Towarzystwo Ochrony Najstarszych Drzew w Polsce / Polish Society for the Protection of Ancient Trees
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michelsbaude. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michelsbaude. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 lipca 2026
wtorek, 3 grudnia 2019
Michelsbaude 2: Premiera
Premiera i spotkanie autorskie:
20 grudnia 2019, godz. 17.00
Książnica Karkonoska, Jelenia Góra
Już w przedsprzedaży: https://wielkaizera.com.pl/…/michelsbaude-2-michalowa-buda…/
To się dzieje naprawdę‼️
Spisał Marcin Wawrzyńczak (Mars Wawrzyn) https://www.facebook.com/MartinLaurentis
Materiały źródłowe przełożyć pomogli Jowita Selewska https://www.facebook.com/jowita.selewska i Piotr Łojek https://www.facebook.com/polcud.
Korektę wykonał Tomasz Płóciennik https://www.facebook.com/t.plociennik
Zaprojektował Jacek "Ponton" Jankowski https://www.facebook.com/yolaponton.
Grafik użyczyło https://www.facebook.com/MuzeumKarkonoskie/
Drukuje niezawodna https://www.facebook.com/drukarnia.totem/
💥💥💥
Wewnątrz:
- nieznane dotąd relacje historyczne z Gór Izerskich, między innymi barwny opis noclegu w Michelsbaude z 1803, składające się na wszechstronny portret dawnego życia;
- rozwinięcie głównych wątków pierwszego tomu (John Quincy Adams, Gerhart Hauptmann, Will-Erich Peuckert);
- nowe odkrycia i hipotezy wiążące Michałową Budę z wiodącymi postaciami europejskiej kultury;
- szczegółowe omówienie nieporuszanych dotąd wątków literackich związanych z Michelsbaude, w tym niepublikowana korespondencja Gerharta Hauptmanna z Idą Orloff;
- obszerny wyciąg z akt archiwalnych Michelsbaude (1787-1905), w tym inwentarze i spisy wyposażenia;
- nieznane szerzej unikatowe grafiki Ericha Fuchsa przedstawiające życie codzienne w Górach Olbrzymich na początku XX wieku
- i wiele więcej.
format 125 x 176 mm
248 stron
oprawa twarda szyta
papier kredowy
na wyklejkach mapy z epoki
248 stron
oprawa twarda szyta
papier kredowy
na wyklejkach mapy z epoki
"Chociaż niebo było pogodne i nie padało, na północnym zachodzie w dolinie Izery siwiał opar, który wyglądało, że może gęstnieć. Ze względu na to, a także na fakt, że wezbrana po ulewie osiem dni temu Izera zerwała przeprawę ułożoną z drewnianych bali i że przekraczanie tej dzikiej rzeki byłoby w najwyższym stopniu trudne i niebezpieczne, porzuciliśmy plan wspięcia się na Bukovec i powrotu do Izerskiej Łąki przez Jizerkę i Smědavę, chociaż miałem wielką ochotę zbadać ten tak samotnie pośród granitów stojący bazaltowy stożek. Uradziliśmy jednak iść przez pobliski Granicznik, dopokąd jednego z synów leśniczego za przewodnika nająłem." (1792)
"Po prawej stronie zostawiamy niedalekie źródła Izery i wychodzimy na nieco rozleglejszą, trawiastą okolicę, która zwie się Łąką Izerską. Tutaj leży osada Izera, cała z drewna pobudowana. Jej mieszkańcy utrzymują się z pracy w lesie i częściowo z hodowli bydła. Odtąd nędzna drożyna biegnie wzdłuż Izery, która wyznacza tu granicę pomiędzy Czechami i Śląskiem. Ledwie zdążył człowiek odsapnąć na tym krótkim odcinku po trudach marszu i straszliwych widokach dzikiej natury, gdy na nowo zaczyna się sceneria godna dziewiczych ostępów Ameryki. Nieokiełznana rzeka przeciska się szumnie pomiędzy potężnymi głazami, które zagradzają jej drogę. Jest tu już całkiem szeroka, a ze względu na swą barwę przedstawia ciekawy widok; jej wody, być może ze względu na torfiasty grunt, są czerwonobrązowe, niczym piękne, przejrzyste piwo. Zbocza porasta świerkowy las, gdzie żywe drzewa sąsiadują z uschłymi, stojące z chylącymi się do upadku i całkiem zwalonymi, wszystko w straszliwym nieładzie, pień na pniu, mech na mchu. Tu i ówdzie drzewa obaliły się do rzeki, tamując jej nurt, sprawiając, że wścieka się i kipi. Gdy szliśmy przez to pustkowie, wisiało nad nim posępne, zawilgłe niebo; nadciągnęły chmury i przykryły wierzchołki gór. Wszędzie leżały jeszcze połacie śniegu; krótko mówiąc, wszystko sprzysięgło się, by krajobraz uczynić jeszcze bardziej ponurym." (1796)
"Odłożyłem tobołek pod stół, położyłem się obok i zacisnąłem powieki, pokazując, by zostawiono mnie w spokoju. Zadymiona izba nie przedstawiała najlepszego widoku. Młoda nerwowa dziewczyna trzymała odstręczające małe dziecko o spiczastej głowie i baranim wzroku, które kilkakrotnie mi pokazała. Szkaradny typ zdjął kapotę, rozciągnął się na przypiecku i zaczął chrapać. Zaraz potem do środka weszło czterech potężnych chłopów, którzy również mieli zamiar tu nocować. Byli to drwale z Karkonoszy, istni cyklopi. Porozumiewali się szorstką mową, gęsto przetykaną przekleństwami. Zamiast lampy zatknięte w specjalnym urządzeniu na środku izby paliły się długie świerkowe wióry. Dawało to bardzo specyficzne, upiorne oświetlenie, a cała scena miała w sobie coś przejmującego dreszczem."
(1803)
"W Górach Izerskich mieszkają ci umiejętni szklarze, których wspaniałe dzieła, w głębi lasu wykonywane, są widywane na królewskich stołach i zdobią buduary i gabinety Europy. Szkło, to urocze dziecko zrodzone ze związku ognia z krzemem, jest głównym środkiem komunikacji pomiędzy mieszkańcem góry i resztą świata. Pod względem przedsiębiorczości ten pierwszy nie musi obawiać się porównania z tym drugim. W którą stronę się nie obejrzeć, unosząca się nad ciemną piramidą świerków kolum¬na dymu sygnalizuje podróżnemu obecność pieca topniczego i huty szklanej. Z każdej strony słychać poszum tarcz szlifierskich, wprawianych w ruch przez uczynne nimfy bystrych górskich strumieni. Od wczesnego ranka długo w noc wre robota w domach jasno i wyraźnie odcinających się ze swymi lśniącymi dachami z gontu już to od zieleni łąki, już to od czerni lasu." (1845)
"Lasy są złe. Istoty, które w lesie mieszkają, są inne niż my. Nie są ani złe, ani dobre. Nie można ich jak ludzi osądzać. Są jak dzikie nasiona i jak zwierzęta, co w jamie w ziemi mieszkają. Ja jednak je kocham. Kocham ciszę rozciągającą się tam, gdzie kończą się ludzkie sadyby. Kocham torfowiska, z sadzawkami niby oczy wyglądające z okropnej głębiny. Kocham szum Izery pod wieczór – płomieniście czerwone łąki, srebrzysty błysk pokrytych gontem dachów. Kocham wszystko, co w ciszy napotykam, gdy się od świata człowieczego oddalę. Kocham głębokie rozpadliny, w których woda chlupocze, i nieskończone połacie górskich grzbietów. Kocham tę krainę, gdy wiosenne słońce rozświetla szklistą dal, i gdy z ciemnych chmur deszcz leje jak z cebra." (1927)
Jedyny taki portret Gór Izerskich i ich dawnych mieszkańców.
📖 🏃♀️🏃♂️🏃♀️🏃♂️🏃♀️🏃♂️
Już w przedsprzedaży: https://wielkaizera.com.pl/…/michelsbaude-2-michalowa-buda…/
Do każdego egzemplarza zakładka gratis!
Pierwszych 100 egzemplarzy numerowanych i opieczętowanych.
Pierwszych 10 egzemplarzy numerowanych, opieczętowanych i sygnowanych.
Egzemplarz numer 1 wystawiony na aukcję charytatywną: https://charytatywni.allegro.pl/michelsbaude-2-michalowa-bu…
Wysyłka od 12 grudnia.
🎁🎁🎁
sobota, 29 czerwca 2019
wtorek, 15 stycznia 2019
czwartek, 22 listopada 2018
Michelsbaude: Premiera książki
Premiera książki "Michelsbaude. Historia nieistniejącej izerskiej gospody"
Świetlica w Chromcu, 14.12.2018, godz. 18.00
Czym była Michelsbaude? Leśniczówką, chłopską chatą, gospodą, spelunką? Zapewne wszystkim po trochu. Jedno jest pewne - stojąca w urokliwym zakątku Gór Izerskich przez ponad sto lat witała gości podróżujących Starą Drogą Celną ze Szklarskiej Poręby do hut szkła na granicy czeskiej.
"Po krótkim postoju kontynuowałem wędrówkę wzdłuż Izery, przekroczyłem dwa małe strumienie: Kobyłę i Jagnięcy Potok , doszedłem do ciemnego, zacienionego lasu świerkowego i dotarłem szczęśliwie do samotnie stojącej Michelsbaude, którą z Wysokiego Grzbietu pokazywał mi Martin, szczególnie zachwalając ją na posiłek w porze obiadowej" - pisał anonimowy autor w monachijskim "Sontags-Blatt" w 1832.
"W Michelsbaude dostanie się tylko gorzałkę. Mieszkańcy z powodu samotnego trybu życia są małomówni i ponurzy" - relacjonował autor przewodnika Franz Hubler 70 lat później.
Górska buda na izerskim odludziu pobudzała wyobraźnię artystów - Gerhart Hauptmann nawiązał do niej w swoich dramatach "Dzwon zatopiony" (1896) i "A Pippa tańczy!" (1906) - a także sama przeżywała dramaty: narodzin i śmierci.
Latem 1800 przyszły prezydent USA John Quincy Adams kupił prawdopodobnie w Michelsbaude doskonały chleb, mleko i masło oraz "nienajgorszy" ser, co opisał w swoich "Listach o Śląsku".
Ponownie "odkryta" przez autora w 2018, Michelsbaude nadal inspiruje, a opowieść rozwija się w miarę, jak na jaw wychodzą kolejne szczegóły...
112 stron
format 128 x 176 mm
oprawa twarda szyta
Zebrał: Marcin Wawrzyńczak
Współpraca: Jowita Selewska, Ullrich Junker
Okładka: Arkadiusz Makowski www.makowski-arkadiusz.pl
Skład: Ponton Studio
Wsparcie merytoryczne: polska-org.pl
„Podziwiam tę książkę i jej autora, który z pustego miejsca na izerskim odludziu odczytał całą jego przeszłość – historię domostwa, które spełniwszy swą rolę w tutejszym życiu, gospodarce, a nawet w kulturze – zniknęło. Że nie bez śladu, dowodem jest ta książka”
- Henryk Waniek
"Kiedy czytam o Michelsbaude, na myśl przychodzą mi obrazy z jednego z moich ulubionych i jednocześnie najdziwniejszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałem. "Szklane serce" Wernera Herzoga to dokładnie ten klimat. Widzę góry, tajemnicę, mrok i szkło rozpalone do temperatury lawy."
"Czytam i jestem pod wrażeniem. Mam nowe spojrzenie na Jelenie Łąki, które służbowo, ale też prywatnie, ze względu na ich piękno i tajemniczość, „zdeptałam” dziesiątki razy. Gratulacje dla Autorów opracowania!"
- Zyta Bałazy, Nadleśniczy Nadleśnictwa Szklarska Poręba (2006-2017)
- Igor Brejdygant - pisarz, scenarzysta, reżyser, autor m. in. powieści "Rysa" (2018)
"Magiczna opowieść o magicznym miejscu. Góry Izerskie nie będą już takie same".
- Jarosław Kamiński, autor m. in. powieści "Tylko Lola"
niedziela, 19 sierpnia 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)








