Witajcie w krainie klenia, szczupaka, okonia i pstrąga oraz łupka łyszczykowego, gnejsu, wulkanicznego bazaltu i kwarcu. "Ryby śpiewają w Ukajali" a la Izerienne. Welcome to Africa Kamienica...
Towarzystwo Ochrony Najstarszych Drzew w Polsce / Polish Society for the Protection of Ancient Trees
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcinek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcinek. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 maja 2012
środa, 3 sierpnia 2011
Choina kanadyjska w Barcinku (Berthelsdorf) / Tsuga canadensis in Barcinek
Ta przepiękna choina kanadyjska (za prawidłową identyfikację dziękujemy Chemini!) rośnie przy samym dawnym sanatorium w Barcinku - rozglądajcie się uważnie, bo ukryła się bardzo zmyślnie, ale kiedy już przed nią staniecie, będziecie naprawdę pod wrażeniem. To z pewnością największe drzewo tego gatunku w gminie Stara Kamienica i jeden z bardziej dorodnych egzemplarzy w całej okolicy. Na pewno warta jest ochrony ustawowej, co niniejszym poddajemy włodarzom pod rozwagę...
wtorek, 2 sierpnia 2011
sobota, 23 lipca 2011
Zapomniany skarb: Przełom Kamienicy, czyli Najlepsze miejsca w Izerach, których nigdy nie znaliście
Jak zapewne wiecie, jestem miłośnikiem Dzikiego Wąwozu w Maciejowcu, ale po dzisiejszym dniu muszę powiedzieć jedno: pod względem czysto krajobrazowo-krajoznawczym (pomijając wartość dodaną tworzoną przez park i pałac) przełom Kamienicy bije Dziki Wąwóz na głowę!
Po pierwsze, jest dzikszy. Po drugie, kwestia skali. Wycieczka trwa dobrą godzinę, a Kamienica tutaj to nie strumień, który znacie z Chromca, czy rzeczułka ze Starej Kamienicy - to rzeka pełną gębą, szeroka, rwąca, z łoskotem przebijająca się przez granitognejsy izerskiego pogórza... Dzisiaj, dzień po wielkiej fali, jej ogrom i moc były momentami powalające, jakby energia rzeki sięgała daleko poza jej brzegi...
W Barcinku trzeba przekroczyć mostek, skręcić w prawo ścieżynką przed samym byłym sanatorium, przejść mostkiem na drugą stronę i stamtąd cały czas prosto, wyraźną, dobrą drogą-ścieżką, która doprowadzi nas aż do ujścia Kamienicy do Bobru. Po drodze napotkamy grzybne lasy, czaple, mnóstwo skałek i odsłonięć skalnych, w tym kilka świetnych jaskiniopodobnych przy samej drodze, w sam raz do penetracji dla nawet młodszej młodzieży, następnie kilkunasto(kilkudziesięcio?)metrowe stromizny, potężne progi, tamy i głazowiska, pozostałości starej infrastruktury turystycznej autorstwa RGV (mostki, słupki, ścieżki), w tym niektóre dość tajemnicze, a na samym końcu konfluencję iście amazońską, tak szeroką i majestatyczną, jakbyśmy patrzyli na Ukajali wpadającą do Amazonki (choć ta jest oczywiście dopływem prawym, a Kamienica lewym)...
I jeszcze jedno: nie zdziwcie się, jeżeli usłyszycie głosy. Ta rzeka gada. W każdym razie dzisiaj tak było: grzmoty, stuki, burknięcia, skrzypienia, głuche echa, a kilka razy aż podskoczyłem, rozglądając się, czy kto koło mnie nie stoi...
Miejsce idealne na lekko ambitną wycieczkę rodzinną albo poranną turystyczną przebieżkę - tam i z powrotem to jakieś trzy godziny, a w wielu miejscach po drodze aż prosi się, żeby urządzić sobie nadrzeczny piknik...
Druga wersja: wcale nie wracać, tylko przekroczyć ostatni mostek i walić żółtym szlakiem godzinkę czy półtorej prosto na Pokrzywnik i Maciejowiec...!
"Jaskinia":
Dość tajemnicza struktura, tak jakby górą szła ścieżka (widokowa?):
Kolejna budowla niewiadomego przeznaczenia:
Ujście Kamienicy do Bobru:
Po pierwsze, jest dzikszy. Po drugie, kwestia skali. Wycieczka trwa dobrą godzinę, a Kamienica tutaj to nie strumień, który znacie z Chromca, czy rzeczułka ze Starej Kamienicy - to rzeka pełną gębą, szeroka, rwąca, z łoskotem przebijająca się przez granitognejsy izerskiego pogórza... Dzisiaj, dzień po wielkiej fali, jej ogrom i moc były momentami powalające, jakby energia rzeki sięgała daleko poza jej brzegi...
W Barcinku trzeba przekroczyć mostek, skręcić w prawo ścieżynką przed samym byłym sanatorium, przejść mostkiem na drugą stronę i stamtąd cały czas prosto, wyraźną, dobrą drogą-ścieżką, która doprowadzi nas aż do ujścia Kamienicy do Bobru. Po drodze napotkamy grzybne lasy, czaple, mnóstwo skałek i odsłonięć skalnych, w tym kilka świetnych jaskiniopodobnych przy samej drodze, w sam raz do penetracji dla nawet młodszej młodzieży, następnie kilkunasto(kilkudziesięcio?)metrowe stromizny, potężne progi, tamy i głazowiska, pozostałości starej infrastruktury turystycznej autorstwa RGV (mostki, słupki, ścieżki), w tym niektóre dość tajemnicze, a na samym końcu konfluencję iście amazońską, tak szeroką i majestatyczną, jakbyśmy patrzyli na Ukajali wpadającą do Amazonki (choć ta jest oczywiście dopływem prawym, a Kamienica lewym)...
I jeszcze jedno: nie zdziwcie się, jeżeli usłyszycie głosy. Ta rzeka gada. W każdym razie dzisiaj tak było: grzmoty, stuki, burknięcia, skrzypienia, głuche echa, a kilka razy aż podskoczyłem, rozglądając się, czy kto koło mnie nie stoi...
Miejsce idealne na lekko ambitną wycieczkę rodzinną albo poranną turystyczną przebieżkę - tam i z powrotem to jakieś trzy godziny, a w wielu miejscach po drodze aż prosi się, żeby urządzić sobie nadrzeczny piknik...
Druga wersja: wcale nie wracać, tylko przekroczyć ostatni mostek i walić żółtym szlakiem godzinkę czy półtorej prosto na Pokrzywnik i Maciejowiec...!
"Jaskinia":
Drugi mostek (żółty szlak na Pokrzywnik i Maciejowiec) robi wrażenie!
Ten próg wygląda na zbudowany ludzką ręką:
Dość tajemnicza struktura, tak jakby górą szła ścieżka (widokowa?):
Kolejna budowla niewiadomego przeznaczenia:
Ujście Kamienicy do Bobru:
Subskrybuj:
Posty (Atom)














