Towarzystwo Ochrony Najstarszych Drzew w Polsce / Polish Society for the Protection of Ancient Trees
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kemnitzbach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kemnitzbach. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 sierpnia 2011
sobota, 20 sierpnia 2011
sobota, 23 lipca 2011
Zapomniany skarb: Przełom Kamienicy, czyli Najlepsze miejsca w Izerach, których nigdy nie znaliście
Jak zapewne wiecie, jestem miłośnikiem Dzikiego Wąwozu w Maciejowcu, ale po dzisiejszym dniu muszę powiedzieć jedno: pod względem czysto krajobrazowo-krajoznawczym (pomijając wartość dodaną tworzoną przez park i pałac) przełom Kamienicy bije Dziki Wąwóz na głowę!
Po pierwsze, jest dzikszy. Po drugie, kwestia skali. Wycieczka trwa dobrą godzinę, a Kamienica tutaj to nie strumień, który znacie z Chromca, czy rzeczułka ze Starej Kamienicy - to rzeka pełną gębą, szeroka, rwąca, z łoskotem przebijająca się przez granitognejsy izerskiego pogórza... Dzisiaj, dzień po wielkiej fali, jej ogrom i moc były momentami powalające, jakby energia rzeki sięgała daleko poza jej brzegi...
W Barcinku trzeba przekroczyć mostek, skręcić w prawo ścieżynką przed samym byłym sanatorium, przejść mostkiem na drugą stronę i stamtąd cały czas prosto, wyraźną, dobrą drogą-ścieżką, która doprowadzi nas aż do ujścia Kamienicy do Bobru. Po drodze napotkamy grzybne lasy, czaple, mnóstwo skałek i odsłonięć skalnych, w tym kilka świetnych jaskiniopodobnych przy samej drodze, w sam raz do penetracji dla nawet młodszej młodzieży, następnie kilkunasto(kilkudziesięcio?)metrowe stromizny, potężne progi, tamy i głazowiska, pozostałości starej infrastruktury turystycznej autorstwa RGV (mostki, słupki, ścieżki), w tym niektóre dość tajemnicze, a na samym końcu konfluencję iście amazońską, tak szeroką i majestatyczną, jakbyśmy patrzyli na Ukajali wpadającą do Amazonki (choć ta jest oczywiście dopływem prawym, a Kamienica lewym)...
I jeszcze jedno: nie zdziwcie się, jeżeli usłyszycie głosy. Ta rzeka gada. W każdym razie dzisiaj tak było: grzmoty, stuki, burknięcia, skrzypienia, głuche echa, a kilka razy aż podskoczyłem, rozglądając się, czy kto koło mnie nie stoi...
Miejsce idealne na lekko ambitną wycieczkę rodzinną albo poranną turystyczną przebieżkę - tam i z powrotem to jakieś trzy godziny, a w wielu miejscach po drodze aż prosi się, żeby urządzić sobie nadrzeczny piknik...
Druga wersja: wcale nie wracać, tylko przekroczyć ostatni mostek i walić żółtym szlakiem godzinkę czy półtorej prosto na Pokrzywnik i Maciejowiec...!
"Jaskinia":
Dość tajemnicza struktura, tak jakby górą szła ścieżka (widokowa?):
Kolejna budowla niewiadomego przeznaczenia:
Ujście Kamienicy do Bobru:
Po pierwsze, jest dzikszy. Po drugie, kwestia skali. Wycieczka trwa dobrą godzinę, a Kamienica tutaj to nie strumień, który znacie z Chromca, czy rzeczułka ze Starej Kamienicy - to rzeka pełną gębą, szeroka, rwąca, z łoskotem przebijająca się przez granitognejsy izerskiego pogórza... Dzisiaj, dzień po wielkiej fali, jej ogrom i moc były momentami powalające, jakby energia rzeki sięgała daleko poza jej brzegi...
W Barcinku trzeba przekroczyć mostek, skręcić w prawo ścieżynką przed samym byłym sanatorium, przejść mostkiem na drugą stronę i stamtąd cały czas prosto, wyraźną, dobrą drogą-ścieżką, która doprowadzi nas aż do ujścia Kamienicy do Bobru. Po drodze napotkamy grzybne lasy, czaple, mnóstwo skałek i odsłonięć skalnych, w tym kilka świetnych jaskiniopodobnych przy samej drodze, w sam raz do penetracji dla nawet młodszej młodzieży, następnie kilkunasto(kilkudziesięcio?)metrowe stromizny, potężne progi, tamy i głazowiska, pozostałości starej infrastruktury turystycznej autorstwa RGV (mostki, słupki, ścieżki), w tym niektóre dość tajemnicze, a na samym końcu konfluencję iście amazońską, tak szeroką i majestatyczną, jakbyśmy patrzyli na Ukajali wpadającą do Amazonki (choć ta jest oczywiście dopływem prawym, a Kamienica lewym)...
I jeszcze jedno: nie zdziwcie się, jeżeli usłyszycie głosy. Ta rzeka gada. W każdym razie dzisiaj tak było: grzmoty, stuki, burknięcia, skrzypienia, głuche echa, a kilka razy aż podskoczyłem, rozglądając się, czy kto koło mnie nie stoi...
Miejsce idealne na lekko ambitną wycieczkę rodzinną albo poranną turystyczną przebieżkę - tam i z powrotem to jakieś trzy godziny, a w wielu miejscach po drodze aż prosi się, żeby urządzić sobie nadrzeczny piknik...
Druga wersja: wcale nie wracać, tylko przekroczyć ostatni mostek i walić żółtym szlakiem godzinkę czy półtorej prosto na Pokrzywnik i Maciejowiec...!
"Jaskinia":
Drugi mostek (żółty szlak na Pokrzywnik i Maciejowiec) robi wrażenie!
Ten próg wygląda na zbudowany ludzką ręką:
Dość tajemnicza struktura, tak jakby górą szła ścieżka (widokowa?):
Kolejna budowla niewiadomego przeznaczenia:
Ujście Kamienicy do Bobru:
piątek, 22 lipca 2011
piątek, 15 kwietnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)










