Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cezary Pacyniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cezary Pacyniak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lutego 2011

Adam Nowicki: Topola biała (Populus alba), Królewo (pomorskie, pow. Malbork)

Dzięki uprzejmości Adama Nowickiego prezentujemy zdjęcie pomnikowej (a być może rekordowej) topoli białej z terenu wsi Królewo (województwo pomorskie, dawne gdańskie, powiat malborski).

[2008]

Mówi autor:
Co do tej topoli:
- gdy tam fotografowaliśmy, robiliśmy własny pomiar obwodu topoli na wysokości piersi (około 130 cm). Wyszła średnia z trzech pomiarów 8,6 m,
- właściciel posesji informował nas, że wg ludzi z leśnictwa, przycinających odłamany konar, wiek topoli szacują na około 300 lat. (...)
- robiłem jeszcze jedno zdjęcie tylko samego przekroju odłamanego konaru, oddalonego od miejsca odłamania o około 8 - 9 metrów. A może i nieco więcej. Zamierzałem przeliczyć ilość słoi. Liczyłem od strony kory. Po dojściu do około 180 - dałem za wygraną. Liczenie zaczęło być obarczone błędem. Słoje były coraz cieńsze a powierzchnia poszarpana piłą - nieczytelna.
- gdyby mieć odcięty krąg z pnia, dobrze wypolerowany i pokryty bezbarwnym lakierem - można by doliczyć do końca i bez błędu.
Zauważ, że moje liczenie słojów dotyczyło tylko jednego konaru i odbywało się na wysokości około 1/4 wysokości drzewa. Albo i wyżej. Ilość słoi przy ziemi musi być większa.
Jeśli to co piszę jest prawdą, to wiek topoli należało by szacować na grubo ponad 220 lat i podany nam przypuszczalny wiek wydaje się prawdopodobny. Ale to by znaczyło, że to najstarsza taka topola znana w kraju. To z kolei wydaje się być nieprawdopodobne.
[07.02.2011]

Jak podaje Wikipedia, wieś Królewo (Königsdorf) została założona przed 1340 rokiem na cześć wielkiego mistrza Ludwika Koeninga:

Ludolf Konig von Wattzau (Weizau) - wielki mistrz zakonu krzyżackiego.
Urodził się ok. 1280/1290. Ludolf Konig von Wattzau wstąpił do zakonu krzyżackiego, w hierarchii urzędników występuje od 1332 i to od razu jako wielki podskarbi, czyli jeden z ważniejszych urzędników. W 1338 został wielkim komturem i komturem stołecznego Malborka. W tym okresie prowadził ożywioną politykę kolonizacyjną w swoim okręgu. W 1342 kapituła zakonna wybrała go na urząd wielkiego mistrza. W przeddzień Święta Najświętszej Maryi Panny, czyli 14 sierpnia 1344 roku nadał prawa miejskie osadzie która nazywała się Soldov, a później Działdowo
Najważniejszym wydarzeniem krótkich rządów Koniga było podpisanie tzw. pokoju kaliskiego z Polską 8 lipca 1343. Wzorem poprzedników wielki mistrz prowadził wojny z Litwą. Odwetowa wyprawa litewska z 1345 dokonała ogromnych zniszczeń w Prusach i stała się według kronikarzy krzyżackich przyczyną choroby psychicznej Ludolfa Koniga. Zrezygnował on z urzędu wielkiego mistrza dobrowolnie, po czym objął urząd komtura Pokrzywna. Tam ponoć wyzdrowiał i zmarł ok. 1347/1348 r.
W maju 2007 roku odkryto w katedrze w Kwidzynie kryptę ze szczątkami trzech osób. Są to szczątki trzech wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego, w tym Ludolfa König von Wattzau.


Zdecydowanie najstarsza z topól białych opisanych w "Najstarszych drzewach Polski" przez Cezarego Pacyniaka - w Lesznie ("wieś, siedziba urzędu gminy, województwo stołeczne warszawskie") - ma dzisiaj (jeżeli istnieje) 329 lat (wiek w książce 302 lata - liczony jest na rok 1984, więc dodajemy 27 lat), a obwód 969 cm. 

Ale kolejne mają już niewiele ponad 200 lat i przeważnie poniżej 700 cm obwodu:
- Januszkowice (gmina Brzostek, woj. tarnowskie) - nr 2 na liście Pacyniaka, dzisiaj 244 lata, obwód w 1984 r. - 744 cm;
- Mińsk Mazowiecki - wiek dzisiaj 226 lat, obwód w 1984 r. - 695 cm;
- Owińska (gm. Czerwonak, woj. poznańskie) - 197 lat, obw. 657 cm.

Wygląda więc na to, że topola w Królewie może być dzisiaj drugą (albo pierwszą!) najstarszą i drugą najgrubszą topolą białą w Polsce.

[2008]


Na koniec uwaga: miałem przyjemność rozmawiać z Cezarym Pacyniakiem kilka dni temu przez telefon i potwierdził mi moje przypuszczenia, że relatywna niedoreprezentacja Polski wschodniej w "Najstarszych drzewach..." jest efektem tego, że tamten teren badał po prostu mniej dokładnie, głównie z powodu kończących się funduszy. "Cała książka kosztowała mnie ponad 10 tysięcy, a honorarium wyniosło 4500" - powiedział.
Z tego wynika, że "Najstarsze drzewa w Polsce" nie są raz na zawsze daną wyrocznią, a raczej propozycją badawczą, które każdego dnia może zweryfikować nowe odkrycie. Szukajmy więc!

poniedziałek, 7 lutego 2011

Maria Nowak, Naszemiasto.pl: "Stare drzewa jak klejnoty" (Cezary Pacyniak)

[Cezary Pacyniak, "Najstarsze drzewa w Polsce", Wydawnictwo PTTK Kraj, Warszawa 1992, s. 156]

Stare drzewa jak klejnoty

2003-01-17, Aktualizacja: 2004-12-18 11:43
– Ja nazywam się Pacyniak, doktor inżynier nauk leśnych, imię Cezary i zajmuję się między innymi dendrometrią, czyli pomiarem drzew i obliczaniem ich wieku.
– Ja nazywam się Pacyniak, doktor inżynier nauk leśnych, imię Cezary i zajmuję się między innymi dendrometrią, czyli pomiarem drzew i obliczaniem ich wieku.




Poszukiwacz i znawca starych drzew sam wygląda jakby wylazł ze starego dębu – potężnej postury, z grubymi rękami, niskim głosem. Jego gabinet na Akademii Rolniczej to właściwie magazyn swobodnie poukładanych rzeczy, oczywiście z drzewami związanych – w stosach, spomiędzy pakowego papieru wystają najróżniejsze uschnięte liście i łodygi, o biurko oparty jest niedbale kawał pnia.

Ile masz lat

– Najpierw się przedstawmy – mówi. – Ja nazywam się Pacyniak, doktor inżynier nauk leśnych, imię Cezary i zajmuję się między innymi dendrometrią, czyli pomiarem drzew i obliczaniem ich wieku. Zwiedziłem – wraz żoną – chyba już dwie trzecie świata i gdyby mnie ktoś spytał, ile pięknych drzew widziałem, odpowiedziałbym: widziałem co najmniej dziesięć tysięcy drzew, które mnie zafascynowały.
Mierzenie wieku drzew nie jest wcale takie proste. Trzeba je nawiercić z czterech stron świdrem Presslera, który pobiera cieniutki, niemal przejrzysty plasterek z przekroju drzewa. Ten świder musi być zrobiony z niebywałej jakości stali – prawdę mówiąc, tylko Szwedzi potrafią to zrobić odpowiednio. Z układu słojów w próbce odczytuje się wiek, mając do dyspozycji jeszcze pomiar obwodu drzewa w pierśnicy, czyli na wysokości piersi człowieka. W tym miejscu, 130 cm nad ziemią, pień drzewa jest już równomiernie wykształcony. Trzeba też zmierzyć wysokość drzewa. – Dziś już to robi się elektronicznie – mówi dr Pacyniak – ale można też użyć tego to przyrządu Blume-Reissa, coś w rodzaju pistoletu, którym namierza się kąt do podstawy i do wierzchołka oraz mierzy własną odległość od drzewa. Niezawodny to przyrząd, bardzo poręczny, choć wymaga mocnej dłoni. Dla określenia wieku drzewa korzysta się z porównań słojów młodszych drzew tego samego gatunku, a także z tablic przygotowanych przez innych autorów. Te ostatnie są bardzo zawodne, bo wszystko w drzewie zależy od warunków, w których ono wyrasta.

Skarby i klejnoty

Dlatego zresztą każde drzewo jest unikatem, a stare drzewo rzadkim klejnotem. Dr Pacyniak lubi przypominać, jak Germanie karali za uszkodzenie starego drzewa, przybijając kawałek jelit winowajcy do pnia i goniąc go wokół drzewa tak długo aż umarł, a jego kiszki okręciły zraniony pień. Niestety, współcześni Polacy nie szanują starych drzew. – W Monako, żeby tylko zmierzyć wysokość drzew w parku – mówi dr Pacyniak – musiałem prosić specjalnie dyżurującego tam policjanta o zgodę! Nawiasem mówiąc, w Monte Carlo za głównym kasynem jest naprawdę piękny park, choć najczęściej oglądają go samobójcy po straceniu fortuny! Na świecie ,,zwiedza’’ się stare drzewa, posługując się specjalnymi przewodnikami. Do najstarszego dębu na Śląsku przyjeżdżają autokarami Niemcy i Holendrzy, chętnie zbaczając z trasy. Dla Polaków niezwykłe drzewo nie jest już taką atrakcją.

Duże to nie stare

Wiek drzew szacowano przez długi czas pobieżnie, nie tylko w Polsce. Jeszcze do niedawna za bardzo stare uważano baobaby na Madagaskarze i dracenę na Teneryfie. Przypisywano im sędziwy wiek z powodu rozmiarów – grubość pni przekraczała 30 metrów i jak to określa dr Pacyniak emocje doznań wzrokowych wzięły górę nad metodami naukowymi. Najstarsza na świecie okazała się sosna oścista w White Mountains w USA, która osiągnęła wiek 7 tys. 112 lat (obecnie martwa).

Dzięki sumiennym pomiarom dr Pacyniak zdetronizował niegdyś rogalińskie dęby, ustalając, że wiek ich jest niższy niż sądzono. Ustąpić musiały dębowi w Piotrowicach (Zielonogórskie), który ma 727 lat. Dąb w Bąkowie (Bydgoskie) ma 691 lat, starszy jest dąb w Kadynach, w Bartkowie w Kieleckiem, w Zaborze (Zielonogórskie). Dęby rogalińskie mają ,,tylko’’ 609 lat, choć należą do jednych z najwyższych. Dr Pacyniak odmawia na razie podania szczegółów, ale ma na oku bardzo piękne skupisko dębów w Wielkopolsce, powiedzmy, że na północny- wschód od Poznania, które zastąpią nam w pełni obumierające dęby rogalińskie. Zresztą dąb nie jest najstarszym drzewem w Polsce. Jest nim cis w Henrykowie Lubańskim (Zielonogórskie). Ma 1250 lat, a w obwodzie ponad 5 metrów.

Może jarząb brekinia? 

A jakie dr Pacyniak lubi drzewa? Sosny, bo te mają najróżnorodniejsze kształty – od malutkich, aż do takich, których szyszki ważą 3 kilogramy i spadają, po kawałku’’ co dowodzi jak mądra jest ta sosna, bo inaczej ludzie ginęliby pod tymi szyszkami. – Piękne są też formy wiązów – twierdzi dr Pacyniak – a jesionom należy się specjalna uwaga, bo raz, że chronią od piorunów, a dwa, że są teraz niemodne i rzadko już sadzone. Co może polecić w Wielkopolsce? Rezerwat pięknych okazów jarząba brekinii w Bytyniu, gdzie żona, dr Teresa Michalska-Pacyniak znalazła jarząb dębopodobny, jaki nigdzie na świecie nie występuje. – A w ogóle to pożyteczne drzewko – twierdzi dr Pacyniak, na dowód wyciągając słoiczek z pachnącą malinami naleweczką na owocach brekini, idealną na hemoroidy, więc odmówić wypicia takiego lekarstwa nie sposób. Są piękne dęby w Biedrusku w dolinie Warty. Warto zobaczyć gigantyczny platanowiec w Dobrzycy koło Pleszewa, który ma ponad 9 metrów obwodzie. Niedoceniane są też stare dęby w Antoninie, o obwodach niemal 7-metrowych, rosnące w wyjątkowo pięknej konfiguracji, podobnie jak dęby w okolicach Klempicza, które mają rzadki, kulisty pokrój korony. Niedaleko szukając, w parku Sołackim rośnie okazały, przepiękny buk, a w samym centrum Poznania ujrzymy dorodnego miłorząba.

Czekanie na przewodnik

Do wszystkich pięknych drzew można by trafić samemu, mając przewodniki ,,po drzewach’’. Dr Pacyniak pożycza mi swój unikatowy przewodnik ,,Najstarsze drzewa w Polsce’’, wydany w 1991 roku, zaczytany doszczętnie. Wydawnictwa nie spieszą się do jego wydania, a przecież mógłby być bestsellerem, zwłaszcza gdyby jakiś profesjonalny fotografik, wykorzystując wiedzę dr. Pacyniaka, pokusił się o sportretowanie drzewnych starców. A ja, cóż – mówi dr Pacyniak – 40 lat nimi się zajmuję, a ciągle mnie kuszą i ciągle tracę na nie pieniądze... Byle tylko nie otrzymywać takich wiadomości, jak ta ostatnio od studentów, że jałowiec gigant w Ostojowie został już wycięty. Drzewa lubi wszystkie, a z ludzi najbardziej górali, bo to jedyna nacja, która ma wrodzony szacunek do drzew i nigdy ich bezmyślnie nie niszczy, czego dowodem choćby domek w Chochołowie, który został zrobiony przez górali z jednej jodły. Nawet drzazga się nie zmarnowała.