji krzyża żelaznego dodano pod cyferblatem po północnej stronie następujący napis: „Dzięki niech będą Opatrzności, która z niszczycielskiej wojny wyprowadziła nas potąd, ocalając nam życie i wolność. Niechaj chroni naszego króla Fryderyka Wilhelma III, zsyła dalej swe błogosławieństwa i niech ta wieża widzi wokół siebie tylko szczęśliwość! Bóg będzie dalej łaskawie władał, a wy, obywatele, ufajcie Mu!”.

2) Katolicki kościół farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny[7], z dzwonnicą i zegarem z kurantami, wzniesiony z drewna w 1252 roku za rządów księcia Świdnicy, Jawora i Wrocławia Henryka III (Białego), 14 sierpnia tegoż roku poświęcony przez biskupa wrocławskiego Tomasza I, w 1512 przekształcony w murowany, powiększony i sklepiony, w 1545 urządzono w nim kaplicę nagrobną rodu Schafgotschów. Warta obejrzenia jest kunsztowna snycerka zdobiąca główny ołtarz. Świątynia doświadczyła kilku pożarów, mniej lub bardziej niszczycielskich. 20 maja 1603 roku spaliła się całkowicie, a dzwony uległy roztopieniu; w 1624 spłonął dach i dzwonnica; w 1702 w wyniku uderzenia pioruna obrażeń doznał proboszcz Greger oraz kilku znajdujących się w kościele robotników, a gałka na wieży pękła. Do tutejszej parafii należą wsie: Proszówka, Brzeziniec, Młyńsko, Krzewie Wielkie, Zapusta i Kałużna, a kościoły katolickie w Olszynie, Rząsinach i Uboczu są kościołami parafialnymi, administrowanymi obecnie przez katolickiego proboszcza w Gryfowie. Na mocy wcześniejszego porozumienia dominium Gryf oraz dominia wspomnianych trzech wsi wykonują na zmianę prawo patronatu przy wyborach proboszcza, a mianowicie w takiej kolejności, w jakiej zostały po sobie wymienione.

3) Kaplica cmentarna pod wezwaniem świętego Wawrzyńca, położona przed Bramą Lubańską na cmentarzu gminnym, zbudowana w 1560 roku. Spaliła się w 1603, została jednak w latach 1605–1608 odbudowana i rozbudowana przez ówczesnego burmistrza Matthäusa Rothego, który wyłożył na to własne środki, jak również zapisał jej legat w wysokości 100 talarów, by co roku na św. Mateusza odprawiano mszę w jego intencji. W wojnach lat 1806–1815 używana była jako magazyn i dopiero w 1820 roku dzięki dobrowolnym datkom przywrócono ją do poprzedniego stanu. W 1823 rozebrano wieżę kapliczną, która groziła zawaleniem się.

4) Obecna plebania katolicka stoi tuż przy kościele farnym, po pożarze w 1603 roku została odbudowana jako murowana, a 21 września 1605 roku wprowadził się do niej ewangelicki pastor Silber.

5) Szkoła katolicka, zbudowana w 1587 roku.

6) Szkoła ewangelicka (niemiecka), założona dla wygody młodszych roczników w mieście. Wyższe klasy uczęszczają do Wieży Górnej. W 1811 roku zmarły radca handlowy Lachmann podarował obecny budynek, który został następnie odpowiednio wyposażony.

7) Szpital. Stoi przed Bramą Jeleniogórską (dawną Lwówecką) na końcu przedmieścia i był uprzednio domem mieszczańskim, który w 1780 roku przekształcono w szpital po tym, jak stary, bardzo już zniszczony, został sprzedany. Pierwszy szpital zbudował w 1544 roku Hans Ulrich v. Schafgotsch; w 1600 norymberski kupiec nazwiskiem Ulrich Henschel zapisał na jego rzecz 50 talarów, a w 1614 burmistrz Rothe kolejne 100 talarów. Do tego majątek Gryf dodawał rocznie 13 worków żyta, a urząd kameralny 4 stosy drewna. Chociaż za wojny trzydziestoletniej wszystkie kapitały tego szpitala przepadły, to jego roczny przychód — wliczając utworzoną w 1816 roku fundację zmarłego radcy handlowego Lachmanna — wciąż wynosi 560 talarów.

8) Dom dzwonnika.

9) Browar ze słodownią, odbudowany po pożarze 1783 roku, w 1823 sprzedany przez mieszczan wspólnocie browarniczej.

10) Areszt.

11) Dom grabarza; spalił się w grudniu 1816 roku i został odbudowany jako murowany.

12) Pasternia, obecnie wykorzystywana na cele gospodarcze, ponieważ pastwiska przekształcono w pola orne.

13) Lniarnia i suszarnia.

14) Katownia.

15) Strzelnica. Należy do bractwa strzeleckiego, założonego w 1527 roku, które ją zapewne w owym czasie zbudowało. Płonęła w 1578 roku od uderzenia pioruna, w 1634 podpalona przez nieprzyjaciela, odbudowana w 1684. W 1756 przekształcona z drewnianej w murowaną, a w 1810 na potrzeby tak zwanego korpusu Fouriera — oddziału bractwa strzeleckiego — dobudowano do niej murowaną świetlicę.

16) Bielarnia miejska.

17) Cegielnia miejska.

            Bram jest 5: Lubańska, Jeleniogórska (dawniej Lwówecka), Żytawska, Kościelna i Garncarska. Pięć domów pisarzy bramnych, sprzedanych przez państwo w 1820 roku, ujęto w liczbie domów mieszczańskich.

            Ulic głównych jest tu 8: Lubańska, Żytawska, Jeleniogórska (dawniej Lwówecka), Kościelna, Ceglana, Źródlana, Łaziebna i Więzienna.

            Większość domów przy rynku ma murowane podcienia, a że przy odbudowie po ostatnim pożarze zrównano wysokość budynków, to rynek zyskał naprawdę ładny wygląd.

            Położony na Lubańskim Przedmieściu gryfowski majątek lenny podlega jurysdykcji ziemskiej i został ujęty w spisie wsi.

 

Dzieje

Historycy nie są zgodni, kiedy zbudowano Gryfów. Silber podaje, że miasto powstało już w 1001 roku, a nazwę jego wywodzi od słowa Angreif, „napaść, najazd”. Ehrhard przyjmuje XII wiek, a konkretnie lata 1163–1201, kiedy to książę Bolesław I Wysoki w związku z napaściami Czechów zbudował zamek Gryf, jak również książęcą warownię stojącą niegdyś w Gryfowie, a zatem i samo miasto powinno być założone również wtedy.

Herb przedstawia gryfa trzymającego w szponach zbrojnego męża.

Książę Henryk I Brodaty był synem Bolesława Wysokiego i do 1238 roku panem Gryfowa; po nim nastąpił książę Bolesław II Rogatka, który w 1242 nadał miejscowości  prawa miejskie. Ksiażę Henryk III Biały rządził do roku 1262. Henryk IV Prawy został uwikłany w wojnę z Bolesławem Rogatką, który porwał go, uwięził i zmusił do odstąpienia mu miasta. Po śmierci Rogatki Gryfów, podobnie jak całe pogórze, przypadł Bolkowi I Surowemu, który w 1300 roku otoczył miasto murami, a umierając w 1301, zostawił je wraz z całym księstwem jaworskim synowi swemu Henrykowi I Jaworskiemu, z którego przeszło ono wreszcie na księcia Bolka II Małego. Ten w wigilię św. Bartłomieja 1354 roku nadał miastu następujący pokaźny przywilej:

1) Po wsze czasy urządzać swobodny jarmark w czas odpustu; takoż swobodny targ co sobota i swobodny targ solny.

2) Co roku wybierać burmistrza, rajców, ławników i mistrzów cechowych.

3) Pobierać podatki od wszystkich mieszkańców, za co płacić na Gryf tylko 17 marek[8] groszy rocznie w dwóch terminach.

4) Kotły warzelnicze wyrabiać i wedle uznania naprawiać.

5) Własną miarę i wagę ustalać.

6) Prawo sądu sprawować, również w sprawach kryminalnych.

7) Korzystać z prawa mili, to jest w obrębie 1 mili od miasta nie tolerować na niekorzyść mieszczan żadnego targu ani kramu, żadnych ław chlebowych, mięsnych, ani obuwniczych, żadnego krawca, kowala, piwowara, ani szynkarza.

8) Dla mieszczan prawo swobodnego połowu w Kwisie w środy, piątki i soboty.

9) Pastwiska nad Oldzą wraz z sądem wyższym i niższym, pożytkami i zarządem.

10) Sąd wyższy i wójtostwo ziemskie nad całym weichbildem.

11)  Co roku przez 3 godziny urządzać w mieście przegląd prawa i porządku, gdzie obowiązek stawić się mają sołtysi wiosek podległych tutejszemu sądowi wyższemu, każdy z dwoma ławnikami.

12) Cała ludność z wiosek, gdzie jest kościół, ma w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego obowiązek przybyć do miasta z krzyżem i chorągwiami pod groźbą 10 marek groszy kary.

            Cesarz Karol VI potwierdził tenże przywilej w Wiedniu 25 sierpnia 1733 roku.

            Pod koniec XIV wieku Gryfów wraz z całym księstwem jaworskim przeszedł pod panowanie korony czeskiej, a że król Wacław potrzebował pieniędzy, to w 1392 roku zastawił on twierdzę Gryf oraz miasto Gryfów wraz z sądami, cłami, targiem solnym, lennem kościelnym itd. u starosty krajowego Benesza z Chustnika w Świdnicy za sumę 900 kop groszy. Gdy w 1395 roku Wacław pożyczył od Benesza jeszcze 1000 kop groszy, podarował mu w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu zastawione ziemstwa; ten wszelako za zgodą króla zastawił je w 1400 roku u rodziny Gotsche Schofa na Kamienicy, która już od 1246 siedziała na Gryfie.

            W czwartek po św. Jerzym 1404 roku król Wacław potwierdził miastu przywileje otrzymane od księcia Bolka i wydał zgodę na budowę murów i założenie rowów odwadniających. W 1416 roku Gotsche Schof odstąpił miastu prawo pobierania czynszu solnego po wsze czasy w zamian za roczny czynsz w wysokości trzech korców soli, z czego wywodzi się odprowadzany na Gryf po dziś dzień roczny czynsz solny w wysokości 26 talarów. W 1418 wszelako musiał Gotsche Schof na rozkaz króla Wacława zarówno Gryf, jak i Gryfów oddać (za zwrotem ceny kupna) panu Książa Janowi z Chotěmic, który to otrzymał je z wszelkimi prawami i przywilejami po wsze czasy na własność. Długo ich właścicielem jednak nie był, bo w 1425 odsprzedał miasto i twierdzę na powrót Gotsche Schofowi, od którego to czasu nieprzerwanie należą one do wyniesionego ze stanu szlacheckiego do rangi hrabiów Rzeszy rodu v. Schafgotsch.

            (…)

             Wojna, zaraza, powodzie, pożary oraz inne klęski żywiołowe również i tutaj wyrządzały w przeszłości niemałe spustoszenia. W roku 1395 szalały groźne burze, które zabiły 137 osób; podobnie było w roku 1431, kiedy życie straciło 7 osób i 300 sztuk bydła. W 1472 roku miasto po raz pierwszy się spaliło. W 1496 Kwisa wylała, powodując duże szkody, a w 1497 wszyscy mieszkańcy z wyjątkiem 12 osób zmarli na zarazę. Ponieważ jednocześnie opustoszała cała wieś Wieża Stara (Wieża Dolna), cesarz Maksymilian I w ramach odszkodowania podarował miastu należące do niej dobra, które rada następnie częściowo sprzedała mieszczanom, a częściowo skomunalizowała.

            21 września 1542 roku spadło tyle szarańczy, że brodziło się w niej po kostki; wyrządziła ona wielkie spustoszenia. W 1550 roku wezbrana Kwisa porwała rozmaite budynki. W 1564 szalała zaraza. 15 sierpnia 1578 roku od uderzenia pioruna zapaliła się strzelnica wraz z 11 stodołami, wskutek czego spaliło się wiele zboża. W 1585 na zawleczoną z Czech zarazę zmarło 60 osób. W 1590 odczuto w okolicy trzęsienie ziemi. W 1599 znowu w mieście i okolicy grasowała zaraza, pochłaniając wiele ofiar. W 1603 roku, we wtorek po Zielonych Świątkach (20 maja) o 8 wieczorem wybuchł pożar u Zachariasa Queissera przy rynku, tam gdzie dzisiaj jest apteka, a że w wyniku wielotygodniowej suszy wszystkie dachy były całkiem wyschnięte, to w przeciągu 2 godzin spaliło się 145 domów w obrębie murów, a także kościół, szkoła, plebania, zamek, ratusz i inne budynki publiczne, na przedmieściu zaś, przed Bramą Lubańską i Garncarską, ogień strawił kaplicę św. Wawrzyńca, 66 domów i 50 stodół. W mieście ocalała tylko łaźnia, w której leżał chory, poza tym ocalało Nowe Miasto oraz przedmieścia: Lwóweckie (dzisiaj Jeleniogórskie) i Żytawskie. Ogień miał podłożyć niejaki Seyboth z Czech, który gdy go aresztowano, popełnił samobójstwo za pomocą trucizny. Należy wątpić, czy rzeczywiście było to umyślne podpalenie, czy też pożar należy raczej przypisać nieostrożności Queissera, bo pastor Silber, świadek owego nieszczęścia, głosząc stosowne kazanie w niedzielę po Zielonych Świątkach, nie wspomniał ani słowem o przyczynie pożaru, a jedynie usilnie wzywał Gryfowian do pokuty.

Celem ulżenia miastu śląski królewsko-cesarski urząd kameralny zwolnił je na trzy lata z popiwku, co następnie zostało przez cesarza Rudolfa przedłużone na kolejne cztery, do 1610 roku.

W 1608 i 1609 roku powodzie wyrządziły wielkie szkody; mnóstwo ludzi zwierząt utonęło, a woda porwała wszystkie mosty, uniemożliwiając komunikację z sąsiednimi miejscowościami. W 1612 roku wichura zerwała dachy z niemal wszystkich budynków, a w miejskim lesie powaliła 800 drzew. W wyniku ciepłej zimy 1612/1613 roku na Wniebowstąpienie Pańskie wybuchła zaraza, szalała nieprzerwanie aż do Bożego Narodzenia, zabiła 1072 osoby, a że na cmentarzu skończyło się miejsce, trzeba było zmarłych grzebać w ogrodach i na polach. Zdrowi jeszcze mieszkańcy uciekali z miasta i klecili sobie szopy na polach. Tam kapłan nazwiskiem Hartrampf — ponieważ duchowni się oddalili — odprawiał nabożeństwa; stąd ogród przed Bramą Żytawską, gdzie onże pobudował swą chatkę, nazywany jest po dziś dzień Kapłańskim Ogrodem. W 1616 roku spaliło się w Nowym Mieście 7 domów, a 31 października 1624 spłonęły wszystkie domy w mieście wraz z kościołem, szkołą, ratuszem i dwoma przedmieściami. Ten ostatni pożar wywołany został przez żonę i trzech synów wspomnianego wyżej Seybotha; zostali schwytani i spaleni. W 1625 roku zaraza zabiła 188 osób.

Do tych wyjątkowych nieszczęść doszedł jeszcze wybuch wojny trzydziestoletniej, która całkiem zrujnowała miasto, a w 1633 roku znowu panowała zaraza, pochłaniając 112 ofiar. 8 maja 1634 roku oddział wrażych wojsk splądrował najbogatsze domy mieszczańskie oraz te zajmowane przez uszłe tu ze wsi rodziny szlacheckie. Gdy 9 lipca tegoż roku nadciągnął szwedzki generał Banner z 22 000 ludzi, cesarski pułkownik Cosetzky ze swymi Chorwatami podpalił miasto z trzech stron i tym razem w zgliszcza zamieniło się 227 domów, oba kościoły, ratusz, słodownia, browar i 37 stodół. Straty oszacowano na 200 000 guldenów. W tymże roku, 21 października, do miasta wkroczyło 400 Chorwatów i uprowadziło sędziego miejskiego, którego trzeba było wykupić za sumę 160 talarów. 30 tegoż miesiąca 300 saskich rajtarów spaliło Duży Młyn, 16 stodół i dwa domy na Nowym Mieście. Wreszcie 14 października 700 Węgrów pod wodzą pułkownika Peygotta podpaliło 27 domów i 3 stodoły przed Bramą Żytawską oraz samę bramę i wzięło 1000 talarów kontrybucji. 139 osób zmarło w tymże roku na zarazę. Niedobry to był rok!

2 maja 1636 roku wkroczyło do miasta kilka kompanii Polaków pod wodzą cesarskiego pułkownika Leona, w zamian jednak za tygodniowe kwaterunkowe w wysokości 160 talarów odmaszerowali do Mirska, gdzie spędzili 16 tygodni. 15 listopada nadciągnęło znowu 3000 Polaków i rozłożyło się na przedmieściu. Szlachta okoliczna skrzyknęła się wprawdzie, by ich przepędzić, została wszakże rozgromiona i zmuszona do ucieczki. Caspara v. Nostitza, pana na Czosze, schwytali i śmiertelnie poranili przy Dużym Młynie. 22 maja 1639 znowu nastąpił straszny dzień dla Gryfowa: do miasta, posługując się fałszywym rozkazem generała Torstensona, wślizgnęło się 200 Szwedów. Rotmistrz Petersent zażądał zaraz 1500 guldenów kontrybucji, a że dostał tylko 1000 gotówką, a na resztę weksel, to kazał plądrować, co trwało 400 godzin.

25 marca 1640 roku kwaterowała w mieście kompania cesarskiego pułku dragonów hrabiego v. Leskiego. Gdy 21 kwietnia szwedzkiemu podpułkownikowi Wankemu doniesiono, iż oddział ten zostawił w Gryfowie wiele bagaży, to posłał on 700-osobowe komando pod dowództwem majora Bocka, by je przejąć. Ponieważ nic nie znaleziono, ludzie ci splądrowali domy mieszczańskie, maltretując przy tym mieszczan, zabijając 4 mieszkańców i dozorcę, po czym uprowadzili 50 koni wraz z 500 sztukami bydła. 17 lutego 1641 roku spaliło się 6 domów. 20 kwietnia 1643 roku 300 Szwedów chciało plądrować, zostali jednak przez mieszkańców przepędzeni.

Kolejny rok przeszedł spokojnie, lecz 22 września 1645 roku szwedzki generał Königsmarck[9] stworzył w mieście swą główną kwaterę i pozostawał na miejscu z 6000–8000 ludzi przez 4 dni, w którym to czasie żołnierze jego bardzo dręczyli mieszkańców, a na odchodnym zabrali ze sobą owce, woły i wszystkie zboże. 9 grudnia tegoż roku zebrały się wokół miasta armie: Torstensona i Königsmarcka; sztab zaległ w mieście. Niemal wszyscy mieszczanie uciekli, by uniknąć maltretowania przez żołnierzy, toteż ci włamywali się do domów i kościołów, plądrując je i okradając nawet zmarłych w kryptach. Podpalili 2 stodoły i prowadzili swój proceder do 14 grudnia, kiedy odmaszerowali. W owym roku spaliło się łącznie 31 budynków.

Chociaż wojna trzydziestoletnia miała się ku końcowi, to miasto było tak wyczerpane, że musiało prosić o wsparcie. Śląskie stany przyznały wprawdzie dotację w wysokości 600 talarów, zażądały jednak spłaty zaległości podatkowych.

W 1740 roku wybuchła pierwsza wojna śląska, przy czym działania militarne oszczędziły miasto, które w 1742 przeszło pod panowanie pruskie. Tym bardziej jednak został Gryfów doświadczony w drugiej wojnie śląskiej, która zaczęła się w roku 1744. 20 września 1745 wkroczył cesarski major Udwanocki na czele 236 huzarów Palfy’ego i zażądał 500 dukatów kontrybucji pod groźbą spalenia miasta. 22 listopada wkroczył do miasta korpus Węgrów pod wodzą generała Nádasdy’ego; skoro się jednak dowiedzieli, że 23 listopada Sasi zostali pobici przez Prusaków pod Henrykowem Lubański, to z obawy, że może spotkać ich ten sam los, pomaszerowali dalej, najpierw wszakże zażądali od magistratu 20 000 guldenów kontrybucji. Dostali tylko 7000, w związku z czym splądrowali domy i zabrali ze sobą zakładników. Ledwie miasto spłaciło połowę długów narosłych podczas wojen śląskich, gdy oto wybuchła wojna siedmioletnia. Ze względu na bliskość granicy saskiej i czeskiej Gryfów znalazł się w szczególnie niekorzystnym położeniu. Gdy w sierpniu 1757 stało w mieście 200 cesarskich jegrów, zbliżył się pruski generał Grumbkow, zażądał, by się poddali, a gdy ci odmówili, kazał  trzema strzałami wysadzić w powietrze Bramę Lubańską i wziął ich do niewoli. 22 sierpnia 1761 roku wkroczyły do miasta cesarskie oddziały korpusu Beckera wraz z 40 Kozakami rosyjskiego generała Bütterlina i zażądały 50 000 florenów kontrybucji, na co musiano im natychmiast wypłacić znaczną kwotę zaliczki.

Odprowadzone kontrybucje i inne koszty wyniosły łącznie 35 000 talarów i mieszczanie musieli spłacać długi przez 17 lat, to jest do 1780 roku.

Następnie miasto cieszyło się długim okresem spokoju, nim w nocy z 29 na 30 września 1783 przerwało go wielkie nieszczęście: o północy w rynku wybuchł pożar, który tak się rozprzestrzenił, że w niewiele godzin zamienił w zgliszcza 120 domów i z całego miasta ocalały tylko dwie pierzeje rynku i ulica Żytawska.

Dzięki znacznym subsydiom królewskim i wkładowi towarzystwa ogniowego udało się wkrótce rozpocząć odbudowę i rok później stało już z powrotem 59 domów mieszczańskich i wszystkie budynki publiczne.

3 maja 1795 roku od uderzenia pioruna zajęły się stodoły przy drodze do Mirska i tylko szybka akcja ratownicza zapobiegła spaleniu się pobliskiego przedmieścia. Dwa lata później oglądało miasto ostatnią, miejmy nadzieję, krwawą egzekucję z wyroku przysługującej mu jurysdykcji sądu wyższego. 4 października 1797 ścięty został młynarczyk Johann Gottlieb Rösler z Krobicy, który w 1795 obrabował i zamordował podróżnego w okolicy Lubomierza. Drewniana szubienica, która musiała być wtedy zbudowana, stoi jeszcze na prawo od drogi do Lwówka.

Z początkiem nowego stulecia na porządku dziennym stanęły też nowe kłopoty, bo oto już w 1804 Kwisa wylała, w niesłychany sposób uszkadzając mosty, groble i place bielarskie. W następnym roku wynikła tak straszna drożyzna, że worek żyta kosztował nawet 20 talarów. Ceny wszystkich pozostałych artykułów spożywczych również proporcjonalnie wzrosły i chociaż miasto i zamożni poczciwi mieszkańcy troszczyli się o to, by najuboższe rodziny nie pomarły z głodu, to w rzeczy samej niewiele do tego brakowało.

Wojna, która w 1805 roku wybuchła pomiędzy Austrią i Francją, ściągnęła na Gryfów przemarsze wojsk pruskich, co miało miejsce również w następnym roku, gdy ojczyźniana armia ciągnęła ku swej nieoczekiwanej strasznej klęsce pod Jeną. Wkroczenie Francuzów na Śląsk, okupacja kraju, w tym również Gryfowa, było doświadczeniem porównywalnym jedynie z cierpieniami spowodowanymi przez wojnę trzydziestoletnią. Wszelkiego rodzaju dostawy dla nieodzianej jeszcze żołnierskiej tłuszczy, kosztowne kwaterunki, wyniosłe i zuchwałe zachowanie żołdaków, najwymyślniejsze krętactwa komisarzy i podobnych towarzyszących armii utrapieńców — wszystko to stanowiło sceny tragedii, która co godzina odgrywana była na nowo, tylko aktorzy się zmieniali. Miasto popadło w ciężkie długi i nie dało się nawet myśleć o jakiejkolwiek uldze, bo wiele władz publicznych zmuszonych zostało do złożenia następującej przysięgi: „Przysięgam sumiennie sprawować władzę publiczną, która została mi powierzona przez Jego Cesarską Mość, cesarza Francuzów i króla Włoch; używać jej jedynie dla utrzymania porządku i spokoju publicznego, a następnie przyczyniać się — na ile będzie to w mojej mocy — do wykonywania zarządzeń wydawanych na potrzeby armii francuskiej oraz nie utrzymywać żadnej korespondencji z wrogami”.

Królewskie i miejskie władze Gryfowa nie złożyły tej przysięgi, lecz przeciwnie, za pośrednictwem rotmistrza Negro — dowodzącego korpusem ochotników krążącym po okolicy — korespondowały ze swymi prawowitymi władzami; ostatecznie jednak łączność ta została przerwana przez interwencję wrogiego garnizonu, a Negro został przepędzony. Choć 9 lipca 1808 roku podpisano pokój w Tylży, to wymarsz Francuzów nastąpił dopiero jakiś czas później. U schyłku tego roku poddany ciężkim próbom władca powrócił do stolicy, by poprzez dobroczynne rządy ulżyć swym tak srodze uciśnionym, a jednocześnie okazującym niezwykłą lojalność poddanym.

Na początku 1812 roku zaczęły się nowe kłopoty, gdy zorientowano się, że Francja zbroi się przeciwko Rosji i przez Śląsk, a zatem także przez Gryfów zaczęły ciągnąć niezmierzone masy wojska. Nawet Prusy uznały za konieczne postawić pod komendę żądnego sławy Napoleona korpus pomocniczy. Klimat pokonał dumną, wspaniałą armię i tylko niewielu przeżyło tę wyprawę. Często niedobitki całego pułku wracały na jednym wozie. Tak spełzł na niczym śmiały plan wielkiego wodza, by podbić również Rosję.

W 1813 roku Prusy zawarły z Rosją przymierze przeciwko Francji i nasze oddziały przyłączały się jako sprzymierzone do następującej za nieprzyjacielem rosyjskiej armii. Wkrótce w okolicy znaleźli się pierwsi Rosjanie pod wodzą pułkownika Brendla, a 10 kwietnia wkroczył do miasta generał Melusini z pułkiem huzarów. 20 kwietnia nadciągnęło 250 pruskich jegrów-ochotników, by połączyć się z 60 towarzyszami przybyłymi 7 kwietnia pod dowództwem porucznika v. Liptowa; 2 maja odmaszerowali oni celem uzupełnienia 2. (dzisiaj 7.) zachodniopruskiego pułku piechoty. 11 maja przybył do Gryfowa ciężko ranny pod Lützen pruski generał v. Hünerbein wraz z 2000 rannych Prusaków; połączywszy siły z 500 ochotnikami z korpusu v. Lützowa, którzy trafili do miasta dwa dni później, podjęli oni marsz w głąb prowincji. Już 21 maja usłyszano wyraźnie kanonadę pod Hochkirch i Weissenberg[10], a nazajutrz nadjechało 40 wozów należących do królewiczów, królewskiego kanclerza księcia v. Hardenberga i wojennej kasy, a za nimi 20 do 30 wozów z rannymi i podwody na 200 czterokonnnych wozach z towarzyszeniem kompanii artylerii.  Następnego dnia dołączył do nich szpital polowy, około 100 wozów z taborem, wielu rannych, niewielka część kawalerii landwehry, reszta ochotniczych oddziałów jegrów v. Liptowa, a pod wieczór jeszcze mały oddział freikorpsu v. Lübowa z trzema działami, wozami z amunicją i taborem.

24 maja rano przejechało pod pruską eskortą około 100 wozów z furażem, a po południu przeciągnął ich śladem oddział Kozaków, którzy prowadzili ze sobą dwóch mieszkańców wsi Zalipie[11] koło Leśnej, wziętych ich za szpiegów. Podejrzani zostali jednak uznani za niewinnych przez obecnego w mieście rosyjskiego kapitana i zwolnieni.

Następnego dnia przemaszerowało na Lubomierz ośmiu Prusaków z dwoma zdobycznymi działami i czterema wozami z prochem, a 26 maja przemieścił się ich śladem znaczny oddział rosyjskiej artylerii konnej, pułk z dwiema armatami, cztery wozy z prochem i mnóstwo Kozaków. Dwa dni później nadjechało jeszcze kilka oddziałów rosyjskiej kawalerii różnych rodzajów broni i założyło przy szpitalu obóz, który jednak wkrótce opustoszał, gdy wojsko to odjechało, by przyłączyć się do korpusu Emanuela na drodze do Jeleniej Góry.

Jak dotąd nie widziano jeszcze w Gryfowie nieprzyjaciela, zapewne jednak o jego rozbojach w okolicy słyszano i miano przed oczami smutny widok mieszkańców sąsiednich miejscowości, którzy z żonami, dziećmi i zwierzętami domowymi uchodzili w góry wposzukiwaniu bezpieczeństwa i ochrony. Dopiero w wyniku zawartego rozejmu pojawiła się w mieście francuska załoga. Po tym, jak 9 czerwca przybyła już część francuskiego 15. pułku piechoty z 20 wozami z amunicją, główną kwaterę założył w mieście marszałek Macdonald, który miał przy sobie ponad 90 oficerów. W stajniach i stodołach trzeba było umieścić 656 koni. 11 czerwca w zamian za część kawalerii, która odjechała, zakwaterało się 200 żołnierzy piechoty, a dzień później Macdonal przeniósł swą główną kwaterę do Olszyny; jednak z tego powodu zwiększono kwaterunek do 800 żołnierzy, którzy wszelako 17 czerwca z wyjątkiem 412 zostali przerzuceni gdzie indziej. Komisarz wojenny Benard, człowiek-pijawka w prawdziwym znaczeniu tego słowa, założył w Gryfowie magazyn, by wraz z kolegami troszczyć się o zaopatrzenie oddziałów obozujących na Marcówce koło Mirska. Obóz ten kosztował okolicę niekończące się ofiary, sam Gryfów dał 300 talarów na budowę drewnianych baraków. Przemyślnością wykazał się przy tej okazji komisarz wojenny Severoli; wybrał sobie u kupców 100 sztuk szlachetnego płótna i kazał je oznaczyć specjalną pieczęcią, by zapobiec podmianom. 27 czerwca liczba kwaterujących żołnierzy ponownie wzrosła do 800; do tego urządzono jeszcze lazaret, a że do zebrania pełnej sumy nałożonej na powiat lwówecko-bolesławiecki kontrybucji brakowało 10 000 talarów, to cztery główne miasta musiały ją zaliczkowo wpłacić, z czego na Gryfów przypadło 2500 talarów.

10 sierpnia z wielką pompą świętowano urodziny Napoleona, na co gospodarz generała Montbruna, by uniknąć wzięcia na męki, musiał wydać 250 talarów. Wreszcie 16 sierpnia generał ze swymi ludźmi opuścił miasto, które jego pobyt kosztował pewnie 30 000 talarów. Jednocześnie przeciągnęło przez Gryfów wszystko, co umościło się w okolicy, i można przyjąć, że było to co najmniej 10 000 ludzi, głównie piechoty, z 50 wozami furażu i stadem 300 sztuk bydła rzeźnego. Cała ta karawana skierowała się na Lwówek i rozłożyła obozem wokół Podskala, przy czym niebywale doświadczona została pobliska wieś Rząsiny.

Już 17 sierpnia okolicę zamiast Włochów patrolować zaczęli Kozacy i i pod wieczór około 100 z nich obsadziło bramy miejskie, postawili również straże za Dużym Młynem. Następnego ranka liczba ich wzrosła i ruszyli ścigać przemieszczające się w okolicy Lwówka oddziały nieprzyjaciela; jednak pojedynczy, naciskani przez Włochów, wrócili około 11, a przed miastem, by oczekiwać na przybycie oficera wysokiej rangi, stanęli generałowie Montbrun, Fressinet i Gruner wraz z 1000 kawalerii, takąż liczbą piechoty, 8 działami i taborem amunicyjnym. Ponieważ jednak oficer ów się nie zjawiał, to cały obóz oddalił się 19 sierpnia o drugiej w nocy; po południa zniknęło również wszystkie wojsko, które zakwaterowało się w mieście.

Wkrótce zjawił się pułk Włochów i Neapolitańczyków z 5 działami; silną załogą obsadzili oni bramy i nie tylko pozostawali pod bronią, lecz także wyprowadzili na rynek dwie armaty z płonącymi lontami, lufy kierując na Bramę Jeleniogórską. Wszędzie wokół miasta stały pikiety, a wieczór tego dnia przyniósł wbrew oczekiwaniom spokojny sen; wszystko gotowało się na rano, kiedy oczekiwany był król Neapolu z 5000 ludzi. Ten jednak nie przybył, a całe wojsko z miasta i okolicy odmaszerowało, podczas gdy marszałek Macdonald wyczekiwał idącej z Lwówka do Złotnik kolumny 42 dział pod odsłoną 1800 Westfalijczyków. Około 2 po południu wrócił też generał Montbrun, a jego kawaleria stanęła w gotowości przed miastem. Nazajutrz przeciągnęło przez Gryfów niesłychane mnóstwo żołnierzy wszelkiego rodzaju formacji z całym sprzętem wojennym; za nimi podążało w oddali pięćdziesięciu kilku Kozaków, którzy założyli obóz w pobliżu przysiółka Górniki nad Krzewiem. Chociaż około 6 wieczorem liczba Kozaków wzrosła, to Francuzi zachowali spokój i pozostali w mieście. Opuścili je wreszcie, by wraz ze swymi towarzyszami udać się na spotkanie pewnej śmierci na polu bitwy nad Kaczawą. Kwisa i Oldza, wezbrane od ciągłych opadów, naturalnie chroniły miasto przed dalszą obecnością wojsk i dopiero 27 sierpnia w południe trafili do miasta pojedynczy Francuzi uchodzący znad Kaczawy. 28 sierpnia nadciągnął generał Fressinet z około 4000 piechoty i sześcioma działami; zakwaterowani zostali w mieście i sąsiedniej wsi Wieża. Nazajutrz o 4 po południu odmaszerowali oni w stronę Lwówka, zostawiając tylko w tutejszym lazarecie 10 chorych; ci — wyjąwszy czterech, którzy uciekli — zostali wzięci do niewoli przez przybyłych dwie godziny później ośmiu rosyjskich dragonów. 30 sierpnia rano na rozkaz generała Fressineta do miasta wróciły z obozu w Podskalu nieprzyjacielskie oddziały z armatami, podczas gdy w okolicy rosła obecność Kozaków i rosyjskich dragonów. Wywiązała się najpierw potyczka między forpocztami, która przeszła w regularną bitwę tyralierską, co w miarę jak zapadał zmierzch, stawało się coraz groźniejsze i niebezpieczniejsze dla mieszkańców Gryfowa. Ostatecznie Francuzi utrzymali miasto, w którym poza jednym jedynym domem mieszczańskim nic nie zostało splądrowane, przedmieścia wszakże mocno ucierpiały. Jedna chora kobieta została postrzelona w pachę, trzynastoletni chłopiec dostał kulę w piętę, a na przedmieściu dwie starsze kobiety zginęły podczas wymiany ognia. Domy doznały wielu uszkodzeń od ostrzału i niejeden nosi jeszcze ślady po kulach. Bramy wieczorem zaryglowano, a Francuzów nakarmiono, ci zaś z uprzejmym podziękowaniem przyjęli skromny posiłek podany im przez gospodarzy. Nazajutrz o 3 nad ranem całe to wojsko pociągnęło w całkowitej ciszy ku Leśnej. Rosjanie, bardziej wystawieni na kule niż ich przeciwnicy, mieli 68 zabitych, nie licząc rannych. Strat nieprzyjaciela nie dało się ustalić, bo rannych zabrali na wozach, a zabitych wrzucili zapewne do Kwisy.

31 sierpnia trwały przemarsze wszelkiego rodzaju formacji rosyjskich, od rana aż po późny wieczór, a dowodzącego generała hrabiego St. Priesta odwiedził książę Lichtenstein pod eskortą węgierskich huzarów, przy której to okazji dowiedziano się, że Austria pojednała się ze sprzymierzonymi. Dla miasta była ta wiadomość — podobnie jak uwolnienie się od francuskich gości — tym radośniejsza, że po stronie rosyjskiej istniał plan, by przy dłuższym oporze nieprzyjaciela miasto podpalić. 1 września zakwaterowani tu Rosjanie wyruszyli do Saksonii, by wspólnego wroga upokorzyć pod Lipskiem. Zjednoczone armie walczyły wytrwale, przeważnie szczęśliwie i 31 marca 1814 wkroczyły do francuskiej stolicy. Zawarto pokój, Napoleon został zesłany na wyspę Elbę, a prawowity władca Ludwik XVIII ponownie zasiadł na tronie.

Jak wiadomo, 28 lutego 1815 roku eks-cesarz opuścił wraz z lojalnymi zwolennikami wygnanie, zdobył na nowo poparcie we Francji, przepędził rodzinę królewską, 15 czerwca zaatakował armię pruską na granicy francusko-belgijskiej między Beaumont i Charleroi, 18 czerwca został pod Waterloo zmuszony do bezładnej ucieczki przez połączone siły pruskie, angielskie i niderlandzkie i w ciągu niewielu  dni odepchnięty aż pod Paryż, tak że 7 lipca armia sojusznicza po raz drugi wkroczyła do stolicy, armia francuska skapitulowała, zawarto pokój, a Burbonowie wrócili na tron. Ta krótka wprawdzie kampania wymagała wszak wielkiego wysiłku, bo landwehra, która zdążyła wrócić już do kraju, musiała być na nowo zmobilizowana i posłana w pole.

Od tego czasu szczęśliwi mieszkańcy Prus cieszą się po dziś dzień wytęsknionym pokojem, w którym niech ich Opatrzność zachowa jak najdłużej!

Gryfów ustrzegł się jak dotąd znacznych klęsk żywiołowych; tylko 20 grudnia 1816 spalił się dom grabarza, 6 lutego 1817 roku piorun uderzył w pole przed Bramą Lubańską, a 15 kwietnia 1819 roku roztrzaskał osikę na placu strzeleckim, nie czyniąc poza tym żadnych szkód.

(…)

 

WLEŃ

Liczy 815 mieszkańców, z czego 643 wyznania ewangelickiego, a 172 katolickiego. Żydzi nie mieszkają tu wcale.

 

Gospodarka, handel, rzemiosło

Duża część mieszczan posiada pola uprawne, głównie na terenie Gościradza; jako „mieszczanie rolni” mają oni własnego sołtysa i tworzą odrębną wspólnotę, do której osobno kierowane są okólniki powiatowe. Piwowarstwo, do którego uprawionych jest 63½ domu, było tu niegdyś bardzo znaczne, miasto miało bowiem monopol na wyszynk w okolicy, który wszakże w 1694 roku został przez stany zlikwidowany. Tylko wioska Grzęba jest jeszcze zobowiązana zaopatrywać się w piwo wyłącznie we Wleniu, a rocznie warzy się nie więcej niż 55 beczułek. Obecnie browar jest w dzierżawie w zamian za 40 talarów rocznego czynszu. Sławne swego czasu było tutejsze piwo marcowe; przez kilka leżakowało w beczkach, które czasem można jeszcze napotkać przy stodołach. W mieście działały 3 browary i 3 słodownie.

Handel prowadzi się tu na niewielką skalę, bo miasto na skutek rozmaitych klęsk żywiołowych całkiem podupadło. Targ tygodniowy, niegdyś odbywający się co sobota, całkiem zlikwidowano. Jarmarki są cztery rocznie, z czego największe znaczenie ma gołębny w środę przed Wielkim Postem. Tenże był niegdyś bardzo sławny i jeszcze dziś znajdują się pewnie miłośnicy gołębi, którzy przybywają z daleka, by w nim uczestniczyć; pod względem skali jest aliści zaledwie cieniem tego co dawniej.

Sukiennictwo, niegdyś wiodąca tu gałąź rzemiosła, całkiem podupadło.

Wedle najnowszych danych naliczono we Wleniu: 1 okulistę, 1 chirurga, 1 aptekarza, 1 balwierza, 1 akuszerkę, 3 piekarzy, 1 piernikarza, 7 rzeźników, 3 mydlarzy, 7 garbarzy, 9 szewców, 2 rękawiczników, 2 kuśnierzy, 3 siodlarzy i rymarzy, 3 powroźników, 6 krawców, 2 kapeluszników, 1 cieślę, 5 stolarzy, 2 kołodziejów, 3 bednarzy,  2 tokarzy rogowych, 1 mistrza murarskiego, 2 garncarzy, 1 szklarza, 2 kowali, 2 ślusarzy, 1 zegarmistrza, 25 tkaczy płótna, 7 pończoszników, 1 tasiemkarza, 1 farbiarza, 10 kramarzy, 2 oberżystów, 3 szynkarzy, 1 gorzelnika, 1 kominiarza, 1 sitnika, 1 kamieniarza i 1 kata.

 

Budynki

Od 1813 roku, kiedy 18 sierpnia spaliło się niemal całe miasto, wszystkie budynki są murowane, aczkolwiek 20 pogorzelisk nadal pozostaje w stanie ruiny, bo właścicieli nie stać na ich odbudowę. Łącznie naliczono tu 167 domów prywatnych oraz 37 szop i stajni, w większości murowanych i krytych dachówką. Do budynków publicznych należą:

1) Ratusz, który dopiero w 1823 roku dzięki wsparciu kilku dobroczyńców, po tym jak 10 lat stał w ruinie, został odbudowany i zaopatrzony w wieżyczkę. Mieści też sąd miejski, areszt, kordegardę oraz szynk, a stoi pośrodku niewybrukowanego jeszcze rynku.

2) Katolicki kościół farny pod wezwaniem świętego Mikołaja. W latach 1214–1215 z własnych środków wznieśli go ponoć — od razu z kamienia — sprowadzeni tu sukiennicy, choć większość kosztów mógł pewnie pokryć założyciel miasta, książę Henryk. W 1242 tutejsi sukiennicy zbudowali z ciosanych kamieni wieżę kościelną, ponoć z dwiema galeryjkami. W 1292 kościół został rozbudowany, a w 1530 nastąpiła we Wleniu zmiana wyznania. Ewangeliccy mieszczanie odprawiali w tym kościele swe nabożeństwa, został im jednak w 1629 roku odebrany, a pastora Valentina Albertiego wypędzono. Dopiero w 1632 roku wznowiono luterańskie nabożeństwa, a wypędzony pastor Alberti wrócił na ambonę. Lecz już 22 marca 1637 roku musiał on — podobnie jak cała rada — złożyć urząd na rozkaz cesarskiego komisarza hrabiego v. Annaberga. W latach 1638–1645 ewangelickim proboszczem w tym kościele był Martin Wittwer; w 1645 jednak znowu obsadzono duchownych katolickich. Wprawdzie w 1647 szwedzki rotmistrz Sturmb obsadził ewangelickiego kapelana polowego Johanna Wolfa jako proboszcza, ten wszak musiał 22 kwietnia 1654 roku uchodzić, bo cesarski komisarz odebrał świątynię ewangelickiemu mieszczaństwu wraz z 570 markami kapitału i na powrót obsadził katolickiego plebana, urodzonego we Wleniu Michaela Ambrosiusa Nikischa. Prawo patronatu nad kościołem odebrano magistratowi i oddano klasztorowi w Lubomierzu.

            Proboszcz tego — oszczędzonego przez pożar 1813 roku — kościoła jest jednocześnie użycielem [usuafructuarius] wsi Grzęba [Arnsberg, Ernsberg], którą Ernst v. Zedlitz podarował niegdyś kościołowi.

3) Kościół ewangelicki. Wcześniej, a mianowicie od 1741 do 1752 roku nabożeństwa ewangelickie odbywały się w ratuszu, lecz 10 maja 1751 roku położono kamień węgielny pod nowy kościół, który poświęcono rok później na św. Andrzeja (30 listopada). Jest murowany, o ładnej bryle, od 1802 roku pokryty dachówką i wewnątrz wykończono na biało-niebiesko. Pożar 1813 oszczędził tę świątynię.

4) Plebania ewangelicka; spaliła się w 1813 roku, w 1817–1818 odbudowana jako murowana. Prowadzona w domach i kościołach zbiórka na odbudowę przyniosła 12222 talary 13 groszy i 61/5 feniga.

5) Plebania katolicka.

6) Szkoła ewangelicka.

7) Szkoła katolicka.

8) Szpital, ufundowany przez Sebastiana v. Zedlitza na Lennie w 1575 roku, gdy Flacius Illiricus zatrzymał się na zamku Lenno i ze szlachcicami odbył kolokwium na temat predestynacji i który też w 1581 roku podarował temu szpitalowi 300 talarów. Według listu fundacyjnego — którego oryginał spalił się jednakowoż w 1731 roku — ma tam być sześć miejsc. Posiada dużą łąkę, nieco ziemi i 983 talary i 10 groszy kapitału. Obecny budynek wzniesiono dopiero w 1818 roku, stary spalił się pięć lat wcześniej.

9) Browar ze słodownią również spłonął w 1813, odbudowany dopiero w 1817 roku.

10) Strzelnica spaliła się w grudniu 1806 roku i został w 1811 odbudowana. W pożarze 1813 roku nie ucierpiała, ponieważ stoi poza miastem.

11) Katownia z więzieniem jest drewniana i stara.

12) Pasternia; stara i z drewna.

W mieście ulic jest 7: Złotoryjska, Zadnia, Żydowska, Kościelna, Łaziebna, Jordańska i Przekopna [Haaggraben].

 

Dzieje

W miejscu, gdzie dzisiaj położone jest miasto Wleń, rósł niegdyś brzozowy zagajnik i przycupnęło kilka domów, tworzących rybacki przysiółek Brzezinka [Bürkenau, Birken-Aue]. Bywający niekiedy na Lennie książę Henryk Brodaty, który w 1201 przejął władzę, zwykł ze swą małżonką świętą Jadwigą lasek ten nieraz odwiedzać i w 1214 roku wpadł na pomysł, by go wykarczować, a na jego miejscu zbudować miasto. Początkowo nazywało się ono Brzezinka, tak jak wcześniejszy przysiółek, gdy jednak warownię przemianowano z Ostrogi, Ostróżki [Spörner, Spörnchen] na Lenno (curia feudalis[12]), to i miasto dostało nazwę Lähn, Lehn (feudum[13]). W jego herbie widnieje brzoza okryta książęcym płaszczem, na pamiątkę owego brzozowego lasku.

            Pierwszymi mieszkańcami byli sukiennicy, których książę Henryk ściągnął tu z Lwówka, nadając im znaczne przywileje. Ponieważ wytwórstwo wełny tak jak górnictwo należało do głównych gałęzi gospodarki kraju, Wleń błyskawicznie rozkwitł, a okres dobrej koniunktury utrzymał się przez około 200 lat. Musiał też w owym czasie znacznie się powiększyć, bo na przykład w latach 1346–1348 roku Niemcza płaciła tylko 2 marki daniny, a Wleń oddawał marek 24.

            Prawo wyższego sądu wykonywał naonczas we Wleniu majątek Lenno, lecz w 1690 roku Leopold v. Kuhlhans sprzedał je za 2000 talarów miastu, które tym sposobem całkiem się od Lenna uniezależniło. Mieszczaństwo było wtedy zmuszone ostatniego ustanowionego przez dominium burmistrza wygnać przemocą z miasta.

            Do innych przywilejów należało także prawo mili w odniesieniu do rzemieślników oraz wolność sądzenia bez szubienicy. Co środa odbywał się sławny targ solny, gdzie w sól zaopatrywać się musiało nawet dominium Lenno wraz ze wszystkimi przynależnymi doń wioskami — i być może stąd wywodzi się istniejący do dzisiaj roczny czynsz w wysokości 18 lwóweckich korców soli, który miasto uiszcza na rzecz Lenna.

            Pośród miast powiatu Wleń jest zapewne tym, które najbardziej doświadczone zostało przez pożary, wojnę, zarazy i powodzie. W 1427 roku husyci oblegli Lenno, a że go zdobyć nie mogli, to odchodząc podpalili Wleń. W 1622 wpadł tu pod wodzą księcia Radziwiłła oddział żołnierzy, którzy w ciągu dwóch dni splądrowali wszystkie domy i kościoły. Oprócz innych kosztowności zabrali monstrancję wartą 1000 marek. W 1640 roku szwedzki pułkownik Stahlhans kazał miasto wraz z ratuszem i kościołem obrócić w popiół. Łącznie podczas wojny trzydziestoletniej spaliło się trzykrotnie i podczas częstych oblężeń Lenna było nierzadko ciężko doświadczane; gdy na przykład 16 grudnia 1645 roku szwedzki generał Königsmark obległ i zajął Lenno, kazał też splądrować Wleń. 27 lipca 1646 swemu oddziałowi plądrować kazał przemierzający okolicę cesarski rotmistrz Hennemann. Dzień później przybył jego śladem generał Montecuculi, by oblec Lenno, a że to poddało się dopiero 6 września, to Wlenianie, by uniknąć maltretowania przez owe hordy, uznali za konieczne uchodzić i udali się do odległego o ¼ mili dworu w Nielestnie, który miał własną straż.

Po zajęciu zamku Lenno został tenże na cesarski rozkaz przez właścicieli v. Zedlitzów zburzony, dzięki czemu miasto Wleń zaznało więcej spokoju.

Jednym z największych pożarów, jakich doświadczyło miasto, był ten z 1690 roku, gdy spaliły się 32 domy. 9 maja 1731 roku w ciągu sześciu godzin spłonęło całe miasto z wyjątkiem stodół i siedmiu domów, przy czym zniszczeniu uległy też wszystkie archiwa i dokumenty. Ogień wyszedł z plebanii, a spaliło się też sołtystwo w Grzębie. Na wspomnienie tej pożogi do dzisiaj raz w roku głoszone jest specjalne kazanie. 31 grudnia 1739 roku pożar strawił dolną pierzeję rynku. W nocy z 13 na 14 grudnia 1806 roku w spłonęło 27 domów mieszczańskich, strzelnica i 22 pełne stodoły. 18 sierpnia 1813 roku, podczas potyczki Rosjan z Francuzami, jaka wywiązała się w pobliżu, w mieście wybuchł pożar, który zamienił w zgliszcza 88 domów mieszczańskich, plebanię ewangelicką, ratusz, browar ze słodownią, domek pisarza bramnego przy Dużym Moście, szpital oraz 50 warsztatów i stajni. W trakcie pożaru włoscy żołdacy z bezwględną furią plądrowali każdy zakątek, straszliwie maltretując zajętych gaszeniem mieszkańców.

Nösselt w swej Historii kampanii 1813 roku na Śląsku (1817) podaje relację następującą: „O 8 rano forpoczty obu stron natknęły się na siebie pomiędzy Górnym Mojeszem i Marczowem. Ze zmiennym szczęściem walczono przy użyciu broni palnej. Po około godzinie Rosjanie w obliczu narastającej przewagi Francuzów wycofali się ku swym rezerwom w kierunku na Łupki. Włosi podążyli za nimi w tak ślimaczym tempie, że pokonanie wynoszącego niecałą milę dystansu między Górnym Mojeszem i Łupkami zajęło im ponad cztery godziny. W Łupkach rosyjski batalion nie był w stanie powstrzymać naporu Włochów i walcząc wycofał się na Wleń. Podczas gdy główna masa Włochów posuwała się dołem, ich lekkie oddziały z wielką zręcznością zajęły wszystkie wzniesienia na lewym brzegu Bobru i strzelały w dół do Rosjan, których główne siły stały spokojnie na prawym brzegu i tylko okazjonalnie świeżymi oddziałami luzowały będących pod ogniem. Na rynku wystawiono świeży batalion, lecz i on musiał wkrótce ulec przewadze i walcząc wycofał się po moście za rzekę. Rosyjską piechotą dowodził generał Bistram, również generał Kaisaroff był bardzo aktywny i brał bezpośredni udział w walce.

Chociaż Rosjanie walczyli jak lwy, to nie mogli się utrzymać, bo Francuzi, poruszając się wzniesieniami, zachodzili ich od tyłu i mogli też ostrzeliwać ich z góry. Pomiędzy Wleniem i górami nie ma żadnego miejsca, gdzie można by skutecznie powstrzymać napór nieprzyjaciela nacierającego od strony Lwówka. Kaisaroff oddał zatem nieprzyjacielowi lewy brzeg Bobru, zamierzając następnie przejść do ataku i odrzucić Francuzów ku Lwówkowi. Nie udało się to jednak, bo Francuzi mieli jeszcze silne posterunki — częściowo pod Gryfowem (jazda korpusu), częściowo pod Maciejowcem i Pasiecznikiem — które, gdyby Kaisaroff wypuścił się za daleko, mogły uderzyć nań od tyłu. Nie pozostało mu zatem nic innego, jak zająć wzniesienia na prawym brzegu i powstrzymywać Francuzów przed dalszym natarciem.

Bezpośrednio za ostatnimi Rosjanami wycofującymi się mostem koło Wlenia postępowało około 1000 Francuzów lekkiej piechoty. Śmiało przekroczyli most, lecz zapuścili się tylko 300 kroków dalej, bo w odległości 1200–1500 kroków stał w pełnym szyku cały korpus Kaisaroffa i wiązał ich ogniem strzelców wyborowych, których roty wysuwały się kolejno naprzód. Wywiązała się potyczka tyralierska, która trwała około godziny na prawym brzegu Bobru, nim Rosjanie wciągnęli trzy armaty na wzgórza nad Gościradzem i ostrzelali most. Jednocześnie rosyjscy jegrzy podjęli nowe natarcie i wypchnęli francuskich tyralierów z powrotem za most. Podczas gdy tamci rozstawili się na prawym brzegu i z wybranych miejsc prowadzili ostrzał, to samo czynili ci na brzegu lewym, wykorzystując położone nad rzeką domy Wlenia i prędko usypane szańce, by chronić się przed kulami nieprzyjaciela i same celnie strzelać. Pomiędzy domami w pobliżu strzelnicy kilkakrotnie, choć bez większego skutku, odpalono dwie armaty. Równie bezowocne było wciągnięcie ich na Zamkową Górę (Lenno). Żywa wymiana ognia karabinowego trwała aliści przez całą resztę dnia. Zmęczone oddziały były stale luzowane przez świeże, lecz podejmowane przez Rosjan próby przedarcia się przez most były daremne, w dużym stopniu dlatego, że duża grupa Włochów prowadziła skuteczny ostrzał ze stojącego nieopodal mostu rozległego budynku (zajazdu Thiemanna). Jako że ukryty tam nieprzyjaciel zadawał Rosjanom znaczne straty, po 4 po południu generał Kaisaroff kazał budynek ten obrzucić granatami; budynek zapalił się wnet i około 200 rannych Włochów, którzy tam leżeli, straciło życie w płomieniach. Strasznie opisał tę scenę naoczny świadek. Gdy ogień docierał do ładownicy, na której leżał ranny, wybuch prochu każdorazowo podrzucał na poły spalone ciało w powietrze i całkiem je rozrywał. Zaraz ogniem zajął się też most i stojąca obok celnica.

Gdy ten cel został osiągnięty, generał Kaisaroff kazał przestać rzucać granaty. Lecz o 7 wieczorem Włosi — bez jakiegokolwiek racjonalnego powodu, powodowani jedynie żądzą zniszczenia — podłożyli ogień pod kilka domów mieszczańskich. Zaraz buchnęły płomienie i o północy po domach tych zostały już tylko zgliszcza. Straty Rosjan tego dnia wyniosły 50 zabitych i 156 rannych; strat francuskich nie da się dokładnie określić, ale zapewne były wyższe.

Wleń wielokrotnie ucierpiał od powodzi. Największe miały miejsce w latach 1230, 1233, 1247, 1251, 1259, 1285, 1316, 1324 (po tym, jak przez sześć tygodni nieprzerwanie padało), 1332, 1344, 1354, 1389, 1399, 1461, 1468 (za czym przyszła drożyzna i epidemie), 1472, 1481, 1496 (tak nagle, że zginęło wielu ludzi i wiele bydła), 1501, 1509, 1515, 1521, 1524, 1528, 1558, 1563, 1564, 1566, 1567, 1573 (gdy Bóbr 21 razy wystąpił z brzegów), 1582, 1587, 1593, 1602, 1604, 1606, 1607, 1609 (31 lipca wielu ludzi utonęło w odmętach), 1613, 1629, 1634, 1648, 1649, 1650, 1652, 1665, 1674, 1679, 1685, 1688, 1692. 14 lipca 1702 roku rzeka tak wezbrała, że woda w kościele farnym sięgnęła ambony; wiele budynków w mieście doznało uszkodzeń, a 5 osób utonęło. Aptekarza woda zaskoczyła w oficynie do tego stopnia, że nie miał jak się ewakuować; dopiero po wybiciu dziury w dachu udało się wyciągnąć go za włosy, przeciągnąć na stały grunt i ocucić. W 1734 roku poziom wody na Bobrze wzrósł tak bardzo, że w kościele farnym woda sięgała po ołtarz. W 1736 sięgnęła jeszcze łokieć wyżej. Również w latach 1743, 1745 i 1750 powodzie były znaczne, a 4 lipca 1766 wiele budynków mieszkalnych zostało uszkodzonych. Wielka woda miała miejsce również w latach 1779, 1780, 1785 i 1795. Największe wezbranie nastąpiło w dniach 15–17 czerwca 1804 roku. Od 8 do 16 czerwca nieprzerwanie padało, a 15-tego Bóbr wezbrał tak gwałtownie, że na pierwszym piętrze domów można było czerpać wodę z okna. Dopiero 17-tego woda zaczęła opadać i nazajutrz ujrzano, jakie spustoszenie spowodowała powódź. Duży most na Bobrze był zerwany, 11 domów legło w ruinie, wiele bydła utonęło, a pola były zniszczone; nie zanotowano jednak ofiar w ludziach. Niejeden mieszkaniec nie był w stanie z własnych środków odbudować uszkodzonego domostwa, dlatego ówczesna komora wojen i domen uznała za konieczne udzielić dotacji w wysokości 640 talarów.

14 lipca 1636 nastąpiła ulewa z gradem ważącym po 4 funty.

W dniach 30–31 sierpnia 1542 roku przeciągnęła nad Wleniem taka chmara azjatyckiej szarańczy, że niebo pociemniało, a tam gdzie siadła na polach, zeżarła wszystko.

14 lipca 1702 roku piorun uderzył w wieżę kościelną i zabił młodego mężczyznę nazwiskiem Krätzig, młodą kobietę oraz ogłuszył dwóch mężczyzn, którzy w tym czasie bili w dzwon.

W 1412 i 1413 roku szerząca się na całym Śląsku zaraza zabiła wiele osób.

W 1497 roku zanotowano we Wleniu wysoką śmiertelność.

Również w 1585 roku wielu mieszkańców zmarło na tak zwaną gnilną zarazę.

W latach 1634 i 1635 niemal wszyscy ludzie w mieście, którzy nie uciekli, zmarli na zarazę.

Z tego wynika całkiem naturalnie, że miasteczko to, nieposiadające praktycznie żadnych źródeł dochodu, stopniowo podupadło i całkiem zubożało. Skutki tak znacznych klęsk żywiołowych będą jeszcze długo odczuwalne dla mieszkańców, jeżeli pomoc ze strony państwa nie ożywi gospodarki.

 

LUBOMIERZ

Miasto królewskie z prostym murem i trzema bramami, włącznie z pańskim folwarkiem liczy 1192 mieszkańców, w tym 42 ewangelików i 1150 katolików.

 

Gospodarka, handel, rzemiosło

Duża część mieszkańców utrzymuje się z rolnictwa. Przywilej warzenia piwa mają 83 posesje w śródmieściu. Nadzór nad piwowarstwem, tak jak w Lwówku, sprawuje specjalna komisja. Handel jest tu całkiem nieznaczny, bo przez miejscowość nie prowadzą żadne drogi krajowe.

Corocznie odbywają się tu 4 jarmarki i jeden targ kwartalny. W 1313 roku Lubomierz dostał od księcia jaworskiego zgodę na urządzanie targu tygodniowego w każdy piątek.

Do wiodących gałęzi rzemiosła należą: kuśnierstwo, dziewiarstwo i tkactwo. Przędzę na koronki i batyst przędą już tylko nieliczni. W klasztorze wyrabiane są rozmaite szlachetne robótki ręczne, koronki itp., wysyłane następnie w dalekie strony.

Liczba rzemieślników wedle najnowszych danych kształtuje się następująco: aptekarz 1, chirurg 1, balwierz 1, akuszerki 2, piekarzy 8, piernikarz 1, rzeźników 4, mydlarzy 2, garbarzy 5, szewców 9, rękawiczników 3, kuśnierzy 5, siodlarzy i rymarzy 6, powroźników 3, krawców 13, modystka 1, kapeluszników 4, cieśli 2, stolarzy 8, kołodziej 1, bednarzy 6, tokarzy rogowych i drzewnych 6, mistrz murarski 1, garncarzy 2, szklarz 1, kowali 7, ślusarzy 5, zegarmistrz 1, introligator 1, malarz pokojowy 1, młynarz 1, sukienników 5, tkaczy płótna 18, pończoszników 15, tasiemkarzy 14, farbiarz 1, handlarz wyrobami żelaznymi i mosiężnymi 1, kramarzy 12, handlarz towarami łokciowymi 1, handlarzy pasmanterią 6, domokrążców 3, oberżystów 3, szynkarzy 5, muzyk miejski 1, szlifierz 1, sitników 2. Poza tym wielu właścicieli domów musi utrzymywać się z pracy najemnej.

 

Budynki

Budynki publiczne, jak również domy w śródmieściu są bez wyjątku murowane, choć wielu nie odbudowano jeszcze do końca po pożarze 1802 roku. Również większość domów na przedmieściach jest murowana i kryta dachówką; tylko nieliczne mają jeszcze dach z gontu.

Mur miejski, który w 1291 roku wznieść kazał książę Bolko [I Surowy], ma podstawowy kształt, a trzy bramy nazywają się: Górna, na Gryfów; Dolna, na Jelenią Górę i Lwówek; oraz Spustna, prowadząca na pola.

Domów prywatnych liczą w mieście 84, na przedmieściach 164, łącznie zatem 248, oprócz nich jest tu 38 szop, stajni i stodół oraz młyn wodny. Wszystkie domy w obrębie muru są jednopiętrowe.

Do budynków publicznych wliczają się:

1) Ratusz, od pożaru w 1802 pozbawiony wieży i zegara, zapewniał jednocześnie lokal dla urzędu podatków pośrednich, ten wszakże został niedawno przeniesiony gdzie indziej. Ratusz stoi pośrodku rynku, a wiekiem dorównuje samemu miastu.

2) Szpital pod wezwaniem świętego Łazarza, nie wiadomo kiedy zbudowany; pierwotnie stał na Dolnym Przedmieściu i był drewniany, ponieważ jednak groził zawaleniem, przeniesiono go na Górne Przedmieście i zbudowano jako murowany piętrowy.

3) Browar miejski. Rok jego budowy jest nieznany; należy do całej wspólnoty.

4) Szkoła katolicka to prastary budynek, będący, jak się zdaje, przybudówką klasztoru, albowiem frontonem przylega do muru miejskiego, jest również związany z murem pańskiej obory, tak że tamten tworzy jego czwartą ścianę. Szkoła ta stoi przy Górnej Bramie, jest murowana, posiada aliści tylko jedną izbę szkolną oraz bardzo skromne mieszkanie dla nauczyciela.

5) Więzienie musiało być zbudowane w 1291 roku, bo tworzy część muru miejskiego.

6) Strzelnica mieści się około 3000 kroków na południe od miasta. Dawniej była drewniana i groziła zawaleniem się, dlatego w 1817 została przebudowana, a wokół niej założono park.

7) Kościół katolicki pod wezwaniem Świętego Krzyża, na Dolnym Przedmieściu, po pożarze w 1805 roku odbudowany przez dobroczyńców jako murowany i zaopatrzony w wieżyczkę.

8) Kościół cmentarny pod wezwaniem świętej Anny to bardzo stary murowany budynek, którego sklepienie wspiera się na filarach. Stoi około 300 kroków na zachód od Górnego Przedmieścia; otaczający go cmentarz otoczony jest murem.

9) Folwark klasztorny. Należy właściwie do dóbr wiejskich, położony jest wszakże na wyniesieniu w śródmieściu i jest z nim tak związany, że jedna strona budynku gospodarczego flankuje główną ulicę miasta, a druga tworzy ulicę prowadzącą do Bramy Spustnej. W obrębie folwarku znajdują się:

10) a) Klasztor benedyktynek, zbudowany w 1221 roku przez właścicielkę miasta i dominium, Juttę (Judytę) v. Liebenthal, która sprowadziła zakonnice. Książę Henryk potwierdził fundację. Klasztor został wprawdzie w 1810 zlikwidowany, a jego dobra przejęło państwo, jest wszakże tymczasowo tolerowany jako klasztor centralny. Mieszka w nim opatka wraz z 28 siostrami z rozmaitych zakonów, które to siostry tu pobierają pensję i prowadzą pożyteczną szkołę zawodową dla dziewcząt. Obecna opatka, dzięki staraniom której klasztor funkcjonuje w ten sposób, nazywa się Barbara Friedrich i jest rodzoną Lubomierzanką.

11) b) Dawny kościół klasztorny, obecnie miejski farny pod wezwaniem świętego Maternusa, przylega do klasztoru, od 1726 roku jest murowany i posiada piękną, stojącą nieco obok wieżę, na której znajdują się trzy szlachetnie brzmiące dzwony oraz dobrze utrzymany zegar, którego cyferblaty widoczne są ze wszystkich czterech stron.

12) c) Probostwo, od 1810 plebania, to duży dwuskrzydłowy piętrowy murowany, opierający się upływowi czasu budynek, którego górne mury mają 5 stóp grubości, a ściany piwnic 10 stóp. Jest trzykrotnie przesklepiony i równie stary jak klasztor.

13) d) Siedziba dawnego sądu patrymonialnego, dzisiaj królewskiego sądu ziemskiego i grodzkiego, to podłużny, wysunięty nieco naprzód, przylegający do klasztoru wąski piętrowy budynek, który w 1820 roku w ten sposób jednak powiększono, że przebito mur klasztorny, uzyskując dodatkowe duże, sklepione pomieszczenie. Należy do niej nieco odległa, wmurowana w narożnik zabudowań folwarcznych okrągła wieża więzienna ze spiczastym dachem, którą wszak miejskie więzienie uczyniło zbędną. Rzeczony folwark, od 1811 roku należący do radcy handlowego Contessy z Jeleniej Góry, zawiera browar oraz gorzelnię i oprócz dużych murowanych stodół obejmuje jeszcze 7 murowanych, przeważnie piętrowych, w pełni przesklepionych budynków mieszkalnych i gospodarczych. Owczarnia, przy której stoi jeszcze drewniana stodoła, oddalona jest 200 kroków od folwarku. Gumna i przyległe ogrody otoczone są wysokim murem. Do folwarku należy 885 mórg magdeburskich ziemi ornej, łąk i terenów stawowych oraz 1125 takichże mórg zwartego lasu, głównie iglastego. Przy lesie położona jest leśniczówka, a także cegielnia. Poza tym dominium posiada jeszcze 19 płacących czynsz dawnych młynów klasztornych, którym drewno konstrukcyjne do wszelkich robót musi być dostarczane nieodpłatnie. W 1823 roku miejski młynarz słodowy Lange i młynarz Puschmann z Marczowa wykupili się z czynszu.

14) Ulicę ma właściwie Lubomierz tylko jedną; jest ona wybrukowana i wzdłuż przecina Górne i Dolne Przedmieście i miasto. Poza nią jest jeszcze jedna wąska niebrukowana ulica bez nazwy; biegnie ona na tyłach budynków położonych w śródmieściu. Uliczka prowadząca do więzienia jest również niebrukowana, podobnie jak ta bezimienna, która z głównej ulicy skręca do Spustnej Bramie.

 

Dzieje

Lubomierz, który w herbie ma podobiznę św. Maternusa, patrona tutejszego kościoła, i kiedyś nazywał się Löwenthal [Lwia Dolina], należy do najstarszych miast Śląska, chociaż rok jego założenia nie jest już znany, bo wskutek wielokrotnych pożarów wszystkie stare akta i dokumenty zaginęły. Była to kolebka wymarłego w XV wieku rodu v. Liebenthal. Rozmaite zależności zachodzące pomiędzy miastem i klasztorem sugerują wszakże, iż miasto powstało później niż klasztor, które to przypuszczenie wydaje się tym bardziej prawdopodobne, że dawny kościół klasztorny, a obecnie farny zbudowany został wyłącznie ze środków klasztoru i gmina przy bieżących remontach i renowacjach poza robocizną nie ma obowiązku wnosić żadnych wkładów pieniężnych. Jeszcze bardziej przemawia za tą tezą układ granic: wszystkie położone w pobliżu łąki, stawy i wysokie niwy należą do folwarku, wilgotne zaś, a zatem zagospodarowane później — do mieszczan. Dopiero przed niewielu laty nieużytki, gdzie wspólnie  wypasano bydło, podzielone zostały między dominium i miasto, tak że ów wspólny wypas przeszedł do historii. Dominium do dzisiaj ma prawo przez cały sezon paść owce na miejskich gruntach. Każdorazowa opatka reprezentowała niegdyś majątek, korzystając z praw dominialnych względem miasta i wsi klasztornych; miasto musiało też świadczyć na rzecz klasztoru określone szarwarki i składać rozmaite daniny. Ona wyznaczała burmistrza i magistrat, ona też organizowała naukę szkolnę i opłacała nauczycieli. Lubomierz jest być może jedynym miastem w państwie pruskim, które wskutek tej zależności do dzisiaj musi wraz z pozostałymi dawnymi wsiami klasztornymi ponosić koszta procesowe w sprawach kryminalnych.

Do klasztoru należały niegdyś wsie Milęcice, Oleszna Podgórska, Nagórze, Płóczki Górne, Pławna, Kotliska Górne, Kogutów, Bełczyna, Przeździedza, Marczów, Mojesz Górny, Golejów, Wojciechów, Popielówek, Chmieleń, Radoniów, Krzewie (wszystkie w lwóweckim powiecie) oraz Osiek w strzegomskim i Pyskowice w złotoryjskim. Wszystkie po sekularyzacji w 1810 roku stały się własnością państwa. Czynsze w zbożu i pieniądzu zostały przez fiskusa wydzierżawione, a poddanych zwolniono z szarwarków. Przeździedza i Górny Mojesz zostały całkiem sprzedane i z pozostałymi dawnymi wsiami kościelnymi nie mają już (wyjąwszy składki na koszta spraw kryminalnych) żadnego związku.

O tym, że w Lubomierzu panował niegdyś dobrobyt, świadczą między innymi domy po 120 stóp długie z szerokimi sklepionymi korytarzami i piwnicami, których cały układ wewnętrzny pozwala wnioskować, iż handel musiał tu być niegdyś prowadzony na dużą skalę. I tak już w 1533 roku miał Lubomierz przywilej urządzania targu tygodniowego, co 2 czerwca 1607 potwierdził cesarz Rudolf. Przed ponad 100 laty handlowano tu intensywnie przędzą, płótnem i woalem; jednak wraz ze wzrostem znaczenia Kowar, Jeleniej Góry i Gryfowa działalność ta ustała, targi tygodniowe zlikwidowano, a kupcy wyprowadzili się gdzie indziej.

Położony na terenie Milęcic grunt orny wraz ze stawem (znany jako Fiedlera Rola) został przez miasto za zgodą opatki Margarethy 12 stycznia 1539 roku sprzedany.

2 czerwca 1607 roku miasto uzyskało przywilej pozwalający na pobieranie myta brukowego w wysokości 3 halerzy od konia oraz na budowę kamiennej szubienicy.

W 1774 roku ówczesna opatka Walpurgis Hänscher posłała pustelnika do Rzymu, by u Stolicy Apostolskiej wyprosić szczątki świętych Wiktoryna i Benignusa. Te przybyły tu w 1775, uzyskały biskupie błogosławieństwo i w 1776, pięknie przystrojone, wystawione zostały w przeszklonych trumnach po bokach głównego ołtarza.

24 marca 1699 roku miasto wykupiło od cesarza Leopolda za 3333 florenów i 20 krajcarów wyłączne prawo  warki i sprzedaży piwa na obszarze wsi Milęcice, Oleszna Podgórska i Wojciechów; monopol ten jednak stracił znaczenie po wprowadzeniu wolności gospodarczej w 1810 roku.

Lubomierz bardzo często nawiedzały znaczne pożary. Największe miały miejsce 1 października 1426 roku, 14 września 1446, 8 lutego 1479, 21 lipca 1498, 19 marca 1573, 31 maja 1590, 15 kwietnia 1601, 18 listopada 1626, 25 czerwca 1640. Przy tym ostatnim spłonęło wiele domów na przedmieściu. 23 marca 1688 w wyniku pożaru, który wybuchł w klasztorze, spaliły się wszystkie domy w obrębie muru. Kolejny pożar miał miejsce 1 kwietnia 1693 roku. 15 maja 1723 roku, w sobotę Zielonych Świątek o 1 po południu, w środku miasta w domu mieszczańskim, w którym kwaterował pewien rotmistrz, powstał pożar, który w przeciągu dwóch godzin strawił kościół i klasztor ze wszystkimi budynkami (z wyjątkiem obór) oraz 16 domów mieszczańskich i cztery stodoły. 27 września 1802 roku nastąpiła najbardziej niszczycielska pożoga z dotychczasowych. Tego dnia świętowano w klasztorze obłóczyny trzech panien, które przyjęły śluby zakonne. Gdy usadowiono się przy stole, o wpół do drugiej rozległ się okrzyk: „Pali się w klasztorze!”. Wysokość budynku, jego wyniesione położenie, upalny dzień, wiatr z zachodu pchający płomienie nad miasto, gontowe dachy klasztoru, kościoła, zabudowań gospodarczych i domów miejskich — wszystko to zapowiadało jak najgorzej. Wszyscy popędzili, by choć uratować własny majątek, wielu się to jednak nie udało. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie i w ciągu pół godziny klasztor, kościół, wieża, zabudowania gospodarcze i część domów mieszczańskich stały w morzu ognia. Zachodni wietrzyk przeszedł w wichurę i po dwóch godzinach w całym mieście zostało już tylko sześć domów; na Dolnym Przedmieściu przetrwało ich niewiele, a w Milęcicach spaliło się 17 gospodarstw. Niesione przez wiatr płonące fragmenty spadały koło Wlenia, uświadamiając tamtejszym mieszkańcom straszny los, jaki spotkał ich sąsiadów półtorej mili dalej. Zdawało się, że żar panujący w płonących, wypełnionych 800 korcami zboża stodołach, w stajniach i szopach z ich zapasem co najmniej 230 fur siana, w spichrzach z zapasami ziarna za chwilę rozsadzi pozostałe jeszcze masy kamienia. Wicher pędził pożogę w dół ku miastu, tak że nikt nie odważył się nawet pokazać na zewnątrz; ratunek był możliwy tylko przez przyległe ogrody i ponad murem miejskim. Kobietę, która przez płonący już ratusz chciała przebiec do domu, spotkała tam śmierć; zabiła ją spadająca belka i spaliła się na popiół. Późna pora roku uniemożliwiła budowę choćby prowizorycznych schronień i większość rodzin musiała szukać przytułku w pobliskich wioskach. Na odbudowę domów prywatnych przekazano z królewskiej łaski 16 000 talarów, poza tym z państwowej kasy odbudowano budynki publiczne: ratusz, szkołę i więzienie; klasztor odbudował się z własnych środków. Na rekonstrukcję klasztoru, kościoła, wieży i wszystkich pozostałych budynków gospodarczych większość drewna pozyskano w lasach hrabiego Johanna v. Schaffgotscha. Hrabia, który zdążył już przekazać pogorzelcom znaczne sumy, wsparł ich jeszcze bardziej, nisko ustalając jego cenę, czym zapewnił  sobie błogosławioną pamięć.

Wspaniałe sklepienia kościoła oparły się napierającemu od góry żarowi; wnętrze kościoła zatem ocalało. Dwa dzwony na wieży stopiły się, główny zaś jako cięższy spadł, lecz nie pękł. Przy odbudowie wieżę podwyższono jeszcze o 20 stóp i zaopatrzono w obity blachą hełm z podwójną galeryjką, który z uwagi na formę i proporcje uznać należy za arcydzieło.

Stan starego kościoła, od pożaru w 1723 roku jedynie prowizorycznego, z murami nadpalonymi i grożącymi zawaleniem, przyspieszył decyzję o budowie nowego. Wzniosła go w latach 1726–1731 opatka Martha Thanner v. Löwental. Koszt wyniósł 35 028 talarów 2 srebrne grosze i 12 halerzy, ponadto wsie klasztorne dostarczyły przewozów i robocizny o wartości 24 069 talarów i 6 groszy. Wskutek nieostrożności mistrza ciesielskiego podczas rozbiórki uszkodzonych przez ogień murów spadające belki zabiły 16 ludzi.

Później miasto nie doświadczyło już tak niszczycielskiego pożaru. Jednak na tę wielką tragedię nałożyła się niesłychana drożyzna lat 1804–1805, po której w 1806 nastąpiła nieszczęsna wojna przeciwko Francji. Władze uznały za koniecznie sięgnąć po środki skrajne, by choć częściowo zniwelować skutki tego tak uciążliwego konfliktu, które Lubomierz z uwagi na wcześniejsze klęski musiał odczuwać jeszcze dotkliwiej. Podczas rosyjskiej kampanii Francuzów miasto obciążyły znaczne kwaterunki. Podczas rozejmu w 1813 roku, gdy krew poległych żołnierzy wsiąkała w śląską ziemię, miasto wyznaczono na główną kwaterę generałowi dywizji hrabiemu v. Charpentierowi i w okresie od 9 czerwca do 16 sierpnia w Lubomierzu kwaterowało i aprowizowało się łącznie 51 934 ludzi. Ponieważ nie poszło za tym żadne odszkodowanie, nie policzono też kosztów.  Poza tym dostawy sukna, płótna, skóry, butów itp., utrzymanie lazaretu dla 150 ludzi wraz z niebędnymi narzędziami, medykamentami i aprowizacją, budowa baraku w obozie polowym, kontrybucje wojenne i tak dalej kosztowały miasto sumę 10 029 talarów 22 groszy i 10 fenigów. W ostatnich dniach lipca stacjonujący w Lubomierzu komisariat wojenny wydał rozkaz rekwizycyjny, na mocy którego w przeciągu kilku dni dostarczone miały być najrozmaitsze materiały o wartości 18 000 talarów. Magistrat odpowiedział, że jest niewypłacalny, a gdy nawet groźby plądrowania nie skłoniły urzędników do zmiany zdania, 30 lipca burmistrza Klugego, skarbnika Baumerta i rajców Stelzera i Engelsdorfa odprowadzono jako zakładników do więzienia w Lwówku, gdzie przetrzymywani byli do dnia wymarszu wojsk, to jest 16 sierpnia. Wkrótce ogłoszono kolejny transport, do Saksonii, jednak delegacji mieszczan udało się wyprosić u marszałka Macdonalda odwołanie go. Podczas odwrotu Francuzów 15–16 sierpnia 1813 roku, gdy wyparci zostali z rejonu Jeleniej Góry, Lubomierz znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie; 5000 ludzi stanęło przed miastem, gotując się do przyjęcia Rosjan i ustawiając armaty. Na szczęście jednak noc przeszła spokojnie i rano obóz, złożony z żołnierzy włoskich, zaczął się zwijać. Chcąc uchronić Lubomierz przed spustoszeniem, przebywający jeszcze na miejscu generał dywizji hrabia v. Charpentier, wiedziony poczuciem humanitaryzmu, rozkazał, by wojsko odmaszerowało dookoła miasta, a bramy pozostały zamknięte, tak by zapobiec wszelkim, być może nieuniknionym nadużyciom ze strony żądnych łupu Włochów. On sam — którego mieszkańcy do dzisiaj z tego powodu zachowują we wdzięcznej pamięci — opuścił Lubomierz jako ostatni, a minął ledwie kwadrans, gdy pojawili się pierwsi Rosjanie.

O wcześniejszych wojnach nie zachowały się żadne wiadomości, albowiem — jak wspomniano — wszystkie akta i dokumenty zaginęły w wielkich pożarach; wiadomo jedynie tyle, że w 1426 roku husyci splądrowali miasto, dopuszczali się swawoli względem zakonnic i niejedną uśmiercili.

W 1613 roku szerzyła się w okolicy zaraza, wskutek której pomarła większość mieszkańców.

W 1821 wichura o sile orkanu zrzuciła z wieży iglicę z gałką i chorągiewką, które jednak — pozłocone na nowo — 28 października 1822 roku zainstalowano na powrót.

 


WSIE, KOLONIE I POZOSTAŁE OSADY

 

Andrzejówka [Andreasthal[14]] — kolonia Kotlisk Dolnych, 1¼ mili na północny zachód od Lwówka, liczy 8 zagrodników i 3 chałupników z 46 mieszkańcami. Założona w 1759 roku przez Andreasa Gottloba v. Eicke na Rakowicach Małych i Kotliskach Dolnych, od którego też dostała swą nazwę.

 

Antoniów [Antonienwald] — wieś 3½ mili od Lwówka, należąca do dóbr Gryf hrabiów Schaffgotschów, z 1 młynem papierniczym, 1 trakiem i 1 młynem do mielenia kory, 60 chałupnikami i 244 mieszkańcami, położona u podnóża Sudetów. Wedle archiwalnych dokumentów częściowo powstała w latach 1660–1670; w roku 1682 otrzymała obecną nazwę na cześć ówczesnego właściciela, hrabiego Antona v. Schaffgotscha. Potok Kamienica tworzy granicę pomiędzy powiatami lwóweckim i jeleniogórskim i zarazem pomiędzy dobrami Gryf i Chojnik.

 

Grzęba [Arnsberg] — wioseczka 2 mile od Lwówka, na prawym brzegu Bobru, należąca do parafii katolickiej we Wleniu, liczy 176 mieszkańców i 2 kmieciów, 4 zagrodników i 33 chałupników. Leży na wysokim wzniesieniu i oglądana z Wlenia tworzy piękny widok. Do Grzęby częściowo należy kolonia Piaski.

 

Sadek [Baumgarten] — majątek lenny, 2½ mili od Lwówka, ⅛ mili od Gryfowa, należy do wsi Proszówka, gmina Gryfów. Przed kilkoma laty ówczesny właściciel, Nixdorf, odkrył niedaleko swej siedziby źródło mineralne[15] i w 1821 roku założył tam basen i dom kąpielowy.

            Gryfowianie, jak również niejeden przyjezdny z daleka korzystali dotąd z tego źródła zarówno do picia, jak i do kąpieli i pozostaje mieć nadzieję, że kiedy zapewni mu się należyty nadzór, będzie coraz czystsze i zasłuży na zaliczenie go w poczet śląskich zdrojów leczniczych.

            Skład jakościowy tego źródła obejmuje: dwutlenek węgla, węglan sodu, węglan wapnia, chlorek magnezu oraz węglan tlenku żelazawego. W “Schlesische Provinzialblätter”, a mianowicie w numerze czerwcowym z 1822 roku na stronach 570–571 oraz w numerze styczniowym z 1824 roku na stronie 36 i kolejnych, znajdziemy nieco informacji na temat przysiółka Sadek.

 

Brzeziniec [Birkigt] — wieś nad Kwisą, 2½ mili od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 1 majątkiem lennym, 10 kmieciami, 24 zagrodnikami, 33 chałupnikami i 290 mieszkańcami, ma luźną zabudowę i cierpi znaczne szkody podczas wezbrań Kwisy.

 

Grudza [Birngrütz] — wieś 3 mile od Lwówka, dawniej należąca do klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj do skarbu państwa, zawiera kościół katolicki, takąż plebanię i szkołę, karczmę, wiatrak i liczy 26 kmieciów, 42 zagrodników, 131 chałupników oraz 874 mieszkańców, w co wlicza się też kolonia Kłopotnica (ob.). Pomiędzy tą ostatnią i Grudzą płynie potok Faulbach.

 

Kwieciszowice [Blumendorf] — wieś 3¼ mili od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 1 szkołą ewangelicką, 9 kmieciami, 10 zagrodnikami, 1 młynem chlebowym i 1 trakiem, 75 chałupnikami i 471 mieszkańcami. Wzmiankowana już w drugiej połowie XII, obejmuje również 2 następujące osady:

a) Jaroszyce [Ledenhäuser], inaczej Boża Góra [Gotthardsberg]. Zaczęła powstawać dopiero pod koniec XVII wieku na dawnych łanach sołtystwa i dzisiaj składa się z 22 gospodarstw chałupniczych. Początkowo nazywana Laidenhäuser od miejsca, gdzie powstała, obecną nazwę otrzymała dopiero w 1730 roku od imienia ówcześnie panującego hrabiego [Gottharda] v. Schaffgotscha;

b) Kamienne [Steinhäuser] — położona nieco niżej, przy drodze do Jeleniej Góry, istnieje już od ponad 120 lat.

 

Brunów [Braunau] — wieś ½ mili od Lwówka, położona na prawym brzegu Bobru, należąca do komendanta garnizonu wrocławskiego, generała-porucznika [Ernsta Wilhelma] Schulera v. Senden, liczy 1 pański pałac z folwarkiem, 1 szkołę ewangelicką, 4 zagrodników, 37 chałupników i 230 mieszkańców. Intensywnie uprawia się tu jarzyny i owoce.

            Należące do Brunowa przysiółki Brzezie (inaczej Zawietrzna Góra) oraz Winna Góra ujęto osobno.

 

Mojęcin [Carlshof] — kolonia Suszek należąca do dóbr Skała, położona 1½ mili od Lwówka przy trakcie do Bolesławca, składa się z pańskiego folwarku i 8 posesji z 61 mieszkańcami. Folwark został zbudowany w 1787 roku przez ówczesnego właściciela Skały, hrabiego Carla v. Rödera, od imienia którego otrzymał swą nazwę.

 

Niwnice [Cunzendorf unterm Walde] — rozciągnięta w dolinie duża wieś oddalona 1 milę od Lwówka, należąca do dóbr Nowy Ląd, z pańskim pałacem, 3 folwarkami, 1 kościołem katolickim i 1 ewangelickim, plebanią ewangelicką, katolickim widmutem, 2 szkołami, 27 kmieciami, 29 zagrodnikami, 151 chałupnikami, 2 młynami chlebowymi, wiatrakiem, garbarnią i 1267 mieszkańcami. Do dóbr dworskich należy znaczny kamieniołom wapienia wraz z wapiennikiem.

            Do Niwnic przynależą i są powyżej wliczone kolonie: Leśna Osada, Byszowice i Bartniczki, ujęte osobno.

 

Zbylutów [Deutmannsdorf] — wieś położona 1 milę od Lwówka, należąca niegdyś do klasztoru w Trzebnicy, obecnie własność królewska, od 1817 roku przypisana do Królewskiego Urzędu Domen w Lubomierzu, poddana także jurysdykcji sądu ziemskiego i miejskiego w Lwówku. Obejmuje pańskie sołtystwo, 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki, 2 plebanie, 2 szkoły, młyn chlebowy i wiatrak, a liczy 24 kmieciów, 30 zagrodników, 160 chałupników i 1021 mieszkańców. Dobrze udaje się tu len, a kilku kmieciów posiada kamieniołomy piaskowca.

            Wieś ta oraz sąsiednie Skorzynice należały niegdyś do książąt śląskich; obie zostałe w roku 1223 przekazane przez księcia Henryka [Brodatego] założonemu przezeń klasztorowi w Trzebnicy.

            […]

            20 kwietnia 1654 roku tutejsi luteranie stracili swe świątynie; przez 88 lat musieli uczęszczać na mszę do Sędzimirowa i Proszówki, nim im w 1742 roku król Fryderyk II przywrócił wolność wyznania. Pierwsze nabożeństwo odprawiono w Wielki Czwartek owego roku. Początkowo nabożeństwa odbywały się w obejściu kmiecia Balthasara Buse, potem zbudowano drewniany dom modlitwy, w miejsce którego wzniesiono w 1781 nowy murowany, stojący do dzisiaj.

 

Przeździedza [Dippelsdorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, należy od 1811 roku do rotmistrza v. Reichenbacha, wcześniej stanowiła część dóbr dawnego klasztoru w Lubomierzu. Leży niedaleko prawego brzegu Bobru i liczy 1 pański pałac, 2 folwarki, 1 wspólną szkołę dla dzieci ewangelickich i katolickich, 1 browar, 2 gorzelnie, 4 kmieciów, 10 zagrodników, 24 chałupników, 1 młyn chlebowy, 1 młyn garbarski wraz z garbarnią i 301 mieszkańców.

            Do Przeździedzy należą kolonie Skowronki i Piaskowiec.

 

Mroczkowice [Egelsdorf] — wieś nad Kwisą, 3¼ mili od Lwówka, należy do dóbr Gryf i liczy 1 szkołę ewangelicką, 1 młyn papierniczy, 26 kmieciów, 3 zagrodników, 69 chałupników i 467 mieszkańców. Ma być równie stara jak Skarbków nad Kwisą; zachowana do dziś najstarsza księga ławnicza zaczyna się w dniu święta Katedry św. Piotra [22 lutego] 1489 roku. Początek wsi dać miała istniejąca tu hamernia, a pan v. Seidlitz, który skupił w jednym ręku kilka gruntów i był wasalem Gryfa, sprowadził tu osadników. Miejscowość nazywała się pierwotnie Eichelsdorf, od gaju dębowego, który wraz z położonym naprzeciwko Kamieniem miał być miejscem kultu pogańskiego.

 

Płoszczyna [Flachenseiffen] — wieś 3 mile od Lwówka, podległa majątkowi Czernica Górna, położona w dolinie u podnóża bardzo znacznego wzniesienia zwanego Stromcem, zawiera 1 pański folwark, 1 szkołę ewangelicką, 16 kmieciów, 8 zagrodników, 107 chałupników i 626 mieszkańców.

            Wliczają się do niej następujące przydatki:

a) Scheibe – górna część wsi, tak zwana, ponieważ domy stoją na okrągłym wypłaszczeniu;

b) Płoszczynka [Buschkäthe, również Neu-Flachenseiffen albo Hummel] — kolonia położona przy drodze z Wlenia do Jeleniej Góry, szczególnie bogata w uszlachetnione odmiany wiśni i otoczona lasem urodzajnych drzew owocowych. Pierwszym domem w Buschkäthe była karczma zwana Buschkretscham [„Leśna Karczma”]; właścicielka nazywała się Katharina, czyli Käthe, i z czasem zaczęto w skrócie mówić na nią „Buschkäthe” zamiast „Katharina, właścicielka karczmy Buschkretscham”[16]. I tak oto jej przezwisko przeszło na nową kolonię. Nazwa Hummel [„Trzmiel”] prawie całkiem wyszła już z użycia.

            W Płoszczynie działa wielu tkaczy, zwłaszcza woalu; duża część mieszkańców utrzymuje się też z handlu owocami i artykułami spożywczymi.

            Przy drodze z Płoszczyny do Czernicy leżą trzy stare kamienne krzyże, kolejny znajduje się na przełęczy między Czernicą i Strzyżowcem i pewne jest, że dawniej na tym odcinku było ich łącznie 7. Wedle bowiem niejasnego przekazu mają być te krzyże pamiątką krwawej jatki, gdzie w owych miejscach 7 wędrowców z zazdrości pozbawiło się nawzajem życia. W obniżeniu pomiędzy Płoszczynką i Płoszczyną natrafiono na pokład węgla; również po wschodniej stronie wsi u podnoża gór znajdują się pozostałości szańca niewiadomego pochodzenia.

 

Świeradów [Flinsberg] — wieś nad Kwisą, 4 mile od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, liczy oprócz hrabiowskich zabudowań zdrojowych 1 kościół ewangelicki, 1 kaplicę katolicką, 1 plebanię ewangelicką, 2 takież szkoły, 16 zagrodników, 269 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 młyn do mielenia kory, 2 traki i 1488 mieszkańców. Rozsiadła się na obu brzegach Kwisy z jej kamienistym dnem, a zbocza po obu stronach doliny obwieszone są domami, co sprawia, że miejscowość bogata jest w romantyczne widoki.

            Świeradów, zwłaszcza jego górna część, miał do połowy XVII wieku nosić nazwę „Czyścikieszeń” [Fegebeutel][17], a początek tej prastarej wsi dać miał szynk, założony dla wygody drwali i górskich wędrowców.

            Już w 1559 roku Hans Gotsche na Chojniku kazał wydać rozporządzenie skierowane do tutejszych sołtysów w związku z przywozem obcego piwa.

            Ze względu na surowy górski teren uprawa roli nie jest tu bardzo wydajna, za to w najwyższym stopniu żmudna i kosztowna; doskonale udaje się gospodarka łąkowa, stąd tak znakomite tutejsze masło. Tutejszy obwód leśny jest jednym z największych w dobrach Gryf; obejmuje 18 000 mórg terenu, a większość mieszkańców wsi znajduje przez cały rok zatrudnienie przy robotach leśnych. Co roku niemała ilość drewna spławiana jest Kwisą podczas roztopów do Mirska i Gryfowa. Zwózka drewna z wysokich gór w niżej położone miejsca przedstawia zimą interesujący widok, związana jest wszakże z wieloma niebezpieczeństwami. Mnóstwo ludzi trudni się wyrobem wszelkiego rodzaju sprzętów drewnianych, wysyłanych częściowo do Polski. Istotnym artykułem handlowym są nawet czarne jagody, obficie tu owocujące i zbierane za pomocą drewnianych grzebieni, a następnie sprzedawane wytwórcom likierów.

            Kiedy dokładnie odkryto tutejszy hrabiowski zdrój leczniczy, czyli kwaśne źródło, dla rausza, jaki powoduje, zwane „piwnym zdrojem” [Bierborn], nie da się z pewnością określić; niewątpliwie znane było już w zamierzchłych czasach. Już w 1572 roku wiedziano o jego istnieniu, korzystali zeń wszelako jedynie miejscowi i dopiero w 1739 roku zaczęła rosnąć jego sława. Początkowo zwano je „świętym źródłem”, a wybijało spod krzaka.

            W 1811 roku istniały cztery zdroje. Dwa pierwsze z nich to Stary, z którego pije się ciągle, i Nowy, na tyłach dawnych alejek, obecnie też ocembrowany drewnem i zadaszony, lecz rzadko spożywany. Trzeci, w korycie Kwisy, odkryty został w czerwcu 1811 roku przez pewnego chłopca; znajdował się na dole wsi, nieopodal domu rzeźnika, a w smaku nie różnił od zdroju pitnego. W 1813 roku zabrała go wezbrana woda. Czwarty zdrój wybija w piwnicy domu Schütza na tyłach dawnego domu zdrojowego. Wszystkie źródła są odwiedzane, nie dorównują wszakże zdrojowi pitnemu i wykorzystywane są tylko do kąpieli.

            Składniki wody, dorównujące tej w Spa, pomagają przy hemoroidach, chorobach nerwów, bólach brzucha, słabościach kobiecych narządów rodnych, białych upławach, krwawieniu macicznym i skłonności do poronień, są też doskonałym uzupełnieniem kuracji w innych zdrojach.

            Na prawym brzegu Kwisy, na działce chałupnika Gläsera (dom nr 39), tam, gdzie rzeka opływa zakolem zachodnie podnóże Sępiej Góry, pokazują się to tu, to tam, zazwyczaj w pobliżu koryta rzeki, źródła mineralne, które następnie częściowo giną albo zaczynają bić w innym miejscu. Jedno z nich jest wszakże od 30 lat znane jako stałe. Znajduje się częściowo w bocznej odnodze Kwisy, około 10 kroków od brzegu, tryskając wieloma pojedynczymi strumykami ze skały. W tymże kierunku znajdował się też jego wcześniejszy odpływ, ten został jednak przed około 70 laty przez ówczesnego właściciela zasypany i tym sposobem zepchnięty ku rzece. To niekorzystne położenie utrudniało korzystanie ze źródła, nie dało się bowiem zaczerpnąć czystej wody. Jeden z tryskających strumyków jest wszakże korzystniej położony i na podstawie pobieżnej obserwacji można stwierdzić, że jego woda ma następujące właściwości.

            Jest całkowicie przejrzysta, o temperaturze zmiennej, zwykle 8 stopni, posiada przyjemny mineralny zapach i kwaśno-słonawy smak, tak że się w tym ostatnim względzie wybitnie poleca do picia. W kwas węglowy[18] jest nader zasobna. Analiza chemiczna wykazała oprócz znacznej zawartości żelaza również bardzo pokaźną przymieszkę cząstek słonych, które jednakowoż — podobnie jak żelazo — są o wiele luźniej związane, niźli ma to miejsce w zdroju górnym. Spożycie tej wody wywołuje najpierw bardzo przyjemne, trwałe uczucie ciepła w okolicy żołądka oraz pobudzenie czynności podbrzusza, żywy apetyt i przyspieszenie wypróżnienia, nie powodując jednak uczucia gorąca ani napływu krwi do głowy. Źródło to zdaje się być odpowiednie tylko do picia, do czego jest też przez mieszkańców wioski od dawna wykorzystywane. Pojedynczy kuracjusze pili tę wodę latem 1824 roku, a kilka dokładniejszych obserwacji bardzo przemawia za pożytkiem korzystania z tego zdroju i pozostaje mieć nadzieję, że już w przyszłym roku będzie on udostępniony szerszej publiczności, wydaje się bowiem w najwyższym stopniu godny uwagi.

            Przed około 70 laty zawitał tu pierwszy kuracjusz — był to pan v. Kloss z Wrocisławic pod Środą Śląską wraz ze swym towarzyszem, panem v. Strickiem, starym oficerem-inwalidą, którzy to obaj przez 10 do 12 lat z rzędu tu przybywali, kwaterując w karczmie sądowej na dole wsi.

            Chociaż zdrój świeradowski ma w szczawach Dusznik, Kudowy, Starego Zdroju i Długopola krajowych rywali, którzy dzięki szczęśliwszym warunkom miejscowym chcieliby uchodzić za lepszych odeń, to jego renoma jest przecież szeroko rozpowszechniona, potwierdzona wieloletnim doświadczeniem i jest to niewątpliwie woda lecznicza. Odkrycie w najnowszych czasach tak wielu źródeł leczniczych, jak również działalność spekulantów, którzy starają się nowość otaczać ponętnymi, błyszczącymi barwami i dąć nad nią w puzon reklamy, a nadto ciężar czasów, który nadwątlił dawną zamożność i nakłada rozmaite ograniczenia również na tych, którzy jeszcze uchodzą za zamożnych, sprawiły wprawdzie, że liczba tutejszych kuracjuszy jest niższa niż kiedyś, wciąż jednak sięga ona 120–140 rodzin rocznie. Kuracjusze przyjmują tu wodę wewnętrznie i zewnętrznie; właściwy zdrój pitny dostarcza ją w dostatecznej ilości i odpowiednio świeżą. Nadmiar płynie rurami aż do basenu, skąd woda pompowana jest do wanien kąpielowych.

            W dwóch hrabiowskich budynkach, z których starszy stoi od 1786 roku, mieszczą się wygodnie urządzone mieszkania dla kuracjuszy, zaś w nowym większym domu zdrojowym znajduje się sala bankietowo-jadalna, pokój bilardowy oraz pomieszczenie traktiera. W pobliżu zdrojów mieszkańcy wznieśli przestronne i nieraz eleganckie budynki, w których przyjezdni znajdują wygodną i niedrogą kwaterę. W domu kąpielowym znajduje się 14 pokoi i tyleż wanien. Zaopatrzenie w artykuły pierwszej potrzeby, zbytkowne, a nawet luksusowe jest dostateczne, a ceny niewygórowane. Aż do zdrojów prowadzi przez Gryfów i Mirsk utwardzona droga, która latem przynajmniej jest w miarę przejezdna. Zakład zdrojowy położony jest o kwadrans drogi na południowy zachód od wsi. Znajduje się tu również niewielka kaplica katolicka, pierwotnie założona do prywatnego użytku rodziny hrabiowskiej.

            Woda zdrojowa cotygodniowo wysyłana jest w dużych ilościach do Cieplic do użytku tamtejszych kuracjuszy, kilka tysięcy butelek ekspediowanych jest też co roku do odleglejszych miejsc. Na czele zakładu zdrojowego stoją: lekarz, inspektor sprawujący również nadzór policyjny, mistrz kąpielowy oraz czerpacz z pomocnikami.

Kwisa źródli w leśnictwie Świeradów, 1¼ mili nad wsią, w środku lasu. Kilka drobnych strużek łączy się w niewielki strumyk; te pojedyncze źródliska i miejsca, gdzie wytryskają, zwie się Widłami Kwisy. Spływają one rozmaitymi zakrętami ku wiosce, obficie zasilane przez wiele drobnych górskich cieków, tak że w dolnej części Świeradowa strumień staje się już rzeką. Niektóre z tych strumieni, w mowie potocznej zwanych też „spławami”, to: Siniec [Winterseiffen], Wodopój [Trinkfloss], Struga [Burgfloss], Płoka [Seiffen], Jastrząbek [Habichtfloss], Czerwony Potok [Rothe Floss], Weisse Floss, Bystrzyk [Theilfloss], Pluskotnik [Pladerbach], Mokrzyca [Tiefe Grundbach], Walzenfloss, Świeradówka [Steinbach] oraz Santa Maria [Dorfbach]. Zarówno w Kwisie, jak i pomniejszych strumieniach żyją smaczne pstrągi — niemal jedyny gatunek zasiedlający te wody — i z uwagi na kuracjuszy rybołówstwo stanowi dla miejscowych niemałe źródło przychodu. Kto nie wspomni tu starego czcigodnego „Zielonego Pasterza”, u którego po umiarkowanym spacerze śliczny pstrąg z dobrą sałatą i kromką czarnego chleba z pysznym masłem spożywany był jak najwystawniejszy posiłek?

            Omówienie poszczególnych wzniesień wokół Świeradowa zacznijmy od Wysokiego Grzbietu, przez który prowadzi pod górę szeroki trakt. Najurokliwszy punkt znajduje się na przełęczy, gdzie stoją domy osady Drwale. Tu gołym okiem widzi się niemal nieprzerwany łańcuch wiosek w kierunku na Mirsk, Gryfów, aż po Podskale koło Rząsin. Po prawej otwiera się ku Śląskowi rozległy krajobraz, całkiem w dole malowniczy widok zapewnia część Świeradowa w dolinie Kwisy, a niejedno z okolicznych wzniesień wpada ślicznie w oko.

            Sępia Góra [Haumberg], ze skałką Geierstein na szczycie, jest nieco niższa od Wysokiego Grzbietu; widziana od północnego zachodu i południa tworzy stromo opadający stożek i tylko od południowego wschodu łączy się z innymi górami, gdzie współtworzy dolinę Kwisy, zapewniając interesujący, imponujący widok. Ze szczytu rozciąga się piękna panorama, również na część Górnych Łużyc aż po Saksonię. Dalej w lesie znajdują się jeszcze inne kulminacje, których nazwy wszakże już wymieniono. Niektóre z tych nazw zdają się mieć bardzo stary rodowód i potwierdzać przypuszczenie, iż Świeradów zawdzięcza swe powstanie i nazwę słowiańskiemu bożkowi Flinsowi: na przykład Schaumfloss, niewielki strumień, który wpływał niegdyś do stawu, dzisiaj zaoranego, Haumberg, Dersenberg, grupa skał zwana Białym Flinsem i tak dalej. Równie atrakcyjny punkt widokowy stanowi położony głównie na terenie Łęczyny Smrek, na którym na koszt króla wzniesiono drewnianą wieżę obserwacyjną do pomiarów trygonometrycznych.

            Niektórym pojedynczym przysiółkom Świeradowa przydano osobne nazwy; są to:

a) Drwale (Polana Izerska) [Kammhäuser] — pięć domów, z których cztery stoją na wypłaszczeniu grzbietowym, piąty jednak głębiej w lesie, ku południu, bliżej Izery. Dociera się do nich wygodnie ze Świeradowa w dwie godziny. Mieszkańcy ograniczeni są do hodowli bydła i pracy w lesie, a ich domostwa stanowią gościnne schroniska dla wędrowców górskich i tych, którzy prowadzą handel pomiędzy Śląskiem i Czechami. Latem gromadzi się tu też czasem wesoła gromada kuracjuszy zdrojowych i delektuje posilnym smacznym mlekiem albo delikatnymi błękitno lśniącymi pstrągami.

b) Izera [Iserhäuser] — osada położona około ¾ godziny marszu na południe od grzbietu, na wypłaszczeniu zwanym Łąką Izerską. Składa się z 22 posesji, w tym hrabiowskiej leśniczówki, i liczy 135 mieszkańców. Otoczeni dookoła lasami i górami, są oni odcięci zarówno od widoku reszty świata, jak i od kontaktu z nim; żyją z hodowli bydła i roboty w lesie. Tutejsze masło jest najlepsze w kraju i znajduje zbyt w odległych miejscach. Nie udaje się tu żadne zboże, nie dojrzewa żaden owoc, za to gospodarka łąkowa rozwinięta jest w najwyższym stopniu. Mieszkańcy wiodą prosty żywot, będący kwintesencją pogodzenia z losem. Izera to dość pokaźna rzeka, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę wysokość, na jakiej się znajdujemy. Jej źródła biją kilka godzin marszu od osady na północny zachód, w pobliżu tak zwanego Spornego Kawałka[19], czyli południowego zbocza Smreka; spływa wartko po żółtobrązowym łupkowym podłożu i przy osadzie tworzy granicę między Śląskiem i Czechami. Jest dość zasobna w pstrągi; zanim opuści Łąkę Izerską, przyjmuje kilka dopływów, jak to: Jarzębiak, Jagnięcy Potok i Kobyłę. Nad Izerą występuje miejscami oślepiająco biały kwarc, który mieszkańcy kruszą i dostarczają na potrzeby hut szkła w Orlu i Dolinie Nadziei oraz w czeskim Novym Svecie. W okolicach Łąki Izerskiej rośnie dość często kosodrzewina, której korzenie stanowią doskonały opał.

            Tubylcy z reguły dożywają sędziwego wieku, a od mieszkańców nizin odróżniają ich oślepiająco białe zęby. Mężczyźni — podobnie jak w Świeradowie — noszą odzienie niemal wyłącznie z zielonego sukna.

c) Kobyła [Kobelhäuser] — osada składająca się z dwóch domostw, z których jedno, położone na prawym brzegu strumienia Kobyła, należy do dóbr Gryf, drugie zaś, pobudowane na brzegu lewym, do majątku Chojnik. Pod powiat lwówecki podpada zatem tylko to pierwsze. Oba położone są ¼ godziny marszu na południe od osady Izera, a nazwę swą dostały ponoć po pierwszym budowniczym, niejakim Kobelu.

d) Podgórna [Wiesenhäuser] — przysiółek zlokalizowany na północ od kościoła na prawym brzegu Kwisy, składa się z 8 domów.

e) Kamieniec [Steinbachhäuser] — po obu stronach potoku Świeradówka, który niedaleko zdroju łączy się z wodospadem i nieopodal kościoła uchodzi do Kwisy.

f) Piaski [Sandhäuser] — 2 posesje położone przy drodze prowadzącej z wodospadu ku osadzie Izera, 10 minut marszu od zdroju, na tak zwanej Piaskowej Górze[20]. Na zboczu tej góry od strony kościoła stoi jeszcze 5 domów, w której to okolicy miała niegdyś stać szubienica, dlatego nazywa się też to wzniesienie Szubieniczną Górą.

g) Walce [Walze] podzielić można na górne i dolne. Składają się z 40 domostw, a część górną i dolną rozdziela potok Walzenfloss. Wzniesienie, wokół którego rozsiadła się kolonia, zowie się Walzenberg i ma zaokrąglony kształt[21]. Domy oddalone są ¼ mili od kościoła w kierunku południowym.

h) Głębsko [Tiefegrundhäuser] — przysiółek na lewym brzegu potoku Mokrzyca [Tiefe Grundbach], od którego też wziął swą nazwę. Domy stoją bardzo luźno rozsiane i ciągną się aż po lewy brzeg Kwisy. Ich położenie jest na południowy wschód od kościoła.

i) Drożyna [Stellweghäuser] — na prawym brzegu Kwisy i prawym brzegu Bystrzyka, u podnóża Sępiej Góry, 1/3 mili na południowy wschód od kościoła[22]. Droga wiodąca przez część tego przysiółka nazywa się Stellweg, bo w tej okolicy mieściło się niegdyś nęcisko ptasie.

k) Góreczno [Langeberghäuser] — przysiółek na zachód od kościoła, na prawo i lewo od potoku Świeradówka; od południowego zachodu przylega doń zakład zdrojowo-kąpielowy.

 

Przegrodza [Friedrichshöh] — 1½ mili od Lwówka, należąca do dóbr Wolbromów, z 40 gospodarstwami chałupniczymi i 249 mieszkańcami, była niegdyś kolonią Wolbromowa, obecnie jednak posiada własną ławę sądową. Kolonię założył w 1786 roku ówczesny właściciel v. Fink, a nazwę na wniosek założyciela i za zgodą króla Fryderyka II dostała na cześć tego ostatniego.

 

Gaszów [Gähnsdorf] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca do dóbr Skała, z 1 szkołą ewangelicką, 8 kmieciami, 6 zagrodnikami, 25 chałupnikami i 218 mieszkańcami.

 

Milęcice [Geppersdorf] – wieś 2 mile od Lwówka, wcześniej należąca do skasowanego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do skarbu państwa, z 1 szkołą katolicką, 12 kmieciami, 24 zagrodnikami, 111 chałupnikami, 2 młynami chlebowymi i 675 mieszkańcami, którzy wszyscy są wyznania katolickiego. Tak zwany Stawny Młyn przeszedł dopiero w 1819 roku spod jurysdykcji Olesznej Podgórskiej pod tutejszą.

            W pobliżu wsi znajdują się tak zwane szańce, gdzie podczas wojny siedmioletniej obozowała część armii pruskiej. Również podczas wojny trzydziestoletniej 9 lipca 1634 roku na tychże wzniesieniach obozował Stahlhans z 9000 Szwedów, nim po splądrowaniu wsi pociągnął do pobliskiego Lubomierza. Godny uwagi jest jeszcze położony 500 kroków na wschód od wsi owalny tak zwany Sępik oraz porośnięte lasem iglastym strome Zgorzelisko, skąd ma się uroczy widok na Góry Olbrzymie. U podnóża tego ostatniego znajduje się tak zwany Staw Fidlera.        Mnisi Wał to porośnięte lasem liściastym i otoczone wysokim wałem wzniesienie zaraz obok wsi, na którym wcześniej mieścił się klasztor. Według zabobonnych przekazów przed 50 laty dał się na tym wzniesieniu słyszeć odgłos podobny do śpiewu.

 

Gierczyn [Giehren] — wieś 3½ mili od Lwówka, należy do dóbr Gryf i włącznie z kolonią Lasek liczy 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki (ten pierwszy z dwoma duchownymi), 2 plebanie, 2 szkoły, 18 kmieciów, 23 zagrodników, 132 chałupników, 2 młyny chlebowe i 646 mieszkańców. Obecny kościół katolicki, dawniej ewangelicki, był pierwotnie mały i drewniany, dlatego został rozebrany i zbudowany większy z kamienia; poświęcono go w 1613 roku. Pozostawał w rękach swych prawowitych właścicieli aż do 25 lutego 1654 roku, kiedy to został im odebrany przez katolików. Pewien kościelny uratował wtedy srebrny kielich, na którym widniał następujący napis: „Za urzędowania proboszcza Caspara Trallena kielich ten został ofiarowany w roku 1613”. Kielich ten ponownie wyszedł na światło dzienne po przywróceniu tolerancji religijnej, gdy Śląsk znalazł się pod panowaniem pruskim. Ostatnim ewangelickim pastorem w Gierczynie przed odebraniem kościoła był Johann Schwedler. Pozwolono mu wprawdzie mieszkać we wsi w należącym doń gospodarstwie jako osobie prywatnej, lecz gdy zmarł, nowo mianowany proboszcz katolicki nie zgodził się, by pochowano go na tutejszym cmentarzu, dlatego przyjaciele przewieźli jego zwłoki do Unięcic, gdzie 28 kwietnia 1656 roku odbył się jego pogrzeb. Obecny kościół ewangelicki poświęcono 3 listopada 1768 roku.

            W Gierczynie znajdują się kopalnie cyny „Jutrzenka” i „Psi Grzbiet”, które jednak obecnie nie są eksploatowane. Złoże cyny odkryte zostało w 1517 roku przez gwarków Hansa Weise i Mattheusa Söhnela z czeskiego Jáchymova i wkrótce osiedliło się tu tylu górników, że liczba ich wzrosła do 400. Później uruchomiono kopalnię „Bogate Pocieszenie”, która była tak wydajna, że 60 fur rudy dawało 8 cetnarów cyny, a cetnar cyny zawierał 3 marki czystego srebra. Od 1676 roku jest ona nieczynna, nie licząc podejmowanych później prób wznowienia wydobycia.

            Należąca do Gierczyna kolonia Lasek, licząca 38 posesji i 142 mieszkańców, wzięła początek od jednej jedynej hrabiowskiej leśniczówki, stopniowo się rozrastając.

 

Żeliszów [Giersdorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, należąca do dóbr Skała, z kościołem ewangelickim, plebanią, 2 szkołami, 1 kościołem katolickim z widmutem, 16 kmieciami, 22 zagrodnikami, 123 chałupnikami, 1 młynem chlebowym, 1 wiatrakiem, 1 pańskim wapiennikiem i 858 mieszkańcami. Tutejszy folwark został w latach 1784–1786 rozparcelowany.

 

Żeliszów Nowy [Neu-Giersdorf] — kolonia Żeliszowa położona na południowy zachód od macierzystej miejscowości, składająca się z 2 gospodarstw zagrodniczych, 25 chałupniczych oraz wiatraka, powstała po parcelacji folwarku.

 

Modrzewie [Gieshübel] — wieś 2 mile od Lwówka, należy do dóbr Gościradz, ma 1 pański folwark, 4 gospodarstwa zagrodnicze i 39 chałupniczych, łącznie 201 mieszkańców. Bardzo rozwinęła się tu uprawa owoców.

 

Modrzewie Nowe [Neu-Gieshübel, Neue Häuser] — przysiółek Modrzewi składający się z 6 domów, położony 500 kroków na południe od macierzystej miejscowości. Ostatnie z tutejszych gospodarstw pobudowano w 1765 roku.

Do Modrzewi należy składający się z 6 domostw przysiółek znany jako Zimny Kamień [Kaltenstein]. Nazwę dostał od pobliskiego odsłonięcia skalnego.

 

Płóczki-Komandoria [Görisseiffen, Kommende-Antheil] — wioseczka ¾ mili od Lwówka, należała niegdyś do komandorii joannitów w Lwówku, dzisiaj własność królewska. Liczy 1 kościół katolicki z plebanią, 1 lenno zwane Lipień [ob.], 3 kmieciów, 2 zagrodników, 27 chałupników, 1 młyn chlebowy i 154 mieszkańców. Częściowo otoczona przez zabudowania Płóczek Górnych.

 

Płóczki Górne [Ober-Görisseiffen] — wieś ½ mili od Lwówka, długa na 1 milę, należała do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie królewszczyzna. Obejmuje 1 kościół ewangelicki, 1 plebanię, 1 szkołę, 1 świetlicę z izbą szkolną, 2 folwarki, w tym jeden zwany Zimnym Folwarkiem [Kaltevorwerk], 41 kmieciów, 62 zagrodników, 318 chałupników, 3 młyny chlebowe i 1821 mieszkańców. Ci ostatni utrzymują się głównie z uprawy roli, owocarstwa, hodowli bydła i wyrobu przędzy lnianej

            Przez wieś przepływa strumień zwany Görre, który w dolnej jej części łączy się innym, zwanym Płoką, nim oba wspólnie ujdą do Bobru. Być może od połączenia ich nazw poszło miano miejscowości.

            W kościele zachował się ciekawy obraz, przedstawiający tutejszego kmiecia w stroju ludowym, jak w 1741 roku prosi króla Fryderyka II o pozwolenie na budowę w Płóczkach Górnych kościoła ewangelickiego. Po uzyskaniu zgody świątynia została faktycznie zbudowana w roku następnym.

            Wieś otaczają liczne wysokie wzniesienia; najznaczniejsze z nich to: Dorotheenberg, Mogiła, Lipień, Kołodziej, Chmiel, Pleban i Kozi Grzbiet.

 

Płóczki Dolne łączą się z przedmieściami Lwówka, należą do lwóweckiego urzędu kameralnego i liczą 4 kmieciów, 8 zagrodników, 1 karczmę i 20 chałupników ze 172 mieszkańcami.

 

Nagórze [Görisseiffen-Neundorf, Neundorf-Liebenthal] — wieś oddalona 1½ mili od Lwówka, dawniej należała do klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj królewszczyzna. Liczy 1 folwark zwany Döringa Folwarkiem, 6 kmieciów, 12 zagrodników, 88 chałupników, 1 wiatrak i 447 mieszkańców. Tak zwani szaraczkowie żyją głównie z uprawy owoców i przędzenia. Wcześniej tutejszy folwark oraz Zimny Folwark miały ponoć stanowić jedną własność.

 

Lenno Gryfów [Greiffenberger Lehngut], położone na przedmieściu Gryfowa, należało przez wiele lat do rodziny Platzius, obecnie jest wszakże własnością kurdybannika Müdigera w Gryfowie. W dawnych czasach było posiadłością książąt świdnicko-jaworskich, w połowie XV wieku przeszło drogą kupna na burgrabiów Gryfa, a przed 170 laty na burmistrza gryfowskiego Adama Templa. Było niegdyś zobowiązane utrzymywać na Gryfie konia rycerskiego do użytku w wojnach przeciwko Turkom i innym, a w przypadku śmierci lub niezdatności tegoż dostarczyć nowego.

 

Gryf [Greifenstein] — leży 2½ mili od Lwówka, należy do hrabiego v. Schaffgotscha na Cieplicach, składa się z hrabiowskiego pałacu, 1 folwarku, 1 browaru z gorzelnią, 1 nowo zbudowanego budynku mieszkalnego dla urzędników, 1 aresztu, 1 międlarni lnu, 6 bielarni położonych na granicy Gryfowa i liczy 62 mieszkańców. Administracja dóbr hrabiowskich, które obejmują 19 miejscowości z 11 500 mieszkańców, ma tu swą siedzibę i zatrudnia 1 dyrektora i 1 asesora.

            Stojąca na dość wysokiej skale ruina starego zamku Gryf, zaliczająca się do najpiękniejszych pamiątek dawnych rycerskich czasów w naszych górach, została z uwagi na stan grożący zawaleniem opuszczona w 1778 roku, a obecny nowy pałac zbudował hrabia Johann Leopold Gotthard v. Schaffgotsch w latach 1799–1800.

            Ephraim Naso[23] podaje datę wzniesienia tej górskiej twierdzy granicznej na rok 1198, a jako budowniczego wymienia księcia Bolesława Wysokiego. Na początku prac natrafiono ponoć na czubku skały na gniazdo z młodymi gryfiątkami i stąd poszła nazwa Gryf. Według Krausego[24] warownię zbudował książę Bolesław II Rogatka (Łysy), syn Henryka Pobożnego. Obie wiadomości dają się ze sobą pogodzić o tyle, iż Bolesław Wysoki wzniósł twierdzę jako strażnicę przeciwko Czechom, a Rogatka nadał jej późniejszy kształt. Z tego ostatniego księcia — zapalczywca i wielkiego marnotrawcy — przeszedł Gryf na jego brata, księcia głogowskiego Konrada, który z chciwości i żądzy zemsty spustoszył Śląsk, a zamek wraz z innymi posiadłościami oddał w 12171 roku w zastaw swemu teściowi Teodorykowi, margrafowi Miśni. Gdy ten zmarł, a Konrad nie był w stanie się wypłacić, margraf sprzedał Gryf Konradowi von Sternbergowi, arcybiskupowi Magdeburga i założycielowi Gryfowa. Następnie zamek przeszedł drogą wykupu na bratanka Konrada, księcia Henryka IV [Probusa]. Bolesław Rogatka, zazdrosny o to, jak rozkwitło władztwo tegoż, porwał go podstępnie w Jelczu, a ten musiał się wykupić, oddając mu Gryf, a także miasta Środa Śląska, Strzelin i Strzegom.

            Po śmierci Henryka V Brzuchatego w 1296 roku Gryf stał się własnością książąt świdnicko-jaworskich, którzy w 1367 0sadzili tam burgrabiów, ci też kazali się tam po śmierci grzebać. W 1369 roku, za rządów księżnej Agnieszki, mieszkał na zamku Vinzentin v. Russendorf. Gdy Agnieszka zmarła 2 lutego 1392 roku, księstwo świdnicko-jaworskie przeszło na cesarza Karola IV, małżonka księżnej Anny, córki księcia Henryka II jaworskiego, zwanej również „panną z Jawora”. Ów dzielny i mądry władca, któremu Śląsk w pewnej mierze zawdzięcza naprawę swego ustroju, podarował Gryf walecznemu wojowi Gotsche (Gotthardowi) Schoffowi. Karol poznał jego wojenne zasługi już w 1377 roku, gdy Gotsche walczył u jego boku pod Erfurtem przeciwko Adolfowi z Naussau. Gdy cesarz chciał mu za to rękę podać w podzięce, Gotsche otarł najpierw skrwawioną dłoń o napierśnik — i stąd cztery czerwone i białe pasy na tarczy herbowej hrabiów v. Schaffgotsch.

            Ulrich Schofgotsch, urodzony na Gryfie, był odważnym i wiernym wasalem księcia legnickiego Fryderyka, gdy w 1488 roku książęta Jan głogowski i Jerzy ziębicki wszczęli przeciw niemu wojnę. Jan zwerbował 1500 czeskich najemników; Ulrich Schofgotsch z gromadką Gryfowian napotkał ich pod Bolesławcem, zaatakował i przepędził. Na starym mieczu, wcześniej przechowywanym w zbrojowni na Gryfie, a dzisiaj w bibliotece w Sobieszowie, widnieje pamiątkowy napis: „Tym mieczem na bolesławieckiej pustaci roku Pańskiego 1488 pan Ulrich Schoff Gotsche wywalczył sobie nobilitację”.

            O niepospolitej krzepkości twierdzy Gryf świadczy silny opór, jaki stawiła w czasie wojny trzydziestoletniej; w 1640 roku zablokował ją i obległ dzielny szwedzki generał Stahlhans, bezskutecznie jednak, bo broniący zamku kasztelan Andreas Bachmann nie poddał się. Wprawdzie pod Torstensohnem i Wittenbergiem przewaga wroga osłabła i generał Montekukuli po nieudanym oblężeniu musiał się wycofać, lecz w 1646 roku szwedzkiemu generałowi, hrabiemu Königsmarkowi, udało się w końcu zdobyć twierdzę szturmem, po czym pozostawała w posiadaniu Szwedów aż do pokoju westfalskiego.

            Podczas wojen śląskich na Gryfie często stacjonował garnizon; w 1778 roku, gdy wybuchła wojna o sukcesję austriacką, Fryderyk II kazał warownię na nowo ufortyfikować, otoczyć palisadą i obsadzić tam odpowiednią załogę pod wodzą podpułkownika v. Steinmetza. Również w 1779 roku zajął ją pułkownik v. Pollitz ze swymi ochotnikami.

            Potem jednak ten czcigodny pomnik chwały jego wcześniejszych dzielnych właścicieli, ten cud architektury[25], uległ zniszczeniu; nie uczyniły tego ni ząb czasu, ni pożar, ni wściekłość żołdaków — nie, to obawa, iż budowla mogłaby się zawalić i kogoś zranić albo zabić sprawiła, że wolano ją raczej zburzyć niż utrzymywać. Już tylko z trudem dzisiaj dostępne mury, na których poznaje się jeszcze resztki malowideł, spoglądają na piękną dolinę i pobliskie góry, lecz i im prędzej czy później grozi ruina.

            Kwadrans drogi od Gryfa w kierunku Gryfowa stoi na wzgórzu kaplica św. Leopolda, zbudowana w 1780 roku przez hrabiego Leopolda v. Schaffgotscha[26]. Rozciąga się stamtąd przewspaniały widok na ponad 7 mil. W Suche Dni oraz w dzień św. Leopolda gryfowski proboszcz odprawia tam mszę, a na Gryfie o siódmej rano bije się w mały dzwon na wieżyczce nowego pałacu. Kaplica stała już na długo przed 1780 rokiem, spłonęła jednak w 1779, gdy nieostrożni młodzicy, palący w jej pobliżu ognisko świętojańskie, rzucili na dach żarzącą się miotłę.

 

Gryfia Dolina [Greiffenthal] — inaczej Wolność Górnicza [Greiffenthaler Bergfreiheit] — wieś 4¼ mili od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 4 zagrodnikami, 52 chałupnikami i 210 mieszkańcami, założona w XVI wieku przez górników wydobywających cynę. Kolonistom — byli to bez wyjątku gierczyńscy górnicy — zapewniono przy tym wiele (wciąż istniejących) swobód, między innymi zwolnienie z wszelkich szarwarków i niski czynsz wynoszący 2 srebrne grosze; również królewski podatek ustalono na zaledwie 18 srebrnych groszy i 8 fenigów rocznie. Zostali też zwolnieni z danin na budowę szańców, na utrzymanie wojska i administracji, jak również wszelkich pozostałych danin i obowiązkowych dostaw należnych dziedzicowi. Dlatego powstała nazwa „Wolność Górnicza”. Mieszkańcy do dzisiaj wolni są od obciążeń na rzecz właściciela ziemskiego, podlegają jedynie tym samym obciążeniom na rzecz króla co inne sołectwa.

            Działalność górnicza, niegdyś intensywna, nie jest tu już prowadzona. Dawniej — jak zaświadczają stare księgi ławnicze i pieczęcie — miejscowość była siedzibą urzędu górniczego.

 

Gradówek [Hagendorf] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca do urzędu kameralnego tamże, licząca wraz z przysiółkiem Gradówek Górny, kolonią Przybysław i wapiennikiem 1 szkołę ewangelicką, 1 pańską leśniczówkę, 44 zagrodników i 33 chałupników z 544 mieszkańcami, którzy trudnią się owocarstwem. Wieś dostała nazwę od Grodzonego Lasu [Hagenwald], który wcześniej tu rósł i został stopniowo wykarczowany. Ze względu na położenie bywa też często w mowie potocznej określana jako Leśne Domy [Waldhäuser].

 

Gradówek Górny (Końcówek) [Ober-Hagendorf, także Neu-Hagendorf] — 6 gospodarstw chałupniczych należących do Gradówka i położonych na południe od wsi niedaleko wapiennika, z 40 mieszkańcami.

 

Radłówka [Harthe-Langenvowerk, potocznie też Langenvorwerk] — wieś ½ mili od Lwówka, dzieli się na Starą i utworzoną w 1776 roku Nową Radłówkę, z których obie mają własny sąd, i zawiera 1 szkołę ewangelicką, 8 kmieciów, 7 zagrodników, 81 chałupników i 445 mieszkańców. Po północnej stronie wsi stoją jeszcze ruiny dawnego zamku, otoczone wałem. Właścicielem jest urząd kameralny w Lwówku, który posiada tu wydajny kamieniołom piaskowca; grunta folwarku zostały w 1811 roku rozparcelowane pomiędzy mieszkańców, a budynki rozebrane aż po dom mieszkalny. Człon „Harthe” odnosi się do pobliskiego wzniesienia Harthe-Berg [Twardziel].

 

Skorzynice [Hartliebsdorf] — wieś 1¼ mili od Lwówka, należała wcześniej — przez blisko 600 lat — do byłego klasztoru w Trzebnicy, od 1817 roku podlega królewskiemu urzędowi domen w Lubomierzu, liczy 21 kmieciów, 46 zagrodników, 118 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 wiatrak i 824 mieszkańców. Uprawia się tu wiele lnu, znaczna część mieszkańców trudni się przędzarstwem, a kilku gospodarzy posiada wydajne łomy piaskowca.

            Skorzynice, podobnie jak przyległy Zbylutów, to wieś o starym rodowodzie, jak o tym zaświadcza zachowany do dziś dokument z 6 sierpnia 1223 roku, na mocy którego książę Henryk darowuje obie wioski założonemu przez siebie klasztorowi w Trzebnicy.

 

Młyński Gaj [Mühlseiffener Hayn] — kolonia 3 mile od Lwówka, składa się z 9 domów z 39 mieszkańcami, położonych za Rębiszowską Pustacią w kierunku Rębiszowa i należących do sołectwa Młyńsko. Założona w 1726 roku.

 

Gajówka [Rabishauer Hayn] — wioseczka 2¾ mili od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 58 chałupnikami i 280 mieszkańcami, oddalona ¼ mili od Rębiszowa. Pierwsze gospodarstwo w 1681 roku zbudował tu na pańskim gruncie Caspar Siegert. Od strony Rębiszowa w niewielkim oddaleniu płynie potok Rączyna.

 

Zalesie [Haynvorwerk] — folwark 2½ mili od Lwówka, podległy jurysdykcji lubomierskiej, obecnie należy do niejakiego Neumanna. Nazwę dostał niewątpliwie od zalesionej okolicy, w której został pobudowany. Przynależy do parafii Popielówek.

 

Kogutów [Hänchen] — wieś 1¼ mili od Lwówka, dawniej należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do skarby państwa, ma 2 kmieciów, 5 zagrodników, 10 chałupników, 84 mieszkańców i leży na wzniesieniu.

            W starych dokumentach i księgach ławniczych nazywana jest Hähnichen. Tutejsze sołtystwo miało niegdyś być majątkiem rycerskim bez innych posiadłości i należeć do dwóch panien, z których jedna była chroma. Długo po sprzedaży majątku odnaleziono ponoć należące do niej kule. Otoczeniem był pierwotnie gęsty las, który dopiero później wycięto i na jego miejscu stopniowo pobudowano wioseczkę. Sołtystwo jeszcze dzisiaj pobiera czynsze od tutejszych gospodarzy.

 

Popielówek [Hennersdorf] — wieś 2½ mili od Lwówka, niegdyś lubomierska wieś klasztorna, obecnie królewszczyzna, ma 1 kościół katolicki, 1 szkołę katolicką, 18 kmieciów, 16 zagrodników, 56 chałupników, 1 młyn chlebowy i 386 mieszkańców. Pod tutejszą jurysdykcję podlega osobno ujęty i należący do tutejszej parafii folwark Zalesie.

            W górnej części wsi źródli niewielki potok, który spływa ku Olesznej, tam przyjmuje nazwę Oldzy i płynie stamtąd do Gryfowa, gdzie uchodzi do Kwisy.

 

Łęczyna [Hernsdorf] — wieś nad Czarnym Potokiem, 4 mile od Lwówka, należy do dóbr Gryf, liczy 19 kmieciów, 3 zagrodników, 111 chałupników, 2 młyny chlebowe, 3 młyny papiernicze i 548 mieszkańców. Ci ostatni utrzymują się głównie z handlu, szlifowania szkła i wytwarzania wyrobów emaliowanych. Przepływający przez miejscowość Czarny Potok ma swe źródła na Smreku, który podlega tutejszej jurysdykcji. Wieś zwano niegdyś Hermsdorf, a powstanie swe miała zawdzięczać Hermundurom[27]. Pewien tutejszy kmieć przywiozł kamień węgielny pod budowę kościoła w Unięcicach, a sołectwo do dziś należy do tamtejszej parafii.

 

Skała [Hohlstein] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca do pani księżnej v. Hohenzollern-Hechingen[28], z domu księżniczki Kurlandii i Żagania, zawiera okazały, pięknie urządzony pałac, 2 folwarki, 1 szkołę ewangelicką, 2 zagrodników, 44 chałupników i 359 mieszkańców. Pałac, położony wysoko na wzniesieniu i stojący na skale, został zbudowany w 1513 roku przez Adama v. Lesta i jest przez obecną właścicielkę stale upiększany. Wzniesiono go na zwietrzałej skale, od czego mogła też pójść nazwa miejscowości[29]. Dominium posiada kamieniołom piaskowca.

 

Górczyca [Hohndorf] — wieś 1¼ mili od Lwówka, miała wcześniej 2 majątki, które w latach 1799 i 1806 zostały w większości rozparcelowane. Pojedynczy mieszkańcy sołectwa zakupili część majątku v. Posera i wybrali na swego przedstawiciela óweczesnego sołtysa Hossmanna. Dlatego dzisiaj istnieje tylko 1 dominium. Poza tym sołectwo zawiera jeszcze 1 królewskie lenno, 1 sołtystwo dziedziczne,1 szkołę ewangelicką, 1 karczmę sądową, 25 zagrodników, 71 chałupników, 1 świetlicę, 1 młyn chlebowy i 501 mieszkańców.

 

Dworek [Höfel] — niewielka wieś 1 milę od Lwówka, należąca do tamtejszego urzędu kameralnego, z sołtystwem włącznie ma 2 kmieciów, 6 zagrodników, 25 chałupników i 185 mieszkańców. W dawnych czasach działały tu kopalnie złota, które musiały być niepospolicie wydajne, bo w bitwie pod Legnicą miało walczyć i polec 500 tutejszych gwarków. Po 1241 roku działalność górnicza ustała. Mieszkańcy utrzymują się głównie z uprawy owoców, zwłaszcza wiśni. Warta obejrzenia jest pasieka zmarłego 17 września 1824 roku pszczelarza i członka działającego na Śląsku i w Saksonii Patriotycznego Towarzystwa Pszczelarskiego, Gottfrieda Ueberschära; rzeźbione ule mają tu kształt postaci ludzkich: mnicha-kapucyna, prawodawcy Mojżesza, harlekina itd.

            Leżąca na wysokim wzniesieniu wioseczka cierpi na brak wody; jest prastara, bo istniała już w 1209 roku, a od 1405 roku stanowi własność lwóweckiego urzędu kameralnego. Husyci całkiem ją spalili, a podczas wojny trzydziestoletniej została tak spustoszona, że w 1642 roku żyło tu tylko dwóch mieszkańców, Caspar Ueberschär i George Grüttner. Nawet za wojny 1813 roku ta niewielka miejscowość wycierpiała ponadprzeciętnie wiele, bo zakwaterowała łącznie 11 347 sojuszniczych i nieprzyjacielskich żołnierzy, dostarczyła od 16 czerwca do końca lipca 14 korców i 11 miar pszenicy, 84 korce i 3 miary żyta, 27 korców i 6 miar owsa, 24 snopy i 46 wiązek słomy i 17 sztuk bydła i straciła na rzecz obozujących wojsk 75 korców pszenicy, 128 korców żyta, 372 korce jęczmienia, 852 korce owsa, 72 korce grochu, 102 korce ziemniaków, 502 cetnary siana, 109 cetnarów koniczyny, 113 snopów słomy, 17 snopów zielonki, 9 koni, 32 krowy i cielęta, 14 świń, 91 owiec, 20 kóz, 54 sztuki ptactwa, 95 kwart gorzałki i 404 funty masła.

 

Zadole [Höllau] — wioseczka 1 milę od Lwówka, należy do dóbr Dębowy Gaj. We wszelkich sprawach sołeckich podlega wsi Dębowy Gaj, do której też wlicza się 69 tutejszych mieszkańców, 1 kmieć, 9 zagrodników i 6 chałupników. Co ciekawe, zbudowana jest wokół niewielkiej kotliny, tak że wjazd i wyjazd prowadzą tą samą drogą.

 

Klecza Górna [Ober-Husdorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, należąca do dóbr Nielestno, z 6 kmieciami, 12 zagrodnikami, 36 chałupnikami, 1 wiatrakiem i 271 mieszkańcami. Uprawia się tu wiele owoców. 18 posesji położonych na łące kwadrans drogi na północ w kierunku Marczowa zowie się Carlsthal, Folge [„Ulga”] albo Folgehäuser[30]. Miano to dostały na pamiątkę założyciela, hrabiego Franza Carla v. Kotulinsky’ego, który w 1709 roku wszedł w posiadanie dóbr Nielestno.

 

Klecza Dolna [Nieder-Husdorf] — oddalona 1½ mili od miasta powiatowego, należy do dóbr Lenno i składa się z 32 gospodarstw chałupniczych ze 135 mieszkańcami, którzy również utrzymują się z uprawy owoców.

            Cztery domostwa położone przed lasem w kierunku Wlenia noszą nazwę Klecza Przednia [Vor-Husdorf], również Dębina [Eichhäuser]. Istniała tam przed kilku laty gospoda zwana „Dębowym Szynkiem” [Eichschänke], która jednakowoż zaprzestała działalności.

            Pomiędzy Kleczą Górną i Przednią, w lesie przy samej drodze, znajduje się otwarte, ocembrowane kamieniami źródło zwane Mlecznym Zdrojem [Molkenbrunnen], którego woda od gliniastej ziemi nabiera mlecznego wyglądu. Wedle ustnych przekazów obie części Kleczy powstać miały za sprawą obozujących tu w 1427 roku husytów. W starszych dokumentach nazwę wsi zapisywano jako „Hussdorf”, również „Houssdorf” albo „Hosigdorf”.

 

Janice, część kamienicka [Johnsdorf, Kemnitzer Antheil] — wieś 3 mile od Lwówka, należy do dóbr Kamienica (powiat jeleniogórski), obejmuje 5 kmieciów, 6 zagrodników i 7 chałupników z 94 mieszkańcami.

 

Janice, część maciejowiecka [Johnsdorf, Matzdorfer Antheil] — wieś 3 mile od miasta powiatowego, należy do dóbr Maciejowiec, liczy 1 kościół katolicki, 1 szkołę ewangelicką, 7 kmieciów, 19 zagrodników i małorolnych, 25 chałupników, 2 gospody, 1 świetlicę i 219 mieszkańców.

 

Pokuta [Kalkofen] — pół mili na południe od Gradówka, w lesie należącym do lwóweckiego urzędu kameralnego, na lewo[31] od drogi do Gryfowa, znajduje się wapiennik i leśniczówka. Ten pierwszy został zbudowany przez urząd kameralny w 1803 roku, jednak ze względu na słabą wydajność eksploatacji wkrótce zaniechano. Okolica obfituje w urokliwe zakątki, które są przez Lwówczan często odwiedzane.

 

Zimne Źródło [Kaltebrunen] — ocembrowane źródło przy drodze z Łupków Drugich do Golejowa, wybijające na gruntach tej ostatniej wsi. Daje ono początek strumieniowi Jamna [Kupferbach, „Miedziany Potok”], napędzającemu należący do Golejowa Ulgę-Młyn.

 

Zimny Folwark [Kalte-Vorwerk] — należał wcześniej do Płóczek Górnych, pierwotnie jednak był od sołectwa niezależny i podlegał bezpośrednio klasztorowi w Lubomierzu.

            W 1688 roku w Środę Popielcową opatka Katarzyna na prośbę właściciela Melchiora Grau przywróciła mu jego wcześniejszy status i dzisiaj jest on od sołectwa Płóczki Górne prawnie całkiem oddzielony. Stoi na wysokim wzniesieniu o tej samej nazwie[32].

 

Kotliska Górne [Ober-Kesseldorf] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca do zsekularyzowanego żeńskiego klasztoru w Lubomierzu, z 1 folwarkiem (w 1817 roku wykupionym przez ówczesnego sołtysa Samuela Scholza), 1 kościołem katolickim i 1 ewangelickim, 2 szkołami ewangelickimi, 1 szkołą katolicką, 1 plebanią katolicką, 21 kmieciami, 21 zagrodnikami, 126 chałupnikami, 1 młynem wodnym, 1 wiatrakiem i 725 mieszkańcami. W pobliżu znajdują się 4 częściowo wydajne kamieniołomy piaskowca. Plebania ewangelicka położona jest na terenie Kotlisk Dolnych.

 

Kotliska Dolne [Nieder-Kesseldorf] — wieś odległa 1 milę od miasta powiatowego i należąca do dóbr Nowy Ląd, obejmuje 2 pańskie folwarki, 1 plebanię ewangelicką, 6 kmieciów, 23 zagrodników, 34 chałupników, 1 wiatrak i 338 mieszkańców. Do dominium należy łom kamieni młyńskich. Do Kotlisk Dolnych należy i jest powyżej wliczona kolonia Andrzejówka [Andreasthal].

 

Gościradz [Kleppelsdorf] — wieś 2 mile od Lwówka, należy do rotmistrza Helda v. Arle i liczy 1 pański pałac, 1 folwark, 1 szkołę ewangelicką, 4 zagrodników, 12 chałupników, 1 młyn chlebowy i 83 mieszkańców. 18 sierpnia 1813 roku miała tu miejsce bitwa Rosjan z Francuzami, w wyniki czego miejscowość znacznie ucierpiała. Więcej o tej bitwie pod hasłem „Wleń”.

 

Dzwonek [Klingelborn] — źródło znajdujące się na gruntach kmiecia Gottfrieda Wendricha w Kotliskach Dolnych (nr 11), dostarcza wodę do pańskiego zespołu pałacowego.

 

Dźwięczny Las [Klingenwalde][33] — lenno, ½ mili od Lwówka, należy do wdowy Enderwitz z domu Stamnitz i liczy 2 gospodarstwa chałupnicze z 13 mieszkańcami.

 

Krobica [Krobsdorf] — wieś 3½ mili od Lwówka, położona na prawym brzegu Kwisy, należy do dóbr Gryf, obejmuje 1 szkołę ewangelicką, 12 kmieciów, 8 zagrodników, 90 chałupników, 1 młyn wodny, 1 trak, 1 folusz i liczy 577 mieszkańców. Działają tu dwie znaczne bielarnie płótna.

            Wcześniej wieś — która miała powstać już w XIII wieku – nazywała się Krebsdorf i nadal przechowuje się dawną pieczęć sołecką z wizerunkami raka[34], ryby, olchy i człowieka z wędką. Nazwa pójść mogła od Krobickiego Potoku [Hellbach], niewielkiego cieku, który przepływa przez wieś niemal w poprzek, źródli godzinę marszu na południe od niej, za tak zwaną Bartlową Łąką [Bartelwiese], z powodu znacznych wezbrań bywa niebezpieczny, a niegdyś żyło w nim wiele raków.

            W XVI wieku nazwa Krebsdorf przekształciła się w Kroppersdorf, a od około 200 lat wieś nazywa się Krobsdorf, chociaż nikt nie zna powodu tej zmiany. W 1613 roku, gdy sołectwo składało się już z 50 posesji, zaraza zabiła wszystkich mieszkańców poza pewnym sędzią i jego 7 synami; w 1701 roku Kwisa tak wezbrała, że całkiem zniszczyła 6 domów i przebiła sobie nowe koryto. Przed 30 laty w pobliżu zabudowań kmiecia Gürbiga i przed 18 laty na polach kmiecia Richtera natrafiono na ślady działających tam niegdyś hut szkła. Poza tym wciąż odnajdywane są relikty wcześniejszej działalności górniczej.

 

Proszowa [Kunzendorf], wieś 3¼ mili od miasta powiatowego, należąca do dóbr Gryf, ma 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki, 1 ewangelicką plebanię i takąż szkołę, 1 pański browar, 8 kmieciów, 4 zagrodników, 78 chałupników, 371 mieszkańców i położona jest u podnóża tak zwanej Łysej Góry[35], w pobliżu Jelenich Skał.

            Wieś musiała istnieć już pod koniec XII albo na początku XIII wieku, albowiem najstarsze transakcje zanotowane w księgach ławniczych sięgają 1211 roku. Pod koniec XII wieku w pańskim lesie godzinę marszu od wioski zbudowano kaplicę ku czci świętego Wolfganga, do której ludzie z najdalszych stron udawali się składać ofiary; dzisiaj wszakże pozostały po niej nikłe tylko ślady. Być może ta kaplica dała asumpt do powstania wioski, której nazwę początkowo zapisywano jako Cunzdorf. Pierwszymi mieszkańcami byli niewątpliwie niemieccy koloniści, których książę Bolesław Wysoki ściągnął w dużej liczbie na Śląsk.

            Historia Łysej Góry jest bajeczna, dlatego nie można na niej polegać; jest wszakże prawdopodobne, że kiedyś stał na tej górze zamek, na co wskazuje wiele znajdujących się tam głazów.

 

Suszki [Dürr-Kunzendorf] — wieś 1¼ mili od Lwówka, należąca do dóbr Skała, łącznie z folwarkiem i kolonią Mojęcin składa się z 1 folwarku, 1 szkoły ewangelickiej, 8 gospodarstw kmiecych, 16 zagrodniczych, 43 chałupniczych, 1 młyna chlebowego i liczy 421 mieszkańców.

 

Tarczyn [Kuttenberg] — wieś 2 mile od Lwówka, należąca do dóbr Gościradz, liczy 4 kmieciów, 5 zagrodników, 14 chałupników i 104 mieszkańców. Uprawia się tu wiele owoców.

 

Czernica Górna [Ober-Langenau] — wieś 3 mile od Lwówka, należy do starszego ziemskiego v. Förstera. Znajdują się tam: 1 pański pałac, 2 folwarki, 1 szkoła ewangelicka i 1 katolicka, 2 plebanie, 2 szkoły, 28 kmieciów, 18 zagrodników, 82 chałupników, 2 karczmy, 2 młyny chlebowe i 719 mieszkańców.

            Do miejscowych osobliwości należy stary pałac, który przetrwał setki lat i był niegdyś dobrze chronioną warownią, również za wojny trzydziestoletniej wytrzymał, nie poddawszy się, siedmiotygodniowe oblężenie. Cesarski pułkownik, murgrabia v. Dohna, podjął próbę przepędzenia dziedzica-ewangelika — który za całe wsparcie miał oddziałek Szwedów — z jego ojcowizny. Przez 7 tygodni składające się z Chorwatów i Pandurów oddziały v. Dohny terroryzowały nieszczęsną wieś i okolicę. Próbowano rozmaitych forteli i nagłych ataków, lecz dzięki przezorności i dzielnej postawie obrońców pałac nie uległ przemocy wroga. Dohna odstąpił, pozostawiając za sobą ruiny i zgliszcza, w jakie żołnierze jego zamienili bogatą niegdyś wieś.

            Inną ciekawostką związaną z pałacem jest to, że 12 maja 1574 roku odbyła się w nim pomiędzy magdeburskim teologiem Flaciusem i najznakomitszymi śląskimi bogoznawcami słynna debata o grzechu pierworodnym i dobrych uczynkach. Uczeni i przyjaciele religii na Śląsku ciągnęli ze wszystkich stron, by wysłuchać walecznego Flaciusa, który tu jednak, jak się zdaje, zwycięstwa żadnego nie odniósł, z czego wnosić można, iż erudycja i sztuka prowadzenia dysput teologicznych już wtedy śląskiemu duchowieństwu nie mogły być obce.

            30 kwietnia 1672 roku wydarzyła się w czernickim pałacu straszna historia kryminalna: mord bratobójczy. Oswald v. Lest, właściciel majątku, młody i porywczy, pokłócił się ze swym młodszym bratem Nicolausem. Ten ostatni miał nazajutrz wyruszyć do swego pułku — przy czym występował w roli oficera — i urządzono toast pożegnalny. Zeszli się zatem bracia, obaj równie nieokrzesani, z czupryn im się kurzyło i zaczęli prześcigać się w udowadnianiu, który jest większym chojrakiem. W końcu dochodzi do pojedynku, przy czym to młodszy wyzwał starszego, ten ostatni, bardziej nad sobą panujący, wyrywa pijanemu kirasjerowi broń i dusi go, a trzeźwi świadkowie, wśród których był łaziebny, kowal i temu podobni, nic nie mogą na to poradzić. Nicolaus po nadzwyczaj powierzchownej obdukcji zostaje pochowany, morderca zbiega do Saksonii, 3 lata toczy się przeciwko niemu proces, oskarżyciel publiczny żąda dlań stryczka, ostatecznie jednak wpłaca Oswald 1000 dukatów kaucji, wraca i na prośbę swej małżonki z domu v. Reibnitz zostaje po uiszczeniu pokaźnej grzywny przez cesarza ułaskawiony. Umiera kilka lat po zakończeniu procesu, a na jego płycie nagrobnej panegiryczna inskrypcja jak gdyby nigdy nic wychwala jego cnoty. Na wzgórzu Harthe koło Maciejowca leży wciąż nagrobna płyta zamordowanego, z napisem jeszcze dość czytelnym.

            Obecnie pałac w Czernicy — którego powstanie datować trzeba z pewnością na wiek XIV — jest nadal zamieszkany i w miarę dobrze utrzymany, przede wszystkim jednak stanowi fascynujący pomnik staroniemieckiego kunsztu budowlanego, solidności i dawnych obyczajów.

            Łańcuch górski[36] ciągnący się na wschód od Czernicy — przeciwległy wobec Stromca i wyższy odeń – oferuje wspaniałe widoki na nizinę i przystrojony jest zwartym lasem świerkowo-jodłowym. U jego podnóża położone są wsie Dziwiszów, Chrośnica i Janówek. Widziany z drogi do Jeleniej Góry, ten ciąg łagodnych wzniesień tworzy piękny widok i stanowi ozdobę dobrze zagospodarowanej doliny, w głębi której pokazuje się Czernica. Tutejsi mieszkańcy utrzymują się z uprawy roli, hodowli bydła, tkania woalu i handlu owocami. W dobrych latach uzyskują ogromną nadwyżkę owoców, które mogą sprzedać do wyżej położonych wiosek.

 

Czernica Dolna [Nieder-Langenau] — wieś 3 mile od Lwówka, od 1530 roku należąca do dóbr Nielestno, z 18 kmieciami, 6 zagrodnikami, 64 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 415 mieszkańcami. Położenie, wytwory i środki utrzymania takie same jak w Czernicy Górnej.

 

Chmieleń [Langwasser] — wieś odległa 2½ mili od miasta powiatowego, niegdyś należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do fiskusa, leży przy drodze między Gryfowem i Pasiecznikiem i liczy 1 kościół katolicki, takąż szkołę i plebanię, 41 kmieciów, 33 zagrodników, 228 chałupników, 2 młyny chlebowe i 1414 mieszkańców. Nazwą Młyn Ubogich określa się położony w granicach wsi powyżej kościoła młyn chlebowy[37]. Ponoć stał kiedyś poza wsią, a zbudować go miał nieznany bliżej pan v. Hayn z Lubomierza — od którego poszła może nazwa folwarku Haynvorwerk [Zalesie] koło Popielówka — a który przeniósł tenże w obręb wioski i wydzierżawił, zastrzegając przy tym, że po jego śmierci czynsz dzierżawny iść ma na wsparcie ubogich w dobrach lubomierskich i na utrzymanie młyna. Obecny właściciel upłynnił kapitał założycielski.

 

Bielanka [Lauterseiffen] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca do dóbr Dębowy Gaj, z kościołem katolickim, 2 szkołami, 1 pańskim browarem, 12 kmieciami, 31 zagrodnikami, 68 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 502 mieszkańcami. Wcześniej działały tu kopalnie złota i na obszarze zwanym Cechą przy drodze do Lwówka znajduje się jeszcze wiele wyrobisk z tamtego okresu. W 1479 roku pracowały jeszcze dwie kopalnie, noszące nazwy Święte Zmartwychwstanie i Święta Elżbieta.

            Kościół katolicki podlega temu w Sobocie, nad którym od 1536 roku patronat sprawuje miasto Lwówek.

 

Lenno [Lehnhaus] — wieś nad Bobrem, 2 mile od Lwówka, należąca do owdowiałej pani v. Tempsky z domu v. Richthofen, z 1 pałacem, 1 starym zamkiem, 1 kościołem katolickim, 1 folwarkiem z browarem, 8 zagrodnikami, 11 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 118 mieszkańcami. Leży na wysokim, porośniętym mieszanym lasem liściastym wzniesieniu, skąd ma się czarujący widok na wszystkie strony, jest też otoczona przez wyższe, porośnięte głównie lasem iglastym góry. Stary zamek, z którego szczególnie ma się śliczny dookolny widok, został w XII wieku (1103–1139) zbudowany na nowo przez księcia Bolesława Kędzierzawego i wyniesiony do rangi kasztelanii.

            Wcześniej Lenno miało się nazywać Ostroga albo Ostróżka [Spörner, Spörnchen], a nowa nazwa wzięła się stąd, że książę Henryk Brodaty, mąż Świętej Jadwigi, zwykł tu nadawać lenna. Istniejący tu dobry staw pstrągowy wciąż nazwa się Ostrogą.

            Pałac, który w odróżnieniu od zamku jest obecnie zamieszkany, zbudowany został w XVII wieku przez Adama v. Koulhasa (Kohlhausa), francuskiego pułkownika w służbie Ludwika XIII; onże też zamienił drewniany wcześniej kościół pod wezwaniem świętej Jadwigi w murowany, na co jego 4 synów położyło kamień węgielny. Ścieżka prowadząca na zamek wciąż jeszcze nazywana jest Ścieżką Jadwigi, a znajdujący się przy niej głaz, zwany Spoczynnym Kamieniem, stanowi ciekawostkę dlatego, że ponoć schodząc z góry do Wlenia na mszę, święta zwykła była przy nim odpoczywać.

            W 1427 roku zamek oblegli husyci; dzielnym obrońcom udało się szturm odeprzeć, za to wycofujący się nieprzyjaciel podpalił miasto. Podczas wojny trzydziestoletniej warownia została trzykrotnie zdobyta przez wojska cesarskie i dwukrotnie przez Szwedów, przy czym Wleń doznawał coraz większych szkód, dlatego niemiecki cesarz kazał ją rozebrać (1646).

            Od tego czasu zamek stanowi ruinę, która jest jednakowoż dość trwała. Poza kilkoma partiami murów i wieżą, na którą prowadzą wewnętrzne schody, nie zachowało się po tej prastarej budowli nic.

 

Skowronek [Lerchenberg] — kolonia Przeździedzy, położona na prawym brzegu Bobru, składa się z pańskiej owczarni, 6 gospodarstw chałupniczych i liczy 21 mieszkańców. Nazwę dzieli z pobliskim wzniesieniem[38].

 

Lipień [Lindenberg] — lenno królewskie należące do Płóczek-Komandorii, właścicielem jest niejaki Johann Gottlieb Sommer, ma 1 gospodarstwo chałupnicze i liczy 13 mieszkańców. Położone u podnóża wzniesienia o tej samej nazwie.

 

Przybysław [Louisendorf] — kolonia Gradówka, położona na zachód[39] od macierzystej miejscowości, założona w 1800 roku, składa się z 18 posesji z 85 mieszkańcami. Nazwę za zgodą ówczesnej kamery wojen i domen w Głogowie otrzymała 10 listopada 1800 roku na cześć Jej Wysokości królowej Luizy[40].

 

Chmielno [Ludwigsdorf] — ½ mili od Lwówka, wieś kameralna tego miasta, z jednym rozparcelowanym folwarkiem, 1 kościołem katolickim, 2 szkołami, 26 kmieciami, 18 zagrodnikami, 91 chałupnikami, 1 młynem chlebowym, 1 karczmą sądową, 1 świetlicą i 655 mieszkańcami. Uprawia się tu len.

 

Maciejowiec [Matzdorf, Matthiasdorf] — wieś 3 mile od Lwówka, należąca do hrabiny v. Carolath-Schönaich, z 1 dworem, 2 pańskimi folwarkami, 1 kaplicą pod wezwaniem Trójcy Świętej, 1 szkołą ewangelicką, 8 kmieciami, 46 zagrodnikami, 41 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 421 mieszkańcami.

            Kaplicę w latach 1690–1695 wzniósł Anton v. Hayn, ówczesny właściciel Maciejowca, a w roku 1729 hrabia Ludwig v. Zirothin [Žerotín] wyposażył ją w fundusz w wysokości 1400 florenów reńskich, nakazując, by odsetki od tego kapitału przeznaczane były częściowo na jej utrzymanie, a częściowo na odprawianie cotygodniowo dwóch mszy na cześć fundatora i austriackiego cesarza. Po zawarciu umowy między maciejowiecką zwierzchnością dziedziczną a książęco-biskupim wikariatem we Wrocławiu msza jest obecnie odprawiana tylko raz w roku; natomiast odprawiający ją kapłan zrzekł się części swoich dochodów, która została przeznaczona dla ubogich z dóbr Maciejowiec.

            Wcześniej nabożeństwa odprawiane były w pańskim dworze, w tak zwanej Komnacie Duchownej, na co musiano uzyskać pisemną zgodę papieża; stosowny dokument, wydany przez Innocentego XI w 1689 roku, zachował się do dzisiaj.

            Okolica Maciejowca jest iście szwajcarska; zaraz obok hrabiowskiego podwórca znajduje się śliczny zakątek zwany Harthe.

            W dawnych czasach wieś należała do dwóch majątków i część górna, położona bliżej Wojciechowa, nazywała się Drożna [Drossig], Maciejowcem zaś określano część dolną, przylegającą do Pokrzywnika. Dzisiaj Maciejowiec dzieli się zwykle na górny i dolny, a nazwa Drożna wymieniana jest już tylko z rzadka przez starszych mieszkańców.

            W Drożnej stał kiedyś ponoć gród, którego ślady wciąż jeszcze znajduje się na wzniesieniu zwanym Schnoppenbergiem.

 

Pilchowice Górne [Ober-Mauer, „Mur Górny”] — wieś nad Bobrem, 3 mile od Lwówka, należąca do dóbr Lenno, z 3 kmieciami, 15 zagrodnikami, 32 chałupnikami, 1 młynem chlebowym, 1 młynem do kory garbarskiej i włącznie z sołectwem dolnym 552 mieszkańcami.

 

Pilchowice Dolne [Nieder-Mauer, „Mur Dolny”] — wieś 3 mile od Lwówka, leży nad Bobrem, należy do dóbr Lenno i zawiera 1 pański folwark, 1 kaplicę cmentarną, 6 kmieciów, 16 zagrodników, 45 chałupników i 2 młyny chlebowe.

            Pilchowice Górne i Dolne położone są w pięknej dolinie i mają całkiem luźną zabudowę, lecz wspólną, ciągłą numerację, a z uwagi na układ przestrzenny bywają też nazywane „Murem Spiczastym”.

 

Marczów [Merzdorf am Bober] — wieś 1¼ mili od Lwówka, wcześniej należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj do skarbu państwa, z 1 kościołem katolickim, takąż plebanią i szkołą, 17 kmieciami, 32 zagrodnikami, 168 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 973 mieszkańcami, którzy to uprawiają znaczne ilości owoców. Potocznie wieś bywa też nazywana Bober-Merzdorfem, a wcześniej zwała się Villa St. Martini, co z czasem uległo skróceniu do Märzdorf i wreszcie Merzdorf.

            2200 kroków na północny wschód od wsi, za tak zwaną Babią Górą [Frauenberg][41], na wzgórku wznoszącym się jakby w dolinie między dwiema górami, znają jeszcze miejsce, gdzie w zamierzchłych czasach stał gród, do dziś zwany Babim Gródkiem [Frauenhaus]. Pierwotna jego nazwa wywodzić ma się od świętego gaju, który istniał tam w czasach pogańskich Słowian.

            Po nawróceniu jednak Śląska w 965 roku przez króla polskiego Mieszka i po tym, jak w XII wieku Lenno wyniesione zostało do rangi siedziby książęcej, mogła zostać na tym miejscu zbudowana książęca kasztelania, która otrzymała znaną niegdyś starą nazwę. Wskazywałby na to fakt, iż 100 kroków stamtąd w stronę wioski znajdowało się widoczne z Lenna miejsce kaźni, a w nowszych czasach jurysdykcja ta należała bezpośrednio do Marczowa. W starych dokumentach zachowały się jeszcze nazwiska złoczyńców, którzy zostali tu straceni. Wedle miejscowej tradycji kat zamieszkiwać miał w gospodarstwie kmiecym nr 173.

            Wydaje się, że w XIII i XIV wieku, gdy podupadała władza śląskich książąt i z konieczności sprzedawali oni majątki i czynsze, przy czym los ten spotkał również Lenno, także kasztelania Babi Gródek została całkiem wydzielona i zyskała pełną niezależność, bo po tym czasie nie przeprowadzono już tam na książęcy rozkaz żadnych egzekucji. Niezależność ta mogła skłonić właściciela owej warowni, by zgodnie z ówczesnym zwyczajem w okresie upadku władzy książęcej przyłączyć się do żądnej waśni szlachty miejscowej i uczestniczyć w jej rozbójniczej działalności, a także udzielać jej schronienia; miejsce — ze wszystkich stron otoczone niegdyś lasem — oferowało po temu niezwykle dogodną kryjówkę, przez co Babi Gródek był raczej ukrytym leśnym dworem niż skalną twierdzą.

            W kronice rodzinnej tutejszego sołtystwa, spisanej w 1676 roku na podstawie dawnych przekazów i dokumentów przez ówczesnego właściciela Balthasara Tilgnera, znaleźć można na temat tego obiektu tylko następującą lakoniczną wzmiankę: „W roku 1570 proboszczem został tu Markus Güttler, rodem z Lubomierza; kilkakrotnie wspominał on, iż wedle zaginionych podczas wojny listów, które widział w tutejszym kościele, ówczesna świątynia wzniesiona została na nowo po zburzeniu Babiego Gródka (inaczej Zbójeckiego Gródka) za Babią Górą. Zarządca tegoż miał nosić tytuł junkra Henryka z Babiego Gródka”.

            Do budowy ówczesnego kościoła wykorzystano kamienie stamtąd, a podczas uprzątania ruin natrafiono na płytę z brązowego kamienia z ponadnaturalnej wielkości wizerunkiem ludzkiej głowy; uznano to wtedy za podobiznę bóstwa czczonego w owym gaju. By ją zachować dla potomności, płytę wmurowano w wieżę kościoła, co powtórzono też przy jego przebudowie w roku 1707, jest bowiem wciąż widoczna po północnej stronie kościelnej wieży.

            Poniżej kolonii Chałupki na wschód od Pławnej stoi też jeden dom, zwany Domem Granicznym [Gränzhaus], który należy do Marczowa.

            Kolonia Przysiodłek [Feldhäuser, także Eichhäuser] składa się z 2 gospodarstw i położona jest na zachód od głównej miejscowości.

 

Mojesz Górny [Ober-Moys] — wieś ½ mili od Lwówka, niegdyś należała do byłego klasztoru w Lubomierzu, w roku 1811 zakupił ją rotmistrz v. Reichenbach na Przeździedzy. Pańskie grunta są od 1819 roku rozparcelowane, pański zaś folwark, spalony w 1813 roku przez oddziały francuskie, nie został odbudowany. W wyniku parcelacji powstało kilka nowych osad i osiedli. Znajduje się tu: 4 kmieciów, wliczając karczmę sądową, 16 zagrodników, 34 chałupników, 1 młyn chlebowy, 1 pański wapiennik i 304 mieszkańców. Ci ostatni trudnią się zwłaszcza owocarstwem.

            Na południowy wschód od miejscowości położony jest folwark Twarde, należący do dóbr Dębowy Gaj. W XVI wieku podlegał on jurysdykcji Górnego Mojesza.

 

Mojesz Dolny [Nieder-Moys] — przylega do przedmieści Lwówka i jest należącą doń wsią kameralną. Liczy 1 pański folwark, 7 kmieciów, 15 zagrodników, 4 chałupników i 271 mieszkańców.

            Urząd kameralny posiada tu wydajny łom piaskowca.

 

Młyńsko [Mühlseiffen] — wieś 2¾ mili od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 1 szkołą ewangelicką, 2 folwarkami, 12 kmieciami, 5 zagrodnikami, 127 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 669 mieszkańcami. Należący do niej przysiółek Młyński Gaj [Mühlseiffener Hayn], złożony z kilku domostw, położony jest ¼ mili na południe od wsi, a mianowicie za Gajówką.

 

Nowy Ląd [Neuland] — wieś 1 milę od Lwówka, należąca do hrabiego v. Nostitza-Rienecka, z 1 pałacem, 3 folwarkami, 1 kościołem katolickim, 1 szkołą wspólną dla obu wyznań, 6 kmieciami, 17 zagrodnikami, 61 chałupnikami, 2 młynami chlebowymi i 528 mieszkańcami. Wieś ma bardzo luźną zabudowę. Znauduje się tu znaczny łom piaskowca oraz kilka znakomitych łomów gipsu. Te ostatnie zaopatrują dużą część Śląska w gips budowlany i nawozowy.

            Z pałacu na wschód, w poprzek łagodnie wznoszącego się zbocza góry Twardziel, prowadzi prosta aleja do Szymonek [Simonishäuser], kalwarii z 12 stacjami przedstawiającymi historię Zbawiciela. Przy wejściu stoi kościół, do którego dwa razy w roku, a mianowicie 14 dni przed Wielkanocą i 14 po niej, w niedziele Męki Pańskiej (Judica) i Dobrego Pasterza (Misericordias), organizowane są pielgrzymki, a piękne to miejsce, z zachwytem opisywane we wszystkich relacjach, odwiedzane jest — zwłaszcza przy słonecznej pogodzie — przez wielotysięczne tłumy.

            Jako Szymonki określa się jeszcze cztery gospodarstwa, z których dwa stoją po obu stronach kościoła, a dwa u podnóża wzniesienia. Dla odróżnienia od pozostałych gospodarstw Nowego Lądu bywa też wobec nich stosowana nazwa Hartenhäuser albo Berghäuser.

            Pierwsze nabożeństwo w zbudowanym przez hrabiego Christopha Wenzla v. Nostitza „górskim kościółku” odprawiono w roku 1703.

Domem Szymona nazywa się pojedynczy budynek, gdzie w formie rzeźbiarskiej upamiętniono wieczerzę spożytą przez Chrystusa w domu Szymona. Stoi on pośrodku alei, na samym końcu kalwarii, w najwyższym punkcie wzniesienia, a figury nie są złe.

W kontekście Męki Pańskiej wzniesienie zwykło się też nazywać Górą Piłata [Pilatusberg].

 

Nowy Ląd Stary [Alt-Neuland] to północno-zachodnia część wsi Nowy Ląd, składa się z 6 gospodarstw kmiecych, 9 zagrodniczych i 33 chałupniczych, położona jest całkiem osobno i stanowi najstarszą część miejscowości.

 

Dłużec Górny [Ober-Langen-Neundorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, należąca do hrabiny von der Lippe na Rochowie [Armenruh], z 1 pańskim folwarkiem, który wszakże w 1801 roku został rozparcelowany, 1 szkołą ewangelicką, 6 kmieciami, 19 zagrodnikami, 35 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 255 mieszkańcami.

            Wcześniej majątek należał do hrabiego v. Nimptscha, dlatego też folwark do czasu parcelacji nazywano Nimptscha Majątkiem. Wkrótce po parcelacji, gdy na południe od hrabiowskich zabudowań wznoszony miał być nowy dom, natrafiono przy kopaniu fundamentów na piwnicę, wciąż jeszcze pełną butelek, którą rozebrano, by uzyskać materiał na budowę.

 

Dłużec Środkowy i Dolny [Mittel- i Nieder-Langen-Neundorf] — sołectwa 1¼ mili od Lwówka, należące do dóbr Sobota, tworzące jedną wieś i liczące 1 pański folwark, 1 kościół katolicki, 2 budynki szkolne, 20 kmieciów, 36 zagrodników, 86 chałupników i 666 mieszkańców.

            Dawny tak zwany Rennera Folwark już nie istnieje, został bowiem w 1810 roku rozparcelowany pomiędzy mieszkańców tutejszych i Pieszkowa. Msze w kościele katolickim odprawia ksiądz z Soboty i także tutaj miasto Lwówek posiada prawo patronatu.

 

Wolbromów [Klein-Neundorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, należy do komisarza ziemskiego, porucznika Materne, i liczy 1 pański pałac, 1 folwark, 1 kościół katolicki, 1 ewangelicki, 1 szkołę katolicką, 5 kmieciów, 29 zagrodników, 23 chałupników, 1 młyn chlebowy i 388 mieszkańców.

 

Proszówka [Neundorf (Greifensteinisch, Gräflich)] — wieś 2½ mili od Lwówka, podległa majątkowi Gryf, położona u podnóża wzgórza zamkowego i częściowo ciągnąca się aż po przedmieście Gryfowa. Zawiera 1 szkołę ewangelicką, 1 lenno zwane Sadkiem, 14 kmieciów, 6 zagrodników, 86 chałupników, 2 młyny chlebowe i 460 mieszkańców. Zabudowa częściowo luźna.

            Wspomniany majątek lenny zwany Sadkiem ujęto osobno.

 

Kłopotnica [Neusorge] — kolonia Grudzy, położona na południowy zachód od tejże, liczy 4 gospodarstwa kmiece, 15 zagrodniczych, 20 chałupniczych i 160 mieszkańców. Wedle miejscowej tradycji powstała w czasie, gdy wybuchła wojna trzydziestoletnia, a nazwę[42] dostała, bo wojna i budowa napawały osadników lękiem. Strumyk płynący wąskim korytem na granicy z Kwieciszowicami[43] nazywany jest Mniszką [Nonnenwasser][44].

 

Oleszna Podgórska [Crummen-Oels] — wieś 2 mile od Lwówka, wcześniej należąca do klasztoru w Lubomierzu, obecnie do skarbu państwa, z 1 (bardzo bogatym) kościołem katolickim, 2 katolickimi szkołami, 2 młynami chlebowymi, 1 trakiem, 34 kmieciami, 17 zagrodnikami, 211 chałupnikami i 1185 mieszkańcami, pośród których jest tylko 6 luteran, reszta to katolicy.

            Przez długo rozciągniętą wieś, od południa oddaloną zaledwie o ¼ godziny drogi od Lubomierza, a od zachodu o ½ godziny od Gryfowa, przepływa strumień Oldza, który nieraz tak znacznie przybiera, że wyrządza niemałe szkody w domach i zagrodach. Przypływa on od strony Popielówka, gdzie źródli, przepływa przez Wojciechów, Milęcice, Lubomierz i pod Gryfowem uchodzi do Kwisy. Z uwagi na częste podtopienia przezeń powodowane miejscowość bywa też nazywana Oleszną Wodną [Wasser-Oels].

            Wieś bogata jest w bujne łąki i znaczne wyrobiska torfu; większość mieszkańców utrzymuje się z przędzenia.

            W wojnie 1813 roku z powodu biwakujących w pobliżu wojsk francuskich i rosyjskich szczególnie ucierpiała górna, położona bliżej Lubomierza część wioski.

 

Radoniów [Ottendorf] — wieś 2 mile od Lwówka, niegdyś należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do fiskusa, ma 1 kościół katolicki, 1 katolicką szkołę, 22 kmieciów, 16 zagrodników, 80 chałupników, 1 młyn chlebowy i 546 mieszkańców; leży przy trakcie Jelenia Góra-Gryfów.

 

Pieszków [Petersdorf, potocznie również Pitschdorf] — wieś oddalona 1 milę od Lwówka, należy do dóbr Sobota i zawiera 1 pański folwark, 1 szkołę ewangelicką, 3 kmieciów, 17 zagrodników, 28 chałupników i 225 mieszkańców. Głównymi źródłami utrzymania mieszkańców są uprawa roli i owocarstwo.

 

Płakowice-Komandoria [Plagwitz, Kommende-Antheil] — wieś ⅛ mili od Lwówka, należała niegdyś do lwóweckiej komandorii joannitów, od 1810 roku stanowi własność państwową, liczy 1 kmiecia, 6 zagrodników, 17 chałupników i 118 mieszkańców, którzy trudnią się owocarstwem, warzywnictwem i uprawą roli. Wioseczka ma bardzo luźną zabudowę — jedne gospodarstwa przylegają do granic Lwówka, inne ciągną się wzdłuż traktu na Złotoryję, jeszcze inne sąsiadują z pałacem stojącym w należącej do hrabiego v. Nostitza części Płakowic i ogólnie zabudowania obu części są ze sobą całkiem wymieszane.

            Z zachowanego wciąż dokumentu wnosić można, że około roku 1520 cała wieś Płakowice należała do sześciu bardzo bogatych braci v. Raussendorf, którzy dokonali podziału majątku. Jeden z tych braci uznał się za poszkodowanego przy tym podziale i obrażony podarował przydzieloną mu część lwóweckiej komandorii joannitów.

            Gdy państwo przejęło dobra duchowne, również pola, zagrody, łąki i pastwiska części należącej do komandorii zostały w roku 1812 sprzedane tamtejszym poddanym. Pochodzący z drugiej części Płakowic chałupnik nazwiskiem Fischer nabył działkę niedaleko istniejącego pańskiego pałacu, na której znajdowała się jeszcze ruina przypuszczalnej dawnej siedziby v. Raussendorfów i gdy zimą 1815 roku Bóbr poczynił na łąkach duże szkody, została ta ruina całkiem rozebrana, by pozyskanymi z niej kamieniami wypełnić powstałe dziury. Obecnie po tym starym dworze nie pozostał już żaden ślad.

            Stodoła komandorii, która stała w pobliżu kolonii Świński Zdrój [Saubornhäuser][45], została przez nabywców wspólnie rozebrana.

 

Płakowice Hrabiowskie [Plagwitz, Gräflicher Antheil] — wieś ⅛ mili od Lwówka, pierwszymi domami sięgająca niemal prawego brzegu Bobru, należy do właściciela Soboty, hrabiego v. Nostitza, i zawiera 1 pałac, 1 sołtystwo, 1 szkołę ewangelicką, 4 kmieciów, 24 zagrodników, 96 chałupników, 1 świetlicę, 1 wiatrak, 1 młyn chlebowy i 579 mieszkańców, którzy to na znaczną skalę prowadzą uprawę warzyw i owoców, zaopatrując w nie pobliski Lwówek, a także miejscowości górskie.

            Należące do dominium pola i większość budynków zostały w 1821 roku rozparcelowane i jedynie pałac (zbudowany w 1550 przez pana v. Talkenberga), leśniczówka, ujeżdżalnia, rozległy ogród ze szklarnią i część łąk pozostają własnością pańską. W czerwcu 1824 roku budynki te wraz z ogrodem pałacowym zostały w imieniu powiatów zakupione przez władze rejencji legnickiej z przeznaczeniem na zakład dla obłąkanych i niedołężnych. Rozbudowa pałacu na ten cel już się rozpoczęła, a jej zakończenie planowane jest na połowę 1825 roku.

            Podczas ostatniej wojny, a mianowicie w dniach 28–30 sierpnia 1813 roku Płakowice zostały znacznie spustoszone; poza tym ze względu na bliskość powiatowego, a zarazem etapowego miasta Lwówek znosić musiały wiele kwaterunków. Cesarsko-rosyjski generał piechoty hrabia v. Langeron zostawił następującą relację o wydarzeniach, jakie miały miejsce pod Płakowicami 29 sierpnia 1813 roku pomiędzy 4 i 5 po południu:

 

„Dywizja francuskiego generała Puthauda[46] przenocowała w Sobocie i daremnie oczekując na uruchomienie koło Lwówka mostu nad wezbranym Bobrem, próbowała otworzyć sobie drogę do Bolesławca. Dowodzący strażą przednią generał Rudczewicz odciął im wnet tę drogę i kazał powiadomić generała Korffa, zdążającego awangardzie w sukurs z kawalerią, a także księcia Zerbatowa[47], podobnie nadciągającego ze swym korpusem, iż nieprzyjaciel chce cofnąć się do Soboty. Generał z całą swoją kawalerią wnet tam podążył, by odciąć mu drogę, i kazał przekazać księciu Zerbatowowi, by ten ruszył za nim.

            Książę Zerbatow, który właśnie dotarł na wzgórza, umieścił tam podpułkownika Nasierowskiego z baterią 34 lekkich dział i posłał brygady jegrów 11, 28, 32 i 36 pułku, by wzięły nieprzyjaciela z prawej flanki.

            Nieprzyjaciel stawiał silny opór, prowadząc intensywny ostrzał artyleryjski. W tejże chwili generał Rudczewicz rozpoczął silne natarcie na lewą flankę nieprzyjaciela; ujrzawszy to, książę Zerbatow kazał przeprowadzić atak na bagnety, spychając nieprzyjaciela ze wzniesień ku rzece, gdzie wszystkie nieprzyjacielskie wojsko zostało wzięte do niewoli, za wyjątkiem pojedynczych żołnierzy, którzy rzucili się do wody i (przeważnie) utonęli.

            Wynik tej bitwy był następujący: pojmano generała Puthauda z 3000 żołnierzy, zdobyto 16 dział, 2 orły i cały park artyleryjski z wozami amunicyjnymi i ekwipażami, a generał brygady Sidlet, 1 pułkownik i wielu oficerów i szeregowców utonęło w Bobrze”.

            Pojedyncze domostwa Płakowic, położone nad Bobrem wokół ścieżki pieszej do Dworku, zwane są kolonią Świński Zdrój. W pobliżu znajduje się nadzwyczaj silnie bijące źródło z wyborną wodą pitną; wyryła je ponoć świnia, od czego poszła nazwa zarówno źródła, jak i kolonii. W którym roku kolonia powstała, nie wiadomo.

            Druga kolonia, zwana Widnicą [Warffe], składa się z 5 posesji i położona jest na północ od wsi na terenie rozparcelowanego dawnego sołtystwa, przy „sołtysiej drodze” prowadzącej do traktu na Złotoryję. Założona została w 1746 roku przez barona v. Hohberga, który nabył też położone bliżej Dworku sołtystwo, później je wszakże sprzedając, a nazwę dostała od działki zwanej Warffe[48].

            Kilka znacznych wzniesień otacza Płakowice, jak to: Jaglarz, Susznia, Wietrznik (Winna Góra), Dworkowa, Gładka, Piaszczysta i Skałka.

 

Pirszyn Górny [Ober-Poitzenberg] — ¼ mili od Lwówka, z lennem, które jednocześnie stanowi dominium, a jego obecny właściciel nazywa się Goldmann, 9 chałupników i 48 mieszkańców. Enklawa jest otoczona ze wszystkich stron przez zabudowania Płóczek Dolnych.

 

Pirszyn Dolny [Nieder-Poitzenberg] — ¼ mili od Lwówka, z 1 lennem jako dominium, 1 karczmą, 15 chałupnikami i 72 mieszkańcami. Nad tak zwanymi Byszowicami [Cunzendorfer Seiffenhäuser] wznosi się wzgórze zwane Pirszynem [Poitzenberg], na którym w dawnych czasach stał gród, znany jako Pirszyn [Poitzenburg], dziś wszakże nie ma już po nim śladu.

 

Przecznica [Querbach] — wieś 4 mile od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, z 1 szkołą ewangelicką, 26 kmieciami, 12 zagrodnikami, 186 chałupnikami, 2 młynami chlebowymi i 994 mieszkańcami. Niedaleko wsi znajduje się założona w 1770 roku kopalnia kobaltu, która w 1824 roku wznowiła działalność po ośmioletniej przerwie.

            Prowadzi się tu z dobrym skutkiem intensywną działalność sadowniczą, a ubożsi mieszkańcy zajmują się przeważnie wszelkiego rodzaju obróbką drewna.

            Nazwa wsi pochodzi bezspornie od przecinającego ją potoku Querbichtswasser. Górna, później zbudowana cześć nosi nazwę Nowej Wsi. W pobliżu, ku południu wznoszą się Łysa Góra[49], Jelenie Skały[50], Barwna Góra[51], Kamienica, a ku zachodowi Förstelberg[52].

 

Rębiszów [Rabishau] — wieś 3 mile od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, liczy 1 kościół ewangelicki, 1 katolicki, 1 plebanię, 1 szkołę, 1 dom dzwonnika, 1 folwark, 1 leśniczówkę, 1 należącą do przecznickiej kopalni kuźnię, 17 kmieciów, 40 zagrodników, 254 chałupników, 1 świetlicę, 1 młyn chlebowy, 1 trak, 1 wiatrak do mielenia kory i 1386 mieszkańców. Wieś jest bardzo rozległa i przecina ją kilka cieków, spośród których najznaczniejsze to Mrożynka [Vogtsbach] i Rączyna [Fugenwasser]. W 1339 roku było tu dopiero 36 mieszkańców.

 

Rakowice Wielkie [Gross-Rackwitz] — ¼ mili od miasta powiatowego, wieś kameralna Lwówka, zawiera 1 majątek lenny, 1 szkołę, 16 kmieciów,6 zagrodników, 29 chałupników, 361 mieszkańców i ma znakomite łąki nad Bobrem, od lewego brzegu którego położona jest zaledwie kilka kroków.

            W roku 1287 książę Bolko zwolnił ówczesnego właściciela majątku lennego, Heinricha v. Russendorfa, z wszelkich powinności (Sutorius, Historia Lwówka, cz. 1, str. 50).

            Wcześniej był tu też folwark, który wszakże przed wielu już laty został rozparcelowany.

            W pobliżu dolnej części wsi, od zachodniej strony, znajdują się pokłady rudy żelaza, która wszelako — ponieważ hamernia jest zbytnio oddalona — nie mogą być wykorzystane.

 

Rakowice Małe [Wenig-Rackwitz] — wieś nad Bobrem, 1 milę od Lwówka, zawiera 1 pański pałac z folwarkiem, 10 kmieciów, 14 zagrodników, 25 chałupników, 1 młyn chlebowy i 354 mieszkańców. Dominium prowadziło tu wcześniej kopalnię węgla kamiennego „Błogosławieństwo Boże”, która wszakże ze względu na niską dochodowość została w 1813 roku zamknięta. Dominium ma tu jeszcze łom wybornej jakości kamienia ciosowego i posiada znakomite łąki nad Bobrem.

 

Radomiłowice [Radmannsdorf] — wieś 1½ mili od miasta powiatowego, należy do właściciela Dębowego Gaju i liczy 1 szkołę ewangelicką, 4 kmieciów, 10 zagrodników, 26 chałupników i 170 mieszkańców. Znajdują się tu niemałe pokłady torfu. Wszystkie starodawne dokumenty dotyczące miejscowości spłonęły w pożarze, jaki wybuchł w sołtystwie w jeden z poniedziałków 1544 roku.

 

Deszczowa Góra [Regensberg] — wieś 4 mile od Lwówka, należy do dóbr Gryf, obejmuje 11 zagrodników, 47 chałupników, 215 mieszkańców i z uwagi na położenie bywa wciąż określana starą nazwą: Kotlina. Na górze niedaleko wsi miał w zamierzchłych czasach stać zamek Kocioł [Kesselschloss]; nie zachowały się jednak na jego temat żadne pewne przekazy, mogło zatem raczej chodzić o kaplicę albo myśliwnię. W odnalezionym dzienniku mirskiego burmistrza Heinricha czytamy: „mury zamku Kocioł są jeszcze widoczne; książę Bolesław IV [Kędzierzawy] wzniósł go w 1161 roku jako warowny dwór myśliwski”.

            W Deszczowej Górze nie spotykało się kiedyś ponoć w ogóle wróbli, dlatego sołectwo zwolnione było z obowiązku dostarczania wróblich główek do powiatowego urzędu podatkowego; od jakiegoś czasu jednak goście ci zadomowili się też i tutaj.

            Wedle tradycji wieś pierwotnie nazywała się Kotlina, lecz gdy pewnego razu hrabia v. Schafgotsch z pokaźną świtą przybył na polowanie i z powodu padającego nieprzerwanie deszczu musiał spędzić tu osiem dni, przechrzcił miejscowość na pamiątkę tego pobytu na Deszczową Górę.

 

Skarbków [Röhrsdorf am Quais] — wieś 3 mile od Lwówka, zaraz obok Mirska, należy do dóbr Gryf i składa się z 1 pańskiego folwarku, 1 szkoły ewangelickiej, 14 gospodarstw kmiecych, 16 zagrodniczych, 72 chałupniczych, 1 młyna chlebowego i liczy 502 mieszkańców.

            Z istniejących tu niegdyś czterech bielarni pozostały dwie.

            Miejscowość powstała ponoć jeszcze wcześniej niż Mirsk i w 1337 roku zaliczać się miała do najpokaźniejszych wsi w okręgu. Na Marcówce, wzgórzu na prawym brzegu Bobru nieco w dół rzeki od wsi, Francuzi zbudowali w 1813 roku duży obóz i wciąż jeszcze konserwowany jest barak, w którym nocował głównodowodzący generał.

 

Golejów [Klein-Röhrsdorf, dawniej Radigiersdorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, niegdyś należąca do klasztoru w Lubomierzu, obecnie do fiskusa, obejmuje 1 kościół katolicki, 1 katolicką plebanię, 1 szkołę, 17 kmieciów włącznie z sołtystwem, 23 zagrodników, 115 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 wapiennik i 772 mieszkańców. Prowadzi się tu na znaczną skalę uprawę owoców i duża część mieszkańców trudni się handlem owocami.

            Jeden z młynów oraz wapiennik zlokalizowane są w pobliżu należącej do Pławnej kolonii Przysiodłek i też na tamtejszym terenie; drugi młyn, położony bliżej Wlenia, zwany jest Ulga-Młynem.

            Na tutejszym terenie na wschód od wsi bije tak zwany Zimny Zdrój, który napędza Ulgę-Młyn, przyjmuje następnie nazwę Jamnej i uchodzi do Bobru.

            Gospodarstwo zagrodnicze oznaczone numerem 141 i położone na wschód od wsi przy drodze do Wlenia niedaleko Łupków Drugich nosi nazwę Polnej Kuźni.

 

Pokrzywnik [Riemendorf] — wieś 2½ mili od Lwówka, należąca do pana v. Rothkircha na Barcinku (powiat jeleniogórski), z 7 kmieciami, 10 zagrodnikami, 29 chałupnikami, 1 szkołą ewangelicką, 1 należącym do dominium wapiennikiem i 190 mieszkańcami.

            Kwadrans drogi na południowy wschód od wsi, na przeciwległym brzegu Bobru, położone są: 1 gospodarstwo kmiece, 1 zagrodnicze i 1 dom, należące do Pokrzywnika i zbiorczo zwane Nowym Młynem, dla których prowadzona jest osobna księga hipoteczna.

 

Piaski [Sandau] — kolonia, częściowo należąca do Przeździedzy, częściowo do Grzęby, 1½ mili od Lwówka, blisko Przeździedzy.

            Data jej powstania i nazwisko założyciela giną w pomroce dziejów. Liczy 1 gospodarstwo zagrodnicze i 7 chałupniczych, z których to pierwsze należy do Grzęby, a pozostałe do Przeździedzy i czynsze płacą do odpowiednich dominiów. Wedle tradycji nazwa tej starej kolonii wzięła się stąd, że założono ją na piaszczystym błoniu.

 

Byszowice [Seiffenhäuser] —  kolonia należąca do Niwnic, 1 milę od Lwówka, położona między Gradówkiem i Płóczkami Górnymi, na lewo od szosy do Gryfowa. Liczy 12 gospodarstw chałupniczych i 58 mieszkańców, utrzymujących się głównie z rolnictwa i uprawy owoców, a założył ją w 1760 roku hrabia Wenzel v. Nostitz. Nazwę dostała od potoku Seiffenbach [Płóczka], który spływa z lwóweckiego lasu kameralnego i w Płóczkach Dolnych uchodzi do Słotwiny.

 

Ustronie [Seitendorf] – wieś, potocznie również Seckendorf, leży 1¼ mili od Lwówka, należy do dóbr Skała i liczy 1 pański folwark, 12 kmieciów, 14 zagrodników, 42 chałupników i 433 mieszkańców.

            Położona o kwadrans drogi na zachód od wsi kolonia Górniki [Zechhäuser] składa się z założonych w 1780 roku przez właściciela, hrabiego Carla v. Rödera, 6 gospodarstw zagrodniczych i 2 chałupniczych. Do 1821 roku działała tu pańska kopalnia torfu, która jednak obecnie nie zapewnia już żadnego dochodu.

 

Przyszów [Schellenberg] — 2 mile od Lwówka, należy do dóbr Gościradz, liczy 2 gospodarstwa zagrodnicze, 11 chałupniczych i 62 mieszkańców.

 

Łupki [Schiefer] — wieś nad Jamną, 2 mile od Lwówka, należy do dóbr Lenno i łącznie z Łupkami Zadnimi obejmuje 1 szkołę ewangelicką, 1 kmiecia, 7 zagrodników, 27 chałupników, 1 młyn chlebowy i 161 mieszkańców. Uprawia się tu z powodzeniem owoce i hoduje pszczoły. Wioseczka leży w iście romantycznej dolinie, niedaleko Bobru.

 

Łupki Zadnie [Hinter-Schiefer] składają się z 4 gospodarstw chałupniczych z 12 mieszkańcami i położone są nad potokiem Jamna, biorącym swój początek w Zimnym Zdroju.

            Niedaleko stamtąd wznosi się góra Radziej [Humprig, Hundberg, „Psia Góra”] z pańskim kamieniołomem.

 

Pławna [Schmottseiffen] — 1 milę od Lwówka, niegdyś należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, dzisiaj do skarbu państwa, jest największą wsią w powiecie lwóweckim, zawiera bowiem 1 folwark, 1 kościół katolicki, plebanię, 3 szkoły, 3 majątki lenne, 33 kmieciów, 58 zagrodników, 434 chałupników, 3 młyny chlebowe, 1 wiatrak, 1 wapiennik i 2463 mieszkańców. Większość chałupników tej bogatej w owoce miejscowości trudni się handlem owocami; są tu również wyrabiane dzianiny wełniane oraz znakomity kozi ser. Grunta folwarczne rozparcelowano w 1811 roku pomiędzy mieszkańców, również większość budynków folwarcznych została rozebrana, tak że stoi jeszcze tylko browar oraz przekształcona w dom mieszkalny stajnia i owczarnia.

            Pławna nazywała się niegdyś Villa St. Matthei. Do miejscowości należą jeszcze następujące kolonie:

a) Chałupki [Gränzhäuser] — 5 domostw położonych ¼ mili na południowy wschód od wsi, blisko Marczowa, za wzniesieniem Hoppenberg, u podnóża którego przepływa też strumień Hoppenbach, tak zwany od nazwiska niegdysiejszego właściciela działki, Hoppego. W 1813 roku armia francusko-włoska założyła tu duży obóz, w wyniku czego pobliscy gospodarze doznali wielu szkód.

b) Przysiodłek [Feldhäuser] — 13 domostw położonych przy szosie zaraz przed Golejowem, ¼ mili od Pławnej. Na tutejszym terenie zlokalizowany jest też 1 młyn chlebowy i 1 nowo założony wapiennik wraz z domem mieszkalnym, oba należące do Golejowa.

c) Wieszkowice [Viehwegs-Häuser] — 8 domostw położonych w kierunku Zimnego Folwarku, zbudowanych pod koniec zeszłego stulecia, liczą 34 mieszkańców.

 

Ubocze [Schosdorf] — wieś 1 ½ mili od Lwówka, należąca do pana v. Hoffmanna, dzieli się na Ubocze Górne, Średnie, Dolne, Ubocze-Kotlinę [Kessel-Schosdorf] i kolonię Godzisław [Euphrosinenthal, „Eufrozyny Dolina”], które to części zawierają łącznie 4 folwarki (z tego jeden zwany Kotliną, Kessel-Vorwerk], 2 pańskie pałace, 1 ewangelicki i 1 katolicki kościół wraz z plebaniami, 1 szkołę ewangelicką, 21 kmieciów, 1 karczmę, 51 gospodarstw zagrodniczych, 219 chałupniczych, 4 młyny chlebowe i 1657 mieszkańców. Strumień Olszówka, spływający tu z Olesznej Podgórskiej[53], przepływa wzdłuż wsi, napędzając cztery młyny. Majątek posiada tu wapiennik, a większość mieszkańców utrzymuje się z przędzenia i tkactwa; wyrabiane są tu szczególnie delikatne tkaniny.

            Miejscowość, w dawnych czasach nazywana Schoffdorf, mogła wedle wszelkiego prawdopodobieństwa istnieć już w roku 900, przed rozpowszechnieniem się chrześcijaństwa za księcia Mieszka, bo wskazują jeszcze miejsce za oboma kościołami, gdzie miała niegdyś stać świątynia pogańska.

            Najstarsze pewne wiadomości sięgają roku 1371, kiedy Hentschee Coppa v. Zedlitz sprzedał dobra Ubocze Górne i Średnie Peterowi v. Spillerowi. W 1567 roku Anthonius v. Spiller posiadał jeszcze obie części, a po jego śmierci jego najstarszy syn Christoph odziedziczył Ubocze Górne, a drugi syn Caspar Hartwig dostał Ubocze Średnie. Christoph zakupił następnie wieś Bożków i łąkę w dobrach Zawidów, ówcześnie w Czechach. Miał dwóch synów: Petera i Heinricha; ten pierwszy otrzymał przy braterskim podziale łąkę, którą wszakże na początku okresu reformacji sprzedał. Swe ostatnie dni przeżył w Gryfowie. Drugi brat, Heinrich, dostał Ubocze Górne i Bożków, ożenił się z panną v. Lest z Czernicy, żył bezdzietnie i zmarł w 1634 roku w Gryfowie, gdzie przeniósł się w związku z niepokojami wojennymi. W 1652 roku Ubocze Górne i Bożków zostały na zlecenie wierzycieli v. Spillera sprzedane, nabywcą był burmistrz Lubomierza Antoni Tanner v. Löwenthal.

            W 1709 roku pani v. Uderstadt und Westerstadt sprzedała dobra Ubocze Górne Ferdinandowi Felixowi v. Puteaniemu, tenże w 1711 zbył je na rzecz Wilhelma v. Liebenecka, który w 1740 odsprzedał je hrabiemu Antonowi v. Schafgotschowi.

            Caspar Hartwig v. Spiller posiadał Ubocze Średnie przez 67 lat i zmarł w 1649. Miał on dwóch synów, Heinricha i Siegismunda, z których ten ostatni posiadał Ubocze Średnie do 1664. W 1656 Siegismund odkupił od owdowiałej córki Bernharda v. Borau folwark Ubocze-Kotlina. Pozostawił on dzieci, które pod kuratelą Friedricha v. Wiese na Pielgrzymce i Heinricha v. Spillera przez jakiś czas posiadały jeszcze Ubocze Średnie i Ubocze-Kotlinę.

            W 1699 roku obie te części przestały być własnością rodziny von Spiller, gdyż nabył je zarządca dóbr Chojnik i Gryf, Melchior Ducius v. Wallenberg.

            W 1743 roku hrabia Carl Gotthard v. Schafgotsch sprzedał Ubocze Górne, Średnie i Kotlinę radcy handlowemu w Gryfowie Prenzlowi, który w 1745 zakupił też Ubocze Dolne. Wcześniej, a mianowicie w 1715, pani v. Crenzenstein oddała Ubocze Dolne i Olszynę Górną Hansowi Friedrichowi v. Tschirnhausowi w zamian za dobra Kostrza w gminie Strzegom i od roku 1745 wszystkie cztery części Ubocza pozostawały w rękach jednego właściciela.

            Radca handlowy Prenzel zmarł w 1762 roku i pozostawił majątek swej wydanej za gryfowskiego kupca Hoffmanna córce Euphrosine Agnete.W 1796 rodzina wyniesiona została do stanu szlacheckiego.

 

Godzisław [Euphrosinenthal, „Eufrozyny Dolina”] — niewielka kolonia położona po obu stronach traktu Lwówek-Gryfów, składająca się z 6 gospodarstw zagrodniczych i 18 chałupniczych, założona w 1775 roku i nazwana od imienia wspomnianej właścicielki i założycielki.

            Tak zwany Tschirnhausa Dwór to folwark w Uboczu Dolnym, założył go i nazwał od swego imienia ówczesny właściciel, landrat Hans Friedrich v. Tschirnhaus.

            Tak zwany Czerwony Skraj, składający się z cegielni i gospody, należy do uboczańskiego dworu dolnego.

           

Bartniczki [Schönau, Neuhäuser] — zabudowania, które przylegają do górnych Niwnic, stamtąd ciągną się w lewo w stronę Gradówka z zachodu na wschód, a następnie dalej łukiem ku północnemu wschodowi. Składają się z 40 gospodarstw chałupniczych. Kolonię zbudował pod koniec XVII wieku hrabia Wenzel v. Nostitz i nazwał ją na cześć swej małżonki, która była z domu v. Schönau. Przez część osady przebiega szosa z Lwówka do Gryfowa.

 

Dębowy Gaj [Siebeneichen] — wieś 1 milę od Lwówka, leży nad odnogą Bobru, stanowi własność hrabiego Panina v. Poninsky’ego, składa się z 1 pańskiego pałacu, 3 folwarków, 1 pańskiej katolickiej kaplicy grobowej, 1 szkoły ewangelickiej i wliczając kolonię Zadole liczy 11 kmieciów, 24 zagrodników, 54 chałupników, 1 młyn chlebowy i łącznie 524 mieszkańców.

            Dominium posiada tu wydajny wapiennik.

            Jeden z trzech folwarków, zwany Twarde [Harthe], przylega do Mojesza Górnego i w XVI wieku podlegał jego jurysdykcji.

            Kolonia Zadole [Höllau] składa się z 16 posesji i tworzy jedną gminę z Dębowym Gajem.

            Zarówno w Dębowym Gaju, jak i Zadolu intensywnie uprawia się owoce.

 

Żerkowice Górne [Ober-Sirgwitz] — wieś nad Bobrem, oddalona ¾ mili od Lwówka i należąca do tamtejszego urzędu kameralnego, liczy 1 kościół katolicki z widmutem (należącym do proboszcza w Kotliskach Górnych], 1 kmiecia, 7 zagrodników, 39 chałupników i 235 mieszkańców. Tutejszy folwark rozparcelowano w 1784 roku.

 

Żerkowice Dolne [Nieder-Sirgwitz] — wieś nad Bobrem, 1 milę od Lwówka, należy do dóbr Skała, zawiera 5 gospodarstw zagrodniczych, 18 chałupniczych, 1 młyn chlebowy i 134 mieszkańców. Istniejący tu wcześniej folwark został w 1784 roku rozparcelowany przez ówczesnego właściciela, hrabiego Carla v. Rödera.

            Do wsi należy łom piaskowca. Wedle tradycji miejscowość nazywała się wcześniej Strickwitz, a to dlatego, że większość mieszkańców utrzymywała się z dziania[54] sieci rybackich.

            Na tutejszych gruntach, na lewo od drogi do Skały, wznosi się wysoki, wąski ostaniec piaskowcowy zwany Schottenstein[55], widoczny z daleka.

 

Pasiecznik, część kamienicka [Spiller, Kemnitzer Antheil] — wieś 3 mile od Lwówka, należy do dóbr Kamienica w powiecie jeleniogórskim, zawiera 12 kmieciów, 23 zagrodników i małorolnych, 21 chałupników, 2 młyny garbarskie i 318 mieszkańców.

 

Pasiecznik, część maciejowiecka [Spiller, Matzdorfer Antheil] — wieś 3 mile od Lwówka, obejmuje 1 pańskie sołtystwo, 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki, 2 plebanie, 2 szkoły, 18 kmieciów, 42 zagrodników i małorolnych, 42 chałupników, 1 młyn chlebowy, 2 gorzelnie, 1 pański browar, 1 tłocznię oleju, 4 gospody i 568 mieszkańców. Pańskie sołtystwo zostało w roku 1787 przez ówczesnego właściciela hrabiego Carla Wilhelma v. Redera za wyjątkiem niewielkiej części rozparcelowane.

W 1821 roku wspólnota parafialna, do której należą też Janice, założyła fundację, nazwaną Fundacją Pokoju, na którą przeznaczono 400 talarów z pieniędzy wypłaconych sołectwu za dostawy dla wojska podczas wojny 1813–1815 roku.

 

Bełczyna [Süssenbach] — wieś 2 mile od Lwówka, należała wcześniej do zlikwidowanego klasztoru w Lubomierzu, obecnie wieś królewska. Od północnego wschodu graniczy z Ostrzycą (której część podlega tutejszej jurysdykcji) i leży w pięknej okolicy. Liczy 1 szkołę ewangelicką, 14 kmieciów łącznie z sołtystwem, 1 karczmę sądową, 13 zagrodników, 52 chałupników i 376 mieszkańców. Główne wzniesienia to Ostrzyca i Sołtysia Czuba, z których ma się przepiękne widoki, a panorama roztacza się na 8–10 mil. Na południowy wschód od wsi, na granicy z Rząśnikiem, bierze swój początek rzeka Skora, płynąca następnie przez powiat złotoryjski.

 

Berlinek [Ober-Stamnitzdorf, dawniej Neu-Poitzenberg, Pirszyn Nowy] — wioseczka ½ mili od Lwówka, należy do majątku lennego Pirszyn Dolny i została założona przez starostę Stamnitza w latach 1763–1800. Składa się z 55 gospodarstw chałupniczych, 1 wiatraka i 222 mieszkańców. Dzieli się na dwie części: 22 domostwa i wiatrak zlokalizowane są koło Płóczek Dolnych, 1¼ mili od Lwówka, a 33 domostwa ku północnemu zachodowi za wzgórzem Kiełbaśnia, na lewo od drogi Lwówek-Niwnice, ½ mili od Lwówka.

 

Stępnica [Nieder-Stamnitzdorf] — wioseczka ¼ mili od Lwówka, należy do lenna Klingenwalde, którego właścicielką jest wdowa Enderwitz. Została założona w latach 1778–1790 przez starostę Stamnitza i liczy 14 gospodarstw chałupniczych z 59 mieszkańcami. Również ona dzieli się na dwie części: 8 domów położonych jest między Płóczkami Dolnymi i przedmieściem Lwówka, 6 zaś za Kiełbiaśnią przy Radłówce Nowej [Neu-Langenvorwerk].

 

Kamień [Steine] — wieś nad Kwisą, 3¼ mili od miasta powiatowego, należąca do dóbr Gryf, ma 6 kmieciów, 4 zagrodników, 33 chałupników i liczy 198 mieszkańców. Znajduje się tu rodzaj białego piasku, który można wykorzystać do wyrobu porcelany. Nazwę dostała wieś od znajdującej się za nią wysokiej skały zwanej Wyrwakiem [Todtenstein, „Śmiertny Kamień”], gdzie ludy pogańskie miały ponoć swe cmentarzysko.

            Jeden z tutejszych kmieciów posiada dom mieszkalny podobny do dworku, zbudowany swego czasu przez pewnego nadleśniczego. Kmieć ten znany jest jako „dworkowy kmieć”. W zamierzchłych czasach działała w Kamieniu hamernia miedzi.

 

Lenno Krzewie [Stöckigter Lehngut] leży wprawdzie blisko Krzewia Wielkiego, podlega wszakże nie jego jurysdykcji, lecz Gryfa.

 

Krzewie [Stöckigt-Liebenthal] — wieś 2 mile od Lwówka, należała do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie królewska wieś urzędowa, liczy 1 szkołę ewangelicką, 12 gospodarstw kmiecych, 8 zagrodniczych, 79 chałupniczych, 1 młyn chlebowy i 453 mieszkańców, którzy w większości żyją z tkania lnu i wyrobu przędzy lnianej. Dla odróżnienia od wsi Krzewie Małe, położonej po drugiej stronie Gryfowa, w lubańskim powiecie, nazywana też Krzewiem Wielkim.

            Są tu dwa wyrobiska torfu.

            Gospoda Kreuzschenke [„Szynk na Krzyżówce”] położona jest tam, gdzie krzyżują się drogi z Gryfowa do Jeleniej Góry i z Płóczek na Gryf.

            Tak zwane Lenno Krzewie podlega jurysdykcji Gryfa.

            Składający się z czterech domostw przysiółek położony 71 prętów na północny zachód od wsi na wzgórzu Golica [Hoffmanns-Berg] nosi nazwę Górników [Berghäuser] i został zbudowany w latach 1793–1806.

 

Sztreki (Bierzwienna) [Stöckigt v. Nostitz] — 1 milę od Lwówka, należą do dóbr Nowy Ląd, składają się z 6 gospodarstw kmiecych z 33 mieszkańcami. Wcześniej była to wieś kameralna Lwówka, w połowie XVII wieku została jednak sprzedana ówczesnemu właścicielowi Nowego Lądu, hrabiemu Wenzlowi v. Nostitzowi. Miejscowość jest wysoko położona i cierpi na brak wody.

 

Podskale [Talkenstein] — ruina zbudowanej na skale warownej twierdzy górskiej w pobliżu Rząsin. Powód jej wzniesienia był następujący. Za rządów księcia Henryka Brodatego, który w latach 1201–1238 władał Śląskiem, zaczęły się bardzo niespokojne czasy, a sąsiedzi waśnili się pomiędzy sobą. W roku 1207 kazał tedy książę dla obrony przed napaściami Czechów-rozbójników zbudować tę twierdzę na skale i wyniósł ją jednocześnie do rangi osobnej domeny zarządzanej przez kasztelana. Po wymarciu linii książąt jaworskich przypadło to księstwo koronie czeskiej, zatem ów środek bezpieczeństwa stał się zbędny, co miało ten skutek, że kasztelania Podskale — tak jak wiele innych — została zlikwidowana. Grunta rozsprzedano i gród stał pusty.

            Wkrótce tedy stała się warownia schronieniem dla rabusiów i morderców, którzy czyhali na podróżnych poruszających się drogą do Gryfowa i Saksonii, całkiem ich łupili, nieraz pewnie też mordowali. Sto lat trwał ten nierząd, aż wreszcie król czeski Maciej, skarg wiele otrzymawszy, za pośrednictwem następującego listu wysłanego przez Georga v. Steina[56] nakazał niejakiemu Nicolausowi Parchanterowi wysadzenie Podskala w powietrze:

 

„Drogi Mikołaju! Wasze pismo do mnie doszło, co przyjąłem do wiadomości, i rozkazuję wam, abyście z Lwówka i Jeleniej Góry sprowadzili wszystkich murarzy i cieśli; mury należy podkopać na całym obwodzie na wysokość dwóch łokci, a drewno — cięte z grubych jodeł lub świerków — wbijać w szczeliny twardo, na szerokość jednej dłoni, jedno od drugiego.

A gdy już dana ćwierć będzie podstemplowana, każcie wykuć oba narożniki, a następnie przy wykuszu z obu stron wyrobić na dwa łokcie półksiężycowato; potem dobrze to podsztukujcie drewnem, wysypcie w środku i na zewnątrz prochem i ten podpalcie, tak aby mur został naruszony tam, gdzie stoi najbardziej wysunięty, by tym łatwiej go było obalić. Takoż powiedzcie Lwówczanom, by następnie przybyli i zamek Podskale zburzyli.

Takoż napiszcie do Kowar, by na to przysłali 20 gwarków z narzędziami; gdyby tego nie uczynili, oblegnie ich armia cała.

To samo napiszcie Jeleniogórzanom.

Dan w Breslawiu, w środę po szóstej niedzieli po Wielkanocy.

Georg v. Stein”.

Historycy nie są zgodni, czy zburzenie warowni nastąpiło w roku 1461 czy 1476, tyle jest wszakże pewne, iż początek po temu uczyniono w dzień św. Walpurgi o 9 rano, gdy w Rząsinach właśnie dzwoniono na mszę. Na pamiątkę tego zdarzenia wciąż jeszcze co rano o godzinie 9 bije w Rząsinach dzwon.

W uznaniu lojalności wykazanej przez miasto Lwówek król Maciej podarował mu w 1479 roku Podskale wraz z Rząsinami. Gdy jednak władca zmarł 5 kwietnia 1490 roku, ród Talkenbergów ponownie zgłosił pretensje do tychże i też uzyskał je po zawarciu z lwówecką radą polubownej ugody na Gryfie w roku 1491.

 

Strzyżowiec [Tschischdorf] — wieś 3 mile od Lwówka, należąca do pana v. Rothkircha na Barcinku (powiat jeleniogórski), liczy 1 folwark, 1 kościół katolicki z plebanią i widmutem, 1 szkołę katolicką i 1 ewangelicką, 20 kmieciów, 17 zagrodników, 92 chałupników i 1 młyn chlebowy. Do folwarku należy poza tym browar, gorzelnia i wapiennik. Liczba mieszkańców wynosi 566. Dnia 7 maja 1821 roku kościół katolicki zapalił się od uderzenia pioruna, spłonął cały za wyjątkiem murów i oddalonej nieco dzwonnicy i stoi dzisiaj jako ruina. Kościoł ten był początkowo kościołem filialnym tego w Czernicy Górnej i został wyniesiony do rangi parafialnego przez biskupa Thurzo[57] w 1507 roku. Dzwony jego kazała odlać w 1592 roku pani Ursula v. Zedlitz z domu v. Falkenhayn. 27 lutego 1654 roku został on odebrany ewangelikom.

            Na początku zeszłego stulecia sędzia George Lessmann piastował tu urząd ewangelickiego nauczyciela, a za zgodę na to musiał katolickiemu nauczycielowi w Siedlęcinie płacić co tydzień siedemnastaka.

 

Orłowice [Ullersdorf, Greifensteinisch] — wieś nad Kwisą, 4 mile od Lwówka, należąca do dóbr Gryf, obejmuje 1 pański folwark z browarem i gorzelnią, 1 szkołę ewangelicką, 2 kmieciów, 13 zagrodników, 63 chałupników, 1 młyn papierniczy, 2 traki i 388 mieszkańców. Ci ostatni utrzymują się głównie z rzemiosła i handlu domokrążnego.

            Strumyk wpadający do Kwisy w górnej części wsi nazywa się Szumną [Schaumflüschen] albo Świętym Zdrojem[58]. W dawnych czasach kąpano się w nim dla zmycia grzechów.

            Po zachodniej stronie wznosi się porośnięta lasem góra Zajęcznik, gdzie w  dawnych czasach wydobywano rudę srebra. We wsi były dawniej dwe siedziby rycerskie: jedna należąca do rotmistrza Schafberga, który był wasalem Gryfa, druga do podchorążego nazwiskiem Neumann; poza tym było tu sołtystwo i 9 gospodarstw kmiecych. Gdy ród Schafberg zubożał i wymarł, jego posiadłości zostały rozdzielone pomiędzy Orłowice, Krobicę i Łęczynę. Podczas wojny trzydziestoletniej sołtys i 7 kmieciów zubożało i udało się za granicę, a hrabia v. Schafgotsch zajął ich majątki i stworzył z nich istniejący obecnie folwark.

            Wieś pierwotnie nazywała się Ulrichsdorf, ponoć na cześć swego fundatora, Ulricha Schofa, zwanego Gotschem, zapewne tego, który zmarł w 1512 roku.

            W czasach pogańskich znajdowała się tu wedle wszelkiego prawdopodobieństwa świątynia boga Flinsa; gdy bowiem w 1730 roku rozbierano ruinę zwaną „Zamkiem”, natrafiono na masyw murowany o przeciętnej wysokości 18 łokci, wystający 1½ łokcia ponad poziom podłogi, w którym znajdowało się dziesięć garnców wypełnionych białym popiołem, ułożonych w krąg o średnicy 3 łokci. Poza tym odkryto tu długie na 1½ łokcia i szerokie na 2 cale cienkie żelazo, trójzębne widły oraz siekierkę — zapewne broń ostatniego przywódcy Serbów. Siedem lat później znaleziono niedaleko tego miejsca jeszcze 7 podobnych urn.

            Pojedyncze domostwo położone na zboczu Zajęcznika, zwane U Zajęczego Leśnika, należy do tutejszego sołectwa. Kuracjusze świeradowscy lubią przychodzić tu na wycieczki. Kiedyś mieszkał w tym domu hrabiowski leśniczy, stąd nazwa.

 

Wojciechów [Ullersdorf-Liebenthal] — wieś 2¼ mili od Lwówka, wcześniej należąca do byłego klasztoru w Lubomierzu, obecnie do fiskusa, liczy 1 folwark, 1 kościół katolicki z plebanią, 2 szkoły katolickie, 1 sołtystwo, 22 kmieciów, 40 zagrodników, 174 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 wiatrak i 1112 mieszkańców. Folwark i należący doń las zostały w latach 1811–1812 sprzedane 42 mieszkańcom wsi. Tylko jeden budynek folwarczny jeszcze stoi, pozostałe rozebrano.

            Godzien uwagi jest świerk stary, rosnący po lewej przy drodze na wzniesieniu między Wojciechowem i Golejowem, zwany Wysokim Świerkiem, któremu dopiero w drugiej kolejności nadano nazwę Świerku Luizy, na pamiątkę faktu, iż niezapomniana królowa Luiza Pruska, podróżując tą trasą w roku 1800, wysiadła w tym miejscu, by podziwiać wspaniały widok na góry.

            Na wschód od wsi wznosi się tak zwana Góra Stelzera, która wedle miejscowej tradycji zawierała w pradawnych czasach materiał wulkaniczny i pluła lawą. Wciąż jeszcze znajduje się na niej ułożone warstwowo długie płyty jakby kamienia ołowiowego.

 

Włodzice Wielkie [Gross-Walditz] — wieś 1¼ mili od Lwówka, należąca do dóbr Skała, z 1 pańskim browarem i gorzelnią, 1 kościołem ewangelickim i 1 katolickim, 1 ewangelicką plebanią, 1 katolickim widmutem, 1 ewangelickim domem dla wdów po proboszczach, 1 szkołą ewangelicką, 13 kmieciami, 12 zagrodnikami, 121 chałupnikami, 1 młynem chlebowym i 941 mieszkańcami. Wcześniej działała tu kopalnia węgla kamiennego, która jednak od 30 lat nie jest eksploatowana. Tutejszy pański folwark Jański Dwór [Johanneshof] został w roku 1786 rozparcelowany.

            Na terenie Włodzic Wielkich, a mianowicie przy granicy z Żerkowicami Dolnymi, tam, gdzie Bóbr przy drodze do Bolesławca tworzy zakole, znajduje się opadające wprost do rzeki urwisko skalne zwane Wiewiórczą Górą, Gloriettą lub Huzarskim Skokiem. Wedle ludowego podania podczas wojny siedmioletniej pewien ścigany pruski trębacz huzarów skoczył z tej skały do Bobru, z drugiego brzegu zatrąbił nieprzyjacielowi na znak, że przeżył, po czym pocwałował dalej.

            Około 150 kroków na północ od Huzarskiego Skoku stoi całkiem samotnie gospoda zwana Wiewiórczym Szynkiem.

 

Włodzice Małe [Wenig-Walditz] — wieś nad Bobrem, 1¼ mili od Lwówka, należy również do dóbr Skała i zawiera 1 szkołę ewangelicką, 1 kmiecia, 6 zagrodników, 58 chałupników, 1 młyn chlebowy i 389 mieszkańców.

            Na tutejszym terenie stoi kamienny most nad Bobrem, długi na 76 łokci i na 8 szeroki, na którym pobiera się myto.

            Dawny folwark Włodzic Małych został w 1786 roku rozparcelowany i zbudowano na nim 35 domów mieszkalnych.

            Tak zwany Szwedzki Szynk położony jest 1200 kroków na wschód od wsi przy drodze do Ocic. Za zgodą władzy zwierzchniej założył go w 1728 roku Tobias Hübner z Włodzic Wielkich, który w 1706 roku, gdy Szwedzi stacjonowali w Saksonii, dał się zwerbować i po 20 latach wrócił. Po 1784 roku dobudowano jeszcze 31 domów, które też określane są jako Szwedzki Szynk.

 

Nielestno [Waltersdorf] — wieś nad Bobrem, 2 mile od Lwówka, należy do hrabiny v. Hoyos, obejmuje 1 pański pałac, 1 folwark, 1 szkołę ewangelicką, 8 zagrodników, 60 chałupników, 1 młyn chlebowy i liczy 279 mieszkańców. Uprawia się tu wiele owoców, a część mieszkańców trudni się tkactwem. Dominium posiada wapiennik.

            Miejscowość musiała istnieć już co najmniej w XII wieku, bo jeszcze niedawno na pańskim pałacu widziano datę 1163. Na tak zwanej Grodowej Górze stał niegdyś gród, po którym są jeszcze nieznaczne ślady; podobnie miał w Nielestnie istnieć klasztor, po nim wszakże nie zachowały się żadne materialne pozostałości. Przetrwała za to z tamtego czasu nazwa miejscowa Księży Las.

            W listopadzie 1798 roku chałupnik Gottlieb Döring zabił tu swą kochankę Annę Rosinę Kost, po tym jak obcował z nią cieleśnie w łożu.

            Dziesięć minut na południowy wschód od Nielestna położona jest składająca się z 16 domostw kolonia Łąki [Wiesenhäuser, także Nielestno Górne, Ober-Waltersdorf]. Powstała przypuszczalnie już około 1400 roku na łąkach dominialnych, leży zaraz przy zabudowaniach Czernicy Dolnej, gdzie też mieszkańcy uczęszczają do kościoła i szkoły.

 

Winna Góra Górna (Brzezie) [Ober-Weinberg] — przysiółek należący do Brunowa, znany również jako Wietrzna Góra, bo położony jest na wzgórzu tej nazwy [Luftenberg, dzisiaj Susznia], składa się z lenna, obecnie rozparcelowanego, 14 rolnych gospodarstw chałupniczych i ma 58 mieszkańców. Wcześniej na zboczach uprawiano winorośl; stąd nazwa miejscowości. We wszelkich sprawach sołeckich zarówno Winna Góra Górna, jak i Dolna związane są z Brunowem.

 

Winna Góra Dolna [Nieder-Weinberg] — część Brunowa, z 15 rolnymi gospodarstwami chałupniczymi i 53 mieszkańcami.

 

Rząsiny [Welkersdorf] — wieś 1½ mili od Lwówka, należąca do pani pułkownikowej baronessy v. Tiefenhausen, z domu baronessy v. Diebitsch, liczy 1 pański pałac, 2 folwarki, 1 kościoł ewangelicki i 1 katolicki, 1 ewangelicką plebanię, 1 katolicki widmut, 2 szkoły, 32 kmieciów, 19 zagrodników, 179 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 wiatrak, 1 trak konny, 1 wiatrak do mielenia kory oraz 1470 mieszkańców. Uprawia się tu wiele owoców.

            Na północ od wsi wznosi się ruina zamku Podskale, omówiona osobno. Otaczające ją pojedyncze posesje również noszą nazwę Podskala [Talkenhäuser].

 

Bystrzyca [Wiesenthal] — wieś 2 mile od miasta powiatowego, tworzy wprawdzie jedno sołectwo, majątki jednak są dwa, dzielące się na dwór górny i dolny. Ten pierwszy należy do wdowy v. Buchs, ten drugi do pana Grocke. Liczą tu 2 pańskie pałace, 3 folwarki, 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki, 1 ewangelicką plebanię, 1 katolicki widmut, 1 ewangelicką szkołę, 1 katolicki dom dzwonnika, 16 kmieciów, 40 zagrodników, 72 chałupników, 2 młyny chlebowe, 1 trak, 1 wiatrak, 1 cegielnię i 624 mieszkańców, którzy zajmują się intensywną uprawą owoców. Znajdują się tu bujne łąki, od których mogła pewnie pójść nazwa miejscowości[59].

            Starsza z dwóch należących do Bystrzycy kolonii nazywa się Kostki [Würfelhäuser] albo Dziewięcina [Neunhäuser]; składa się z 9 posesji i położona jest ¼ godziny drogi na wschód od górnej części wsi, na lewo od drogi do Rząśnika. Przepływa tamtędy potok Kostka [Würfelsbach], źródlący na gruntach górnego majątku.

            Nazwę swą dostała ta kolonia z bardzo szczególnego powodu. W latach 1712–1713 dębowy las, gdzie teraz stoją domy, karczowany był przez trzech mężczyzn; pewnego dnia (1713) dwaj z nich posprzeczali się i ogarnął ich taki ferwor, że jeden drugiego zabił. Gdy sprawcę i tego trzeciego wezwano przed sędziego do miejscowej karczmy sądowej, obaj wyparli się czynu, na co sędzia kazał przynieść trzy kości do gry, by winnego określić po tym, kto wyrzuci najmniejszą liczbę oczek. Prawdziwy sprawca wyrzucił trzy szóstki. Lecz ten drugi spokojnie ujął kości, mówiąc: — Tyle to i ja mógłbym wyrzucić! — I co się wydarzyło? Jedna z kości pękła, tak że na wierzchu ukazało się 19 oczek. Ten uznany za winnego na mocy tego wyroku losu został tedy aresztowany, przyznał się do zabójstwa i za swój czyn gardłem zapłacił.

            Drzewo na budowę kolonii pozyskane zostało w dzień św. Serwacego 1713 roku.

            Drugą kolonię, zwana Posępskiem lub Milwaldem [Mühlwalde, „Młyński Las”], założył w 1823 roku młynarz z Rząśnika nazwiskiem Müller, który odkupił od majątku kawałek lasu, kazał ściąć połowę drzew, przygotował grunt i na razie pobudował tam stodołę i leśniczówkę. W planach jest zwiększenie liczby budynków mieszkalnych i gospodarczych.

 

Radomice [Wünschendorf] — wieś odległa o 2 mile od miasta powiatowego, należy do dóbr Lenno, położona jest w dwóch dolinach, częściowo również na przełęczy i ze wszystkich stron otoczona jest górami. Liczy 1 folwark, 1 kościół ewangelicki i 1 katolicki (dawniej ewangelicki), 1 ewangelicką plebanię, 1 katolicki widmut, 2 szkoły, 13 gospodarstw kmiecych, 15 zagrodniczych, 40 chałupniczych i 334 mieszkańców. Z powodzeniem uprawia się tu owoce. Dominium posiada wydajny łom wapienia wraz z wapiennikiem.

            W 1424 roku właścicielem Radomic był Heinze v. Mosenau[60], będący jednocześnie dziedzicem Maciejowca. Później miejscowość stała się częścią dóbr Czernica, a następnie należała nieprzerwanie do Lenna. Podczas wojny trzydziestoletniej została bardzo spustoszona, bo po zawartym pokoju było tu tylko niewiele zamieszkanych gospodarstw. W starych dokumentach nazwa wsi bywa zapisywana jako Windischendorf, Wintschdorf, Wynszchendorf, o okolicznościach jej powstania nic jednak nie wiadomo.

            Położona na północ od wsi góra Popelberg ma znaczną wysokość; kosztuje się z niej pięknego i rozległego widoku. Przebiega przez nią żyła wapienia, po jednej stronie ciągnąca się przez Bóbr[61] ku Pilchowicom, po drugiej aż po granicę Golejowa.

 

Sobota, część hrabiowska [Zobten, Gräfliches Antheil] — wieś położona niedaleko prawego brzegu Bobru, 1 milę od miasta powiatowego, należy do pułkownika i królewskiego adiutanta skrzydłowego pana hrabiego v. Nostitza. Liczy 1 pałac, 2 folwarki, 1 kościół ewangelicki, 1 ewangelicką szkołę i plebanię, 5 gospodarstw kmiecych, 32 zagrodnicze, 57 chałupniczych, 2 gospody, 2 młyny chlebowe i 537 mieszkańców. Wieś jest zasobna w owoce, a płynący przez nią potok zwany Jordanem[62] napędza tak zwany Jordan-Młyn. Ku południu, na prawo od drogi do Jeleniej Góry, stała kamienna szubienica, która w 1819 roku została za zgodą władz wyższych rozebrana.

 

Sobota, część proboszcza [Zobten, Probsteilicher Antheil] — 1 milę od Lwówka, wymieszana z częścią hrabiowską, składa się z katolickiego kościoła, plebanii i szkoły, 4 gospodarstw zagrodniczych, 11 chałupniczych, 1 młyna chlebowego i 60 mieszkańców. Jest to bardzo stara wieś parafialna, położona w malowniczej i żyznej dolinie na prawym brzegu Bobru, w najstarszych dokumentach notowana jako Czobotendorf, a kościół miała już bardzo dawno temu, o czym świadczy to, że 1) wciąż jeszcze znajdujący się tu wielki dzwon odlano w 1212 roku na cześć apostołów Piotra i Pawła, chociaż stosowna inskrypcja i data nie są dziś zbyt czytelne, zapewne dlatego że dzwon ucierpiał w pożarze, który 10 października strawił kościół i karczmę (ówcześnie należącą do plebanii, w 1761 roku na mocy porozumienia przejętą przez dominium, wtedy stanowiące własność pana v. Brauna, dzisiaj królewskiego pułkownika itd. hrabiego v. Nostitza); 2) szlachecki ród v. Ryme władał dziedzicznie tymi dobrami już przed rokiem 1300. Ród ten występował w dokumentach do roku 1475, potem wszakże całkiem wymarł. Herb ich przedstawiał mur miejski, na którym kroczy lew ze wzniesionym ogonem, w tarczy ostro zakończonej, bez hełmu i labrów; 3) książę Henryk Jaworski dnia 4 kwietnia 1318 roku przyznał jus patronatus nad kościołem w Sobocie klasztorowi w Nowogrodźcu, a papież Jan XXII potwierdził to lenno kościelne w 1414 roku[63].

            Pochodzący z tego szlacheckiego rodu Johannes v. Ryme poświęcił się karierze duchownej, został tutejszym ołtarzystą i w 1433 roku zgodnie z wolą ojca dzielił z bratem Heinzem v. Ryme wsie Sobota, Górczyca i Dłużec. Został następnie proboszczem w Sobocie i podarował na widmut swą szlachecką, po ojcu odziedziczoną tu położoną siedzibę — w której tutejszy proboszcz wciąż zamieszkuje — wraz z 4 zagrodnikami i 4 (dzisiaj 11) chałupnikami, młynem chlebowym, karczmą sądową w Sobocie i kilkoma włokami łąk, darowując również nad tymi poddanymi i widmutem prawa sądu niższego i wyższego pod warunkiem, że „każdy kolejny proboszcz w Sobocie będzie mógł z nich korzystać i ich używać”. Do tego podarował w Górczycy 1 kmiecia z włoką gruntu i 2 zagrodników, a w Dłużcu 1 kmiecia i 2 zagrodników.

            Probostwo posiada zatem od tego czasu wszelkie prawa dominialne.


 

 



[1] Odpowiednio: 25 stycznia, 3 maja, 4 października (przyp. tłum.).

[2] Kamień (jednostka masy, Prusy) — ok. 10 kg (przyp. tłum.).

[3] W oryginale Moyser-Gasse, od strumienia Moyser-Bach, dzisiaj Srebrna (przyp. tłum.).

[4] Benjamin Gottlieb Sutorius (1720–1795), Die Geschichte von Löwenberg aus Urkunden und Handschriften gesammlet (cz. 1 Bunzlau 1784, cz. 2 Jauer 1787) (przyp. tłum.).

[5] Sekretarz miejski w Mirsku, Heinrich, który zmarł tamże w 1675 roku jako burmistrz, relacjonuje, iż Mirsk już w 1277 i 1346 roku stanowił pokaźną parafię (przyp. aut.).

[6] Raimondo de Montecúccoli (Montecucculi) (1609–1680) — cesarski wódz, książę Świętego Cesarstwa Rzymskiego i neapolitański książę Melfi, wybitny teoretyk wojskowy (przyp. tłum.).

[7] Obecnie pw. św. Jadwigi (przyp. tłum.).

[8] 1 marka = 48 groszy = ok. 170 g srebra (przyp. tłum.).

[9] Hans Christoff von Königsmarck (1605–1663) — niemiecki generał w służbie szwedzkiej (przyp. tłum.).

[10] Mowa o bitwie pod Budziszynem (przyp. tłum.).

[11] Dzisiaj podzielona na Zalipie i Platerówkę (przyp. tłum.).

[12] Łac. „sąd lenny” (przyp. tłum.).

[13] Łac. „lenno” (przyp. tłum.).

[14] Zachowano pisownię oryginalną (przyp. tłum.).

[15] Według rękopisu odnalezionego w Gryfowie musiało być to źródło znane i odwiedzane już przed ponad 200 laty, albowiem czytamy w nim, że „24 kwietnia 1617 roku piorun uderzył w stodołę na folwarku Adama Baumgarta, w wyniku czego spłonęły wszystkie zabudowania z wyjątkiem małego domku, w którym mieściły się dwie izby łaziebne, gdzie licznie kąpano się w piwnym zdroju” itd. (przyp. aut.).

[16] Wydaje się, że nazwa „Buschkäthe” oznaczała raczej „leśną babkę” (zielarkę), a wyjaśnienie podane przez autora jest wtórną racjonalizacją (przyp. tłum.).

[17] Prawdopodobne jest jednak, że nazwa ta powstała dopiero później, opowiada się bowiem, że grupa oszustów wygrała tu kiedyś wiele pieniędzy, od czego poszła nazwa „Fegebeutel”, pojawiająca się również w dokumentach oficjalnych (przyp. aut.).

[18] Dwutlenek węgla (przyp. tłum.).

[19] Sporny Kawałek [Zankstück] — obszar leśny tworzący jakby wyspę, położony w pobliżu źródeł Izery. Ze względu na nieustalony przebieg granicy państwowej w tym rejonie nie jest pewne, czy należy on do dóbr Libverda hrabiów Clam-Gallas w Czechach, czy do Śląska, do hrabiów v. Schaffgotsch (przyp. aut.).

[20] Okolice dzisiejszej ulicy Kilińskiego (przyp. tłum.).

[21] Okolice dzisiejszej ulicy Głowackiego (przyp. tłum.).

[22] Okolice dzisiejszej ulicy Myśliwskiej (przyp. tłum.).

[23] Ephraim Ignatius Naso (1625–1680) — śląski historyk, kronikarz i prawnik (przyp. tłum.).

[24] Johann Christoph (Christian) Krause (1749–1799) — historyk niemiecki (przyp. tłum.).

[25] Było tam wiszące palenisko na łańcuchach, kołyszące się w tę i we w tę przy najmniejszym poruszeniu (przyp. aut.).

[26] Ma ona zawdzięczać swe powstanie ślubowi, jaki złożył fundator po zgubieniu obrączki ślubnej (przyp. aut.).

[27] Hermundurowie — plemię germańskie, zamieszkujące pierwotnie nad Łabą i Soławą (przyp. tłum.).

[28] Paulina żagańska, tj. Luise Pauline Maria Biron von Sagan und Kurland (1782–1845), córka hrabiego Piotra Birona (przyp. tłum.).

[29] Hohlstein — dosłownie „pusty kamień” (przyp. tłum.).

[30] Dzisiaj Łupki Drugie (przyp. tłum.).

[31] Wydaje się, że powinno być: na prawo (przyp. tłum.).

[32] Dzisiaj znajduje się tam budynek zwany pałacem w Nagórzu, datowany na 1853 rok, aczkolwiek na mapie Messtischblatt z 1877 roku miejsce wciąż oznaczone jest jako Kaltenvorwerk (przyp. tłum.).

[33] Okolice dzisiejszych zabudowań Radłówka 58–62 (przyp. tłum.).

[34] Rak — po niemiecku Krebs.

[35] Niestniejąca (zniszczona przez kamieniołom) góra Urwista (przyp. tłum.).

[36] Dzisiaj Chrośnickie Kopy, w oryginale Langenauer Gebirge (Góry Czernickie) (przyp. tłum.).

[37] Zapewne dzisiejszy adres Chmieleń nr 145 (przyp. tłum.).

[38] Lerchenberg („Skowronkowa Góra”), dzisiaj Góra Folwarczna (347 m n.p.m.) (przyp. tłum.).

[39] Raczej na północ (przyp. tłum.).

[40] Luiza Augusta Wilhelmina Amalia z Meklemburgii-Strelitz (1776–1810), żona Fryderyka Wilhelma III (przyp. tłum.).

[41] Dzisiaj Łopata (366 m n.p.m.) (przyp. tłum.).

[42] Dosłownie „Nowe Troski” (przyp. tłum.).

[43] Raczej z Rębiszowem (przyp. tłum.).

[44] Dzisiaj Skitnica (przyp. tłum.).

[45] Okolice dzisiejszych ulic Słonecznej, Pięknej, Widokowej i Spacerowej (przyp. tłum.).

[46] Właśc. Jacques-Pierre-Louis-Marie-Joseph Puthod (1769–1837) (przyp. tłum.).

[47] Właśc. Aleksy Grigoriewicz Szczerbatow (1776–1848) (przyp. tłum.).

[48] Niem. Warffe (Warfe) — w terminologii górniczej oznacza hałdę, zwałowisko urobku (przyp. tłum.).

[49] Dzisiaj (nieistniejąca) Urwista (przyp. tłum.).

[50] W oryginale zapewne omyłkowo Hirschsteig, „Jelenia Ścieżka” (przyp. tłum.).

[51] Poniżej Dłużca (przyp. tłum.).

[52] Zapewne chodzi o Blizbor [Bliesberg] (przyp. tłum.).

[53] Błędne; Olszówka wypływa z Uboczańskiego Lasu, zaś płynąca przez Oleszną Oldza uchodzi do Kwisy pod Gryfowem, nie docierając do Ubocza (przyp. tłum.).

[54] Niem. stricken — dziać, dziergać, robić na drutach (przyp. tłum.).

[55] Dzisiaj znany jako Skała z Medalionem (przyp. tłum.).

[56] Georg v. Stein (zm. 1497) — starosta księstwa świdnicko-jaworskiego (przyp. tłum.).

[57] Jan V Thurzo (1464/66–1520) — biskup wrocławski (przyp. tłum.).

[58] Prawdopodobnie Krobicki Potok (przyp. tłum.).

[59] Niem. Wiesenthal — dosł. „łąkowa dolina” (przyp. tłum.).

[60] Wzmiankowany w źródlach również jako Mesenau, Metzenaw itd. (przyp. tłum.).

[61] Tak w oryginale (przyp. tłum.).

[62] Dzisiaj Sobótka (przyp. tłum.).

[63] Obecnie prawo to przysługuje miastu Lwówkowi, które odkupiło je od klasztoru w Nowogrodźcu w 1540 roku (przyp. aut.).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz