sobota, 23 lipca 2011

Zapomniany skarb: Przełom Kamienicy, czyli Najlepsze miejsca w Izerach, których nigdy nie znaliście

Jak zapewne wiecie, jestem miłośnikiem Dzikiego Wąwozu w Maciejowcu, ale po dzisiejszym dniu muszę powiedzieć jedno: pod względem czysto krajobrazowo-krajoznawczym (pomijając wartość dodaną tworzoną przez park i pałac) przełom Kamienicy bije Dziki Wąwóz na głowę!

Po pierwsze, jest dzikszy. Po drugie, kwestia skali. Wycieczka trwa dobrą godzinę, a Kamienica tutaj to nie strumień, który znacie z Chromca, czy rzeczułka ze Starej Kamienicy - to rzeka pełną gębą, szeroka, rwąca, z łoskotem przebijająca się przez granitognejsy izerskiego pogórza... Dzisiaj, dzień po wielkiej fali, jej ogrom i moc były momentami powalające, jakby energia rzeki sięgała daleko poza jej brzegi...

W Barcinku trzeba przekroczyć mostek, skręcić w prawo ścieżynką przed samym byłym sanatorium, przejść mostkiem na drugą stronę i stamtąd cały czas prosto, wyraźną, dobrą drogą-ścieżką, która doprowadzi nas aż do ujścia Kamienicy do Bobru. Po drodze napotkamy grzybne lasy, czaple, mnóstwo skałek i odsłonięć skalnych, w tym kilka świetnych jaskiniopodobnych przy samej drodze, w sam raz do penetracji dla nawet młodszej młodzieży, następnie kilkunasto(kilkudziesięcio?)metrowe stromizny, potężne progi, tamy i głazowiska, pozostałości starej infrastruktury turystycznej autorstwa RGV (mostki, słupki, ścieżki), w tym niektóre dość tajemnicze, a na samym końcu konfluencję iście amazońską, tak szeroką i majestatyczną, jakbyśmy patrzyli na Ukajali wpadającą do Amazonki (choć ta jest oczywiście dopływem prawym, a Kamienica lewym)...

I jeszcze jedno: nie zdziwcie się, jeżeli usłyszycie głosy. Ta rzeka gada. W każdym razie dzisiaj tak było: grzmoty, stuki, burknięcia, skrzypienia, głuche echa, a kilka razy aż podskoczyłem, rozglądając się, czy kto koło mnie nie stoi...

Miejsce idealne na lekko ambitną wycieczkę rodzinną albo poranną turystyczną przebieżkę - tam i z powrotem to jakieś trzy godziny, a w wielu miejscach po drodze aż prosi się, żeby urządzić sobie nadrzeczny piknik...

Druga wersja: wcale nie wracać, tylko przekroczyć ostatni mostek i walić żółtym szlakiem godzinkę czy półtorej prosto na Pokrzywnik i Maciejowiec...!



















"Jaskinia":







Drugi mostek (żółty szlak na Pokrzywnik i Maciejowiec) robi wrażenie!

Ten próg wygląda na zbudowany ludzką ręką:

Dość tajemnicza struktura, tak jakby górą szła ścieżka (widokowa?):









Kolejna budowla niewiadomego przeznaczenia:

Ujście Kamienicy do Bobru:


5 komentarzy:

  1. o o o, to następnym razem, gdy będziemy z dzieciakami w Przecznicy, ruszamy tam zadki!! uwielbiam takie miejsca!dzięki!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ile dramatyzmu! w jaworowym pniu, w nurcie rzeki! i nie przeszłabym przez ten mostek za Chiny!

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Megimoher - mam prośbę: szukam na potrzeby pewnego obiecującego projekciku tojadu mocnego (Aconitum). Czy dałabyś znać, gdybyś gdzieś w okolicy przyuważyła? Będę bardzo zobowiązany.
    pozdrawiam,
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  4. Czym sie podniecacie,ten przełom ,i te drzewa 50 lat temu były takie same-tylko powiem Wam coś innego, czego nie wiecie-dziewczyny były ładniejsze.
    Gary

    OdpowiedzUsuń